wtorek, 30 stycznia 2024

Ksiazki przyszły! Radość w domu!


I tylko 4 dni! szybko to idzie. Teraz, od której zacząć??? ha, ha...

 

Aspiracje i cele.


Tak sobie wczoraj wieczorem rozmyślałam jaka jest różnica i na czym najbardziej w życiu mi zależy? 
Odpowiedz jest jednoznaczna na aspiracjach, na wartościach ale nie na celach. 

Bo jest różnica pomiędzy na przykład
 Zgubic 3 kilogramy = cel na przyszłość A
Zdrowo się odżywiać - aspiracja, wartość na dziś i na jutro...

Wyjść za mąż - cel na przyszłość
Kochac i rozdawać miłość - aspiracja wartość na dziś i na jutro

Kupic dom z ogrodem - cel na przyszłość
Nie przywiązywać się do materii i żyć po swojemu - na dziś i na jutro


Nikt z nas nie musi więc być członkiem tego stada baranów, które odchaczaja CELE. A każdy z nas może żyć zgodnie ze swoimi wartościami i swoimi aspiracjami wiedząc, ze nie zawsze jets to łatwe. 

Praca nad swoimi osobistymi wartościami i aspiracjami jest jednak dużo bardziej satysfakcjonujaca i nadająca sens naszej egzystencji niż realizowanie kolejnych punktów programu szeroko uznawanego za słuszne. 
Kazdy z nas to zna... trzeba:
- zdobyć wykształcenie i dyplom by
- miec dobra prace
- by kupic dom
- wyjść za mąż czy się ożenić i mieć 2 dzieci bo taki model w naszych spoleczenstwach, bo kto szklankę wody na starość poda? albo jak jedynak to egoista albo jak bez dzieci to egoiści...
- Mozna tez się rozwieść bo co drugie małżeństwo dziś się rozwodzi
- kilka razy gdzie pojechać bo inni tez jeżdżą
- pójść jak najwcześniej na emeryturę bo trzeba tez trochę skorzystać z tego życia czyż nie?
- bawic wnuki bo przecież trzeba pomagać nawet jak się ma inne plany

Czy tego chce???
Ja nie!!! a ty? 
Wole więc żyć zgodnie z moimi wartościami i aspiracjami. 

Czego wam tez życzę. 
Miłego dnia! 
Wracam na Uniwersytet dziś! 


 

sobota, 27 stycznia 2024

Ale BUKIET! Od meza dzis rano...


Zapachniało wiosna w styczniu! Rozkwitły mimozy w Paimpol, na północy Bretanii, i moja kwiaciarka z rynku Lices miała ich cale wiadra dziś. Mój mąż jak co 2-3 tygodnie zamówił więc dla mnie bukiet. Poszliśmy po naleśniki i w tym czasie pani kwiaciarka zrobiła ten bukiet. Eukaliptus, mimoza, anemony i renoncule...i jeszcze jakieś nieznane mi kwiatki. 
Szlam dumna do domu niosąc mój bukiet i przyciągałam spojrzenia przechodniów, kilka pan zapytało gdzie kupiłam taki bukiet? Ha, ha... Mąż ciągnął cały wózek wypchany zakupami bo mówił, ze skoro mam kwiaty to mam nieść kwiaty! I tylko kwiaty. Po przyjściu do domku, w ciepełku otworzyły się kwiaty... pachnie ta mimoza tak, ze nie mogę dziś wyjść z domu... podziwiam szczęśliwa. 

Życzę miłego weekendu! 





 

środa, 24 stycznia 2024

By pokochać życie trzeba przynajmniej jeden raz umrzeć...

 Pisała malarka Charlotte Salomon, której nieszczęść życie nie szczędziło. 

Bardzo wzrusza mnie to zdanie, to przesłanie. Niektórzy robią próbne ceremonie swoich własnych pogrzebów - w Korei południowej - by fizycznie dotknąć śmierci na tyle na ile jest to możliwe. Inni wychodzą ze stanu śmierci klinicznej, z bardzo ciężkich chorób czy wypadkow. 

Zazwyczaj ludzie po takich doświadczeniach odżywają na nowo, zaczynaja doceniać, być wdzięczni, korzystać z radością z każdego dnia. 

Pytanie czy każdy z nas musi przejść przez coś bardzo trudnego by pokochać życie? 

Może niekoniecznie... ale staniecie na granicy życia i śmierci, własnego końca, pewnie bardzo pomaga w uświadomieniu sobie wartości naszej egzystencji. 

Robi się często badania pytając ludzi bardzo starych czego żałują, co było dla nich najważniejsze? I za każdym razem, obojętnie od kraju, czasu, w którym żyją, padają te same odpowiedzi. Najważniejsze są relacje, relacje z innymi ludźmi, przyjaźnie, znajomosci, to co się zrobiło dla innych i co inni zrobili dla nas. Praca liczy się średnio albo mało, pieniądze również, posiadanie smartfona czy nowego komputera nie ma znaczenia. Liczą się relacje. Nawet zdrowie choć ułatwia fajne życie nie jest ważniejsze od relacji. 

Tymczasem jak pokazują ostatnie badania ( cf Christoph André) liczba narcyzów wokół nas nieustannie wzrasta. W latach 1990 i 2023 to wzrost około 30% -towy... Psychiatrzy załamują ręce bo jest to forma patologii, która niszczy relacje na wszystkich poziomach. Rzekomo wpływa na to rozwój naszych społeczeństw ale tak sobie myślę, ze społeczeństwa tworzymy my więc od nas zależy jakie one będą? Czy otwarte i empatyczne czy zamknięte i narcystyczne. 

Hm...

wtorek, 23 stycznia 2024

Uniwersytet zablokowano...

Krótko trwała moja radość... Zaledwie tydzień zajęć i dziś nie wiem czy moje zajęcia się odbędą bo jak w ubiegłym roku rozpoczęto blokady. 

Dzis rano zajęcia odwołano. Czekam na to co będzie dalej. Studenci są przeciwko nowemu prawu dotyczącemu imigrantów, uważają je za rasistowskie jak widać na zdjęciu. 
Dziwi jednak ta blokada bo prezydent uniwersytetu już dawno opublikował komunikat, ze Uniwersytet jest przeciw tej ustawie prawnej. 
Pomimo tego jest blokada... więc nie rozumiem????

 

niedziela, 21 stycznia 2024

Koniec zimy?


Przez ostatnie dwa tygodnie była u nas, w Bretanii, zima. Było mroźno, momentami niebieskie niebo i słońce. Dziś wydaje się, ze zima się skończyła. Powróciła wilgoć i szarość typowa dla tego regionu. Temperatury maja dobić do 12°C dziś popołudniu i nawet do 15°C w tygodniu. 
Troche mi szkoda... bo lubię zimno i słońce i te malunki mrozu na szybach, na trawie... 

Może jeszcze wróci choć na chwile... bo jeśli nie to czekają nas miesiące mokrości, szarości i niby ciepełka ale z odczuciem chłodu czyli bardzo depresyjnie. 
Dzis pracuje cały dzień. Jutro kolejny tydzień  rozpocznie się pracowicie. 
Milego! 

 

sobota, 20 stycznia 2024

"Zielona granica" - obejrzane. Po spotkaniu wirtualnym z realizatorka filmu panią Agnieszka Holland.

 



W ubiegły czwartek wieczorem uczestniczyliśmy w przed-premierze we Francji znanego i wzbudzającego wiele kontrowersji filmu A. Holland. Bardzo czekałam na ten wieczór, na ten film. I??? 

Po pierwsze uważam i ja i mój mąż, ze od artystycznej strony ten film jest ARCYDZIELEM. Zdjęcia, muzyka, gra aktorów, podział narracji na rozdziały, wybór kolorów czyli białego i czarnego... te wszystkie elementy ale tez kilka innych świadczą o ogromnym kunszcie artystycznym i o bardzo głębokiej refleksji nad treścia i strona artystyczna tego dzieła. 

Po drugie kilka genialnych, jak dla nas pomysłów... miedzy innymi konfrontacja treści filmu z jego epilogiem czyli przyjmowaniem uchodzić w z Ukrainy 26 lutego 2022 na polskiej granicy i sposób filmowania tej czułości, która straż graniczna wyraża w gestach i słowach wobec nie tylko homo sapiens ale tez psów, ptaszków czy kotów. 

Po trzecie sedno opowiedzianej historii, dramatyczne, przerażające... aż trudno uwierzyć w to w jaki sposób człowiek niezależnie od jego narodowości, religii, wieku czy wykonywanego zawodu potrafi potraktować drugiego człowieka w pozytywny jak i negatywny sposób. Widzimy tez ogromna gradację nie tylko zła i nienawiści wobec migrants ale tez dobra i chęci udzielenia im pomocy. 

Po czwarte niezrozumiała dla nas scena z domu bogatego Polaka granego przez Stuhra... który przyjmuje trójkę czarnoskórych uchodźców... do dziś nie wiem co ta scena oznacza, co ma przekazać? Jakby była doczepiona, jakby była niepotrzebna, jakby nie wpisywała się w całość... tak ja odczytuje. 

Po piate, nie rozumiem tez "politycznych" wycieczek niektórych bohaterów filmu. Wydaje się one nałożone na fabule, jakby niepotrzebne bo wszyscy wiemy kto wydal rozkaz utworzenia strefy wyjątkowej wokół polsko-białoruskiej granicy, wszyscy wiemy co myśli część Polaków o rządach 2015 -2023 a co myśli inna część o rządach sprzed 2015 i po 2023. Dlatego niezbyt pozytywnie to odebrałam bo brzmi to sztucznie w filmie. 

Po szóste SZOK... moj maz mnie właściwie zwrócił uwagę na to w sposób dość wyraźny... wszechobecna agresja w relacjach międzyludzkich miedzy POLAKAMI... inwektywy to za mało... tam jest agresja w każdej formie, nieustanne kąsanie ludzie miedzy sobą nawet aktywistów, kierowców, członków służby granicznej... lekarzy i pielęgniarek w szpitalu... wszędzie zalew przemocy słownej i fizycznej. Jest to dość zdumiewające, niesamowicie szokujące i obraz polskiego społeczeństwa wyłaniający się z tego obrazu jest po prostu straszny i dramatyczny. 

Po filmie, krótkie spotkanie przez wisio z Agnieszka Holland i jej odpowiedzi na pytania oraz relacja ze zdjęć do filmu, które trwały zaledwie 24 dni... za krótko i nie ta forma... 

środa, 17 stycznia 2024

Zajecia na Uniwersytecie rozpoczęte!

Wczoraj cieszyłam się jak dziecko, ze w końcu rozpoczęłam zajęcia ze studentami. W tym roku mam 5 godzin zajęć w tygodniu: 3 godziny z historii średniowiecznej i 2 z historii współczesnej. Na tych pierwszych robię ze studentami analizy tekstów od V do XII wieku. Co nie jest dla nich łatwe, szczególnie teksty prawne są skomplikowane jak i teksty dyplomatyczne. 

Na historii współczesnej analizuje relacje miesza różnymi państwami europejskimi, ich społeczeństwami i kościołami. Tutaj mamy podwójna analizę typu wykład oraz typu ćwiczenia na tekstach. Dziś zaczynam od analizy tekstu Metternicha z jego pierwszego tomu wspomnień. 

Pracuje w związku z tym dużo, bardzo dużo, teraz mając etat w liceum do lutego do około 60 godzin tygodniowo ale kocham to! To dociekanie, to szukanie, ten kontakt z młodymi ludźmi, którzy wciąż pytają dlaczego... uwielbiam ich ciekawość... ja zreszta tez często pytam dlaczego! 
Szkoda, ze nie mogę tego robić na pełen etat tylko wciąż muszę się bić z administracja i fatalnym zarządzaniem. Na przykład od 9 lutego znów nie wiem gdzie i z kim pracuje w liceum... Gdy tymczasem media zajmują się od kilku dni polemiką nad jednym zdaniem wypowiedzianym przez minister edukacji. Zakrawa to na kpinę... cóż... 

 

czwartek, 11 stycznia 2024

"Maestro" obejrzane... o Leonardzie Bernstein


Na Netflixie... od końca grudnia i film cieszący się wielka popularnością. Estetyka filmu, ujęcia, czarno-biale zdjęcia, fragmenty muzyki i tańca... to wszystko jest perfekcyjne, dopracowane, wzruszające. 
Jednakże oczekiwałam czegoś innego po tym filmie. Pewnie trochę biografii mistrza, kompozytora i dyrygenta. Tymczasem film skupia się w 80% na biseksualności Bernsteina na jego relacja z młodymi, homoseksualnym muzykami, na konfliktach z żona ale tez ogromnej miłości, która ich łączyła. To bardziej film o relacjach niż o muzyce Bernsteina. 

Jednak uważam, ze warto go zobaczyć bo ma inne walory. Dla mnie był pięknym momentem. 

 

środa, 10 stycznia 2024

Obnizki cen...

 Jak co roku... z początkiem stycznia. Nie miałam za wiele do kupienia ale kupiłam plecak na noszenie książek i papierów do pracy bo poprzedni się po prostu urwał... tyle kilogramów nosze na plecach i dobrze, ze na plecach bo jakbym miałam w rękach to dopiero bym sobie uszkodziła kręgosłup. 

Plecak jest ciemno granatowy, marki Faguo, która ostatnio kupuje dla moich mężczyzn bo jest ekologiczna i z recyklingu robi rzeczy: torby, buty, bluzy... mam tez ich buty i uwielbiam! 

Kupilam tez bluzki. Na początku zakochałam się w tej kwiecistej ze stójka z bufiastymi rękawami jak z XIX wieku - kocham takie rzeczy potem dołożyłam jeszcze dwie kremowe. 

Do tego bielizna i jestem skompletowana na zimę i na wiosnę i na lato. Reszta poczeka... za studia trzeba płacić. 





poniedziałek, 8 stycznia 2024

Kwieciscie...

 


Wraz ze świętem Trzech Króli znika u mnie choinka. Była wyjątkowo piękna w tym roku i długo się trzymała ale lubię zrobić porządek wraz z nadejściem Nowego roku. Choinkę zastąpiły kwiaty. I choć za oknem zima to w domu wiosna! Te trzy różowe hiacynty dostałam od mojej przyjaciółki Françoise i kwitną i pachną... Bukiet pierwszych lokalnych narcyzów i żonkil dostałam od męża w sobotę ubiegłą, właśnie w Trzech króli... i te tez pachną... Także w ich towarzystwie sobie pracuje przygotowując zajęcia na Uniwersytet bo dla edukacji narodowej wciąż nie wiem gdzie pracuje... z jakim planem, od kiedy do kiedy... straszne to jest, ale nic nie mogę zrobić. 

Także wracam do moich kwiatków i pracy! Dobrego tygodnia! 

ps. Antoni już odwieziony wczoraj na studia z 6 walizkami... zainstalowany na nowy okres nauki tym razem tylko 5 tygodni i 6 tydzień na nartach, w Alpach! 




sobota, 6 stycznia 2024

Ciasto Trzech Króli ...

 Popsuł mi sie piekarnik. Nie grzeje dół. Pan naprawiający sprzęt pojawi się dopiero w połowie stycznia. W związku z tym po raz pierwszy od lat nie mogłam upiec własnego, domowego ciasta Trzech Króli. Zamówiłam w dobrej piekarni i 18 euro za porcje dla 4 osób... Nieźle ceny poszły w górę. Gdy tymczasem koszt domowego ciasta dokładnie takiego samego to jakieś 7-8 euro dla 8 osób... Mniejszego nie ma sensu robić bo ciasto francuskie wymaga co najmniej 6 godzin pracy. 

Mamy więc "wypasione" ciasto na Trzech Króli za zupełnie małe pieniądze. Mam tylko nadzieje, ze będzie pyszne... ha, ha... 

Kto zostanie królem bądź królową tego roku????