czwartek, 31 października 2019

1. Liverpool i Manchester: Warunki, koszty i jedzonko... tygodniowy, rodzinny wypad.


Jak bylo? A no bylo dyniowo i doslownie i w przenosni! Troche deszczowo - tylko 1,5 dnia na 8 dni pobytu, reszta w sloncu ale zimno... 2°C rano i 7-8°C w dzien! Brrrr! W Bordeaux wciaz jest 20-21°C... wiec juz wczoraj wrocilismy do ciepelka francuskiego. 

Byl to dosc dziwny wypad bo moj maz choc z nami pojechal to pracowal z hotelu a my zaliczylismy chyba z 10 roznych muzeow z Antkiem. Pozylismy w angielskiej rzeczywistosci bez presji zwiedzania i zaliczania kolejnych miejsc. 
Wiec najwiecej wydalismy na... JEDZENIE, cale 480 funtow!

Dalej hotele, klasyczne Premier Inn i raz Ibis - zdjecia tych standardowych obiektow sa w dziale Wielka Brytania na tym blogu. Tutaj 406 funtow. To spokojne, bardzo wygodne hotele, 3 gwiazdkowe, bez szalu bo wszedzie standart ale wygodne lozka, lazienki, duzo poduszek i cieplo! Sniadania tam to 9,5 funta od osoby, ale dzieci jedza za darmoche do 16 roku zycia wiec calkiem nam to pasowalo! 

Podroz zamknelismy w 210 euros. Prawie 100 funtow kosztowaly nas wejscia do muzeow choc wiekszosc jest darmowa ale wciaz prosza o datki... plus kilka platnych muzeow tych Beatlesow czy futbolu bo tego nie mogl mi Antek darowac. 

Nic prawie nie kupilam poza kartkami swiatecznymi, koszulka polo w prezencie dla meza i kolejnym notesikiem do zapiskow powiesciowych, ale to juz tradycja. 

Tym razem nie jedlismy zbyt angielsko, poza deserami i moim ulubionym carotte cake... bylo po wlosku ale glownie po japonsku i koreansku bo to duzo tansze kuchnie w UK niz we Francji, poza tym dobre dla zdrowia i jak dla mnie tutaj moglam znalezc dania bez glutenu i bez laktozy bo gdzie indziej... niestety ciezko! 

Z tradycyjnych angielskich zaliczylismy fish and chips - bardzo dietetycznie w pubie Pumphouse w samym centrum Liverpooolu!

I zdecydowanie Liverpool gora nad Manchesterem! Duzooo ciekawszy i sympatyczniejszy!











poniedziałek, 21 października 2019

Prezent na moje 46-ste ( o kurcze juz?) urodziny! Francuska codziennosc: czesc 244


Dzisiaj swoje 40-ste urodziny obchodzi moj kochany brat Pawel! 

A ja mam swoje urodziny za 3 dni i bede je obchodzic w Liverpoolu... Z tej okazji prezent dostalam juz dzis bo do Liverpoolu go wiezc nie bedziemy jak stwierdzil moj maz. 

Prezent przyjechal z Paryza, w ktorym moj maz spedza w pracy cale tygodnie. To zimowe balerinki od Bagllerina, cale ze skory, wraz z podeszwa... robione recznie, szyte... jednym slowem luksus we francuskim wydaniu. 

Juz mam od nich 2 pary balerinek letnich teraz mam te na nadchodzacy sezon. 
Zakochalam sie od razu i gdyby nie moje przesady juz dzis by m w nich biegla na spotkanie umowione w miescie z przyjaciolka, bibliotekarka Muriel... ale troche sie boje... he, he... 
Narazie podziwiam! 



ZNAJDZ BLAD!!! Porownanie polski i francuski dziennik z telewizji publicznej.


Porownalam glowne wydanie wieczornych programow informacyjnych dwoch glownych stacji telewizji publicznej wczoraj wieczorem czyli niedziela 20 pazdziernika 2019 roku. 

Pomijajac ton wypowiedzi, komentarze dziennikarzy i tzw: specjalistow sam wybor tematow jak i ich kolejnosc mowia jasno w jakich dwoch krajach sie znajdujemy. Gdzie mamy do czynienia z rezimem panstwa demokratycznego a gdzie z autorytarna i niska propaganda. 

Nie ulega watpliwosci, ze obywatele kazdego kraju podlegaja informacyjnej manipulacji jednakze jej stopien i zasieg sa wymierne. 
Ogladajac polskie informacje odnosi sie wrazenie, ze oprocz wiader wylewanej co temat nienawisci, POLSKA jest PEPKIEM swiata... wszystko wokol niej sie kreci i wokol jej odczytywania rzeczywistosci. Sredni polski obywatel z telewizji publicznej i jej dziennika nie dowie sie o SWIECIE NIC... bo swiat i jego problemy nie sa w tym programie poruszane, nie sa przedmiotem ani informacji ani refleksji. 
We Francji na odwrot... swiat jest na pierwszym miejscu informacyjnym, sa tez tematy francuskie i jak na niedziele przystalo spoleczno-kulturalne. 

Jak bedzie okazaj zrobie takie porownanie na przykladzie informacyjncyh telewizji komercyjnych. Sama jestem go ciekawa.




TVP 1 – Polska telewizja publiczna
France 2 – francuska telewizja publiczna
- Swiatowy dzien Misyjny – msza w Watykanie i w Polsce
- Katalonia strajki i zamieszki – okazja do skrytykowania UE
- Egipt – wypadek autokaru z Polakami
- Wuhan, Chiny, Militarne zawody sportowe, Polacy maja 15 medali, ile maja inni nie powiedzieli...
- Lotnisko Katowice - « najnowoczesniejsza wieza kontroli lotow »
- awaria elektrowni w Ostrolece – porowanie do awarii w Warszawie – okazaj by zmiazdzyc Trzaskowskiego
- powyborcze rozliczenia PO- miazga ze Schetyny
- Kontrowersyjne slowa Schetyny czyli interpretacja Historii wokol Popieluszki i samobojcow…
- w kazda sobote znakomity serial « Komisarz Alex »
- Genialny program TVP « Sanatorium milosci »
- Brexit
- Manifestacje w Hong Kongu
- Liban
- Syria i Kurdowie
- Boliwia – wybory
- Australia, lot Quantas
- Egypt – znalezione mumie w Luxorze
- Wegry i Rosja wokol przebudowy elektrowni automowej- geopolityka
- Nagroda fotograficzna Sebastien Salgadu Frieden Preis
- Francja reforma emerytur i szykujace sie strajki w transporcie
- dzieci i medytacja – wypowiedzi ekspertow
- goscie nowa plyta Yanick Noha i nowy film Charlotte Gainsbourg i Yvan Attal


niedziela, 20 października 2019

Rozaniec w zacisnietej czy w otwartej dloni? A moze totalna porazka... Polakow? Katolikow?








Od dwoch czy trzech dni toczy sie w mediach dyskusja na temat tego plakatu... jak i rozpoczela sie dyskusja pod kolejnym plakatem tym razem "Wiez" z rozancem w otwartej dloni i z napisem "Dla niepodleglej, rozance w otwartej dloni".

Szczerze mowiac a raczej piszac jestem oburzona i jednym i drugim! Taka uproszczona instrumentalizacja rozanca i krzyza budzi moj niesmak jak i obraza moje uczucia religijne, mnie praktykujacej katoliczki.

Dlaczego?

Odpowiedz jest prosta jak przyslowiowa konstrukcja cepa... Chrzescijanstwo a w nim katolicyzm jest religia UNIWERSALNA, takie jest i bylo przeslanie Jezusa, takie sa biblijne teksty, takie sa slowa Franciszka czy innych papiezy.

Unwiersalnosc nie ma NIC wspolnego w narodem i z niepodlegloscia. Zaden narod czytaj polityczny twor nie ma wylacznosci na rozaniec i na krzyz. Zadna niepodleglosc czyli zaspokojona polityczna aspiracja pewnej grupy ludzi nie jest wynikiem tych paciorkow ani krzyza.

Instrumentalizowanie wiary, symboli i praktyk RELIGIJNYCH przez rozne ugrupowania jest prymitywnym niezrozumieniem chrzescijanstwa, jego zalozen, tekstow, przekazu i samej jego istoty.

I tak... nie rozumiem o co chodzi polskim katolikom w tym procederze?

I tak jak na to spogladam z daleka... czytam rozne wypowiedzi i reakcje to poglebiam moje przekonanie, nie dzisiejsze zreszta, o poziomie glupoty polskiego spoleczentswa tudziez niektorych jego czlonkow.
Ignorancja ta czy niewiedza zamiast spotykac sie ze swiatlem i z wiedza ze strony tych, ktorzy wiedziec powinni czyli Instytucji, miesiecznikow, autorow roznych czy nauczycieli wszelkiej masci jest czesto ich wytworem i przedmiotem poklasku niedouczonej gawiedzi.

Wiem, ze na pewno wielu madrych ludzi zabierze glos w tej sprawie... szkoda tylko, ze jest ich w Polsce coraz mniej - a moze to tylko odleglosc wypacza moja konkluzje?

Piatkowy wieczor z kolezankami w libanskiej restauracji. Francuska codziennosc; czesc 243.


To bylo jeszcze przed tym nocnym telefonem... ktory anonsowal odejscie wujka Edwarda... 

Piatkowy dzien byl moim ostatnim w gimnazjum. Wieczorem, o 20 godzinie bylam umowiona z 5 moimi nowymi kolezankami, belferkami z owegoz gimnazjum w restauracji, w centrum miasta. 

Nie przypuszczalam, ze spedze tak fantastyczny wieczor. 
Od 20 do 24h30... smiech i powaga, zarty i opowiesci...
Znakomite jedzenie i prezenty dla mnie, ktore bardzo mnie wzruszyly. 

Jest wsrod nich ksiazka Borysa Cyrulnika, ktorego notabene uwielbiam zatytulowana "Psychoterapia Boga", ktora od dawna chcialam przeczytac! jest kolejny, cudowny notes do pisania notatek do kolejnej ksiazki...  i jest to slowo, ktore mnie urzeklo:

"Agnieszka,
Biorac pod uwage fakt, ze twoje QI bardzo sie obnizylo w ciagu ostatnich dwohc miesiecy w kontakcie z nasza gimnazjalna mlodzieza, nie wiem czy wszystko z tej ksiazki zrozumiesz... ale powodzenia!"

Kochane nauczycielki, kolezanki z wielkim sercem!

Dziekuje wam! 





sobota, 19 października 2019

Odszedl moj ukochany wujek EDWARD... passed away...


Smutna wiadomosc... przykra wiadomosc ale tez wielka wdziecznosc i wielka MILOSC! Jak pieknie bylo GO znac! Jak pieknie bylo moc z nim rozmawic, dzielic wspolne chwile! Jak cudnie bylo inspirowac sie jego zyciem i jego miloscia do blizszych i dalszych... 
Jak bardzo bedzie GO nam brakowac, jego telefonow na Face time... naszych rozmow niedzielnych, jego dobrych rad, jego spojrzenia przepelnionego spokojem, wdziecznoscia i miloscia za wszystko co nas spotyka, nawet za to co zle...

Jeszcze kilka tygodni temu, 28 lipca radosne 90 lat... i dzisiaj smutek spodowany jego odejsciem. 

Wujku KOCHAMY CIE! i DZIEKUJEMY za wszystko... 











piątek, 18 października 2019

No to ... skonczylam. WAKACJE!!! Francuska codziennosc: czesc 242


Nie, nie w Hiszpani. Tym razem Wielka Brytania... i sporo pracy i spokoju w domu! he, he...

Opuscilam dzisiaj gimnazjum, w ktorym uczylam od poczatku roku choc slowo "uczylam" jest tutaj nie na miejscu. Raczej jak policjant pilnowalam by sie... nie pozabijali.

Ciesze sie, ze juz tam nie bede pracowac bo jednak nie tak wyobrazam sobie moja prace ani warunki jej wykonywania. Nauczycielka, ktora przychodzi na moje miejsce jest mloda osoba, z 2,5 miesieczna coreczka, ktora urodzila tego lata i wlasnie skonczyl sie jej macierzynski...

Narazie nie wiem, gdzie bede pracowac od 4 listopada. Moze byc tak, ze zostane w domu bo nie bedzie dla mnie odpowiedniego miejsca pracy. Coz, panstwo tak czy tak mi placi. Czy pracuje czy siedze w domu.

Narazie skupiam sie na wakacjach, podrozach, zwiedzaniu i odpoczynku bo tego bardzo mi potrzeba!
Pozdrawiam przed weekendowo.

poniedziałek, 14 października 2019

Pracuje jeszcze TYLKo 4 dni w GIMNAZJUM... potem... Francuska codziennosc: czesc 241

Dzis dostalam telefon z kuratorium.
Ze wzgledu na moje dossier medyczne podjeto decyzje o wycowaniu mnie z pracy w gimnazjum, w ktorym jestem od poczatku tego roku szkolnego.

Pracuje tam do piatku, dalej sa wakacje. Po wakacjach nie wiem gdzie pracuje. Narazie nie ma miejsca pracy w liceum.

Mowili, ze mam czekac.

Raz mi skacze z radosci ja pozostaje hm... z watpliowosciami choc wszysycy mi mowia, ze to super wiadomosc, ze nie beda juz wiecej mogli mnie nominowac byle gdzie... ani daleko ani w jakiejs trudnej zonie nauczania.

Na moje miejsce nie ma nikogo...

Czesc kolegow reaguje z ogromna zazdroscia bo tez by chcieli by im miejsce pracy zmienili...

cdn.

niedziela, 13 października 2019

Duzy ZAKUP. Nowy ROWER dla Antka! Francuska codziennosc: czesc 240.


Wczoraj zakupiony, swiezutki, nowiutki i wybrany przez Antka na dojazdy do szkoly. Zastapi stary rower tudziez hulajnoge, ktora powoli stala sie zbyt mala i zbyt krucha. 

Bylismy wczoraj w butiku w centrum Bordeaux i zakupilismy to cudenko. To rower z Kaliforni, Fixie state Bycicle  and Co. Granatowy, ze skorzanym, brazowowym siodelkiem i takimi wykonczeniami kierownicy. Opony sa bialo-czarne... no fajniutki jest. 
Moi panowie wlasnie pojechali na kolejna przejazdzke. 
U nas wciaz goraco... 


sobota, 12 października 2019

Wiesci ze szkoly i z antkowego frontu - Antek rozpoczal staz na PILOTA! Francuska codziennosc: czesc 239


Koszmarny tydzien, kolejny juz dobiegl konca. Nie kazdego dnia bylo tak zle jak w ubiegly poniedzialek. Zdazaly sie i mile chwile jak te papierowe kwiatki w papierowym wazonie otrzymane od uczennicy z pierwszej klasy gimnazjum we wtorek. Takie mile rzeczy tez sie w tym gimnazjum zdarzaja. I wypatruje ich jak slonca na niebie - choc u nas wciaz 26°C i slonce wlasnie! 
Niestety dominuja chwile zle, stres, przemoc, agresja... i sama w tych doswiadczeniach nie jestem. 
Dziele to z 36 cioma kolegami po fachu. 
Takze na poniedzialek znow jestesmy umowieni u dyrektorki by przekazac nasza frustracje, nasze "nie" na to co sie dzieje w tym gimnazjum. 

Czy przyniesie to jakis skutek? 
Czas pokaze. 

Wczoraj strajkowalismy kilka minut... wyszlismy z pokoju nauczycielskiego i usiedlismy w holu centralnym szkoly, posrodku i domagalismy sie kontraktow i wynagordzenia dla naszych asystentek uczniow uposledzonych! Okazuje sie bowiem, ze nie otrzymaly one pensji za wrzesien i do wczoraj nie mialy podpisanych kontraktow pracy... legalnych, niby zatrudnione ale bez papierow. 

Okazuje sie, ze to wszedzie we Francji taki cyrk jest i proetstuja przed kuratoriami w wielu miastach. My zaprotestowalismy w szkole blokujac lekcje. Niby nic ale zmusilo to dyrekcje do ostrej interwencji w kuratorium i kontrakty byly juz wczoraj wieczorem i pensje tez maja byc... jak ich nie bedzie to w poniedzialek znow nie uczymy tylko strajkujemy i tak do skutku. 


Tymczasem Antek, wczoraj po szkole rozpoczal staz, szkolenie na pierwszy dyplom PIOLTA czyli BIA. 

W kazdy piatek bedzie mial 4 godziny zajec z fizyki, mechaniki i informatyki... i od lutego pierwsze loty... uf... 
Caly zafascynowany moj synek jest. Mega zmotywowany bo sam ten staz wyszukal i sie zapisal. Staz jest bezplatny bedziemy placic tylko za loty i to sporo... 75 euros za kazdy. Ale syn chce byc pilotem. 

Narazie dobry poczatek. 

Dobrego weekendu!

poniedziałek, 7 października 2019

Pochodze z nauczycielskiej rodziny... mysli poranne

Jeszcze przed praca... nauczycielska zreszta!

Moj dziadek byl nauczycielem i o jego pracy pisalam w powiesci "Odchodzic", moj tata byl i jest i nauczycielem i wykladowca uniwersyteckim. Moj wujek, maz siostry mojeje mamy,  byl nauczycielem. Jedna z siostr mojej mamy byla cale zycie nauczycielka i jej corka tez byla przez kilka lat nauczycielka.. Moja chrzestna byla tez przez wiele lat nauczycielka... moje kuzynostwo w Kanadzie - wielu tam nauczycieli.

Takze z kazdej strony, w rodzinie mam sporo nauczycieli wokol siebie i moge napisac, ze wyroslam w nauczycielkich klimatach, rozmowach, w tym stylu zycia dosc specyficznym choc nie latwym.

Jednakze nie przypominam sobie, a moze sobie zle przypominam?; by ktokolwiek z tej rodziny znajdowal sie w mojej dzisiejszej sytuacji:

Postawiony twarza w twarz z taka iloscia przemocy i agresji i wlasciwie bezbronny???

Owszem slyszalo sie czasem okreslenia typu "tępe bydło" i w Polsce, z ust czlonkow rodziny ale to byla rzadkosc, czescie trafilao sie "tepaki, tepole, niedouczeni". Nie slyszalam natomiast by byli bezbronni, doprowadzeni do granicy wytrzymalosci by nie wiedzieli co zrobic? jak zrobic? jak postepowac?

Moj dziadek, nauczyciel ponad 50 lat... mial wspaniale relacje ze swoimi licealistami.
Mojemu ojcu nikt nie podskoczy... nawet mamusie i tatusiowie, ktorych moj tata jako belfer, nie znosi... ale tata ma taka posture, taki glos i taki charakter... ze ja z tymi moimi 164 centymetry i 58 kilogramow plus sopran... moge sie schowac...


Tak wiec kolejny gulag dzisiaj...

Trudno sie opanowac... moze kolejne zwolnienie? Francuska codziennosc: czesc 238

Dzisiaj stwierdzilam, ze przestaje nad soba panowac. W okreslonych sytuacjach wychodze z siebie, staje sie przyslowiowa sprzedawczynia ryb. Rzucam miesem, jestem zlosliwa, wsciekla, trace glos jednoczesnie... po czym dlugo, dlugo nic i sie uspokajam...

Mysle, ze mozna powinnam pojsc na kolejne zwolnienie.

W jakich sytuacjach to sie dzieje?

Dzisiaj bylo takich sytuacji trzy:
- pierwsza na korytarzu gimnazjum... widze kolezanke od angielskiego, ktora wpuscila uczniow do klasy... tam straszny rejwach, wiec po raz drugi wyprowadzila uczniow z klas i ustawia ich przed klasa, para za para. Mowi im i tlumaczy, ze wchodza na lekcje, ze maja zachowywac sie z szacunkiem, ze ma byc wzgledna cisza, ze maja wyjac swoje zeszyty i przybory po wejsciu do klasy i polozyc je na lawce a nie nimi rzucac... I gdy ona sie uskutecznia... i psychicznie i fizycznie, kolejny "uczen" zaczyna wrzeszczec przed klasa zagluszajac jej glos... Ja bylam obok... i mialam ochote zabic, doslownie zabic tego "ucznia... przyspieszylam kroku i zacisnelam prawa piesc by mu przylozyc... Opamietalam sie w ostatniej chwili...  Musialma uciekac szybko z budynku szkoly bo bym nie wytrzymala nerwowo.

-druga, pokoj nauczycielski dzisiaj... po lekcji wraca kolezanka, nauczycielka francuskiego i wybucha placzem w pokoju nauczycielkim bo 13 latki wyzwaly ja od szalonych i glupich... to malutka, siwa, starsza pani... cala sie trzesie... podchodze, przytulam... cos mowie i czuje, ze pojde pozabijac tych gowniarzy... za te jej lzy...
Koledzy obok podobnie... kazdy wsciekly... ale ja czuje, ze moge to zrobic, ze moje hamulce znikaja... i ze zaczyna sie robic niebezpiecznie i dla mnie i dla tych "uczniow".  Wychodze szybko na zewnatrz, na parking, zaczerpnac powietrza...


- trzecia sytuacja, w mojej klasie, 10-11 latki...  koncze lekcje, objasniam ostatnia jej czesc w tym samym czasie mam z 8-9 "uczniow", ktorzy krzycza jednoczesnie... slysze "madame" kilka razy slysze "Achraf zabral mi dlugopis" slysze jak spadaja z hukiem jakies przedmioty... Przestaje mowic, zatrzymuje sie ale "uczniowie" halasuja nadal...  zaczynam sama sie drzec jak ta sciera, wyzywam ich od najgoryszych, leca inwektywy... nie kontroluje tego co mowie, nie kontroluje siebie, mam ochote rozwalic wszystko w klasie, lawki, krzesla, podrzec ich zeszyty, przylozyc z piesci kilku osobom... Nie moge wyjsc... niestety w tej sytuacji... nie moge zostawic klasy bez opieki... Konczy sie na wyzwiskach i wlaczam im lekcje na projektorze do skopiowania. Siadam na krzesle... wypelniam papiery tzw: kozy dla kilku uczniow tak po 2 godziny... zajec dodatkowych za kare, za zachowanie... do konca 2019 roku nie ma juz miejsc na kozy w srodowe popoludnia... trwaja zapisy na styczen 2020... to wiele mowi o TYM GIMNAZJUM!

Wracam z pracy albo raczej z gulagu bo tego praca juz nie da sie nazwac. Kupuje sobie kwiaty... miekne, staje sie znow soba a nie tym potworem, ktory ma ochote zabic...

niedziela, 6 października 2019

Wakacje pazdziernikowe: Liverpool, Manchester. Francuska codziennosc: czesc 237

Wczoraj kupilismy bilety do Manchesteru za 9,90 euros od osoby. Bilety powrotne byly po 40 euros. Tym sposobem spedzimy tydzien w Anglii.

Od 19 pazdziernika rozpoczynaja sie u nas jesienne wakacje, dwutygodniowe. I jak co roku trzeba dobrze wykorzystac ten czas.
W ubieglym roku byl to Frankfurt u mojej przyjaciolki Raphaëlle, ktora notabene widze za chwile w Bordeaux!
W tym roku kierunek Anglia.

Radosc wielka bo marzy mi sie muzeum Beatlesow i muzeum swiata czyli World Museum... poza tym chce scones, carrote cakes, english tea i tamtych chlodnych, szarych klimatow.

Pierwszy hotel w Liverpool juz zarezerwowalam w samym centrum. Jak znajde czas to zarezerwuje Manchester....

Jedyny problem... Antek chce isc na mecz futbolowy w Anglii, ba wrecz marzy o tym a ja i futbol to...

zobaczymy...

sobota, 5 października 2019

Tydzien pelny, koszmarny... zatrzymalam sie dopiero wczoraj wieczorem. Francuska codziennosc: czesc 236


Ucieklabym, gdzies daleko, do takiego Montréalu na przyklad... choc dzisiaj kupilam juz bilety do Manchesteru. 

Tydzien byl koszmarny. Zdrowie ledwo, ledwo lepiej. I do pracy od poniedzialku. W poniedzialek rano spotaknie w gabinecie dyrektorki gimnazjum. Podczas tej godziny uslyszalam same komplementy. Dyrektorka wystapila do kuratorium z pismem w sprawie zmiany miejsca pracy dla mnie. 

To samo zrobil lekarz pracy z kuratorium w czwartek... Bylam na kolejnym spotkaniu.

W miedzyczasie 21 godzin lekcji wsrod nieokreslonego wrzasku, przemocy, agresji... plus 2,5 godziny rady pedagogicznej w czwartkowy wieczor. 

Dom nie posprzatany. Ja nie moglam, nie wyrobilam sie. Nikt sie nie ruszyl. Prasowanie nie zrobione z tygodnia... czeka na lepsze czasy. Tez nikt mnie nie zastapil. Zdazylam z zakupami ot co i z praca. 

W pracy beznadziejnie... musze wam koniecznie napsiac o miotle... ale to moze jutro, pojutrze albo nie wiem kiedy. 

Przybijaja informacje o samobojstwach nauczycieli. W ubieglym tygodniu znowu dwa kolejne.

Dzis Antek jest w Lourdes. Ja nie pojechalam z moja mlodzieza od bierzmowania bo bym fizycznie i psychicznie nie wyrobila. 

I tak o...

Jutro spotkanie z przyjaciolka z Frankfurtu, ktora dotarla do Bordeaux z dzieciakami i swoja kolejna miloscia... eh to zycie!