Francuzi mają opinię obiboków. Kilkanaście mięsięcy temu, New
York Times, na pierwszej stronie, zarzucał żabojadom – Lenistwo ! A gdy
Martine Aubray wprowadziła przy socjalistycznej władzy 35 godzinny tydzień
pracy, a było to już chyba z 15 lat temu, to do dzisiaj wzbudza on gorące
kontrowersje. Prawica jest za odwołaniem tej ustawy, lewica za wprowadzeniem
zmian. Dziennikarze, politycy, posłowie mają o czym pisać i debatować…
A tak od
kuchni ? Jak to wygląda?
Pierwsze co
mi się nasuwa to głośne NIE! Nie, Francuzi nie są leniwi! Raczej wręcz
przeciwnie… Czas pracy jest tutaj dla niektórych po prostu zabójczy. Im wyższe
wykształcenie i im wyższe stanowisko to przestaje się po prostu liczyć godziny
pracy. Dzień jest rozciągalny jak guma, o wszystko można takiego pracownika
poprosić i to o każdej porze.
Gdy mój mąż pracował,
teraz chwilowo nie pracuje, ale szuka czegoś nowego, to rozpoczynał około
8h30-9h ale do domu nigdy nie wracał przed 19h a najczęściej około 19h30 albo i
20H. Nie był dyrektorem, tylko inżynierem handlowym albo menedżarem, ostatnio w
Konice.
Kultura
przedsiębiorstw francuskich jest taka, że nie wypada wyjść z biura przed 19h…
jest to bardzo źle widziane i ostatnio kosztowało utratę pracy brata mojego
męża.
Pracował on
w znanej paryskiej firmie ale ma teraz dwójkę małych dzieci i zaczął urywać się
coraz wcześniej… tak około 18… wywalili go z dnia na dzień, choć był też
akcjonariuszem firmy, w której pracował i jednym z jej założycieli.
Chrzestna
Antka, moja psiapiółka Catherine – księgowa, ekspert i jej mąż – urzędnik Ministerstwa
finansów, wracają do domu codziennie około 21h a wyjeżdżają około 8 h rano. Dzieci
swoje widzą tylko w week-endy bo praca…
Są
oczywiście zawody, w których pracuje się mniej i ma się bardziej ustabilizowane
godziny pracy. Na przykład kasjerki są zatrudniane na 32 godzinne niecałe etaty.
Mają ścisle określone godziny obencości w pracy. Podobnie mój teść, były
pielęgniarz i szef jakiegoś tam działu pielęgniarzy w szpitalu psychiatrycznym, zawsze pracował od 8h do
16h. Miał super warunki.
Ja jako
nauczyciel mam 18 godzinny etat ale pracuję 22 godziny tygodniowo. 19 h mam w
gimnazjum – tutaj nie miałam wyboru i 3 h mam na własne życzenia – pracy po
rosyjsku z uchodźcami. Po pierwsze akurat tę
pracę lubię, po drugie zarabiam trochę więcej bo nauczycielska, francuska pensja
jest NAJNIZSZA pośród krajów OCDE… Niemieccy belfrzy zarabiają 50% więcej za ten
sam czas pracy, brytyjscy jeszcze więcej…
Jednakże
biorąc pod uwagę mój plan lekcji, obecny, w szkole jestem obecna 32 godziny
tygodniowo, bo nie mam wyboru… do tego 11 godzin dojazdów tygodniowo, około 10
godzin tygodniowo – poprawiania prac i przygotowywania lekcji… Czasami, jak
dziś! Ha, ha!, mam wrażenie, że wciąż biegnę, że nie mogę zwolnić, że wciąż
tyle pracy przybywa i przybywa a ja nie daję rady temu sprostać! Tak ostatnio
jest… A to dlatego, że mam Rady pedagogiczne. 6 rad bo uczę w 6 klasach. W
Wielkim Tygodniu mam 4 Rady, wieczorami i wracam do domu a 21h a wyjeżdżam o
7h10… Ciężko, ciężko…
Rytm pracy
nad Sekwaną jes strasznie intesywny. Godziny się mnożą. Na całe szczęście mamy
trochę więcej wakacji by złapać oddech. I nawet przy tych wolnych tygodniach
dużo osób jest na zwolnieniach lekarskich z powodu wyczerpania i fizycznego i psychicznego.
To ostatnie to plaga francuskich przedsiębiorstw. Rząd nawet rozpracowuje specjalny
program zapobiegający Burn Out… bo co jakis czas mamy fale samobojstw. Musieliby rzeczywiście przemyśleć dokładnie ten
system, może zreformować… bo jest czas na pracę ale na życie prawie go nie
wystarcza!