wtorek, 27 września 2022

"Reine de coeur" czyli Japończyk piszący po francusku. Z cyklu przeczytane.


Jezyki... języki obce, obce kultury, cywilizacje, mentalności, sposoby życia i myślenia. To interesowało mnie od zawsze. Głód, głód poznania i poznawania towarzyszy mi każdego dnia i właściwie w każdej dziedzinie życia poczynając od kuchni, poprzez edukacje, muzykę, relacje, literaturę i na polityce kończąc. 

W ubiegłym tygodniu sięgnęłam po te powieść z uroczym tytułem "Królową serca". Treść jednak jest dużo bardziej brutalna niż sugeruje tytuł. Choć to historia miłości miedzy młoda Francuzka i Japończykiem to historia ta z lat 2 Wojny światowej przeraża swoją brutalnością. 
Początek powieści jest genialny, trzyma w napięciu... jednakże jej końcówka traci zbyt mocno, jak dla mnie, standardem i slodkoscia trochę trudna do wyobrażenia. 

To co mnie zainteresowało najbardziej to JEZYK. Bardzo niewielu pisarzy pisze swoje powieści w obcych językach. Zazwyczaj pierwsza wersja jest w języku ojczystym a dalej sam autor albo tłumacz pracuje nad tekstem. Milan Kundera napisał kilka powieści po francusku to jeden z wyjątków, które znam. 
Mizubayashi pisze po francusku tez. I z wielka przyjemnością ale tez ciekawoscia przyglądałam się jego słowom, zdaniam, metaforom i podziwialam sposób w jaki ten japoński autor radzi sobie z francuskim. Język francuski bowiem do najłatwiejszych nie należy! 
Sama napisałam kilka prac i artykułów po francusku a przede wszystkim mój doktorat, który został w formie książki w 2009 roku wydany... a pisałam go od razu po francusku. Dziś kartkuję i podziwiam... ha, ha... Moja magisterkę napisałam natomiast po rosyjsku... cale 163 strony... tez dałam radę. 
Nie wiem jednak jak to do końca w naszych głowach funkcjonuje? 
Fascynuje mnie to! 

 

niedziela, 25 września 2022

"Kompromat" czyli prawdziwa Rosja. Filmowo choć nie tylko.


Wczorajsze wyjście do kina zmusiło mnie do... opowieści... Byliśmy na francuskim filmie "Kompromat", w którym znakomicie gra miedzy innymi Joanna Kulig jak i Gilles Lelouche. Film oparty jest na prawdziwej historii Yoann'a Barbereau, który w 2016 roku został aresztowany i skazany na 15 lat ciężkiego obozu pracy na podstawie zmontowanego przez FSB i całkowicie fałszywego dossier dowodowego. 



Te linki zaprowadza was do publicznych wypowiedzi Y. Barbereau, dyrektora Alliance française w syberyjskim Irkutsku. 
Film opiera się na dość swobodnej interpretacji faktów z życia Barbereau, któremu w ostatecznym rozrachunku udaje się uciec najpierw do francuskiej ambasady w Moskwie a następnie samodzielnie, pieszo, przez granice miedzy Federacja rosyjska a Estonia w store wolnej Europy. To thriller, który bardzo, bardzo mocno trzyma w napięciu choć niektóre sceny wydaje się malo prawodopodobne a funkcjonariusze FSB czy Specnazu cóż... odpowiadają pewnie zachodnio-europejskim marzeniom. 

Antek był bardzo poruszony ta historia i obrazem rosyjskiego społeczeństwa, które się z tego filmu wylania. Ja... znająca nieco teren i mająca sporo doswiadczen stamtąd... pograzylam się we wspomkenianich i jak zaczelam wspominać i opowiadać to... sama siebie się przestraszyłam.
W sumie mogłam być ofiara dokładnie taka sama jak Yoann Barbereau. I to mnie przeraziło, teraz po latach, po upływie czasu...
Gdy spotykałam się sama z koleżanką z Czeczenami w garażach w Moskwie...
Gdy rozwalony mi drzwi w pokoju hotelowym...
Gdy podsluchiwano wszystkie moje rozmowy telefoniczne...
Gdy za mną śledzono... 
Gdy spotykałam się z rzecznikiem putinowskiej partii Edinaia Rosja...
Gdy jeździłam na Ural... w las, by spotykać się z członkami Otkrytoj Rosji Chodorkowskiego...
Gdy spotykałam się z Anna Politkowska... 
I długo by wymieniać... 

Trzeba absolutnie o tym napisać!

Film warty obejrzenia... szczególnie w dzisiejszych czasach. 

 

sobota, 24 września 2022

Kolejna sobota... już prawie jesienna.


Nie byliśmy dzisiaj na rynku... po zakupy... za to ja poszłam na spacer po kwiaty! Zakupy zrobiłam w tygodniu, gdyż mam spore dziury w moim planie lekcji i postanowilam je wykorzystywać na robienie zakupów miedzy innymi by zyskać na czasie. Jak wiadomo czas jest dobrem najcenniejszym i właściwie jego wykorzystanie gwarantuje sukces bądź porażkę - pół żartem pół serio!

Dzis za to od rana pracuje spokojnie choć spacer po jesienne kwiaty tez dobrze mi zrobil! 

Moj grafik jest już szczelnie wypełniony zajęciami różnymi, które kocham i na które chce przeznaczać większą część mojej energii. 

Z przyjemności?  Zaplanował na wieczór rodzinne wyjście do kina na film "Kompromat". 
Bede tez gotować bo to mnie odpręża, bo to lubię! Dlatego nie wyobrażam sobie jeść gotowców, zamawiać kateringow czy diet pudełkowych. Zaplanowałam łososia zapieczonego w tahini, parmigiane z bakłażana, pieczona kaczkę ze świeżymi  figami, tartę migdałowa z gruszkami...

Jutro pójdę pobiegać i popracuje sobie spokojnie tez jak i dzisiaj. 
Dobrego weekendu!


 

wtorek, 20 września 2022

"Empuzjon" Olga Tokarczuk. Z cyklu przeczytane.


"Życie w tłumie jest gorsze od więzienia."

"Obcosc podpatruje nas z cienia"

"bo ciało kobiety nie należy do niej, ale do ludzkości"

"...Polacy go drażnili. Drażniła go ich stadność, bo ciagle do siebie garnęli, sklejali się w towarzyskiego gluta, który przemieszczał się w te i we w te po deptaku, zajęty sobą, pozornie pewny siebie, ale w gruncie rzeczy pełen kompleksów i wstydliwego poczucia niedopasowania."

czy 
"Kobiety nie są zdolne do stworzenia organizacji państwowej ani nawet plemiennej, bo z natury swej podporządkowują się silniejszym..."

I tak moglam bym długo, długo cytować te powieść, która jest dla mnie prawdziwym majstersztykiem! 
Przy okazji DZIEKUJE RODZICOM za prezent! 

Odnajduje w tym tekście wszystko czego potrzebuje. Narracje trzymająca w napięciu, tajemniczość i retoryczne pytania, dziwna naturę i znane-nieznane relacje międzyludzkie, sporo historii, pytania etyczne i moralne... fizyczność i psychikę z całymi skomplikowanymi mechanizmami ich funkcjonowania oraz tajemnice śmierci, odchodzenia i życia. 

Tokarczuk umieszcza akcje swojej powieści  w czasach odległych ( mniej lub bardziej) ale jej narracja jest tak uniwersalna, ze zawsze mam wrażenie, ze pisze o tym co TERAZ a nie tylko o tym co KIEDYS! Tak jest i tym razem. I te cytaty u góry o tym świadczą w sposób dość ewidentny. 

"Empuzjon" to dla mnie w dużej części powieść o cielesności, o jej akceptowaniu, akceptowalności bądź jej odrzuceniu. A ten temat jak wiadomo dotyka dziś nie tylko homoseksualnosci, transseksulanosci ale tez szerzej tematu gender, o którym od wielu lat jest już głośno. 
Ale t tez powieść o wierzeniach, przekonaniach i ich granicach. O przenikaniu się... 


Lektura cudowna, godna polecenia! 
Ps: Teraz odczytam na nowa T. Manna... 



 

sobota, 17 września 2022

Sobotnio, kwieciście... koniec lata?


Coz za miły dzień! Po porannej wizycie na targu, tym razem już w sweterku bo poranki są coraz chłodniejsze, powietrze coraz bardziej ostre... przyglądam się moim już nieco jesiennym kwiatkom domowym. Co przyniesie ta jesień? 

Z głośników sączy się powoli September Jazz i spowija swoim dźwiękiem cały salon. Pachnie kawa... Antek od rana już pracuje. Ja za chwile zacznę. 
Spogladam na moja miskę świeżych fig, na stosy winogron i pomidorów w soczystych kolorach lata. 
Popisze, pogotuje, poczytam, pomyślę, pouśmiecham się do moich kochanych najbliższych. 
Taka słodka sobota choć i sportowa tez. 
Milego weekendu. 


 

niedziela, 11 września 2022

Gdy społeczeństwo atakuje... książki bądź/i kobiety to znak...

 ze dzieje się coś złego... bardzo złego. Zanika jego zlozonosc, kompleksowość. Pojawia się pewna forma uniformizacji, homogeniczności, jednomyślności... często pod płaszczykiem "porządku", "wartości" bądź "walki" o przetrwanie, o czystość, o racje.



Kilka tygodni temu próbowano zabić pisarza Salmana Rushdiego w imię fundamentalizmu i nienawiści. A ostatnio, jakiś miesiąc temu, stan Teksas w USA wycofał z bibliotek i zakazal lektury tekstu 15 letniej Anne Frank, która nazisci zamordowali w obozie koncentracyjny w Balsen. Fundamentaliści chrześcijańscy dostrzegli w tekście słowa o nagości, podziw dla nagiego, kobiecego ciała... a ze tekst napisała młoda Żydówka... Zreszta pierwszy hoolywodzki realizator filmowy "Dziennika" zmienił na ekranie jego końcówkę... by "nie było zbyt smutno i zbyt przygnębiająco". 

Od razu przypomniały mi się negocjacje z moim wydawca "Niani w Paryżu" czyli Proszynskim i spółka, który wręcz zmusił mnie do przepisania końcówki powieści bo "miała kończyć się optymistycznie"!!! a to było w 2012 roku... 

Tak sobie myślę o tych faktach... jak i o ostatniej powieść Tokarczuk, która kończę czytać czyli o "Empuzjon", podarowanej przez rodziców. Ileż pomyj wylano już na nasza wielka pisarkę i nadal się je na nią wylewa... za to, ze pisze tak doskonale książki... mniemam. 

Wniosek wyciągam tylko JEDEN... wszędzie tam, gdzie atakuje się książki i kobiety coś złego dzieje się w społeczeństwach. Przypomnijmy chociażby Afganistan w ostatnich miesiącach. Czytajmy, czytajmy różne pozycje, z różnych regon kulturowych, różnych autorów tylko taka zlozonosc pozwala na zachowanie i obronę WOLNOSCI czyli tego co NAJCENNIEJSZE! 



środa, 7 września 2022

Jutro zaczynam prace z uczniami.

 Po kilku zawirowaniach, braku przydziału pracy w dniu rozpoczęcia roku szkolnego... jutro zaczynam w końcu prowadzić lekcje. I mam nadzieje, ze trochę to potrwa. Narazie niewiadoma. 

Moje nowe liceum jest w mieście. Dość niedaleko od domu, 8 kilometrów. Mam wygodny plan, rozpisany na 4 dni pracy w tym jeden dzień, gdzie mam tylko 1 lekcje. Wyglada to dość komfortowo. Mam tylko 146 uczniów zamiast prawie 350 z ubiegłego roku... i tylko 5 klas zamiast 10 w ubiegłym roku. 

Cieszę się na jutro. A jak będzie dalej zobaczę. Narazie przygotowuje tez moje zajęcia na Uniwersytet więc na brak zajęć nie narzekam. 

wtorek, 6 września 2022

Lektura... potwierdzające moje tezy z początku lat 2000...


Nic dodać nic ująć. Chce lektura jest przejmująca i pasjonująca! To książka-prezent od mojej chrzestnej, przywieziona z Polski. Na pewno warto po nią sięgnąć by głębiej zrozumieć jak żyją, jaka mentalność maja, jak postępują Rosjanie. Nie tylko ci zwykli obywatele ale tez ci będący nieco wizje w hierarchiach społecznych. 
Jeśli się to choć trochę obejmie to zaczyna się robić strasznie. Strasznie naprawdę, nie na niby. 
Właściwie wszystko co znalazłam w tej książce opisałam w moim wydanym tez w książce doktoracie - tyle, ze po francusku, i w moich artykułach po które sięgają już nie tysiące a miliony osób według licznika Academia.edu. 

Putinizacja sięgnęła zenitu ale wyrosła na bardzo urodzajnym podłożu tego co już w Rosji przed Putinem było. 
Potrzeba deputynizacji... kilka dni temu pisał tez o tym André Markowicz. To musi przyjść oddolnie i powoli. Trudno jednak znając rosyjska rzeczywistość w powodzenie tego procesu uwierzyć. 

Lektura godna polecenia. 

 

poniedziałek, 5 września 2022

Nasza kochana Warszawa!!!

Jedno z naszych ukochanych miast na świecie! Uwielbiam jeździć i być w Warszawie. To miasto tylu możliwości, bogactw kulturalnych ale tez... dramatycznej historii, ktora wciąż mnie wzrusza. 

Bylismy tylko dwa dni i głównie po to by pobyć z moim bratem i moja bratowa ale kilka spacerów zaliczyliśmy. I oczywiście deser u Wedla - w oryginalnym lokalu, na dole jego kamienicy, i pierogi... itd, itd...
Cudne miasto! 





















 

Helsinki


Zachwytu nie było... wracać tam nie chcemy. Byliśmy i cieszymy się, ze byliśmy, ale na jeden raz wystarczy. Myślę, ze ta ocena jest głównie podyktowana tymi cudownościami i ta pięknością, która mogliśmy podziwiać w krajach bałtyckich ale tez w innych miejscach na świecie. Więc czy warto się wybrać do Helsinek jak się nie ma tutaj rodziny czy interesów? Według nas nie warto. 
Finlandia, jak pisala jedna ze znajomych tam mieszkająca, jest piękna, gdy chodzi o NATURE: lasy, jeziora, wysepki. 
Jej stolica nie jest brzydka, ale piękna tez nie jest. 
Przypłynęliśmy tutaj promem z Talinnu - 2 godziny w jedna stronę i 38 euro bilet. Bardzo fajna wycieczka morska bo prom sam w sobie jest atrakcja z wieloma restauracjami... I Bałtyk jest piękny! Nie przypuszczałam, ze tak na nim tłoczno. Spodziewałam się morskiej pustki ale to trochę jak droga, po której jeździ sporo samochodów. 
Jedyna uwaga - na ostatnim pietrze promu Talink jest Burger King i coś w rodzaju placu zabaw dla dzieci... i tutaj przeżyliśmy szok bo wrzask był niemiłosierny i dzieci wybitnie niewychowane... więc uciekaliśmy stamtąd, byle dalej, niżej! 

W Helsinkach przeszliśmy się po centrum miasta, odwiedzajac dwie katedry: protestancka i prawosławna, kawałek parku, w którym akurat był koncert, kilka ulic... podeszliśmy pod parlament i pałac prezydencki. I z radości wrocilismy do Estonii! 




















 

niedziela, 4 września 2022

Byc posłusznym czy nie? Pierwszy temat rozprawki filozoficznej!

 Antek rozpoczął rok szkolny. W piątek mail pierwsze lekcje w tym pierwsza lekcje z filozofii i dostał pierwsze zadanie domowe...

napisac na 20 września rozprawkę z filozofii na temat: Czemu i komu należy być posłusznym? 


Wczoraj zaczęłam mu trochę pomagać... przez kilka minut powtórzyłam z nim metodologię i zanotowaliśmy kilka myśli i przykładów. Do napisania tej rozprawki Antek ma do dyspozycji 5 fragmentów - tekstów źródłowych filozofów miedzy innymi Spinoze, Lock'a czy Arendt. 

Zapowiada się mega ciekawie. On uwielbia już i lekcje i profesora i temat a mnie to fascynuje! To się poczuć z nim jak tylko będę mieć czas. 

Genialnie! 

TOP GUN z cyklu obejrzane w kinie.


Zostaly nam 3 ostatnie bilety kinowe do wykorzystania do 31 sierpnia. I... z powodu braku na ekranach bardziej ambitnych filmów w tym wakacyjnym czasie zaproponowałam moim panom Top Gun! Zachowuje bowiem w pamięci cudowne wspomnienie z pierwszego filmu TOP GUN, który widziałam jako nastolatka. 

Byliśmy wczoraj wieczorem i spędziliśmy super fajny wieczór! Film jest bardzo dobrze zrobiony, gra aktorów godna podziwu, akcja non stop - także nie ma czasu się nudzić. I jest wszystko to czego można się spodziewać w amerykańskim filmie dla szerokiej publiczności:
- prawdziwe wartości: przyjaźni, solidarności, kompetencji, ciężkiej pracy...
- zwycięstwo dobra nad złem
- historia milosna pelna czulosci
- znakomita muzyka! 

Fajna rozrywka. 
Ponad 6 milionów Francuzów widziało film do dnia 16 sierpnia! Co oznacza prawie 1 obywatela na 10... sukces większy niż ten Titanica! 

 

Talinn 2


Talinn to nie tylko stare pałace, cudowne parki i budynki oficjalne ale tez stare miasto. Jest ono tutaj malutkie w porównaniu do tego w Rydze ale za to składające się z dwóch części: miasto wysokie czyli Toompea i miasto niskie. 

Całość otoczona jest murami obronnymi i wieżami  ( 27 wiez) datującym na XIV i XV wiek. Przy murach i wieżach kilka muzeów opowiadający średniowieczną historie miasta. 

W mieście wysokim znajduje się prawosławna katedra jak i protestancka katedra. Do tej drugiej wstęp jest płatny. W tej pierwszej udało nam się wejść tam gdzie nie wchodzą turyści dzięki moim pytaniom w płynnym rosyjskim! Moi panowie byli dumni jak się znaleźli przed najcenniejsza ikona Aleksandra Newskiego...  W tej części - różowy budynek jest tez estoński parlament, kilka tarasów widokowych, licznych butików i dość ciekawych restauracji! Wbrew pozorom trochę mniej tutaj turystów niż na dole! 

Na dole średniowieczny ratusz i jego plac przyciągają tłumy. Pierwszy ratusz datuje na XIII wiek ale był kilka razy przebudowywany. Tallinn jak i Ryga należały do Ligii hanzeatyckiej. Dwie ulice przecinają cale dolne stare miasto. Przy jednej z nich Piko czyli ulicy Długiej znajduje się najstarsza w mieście kawiarnia wraz z pracownia marcepana! Pyszności! Ale na przeciwko niej jest ambasada i konsulat Federacji rosyjskiej i tam... płoty, hasła by zabić Putina i tłumy ludzi. Jedni przystają, czytają transparenty, inni płaczą, inni złorzeczą bądź nawet opluwają. 
Taka ciekawostka. 
Na moich zdjęciach widać tez mnóstwo średniowiecznych domów a wśród nich 3 siostry - w Rydze było 3 braci! Jak i najwyższy kościół Świętego Olafa - biała, strzelista wieża. 

Wypływając z Talinna w kierunku helsinek... miasto widać jak na dłoni! 
cdn