sobota, 25 września 2021

Incydent

 Wczoraj na jednej z moich lekcji. 

W pierwszej klasie liceum na lekcje o godzinie 14 przyszła spóźniona, dobre 5 minut, uczennica ubrana w...

czarny stanik wyszywany kryształkami. Miała odkryty cały brzuch, ramiona, ręce, łopatki, polowe pleców... 

Wpuscilam ja do klasy i zapytałam czy uważa, ze ten strój jest odpowiedni na lekcje historii-geografii. 

W tym momencie ta młoda osoba wstała z krzesła, rzuciła swoją torba i krzyknęła 

"Ja tak to spierdalam stad!"

I wyszła z klasy. 

Zaznaczyłam ja jako nieobecna. 

Po kwadransie przyszła pani pedagog. Stwierdziła, z musi ze mną natychmiast porozmawiać ale nie przysłała zastepstwa. Więc 35 uczniów zostało w klasie samych, za zamkniętymi drzwiami i robiło w sali rozrube. 

My rozmawiałyśmy na korytarzu... miało być poufnie... 

Pani pedagog spytała czy "ja wiem, gdzie jest ta uczennica"... 

Odpowiedzialam, ze obraziła mnie i wyszła sama z klasy, nie została wyrzucona czy poproszona o jej opuszczenie przeze mnie. 

No tak, Pani rozumie... ona ma problemy... uhm domyślam się... opuszcza wiele lekcji, nie jest "szkolna" - ciekawe co to oznacza... 

musimy zadzwonić do jej ojca by powiedzieć, ze znikła... ale nie wiemy gdzie jest. A jej ojciec jest zawsze po jej stronie. 

I tak dalej i tak dalej... Rozmowa w sumie dość bezsensowna. 

Sytuacje dość częste w mojej pracy. Rodzice, spolecznestwo chciałoby byśmy my NAUCZYCIELE zamiast bycia nauczycielami zostali rodzicami ich dzieci, psychologami, psychiatrami, pomocą społeczna itd... najlepiej za pensje fryzjerki bądź sprzątaczki w ramach "misji i poświęcania się"... 

ja tego na siebie  nie biorę... choć bywa ciężko. 

Nie znam ciagu dalszego ale mam jeszcze wiele takich dziwolagow do opisania...


środa, 22 września 2021

Obiad z Antkiem w restauracji.


Ponieważ się mijamy. 
Ponieważ wciąż pracujemy.
Ponieważ mało się widzimy i mało rozmawiamy...

Zdecydowalam, ze chociaż raz na 2 tygodnie, w środy, po lekcjach jemy razem na mieście... 
mama z synem i syn z mama. 

Pieknie bylo. Smacznie było. Mogliśmy pogadać... I
Mam tez mniej pracy bo nie gotuje non stop, nie podaje. 
Lepiej! 
CDN. 

 

wtorek, 21 września 2021

I jeszcze zostałam wychowawca...


O czym dowiedziałam się wczoraj wieczorem... hm... 2 klasa liceum, bardzo fajna klasa zreszta. Ale... wiem z czym się to wiąże. Ile godzin wiecie pracy trzeba włożyć w wychowawstwo w tygodniu... a jak pamiętacie ostatnio liczyłam, ze tych godzin zostało mi tyle co nic. 
Tak... fortuna kolem sil toczy jak te klomby kwieciste. 
Zobaczę jak to będzie? 

 

poniedziałek, 20 września 2021

Zakupy kosmetyczne


Na nowy sezon... ostatnio używałam już tylko próbek z perfumerii. Pokonczylam to co miałam. Czas na nowe. Wracając z pracy zaszłam do perfumerii po podkład. Jak zawsze Dior i paletę do oczu tez Dior. 
W aptece kupilam kremy od Vichy i Embroyolisse, dezodorant od La Roche. Saszetki z magnezem bo przy tym stresie czuje ze mi go brakuje... łydki bolą w nocy! Oraz Echinacee w kroplach bo czas zacząć wzmacniać odporność na jesień i zimę. 
Takze to by bylo na tyle. 200 euros mniej ale radość spora i będzie się fajnie używać. 
Wracam dalej do pracy. 

 

niedziela, 19 września 2021

Tydzień ma tylko 168 godzin... i trochę jedzenia weekendowego.


Pobiegalam dziś rano w Thaborze i dobrze mi to zrobiło. Wczoraj spijała herbatkę z Ela i tak się zastanawialiśmy co mogę zrobić by być mniej zmęczona, mniej zestresowana? 
Na pierwszy ogień poszedł tygodniowy rozkład godzin i obowiazkow. Niestety z wnioskiem przerażającym... totalny BRAK czasu. 

Tak sobie myślę co byście mi doradzili poza tym co już sama wiem? 

Tydzień ma 168 godzin. 

Potrzebuje na sen i wieczorna godzinna lekturę 63 godziny... Zostaje 105.
Potrzebuje na spożywanie posiłków około 14 godzin tygodniowo... Zostaje 91
Na toaletę codzienna tez potrzebuje trochę czasu powiedzmy 4,5 godziny... zostaje 86,5
Na prace potrzebuje 19 godzin lekcji plus 20 godzin przygotowań i poprawiania czyli 39... zostaje 47,5
Na transport potrzebuje 6 godzin w tygodniu... zostaje 41,5
Na przygotowanie jedzenia potrzebuje 7 godzin tygodniu... zostaje 34,5
Na zakupy 3,5 godziny w tygodniu... zostaje 31,5
Na sprzątanie 3 godziny... zostaje 27,5
Na prasowanie 2 godziny... zostaje 25, 5
Na sport 4 godziny... zostaje 21,5
Dla Antka chce mieć godzinę dziennie... zostaje 14,5

To wszystko przy optymalny założeniu, ze wszystko jest jak trzeba, idzie zgodnie z planem i nie ma przewałów i opóźnień. 

A gdzie nieprzewidziane zebrania? Rady pedagogiczne, spotkania z rodzicami? Gdzie czas dla przyjaciół? Dla teściów? Gdzie czas na pisanie? Na czytanie? Na obejrzenie filmu w kinie i na kanapie? Na wizytę w bibliotece? Gdzie czas na PISANIE? Na spotkanie w stowarzyszeniach czy na redagowanie gazetki Brèves dla Bretania-Polska? Gdzie czas na spacer czy na modlitwę na przykład? 
Czuje się jak ROBOT...

Myślałam zatrudnić kogoś do domu... zyskam 4 godziny tygodniowo bo odejdzie sprzątanie w dużej części i prasowanie... ale to wciąż mało by coś udało się zrobić, coś na czym mi zależy!!! 
Ratunku!!!! 








 

środa, 15 września 2021

Czy wiem co jest w szczepionce na COVID????




Zapytala mnie znajoma, która co tydzień protestuje na ulicach miasta… przeciw testom, szczepieniom i paszportom sanitarnym. 


Chwile pomyślałam i odpowiedziałam…


Nie nie wiem, dokładnie nie wiem. Nie jestem lekarzem, wirusologiem, naukowcem badającym wirusy. Ale tez nie wiem co jest dokładnie w pizzy, w lekarstwach na nowotwory czy na reumatyzm, nie wiem co jest w szczepionkach podawanych niemowlętom i podrostkom w tym mojemu synowi. 

Nie wiem! 


Ale UFAM mojemu lekarzowi, lekarzom ogólnie, ekspertom, ludziom, którzy cale życie poświęcają na prace w tej dziedzinie. Jeśli mówią mi, ze lepiej by było, wskazane by było, jest konieczne to ufam! 


Gdy chorowałam na anginę bakteryjna i lekarz przepisał mi antybiotyki to je brałam a nie wiedziałam co dokładnie w nich jest. Gdy odsalam ataku wrzodow na żołądku to zrobiłam badania-lakiem nieprzyjemne i brałam leki… bo zaufałam… Nie poszłam na manifestacje na ulice bo nie wiem bo wątpię bo się nie zgadzam z moimi lekarzami! 


Codziennie używam telefonu komórkowego, mam Wifi w domu… czytam o SZKODLIWOSCI emitowanych fal… i nie przestałam tego używać bo muszę… ale mocno ograniczyłam. 


Czytam regularnie o szkodliwości jedzenia cukru, pestycydów w żywności, antybiotyków w mięsie i produktach mlecznych. Czy przestałam je jeść? NIE… wybieram ekologiczne ale czasem nie mam wyboru a czasem mam po prostu smaka na… kabanosy!


Nigdy nie będę wiedziała wszystkiego i nigdy tez nie będę się zgadzać z decyzjami rządzących, z ich wyborami… ale to nie oznacza, ze jak tylko się nie zgadzam, coś mi nie pasuje to blokuje, manifestuje albo co gorsza niszczę czy obrażam innych - a tych są tysiące! 


Chce żyć…

  • w zdrowiu
  • w spokoju
  • Chce podrozowac
  • Chce się spotykać
  • Chce chodzić do teatru, kina, restauracji
  • Chce moc objąć i ucałować moich bliskich nawet tych w podeszłym wieku, nawet tych z chorobami…


Nie chce leżeć pod respiratorem. 

Nie chce umrzeć na Covid.

Nie chce zarażać moich bliskich i dalszych.

Nie chce blokować funkcjonowania naszego społeczeństwa bo « dokładnie nie wiem ».

Nie chce by zamknięto szkoły, żłobki i przedszkola

Nie chce by zamknięto opery, koncerty, kina…


Chce ZYC i PRACOWAC każdego dnia… a nie wegetować, zamknięta w domu z godzinnym pozwoleniem na wyjście w ciagu doby. 


Tyle i aż tyle! 

Dlatego NIE ROZUMIEM i NIGDY NIE ZROZUMIEM tych protestów ani tych protestujacych… tych blokujących, tych niszczących dobra publiczne i nasze życie codzienne. Amen. 


Polskie jadlo z Reksia! I dziś wieczorem Andy Murray w Rennes!!!


Wczoraj jak się pan Szymon zapowiedział tak przyjechał! Mamy więc trochę polskiego jadła i polskich zapasów! Antek szczęśliwy bo są pierogi, kluski śląskie, kabanosy i krówki! ja mam śliwki w czekoladzie i inne cudeńka. 
Jak poprzednio... produkty są świeże, idealnie zapakowane, dokładnie to co zamawiałam i przede wszystkim legalne, nie z kamionetki na parkingu, nie niewidzialne za to tańsze a normalne, legalnie sprowadzane. I dostawa do domu - dla mnie to podstawa bo absolutnie nie mam czasu na jeżdżenie i chodzenie i trafianie czy będzie to co chce czy nie. 

Ide na tenis dziś wieczorem z Antkiem!!! Gra Murray! w Rennes! Już się cieszę!


 

poniedziałek, 13 września 2021

Polecam, polecam!

I dziękuję Tekli za pożyczenie mi tej pozycji... przeczytam pewnie jeszcze raz zanim oddam ale w 2 wieczory przeczytam. 
Niesamowita książka. Wiele dobrego ale tez wiele bulwersującego w niej wyczytałam. Zmusiła i zmusza mnie nadal do refleksji ale tez do działania. 
To dopiero początek, ale... 
Miedzy Potulna, Królową Śniegu i Męczennica odnajdzie się każdą z nas. Ale uświadomienie sobie tego faktu i rozpoczęcie pracy i zadawania sobie pytań... to już zapoczątkowanie zmian. 
Trudno w kilku słowach opisać cala treść książki. Napisze więc tylko to co z niej wyciągnęłam po pierwszej lekturze. 

A wyciągnęłam pytanie : "Czego próbujesz nie widzieć?"

Stwierdzenie, ze NIGDY nie dojdziemy i nie dojdę ja do żadnego Happy end, do żadnej METY , na której sobie usiądę i zacznę się cieszyć, ze doszłam! 

Dotarlo do mnie, ze nie idzie się do przodu... a w głąb... i ze prawdziwa dojrzałość i pełne życie to nie kolejne sukcesy, nowe domy, samochody itd - to już wiedziałam od dawna!!!, ale dojrzewanie do tego by CI było dobrze tu i teraz... progres w głąb... W JESTEM. 

I dotarlo do mnie i BOLI jak CHOLERA!!! ze nie mam "własnego pokoju"! Bo nie mam! I fizycznie i symbolicznie! Jest sypialnia, pokój Antka, jest ogromny salon i kuchnia, i łazienka i toaleta i nawet samochód ma swój pokój bo ma garaż! Ja nie mam! Ja mam kącik tu i tam...
Pisala o nim Wirginia Woolf ponad 100 lat temu. "Jeśli nie będziesz mieć we własnym domu osobnej przestrzeni, pozwolisz się zanurzać we wspólną rzeczywistość jak przekąska w serowym fondue..."
Kobieta musi mieć własny pokój i własne pieniądze! 

Co na to psychiatrzy?
"Jeśli nie masz własnego pokoju w swoim domu jesteś kimś drugorzędnym, mniej zasługującym na własną przestrzeń niż reszta domowników..."
Ja nawet śpię w salonie w ciagu tygodnia bo mam chrapiącego męża i on śpi w sypialni a ja na kanapie. On na kanapie nie może bo plecy go bolą... 
mnie nic nie boli... 

Będę kontynuować poszukiwanie MOJEJ WOLNOSCI wraz z moja czuła przewodniczka, która tylko na to czeka!  


 

niedziela, 12 września 2021

Historia pewnej kolacji... szaszłyki z sera halloumi, cukinii i pomidorków

 


Byłam wczoraj wykończona... odsyłam do wczorajszego opisu mojej "wolnej soboty". Tak więc wieczorem bo kilku spięciach i poprawiając nadal prace moich uczniów poprosiłam moich panów o zrobienie kolacji. Wyjęłam wszystkie składniki, przygotowałam blachę wyłożona papierem, wyjęłam patyki do szaszłyków i położyłam przepis na barze w kuchni. 

Panowie wrócili ze spaceru, na który ja oczywiście pójść nie mogłam... I przystąpili do realizacji. 
Z kuchni leciało wszystko:
- masa pytań tak co 10 sekund, także z poprawiania mojego nici!
- wyzwiska typu "co to za gowno", "czemu się nie chce ukroi", "mam to wszystko w dupie", " szlag by to trafił" ( w wersji francuskiej: qu'est-ce que c'est cette merde, fait chier, j'en ai marre) 

Przygotowanie tego drobnego dania było przewidziane na 15 minut! 
Moi panom zajęło to dobre 45 minut! 
Następnie upieczenie szaszłyków 15 minut;.. ale jak się blachę wkłada na dół piekarnika zamiast pod sam grill to tez trwa to znacznie dłużej. 
W końcu zrobili... 

I?????????

Bylo PYSZNE!!! 
no to tak się ucieszyli, ze stwierdzili, ze mam koniecznie o ich wyczynie napisać! sic! i ze będą sprzedawać te szaszłyki po 6 euro sztuka i jacy to są wielcy... 
jednym słowem potrafią tylko trzeba ich zmusić do tego. 
CDN

a przepis na blogu kulinarnym, super przepis! 

sobota, 11 września 2021

11 wrzesnia...

Trudno nie pamietac
Trudno się nie zatrzymac
Trudno nie pomyslec
Trudno nie zapytac DLACZEGO?

...
Zdjecia z naszej wizyty w Nowym Yorku w 2014 roku.







Nauczycielska SOBOTA i Menu na ten tydzień.


Pobudka o 6 rano, jak codzień. Trochę jogi, trochę lektur historycznych, na które wciąż brakuje czasu. O 7 śniadanie i o 8 byliśmy już na rynku, po tygodniowe zakupy. O 9:30 powrót. Kawa i o 10 siedziałam z Antkiem godzinkę by pomoc mu w jego exposé na temat POLSKI, po angielsku. 
Od 11 do 12:30 wyprasowała wszystkie rzeczy z tego tygodnia bo w tygodniu nie znalazłam czasu. Po czym przez pół godziny robiłam obiad dla wszystkich. 
Teraz pisze chwile tutaj ale następnie mam na 4 godziny poprawiania prac uczniów. Wieczorem będę gotować na jutro część rzeczy bo mam teściów na obiedzie jutro... Po 20 powinnam znaleźć czas na czytanie o 22 najpóźniej zasnę snem sprawiedliwego. 
WOLNA SOBOTA NAUCZYCIELSKA! 
Ale jutro nie pracuje! Hurra! jeden dzień prawie wolny w tygodniu! Za to pieke, podaje, gotuje i sprzątam bo mam gosci przy stole. 

Czekam na koniec września by nieco zwolnić tempo. Początki rokow szkolnych są ciężkie. Proszę więc się nie dziwić i nie wysyłać maili i smsowy i whatsupp-ow ze nie dzwonię, ze nie przyszłam czy ze się nie odzywam... nie mam kiedy, nie mam czasu. Sorry! 

MENU na ten tydzień.

Sobota 11 września

Obiad: sałata z winegretem, świeża makrela pieczona w tymianku i w musztardzie, purée z ziemniaków z marchewka 50/50.
Podwieczorek: JEZNY! i truskawki świeże...
Kolacja: szaszlyki z sera Halloumi z cukinia, pomidorami i czerwona cebula, chleb, sery. 

Niedziela 12 września

Obiad: melon i domowe maki z łososiem, Osso bucco, świeże fettuccine, parmezan, sałata i deska serów, tarta marcepanowa ze sliwakmi, włoskie wino... dziś u Włocha kupione... he, he!

Kolacja: domowe maki z łososiem, ogórkiem, awokado... sos sojowy. 

Poniedzialek 13 września

Obiad: Awokado z winegrettem, resztki: osso bucco i swiezy bob. 
Kolacja: Domowa pizza grzybami i emmentalerem. Sałata. 

Wtorek 14 września

Obiad: Duszone papryki z pomidorami, kasza kuskus i morszczuk smażony. 
Kolacja: Melon, fasolka szparagowa, trochę ryżu i pieczone pomidorki cherry. 

Sroda 15 września

Obiad: eskalopki z indyka panierowane, duszona cukinia i kasza quinoa.
Kolacja: melon, tarta z porami. sałatka z pomidorów. 

Czwartek 16 września

Obiad: Ja stołówka. Antek resztka tarty.
Kolacja: curry z warzyw: marchew, ziemniaki, bataty, cukinia, ciecierzyca... czarny ryż. Sery, sałata. 

Piatek 17 września

Obiad: ja stołówka. Chłopaki: jajka sadzone i resztka curry z warzyw.
Kolacja: płaty ciasta brick nadziewane tuńczykiem, świeżym serem... sałaty mieszany. 




 

wtorek, 7 września 2021

Dlaczego TEGO nie potrafię?


Moj mąż mówi do mnie tak... 

"Nie sprawdzaj obecności, nie odpowiadaj na nic, nie wpisuj tematów do dziennika elektronicznego skoro nie możesz go otworzyć. Nie dano ci narzędzi pracy to nie pracuj. Olej, Odpuść. Nie chodź bez przerwy do sekretariatu dyrekcji, nie wysylaj maili. Po prostu nie rób NIC. Poczekaj na narzędzia pracy". 

A ja tego... nie potrafię... wkurzam się, denerwuje, latam co chwila do dyrekcji by w końcu, może, ktoś znalazł rozwiazanie... wysyłam maile po 2 dziennie, wysyłam wiadomości do biura informatycznego kuratorium by może coś naprawili, by coś się ruszyło... i tak od ubiegłej środy... czyli prawie Tydzień. 

Nie dostałam jeszcze ZADNEJ odpowiedzi. Dyrekcja... poza jedna wizyta jest albo nieobecna albo tak zajęta, ze nie można im przeszkodzić... 
Tak więc trwam w zawieszeniu. Rozwiązań brak. Chodzenia i dopominania się by dano mi narzędzia mojej pracy... mam serdecznie dość. 

Dziś po raz pierwszy nie poszłam... maili nie wysłałam. Nikt nie odpowiada więc po się trudzić. 

Od jutra posłucham męża w końcu... przestaje sprawdzać obecność, niczego nie wypełniam, mam wszystko w d... 
czyli ustanawiam relacje siłową... Nie ma? A to trudno, to nie będzie... 
Może wtedy ktoś się ruszy? 

Oto jest pytanie. 
Jeszcze jakby udało mi się przy tym nie denerwować, mieć tak zwany luz i zwis... to byłoby idealnie, ale to nie mój charakter.

Ludzie, którzy pracują w sektorze prywatnym nie są w stanie, tutaj we Francji, tego zrozumieć... tej ciągłej nieudolności systemu i jego pracownikow, tego ciągłego "nie działa", "nie ma", "nie wiem". 
Ja mam to na codzień. Mojemu mężowi to się w głowie nie mieści. Ten sam kraj. 

Ale mam tez cos co cieszy! Relacje z uczniami! poznawanie ich, odkrywanie... zawieram kolejne znajomosci i buduje dobre relacje!

 

niedziela, 5 września 2021

Festiwal FOTOGRAFII w La Gacilly... miejscu narodzin Yves Rocher.


Wielu z was zna z pewnością kosmetyki słynnej francuskiej firmy Yves Rocher? Są znane na całym świecie... Jako uczennica liceum byłam po raz pierwszy w La Gacilly w 1992 roku. Wtedy zwiedzaliśmy fabrykę tych kosmetyków oraz ogrody do niej należące bo kosmetyki Yves Rocher bazują na naturalnych składnikach: roślinach, kwiatach, ziołach. W tym czasie był to spory luksus. A jak butik tej marki otworzono w Poznaniu nieopodal okrąglaka to strach było zachodzić. Ceny wydawały się kosmiczne dla nas mieszkańców Polski wychodzącej ze starego ustroju. Marzyłam wtedy by kupić Szampon rumiankowy tej marki... kosztował 22 franki! Wow!... czyli 3 euro... 
Czasy się zmieniły... 
Od 2004 roku w miasteczku organizowane są festiwale fotografii. W tym roku wokół tematu Północy, lodu i ludzi zamieszkujacych te terytoria ale tez z uwzględnieniem tematyki globalnego ocieplenia i zagrożenia , w którym jako ludzie żyjemy. 

La Gacilly jest oddalone o jakieś 50 minut drogi od Rennes. Miasteczko jest malowniczo położne nad rzeka Aff. A fotografie rozmieszczone są w różnych jego częściach. Cały festiwal jest bezpłatny. Można się tutaj przechadzać do woli i kontemplować nie tylko zdjęcia ale tez ich poetyckie opisy, kwiaty i architekturę miasta. 
Na pewno warto tutaj zajrzeć... jeszcze do 30 września. 















 

Poranny jogging z mężem w Thaborze


Wśród kwitnących dali, przekwitających róż, niebieskie niebo, słońce i dużo ciepła! Cale lato praktycznie ciepła tutaj nie było i było szaro teraz jak zaczęliśmy prace, i rok szkolny... mamy letnia pogodę! Lepiej późno niż wcale. 

Wybieglismy z domu o 8:30, wróciliśmy kilkanaście minut po 10... bo sobie w tych kwiatkach jeszcze posiedzieliśmy przed powrotem! Pięknie było. 

Ja wybiegałam cały program a mój mąż... w połowie drugiej rundy stwierdził, ze sobie posiedzi przy fontannie! 
I tak właśnie funkcjonujemy od lat. On szuka odpoczynku i gdzie by tu posiedzieć i zrobić jak najmniej a ja zasuwam jak kilka małych samochodzików na kilku etatach i nawet biegając. 
Hm? Tak, tak to dokładnie wyglada. 



 

sobota, 4 września 2021

Nowy rok szkolny rozpoczęty... i MENU na nadchodzący tydzień.


Nowy rok szkolny jak dla mnie zaczął się na tyle dziwnie i na tyle brutalnie, ze narazie nie będę o tym pisać. Czekam na uspokojenie sytuacji, zupełnie ode mnie niezależnej... niestety. 
Narazie cieszę się tym, ze pracuje w mieście i ze do pracy mogę iść pieszo bądź podjechać autobusem a od zimy metrem - jak mi linie obok domu otworzą! Zapomniałam jak to jest pracować w miejscu zamieszkania, mieć blisko... SZCZESCIE!!!

Antek zaczął swój rok z przytupem. Cały happy właściwie ze wszystkiego. ma fajny plan lekcji bo kończy o 15:30 dwa razy, 2 razy o 16:30 i w środy o 12. Co pozostawia sporo czasu na osobista prace, sporty i muzykę. 

Dziś rano byliśmy na rynku po zakupy a to kolejna wielka radość! 
Ustaliłam więc MENU na nadchodzący tydzień, pełne zdrowych produktów sezonowych! 

SOBOTA 4 września

Obiad: naleśniki z maki gryczanej z szynka, serem comte i jajkiem, sałata z winegretem, mleko zsiadłe. 
Podwieczorek: jagody i maliny
Kolacja: krewetki sauté z czosnkiem, patelnia duszonych papryk, ryż, jabłko. 

NIEDZIELA 5 września

Obiad: melon, lasagne po bolońsku, sałata z winegretem. 
Podwieczorek: Crumble ze śliwkami mirabelkami i gałka lodów
Kolacja: solony cake z jarmuzem, suszonymi pomidorami, sałatka ze świeżych pomidorów. Figi świeże. 

PONIEDZIALEK 6 września

Obiad: melon, lasagne z niedzieli i sałata
Kolacja: sałatka z pomidorowo z burrata i bazylia, resztki cake z niedzielnej kolacji. 

WTOREK 7 września

Obiad: pieczony baklazn z sosem z anchois i czosnku, surowa szynka z Bayonne, kasza bulgur
Kolacja: spaghetti z cukini z beszamelem z orzechów nerkowa i pomidorowo-paprykowa salsą, chleb, ser

SRODA 8 września

Obiad: pieczony łosoś, sos cytrynowy, quinoa i groszek zielony
Kolacja: frytki z piekarnika z batatów, zielona fasolka szparagowa, sery.

CZWARTEK 9 września

Obiad: ja na stołówce szkolnej. Moi panowie omlet ze szpinakiem. Chleb i ser. 
Kolacja: Pizza domowa z ricotta, ze szparagami i z wędzonym pstrągiem. Sałata. 

PIATEK 10 września

Obiad: ja stołówka szkolna. Moi panowie: eskalopki z indyka, ziemniaki duszone w ziołach. Sałata.
Kolacja: Curry z soczewicy i marchewek z mlekiem kokosowym.