czwartek, 30 stycznia 2020

Nie uczysz tego co wiesz... uczysz KIM jestes... Francuska codziennosc: czesc 270.



Rozmawialam dzisiaj z wice-dyrektorka lieum, w ktorym ucze 2 tygodnie i 2 dni. Przyszla do mnie, gdyz dostaje telefony od rodzicow uczniow... bym zostala. 
Przyszla i pyta: "Co Pani im robi?".

Nic. Odpowiadam. Lekcje prowadze. 
"I to wszystko?" - pada pytanie. 
Tak, to wszystko. 

Po raz kolejny zderzam sie z ta sytuacja. Mialam juz wyznania milosci w roznych formach, prezentow mase w kraju, w ktorym nie jest to praktykowane, mialam duzo lez i pozegnan, wiele prosb o prywatne lekcje suto oplacane przez rodzicow.I teraz pomimo tak krotkiego okresu pracy sytuacja znow sie powtarza. 

Nie jestem jakos szczegolnie zdolna. Nie prowadze jakis mega, super lekcji. Robie co moge, na moim poziomie i narzedziami, ktore mam do mojej dyspozycji... i za kazdym razem jest podobny oddzwiek. 

Od wielu lat mysle juz sobie, ze nie uczymy tego co sami wiemy, przynajmniej nie do konca. Uczymy KIM JESTESMY. I od lat juz widze, ze uczniowie wyczuwaja jakby instynktownie nauczycieli, ktorzy kochaja to co robia i dobrze ich traktuja od tych pozostalych. 

Nie pisze tutaj o przypadku patologicznym, w ktorym musialam wziac udzial we wrzesniu i w pazdzierniku i ktory jak do tej pory zakonczyl sie samobojstwem kolegi na miejscu pracy, zwolnieniem lekarksmi dlugoterminowym dla dyrekcji placowki oraz polowy nauczycieli. Pisze o szkolach w miare "normalnych" z  uczniami, ktorzy tez mowia "ku" na lekcji, ale z ktorymi w jakis sposob mozna pracowac. 

Te pozytywne oceny ze strony uczniow i ich rodzicow kosztuja mnie wiele ze strony kolegow nauczycieli, ktorzy jesli nie omijaja mnie szerokim lukiem to wyraznie pokazuja swoja wrogosc poprzedzona cynicznymi uwagami z cyklu "francuski to twoj trzeci jezyk i ty w nim uczysz???". 
Hm... jak sie chce to mozna. Plus ta pogarda... jestes nauczycielem lotnym, zastepczym czyli nie tak jak my, od lat na tym samym miejscu... wiec co ty tam wiesz?

Jutro ostatni dzien tam, od poniedzialku liceum blizej domu. 


środa, 29 stycznia 2020

Ile nas kosztował styczeń 2020 roku? Francuska codziennosc; czesc 269


A no sporo... zrobilam dzisiaj ostatnie podliczenia delektując sie poobiednia kawa. 

Najwiecej poszło na jedzenie: 848 euros.
Dalej na ubrania bo byly obniżki wiec 422 euros mniej...

Restauracje z antkowim bierzmowaniem ponad 300 euros...

a najmniej na kosmetyki 2,96 euros. 

Z miesiaca na miesiac potwierdza sie ta przykra prawda, ze bez 3 tysięcy euros na 3 osoby nie jestesmy w stanie we francuskim państwie przeżyć. 
Dbrze, ze zarabiamy wiecej na co patrze z wdziecznoscia. 

Ostatnie egzaminy z Nauk Politycznych do poprawienia... uf... Francuska codziennosc: czesc 268

Ile to ja sie ciekawych rzeczy dowiaduje od studentów... a wlasciwie z ich prac egzaminacyjnych. Na przyklad dowiedzialam sie, ze Polska jak i Węgry z wielka wdziecznoscia przyjemy wolność i komunizm niesiona im przez ZSRR...

Dowiedzialam sie tez, ze Praska wiosna albo wypadki z Budapesztu 1956 wpisuje sie w proces rozpadu ZSRR... bo byly to republiki sowieckie...

Chyba jeszcze nigdy nie zakreślam tylu stron - informatycznie- na czerwono, nie postawiła tylu wykrzykników i znaków zapytania.

W pewnym momencie, na kilka chwil przez zawalem umysłowym przestałam nawet dawać oceny za te głupoty. Nie oceniam kilku prac bo niestety nie zasługują na zadna ocene.

Lubie, kocham wrecz poprawiac egzaminy z Nauk Politycznych, ale tym razem poziom niezrozumienia historii, dokumentów i procesów przerósł moje wyobrażenie.

Hm... zone zadaje sobie pytania o to czego my uczymy w liceach i jak...? by osiagnac takie rezultaty?

poniedziałek, 27 stycznia 2020

Co 4 Francuz nie wie co to Shoah...


Co 4 Francuz w wieku ponizej 35 lat i co 6 powyżej tej granicy nie wie co to Shoah...

Ta smutna wiadomością rozpoczęły sie wczoraj narodowe programy informacyjne. Wyniki pochodza z dwoch sondaży zrealizowanych na zlecenie Francji - IFOP i Stanow Zjednoczonych Jewish Claim Conference i @CNN. 

Niedowierzanie? Strach? Frustracja? 
 I to podstawowe pytanie... jak my uczymy? Czego my uczymy? skoro twierdza, ze nie wiedza...

Od ubiegłego czwartku i spotkania w Jerozolimie na Dniu Pamięci ... wciaz mowie moim teraźniejszym uczniom o Shoah, o obozie w Auschwitz i o innych obozach, o konferencji w Wanssee, o igrzyskach z 1936 roku, o ludziach, ktorzy ten system tworzyli i o tych, ktorzy sie mu sprzeciwiali. 
Angażuje sie w to cala sobie, zuzywam niesamowite pokłady energii... i tak co roku, kilka razy w roku... by usłyszeć, ze nie wiedza... albo ze nie slyszeli. 

Zaklal by sobie czlowiek siarczyście, gdyby nie dzisiejszy dzien. 

Tak osobiscie... dosyć mam tych pustych slow: "ze nigdy wiecej" bo wiecej to juz bylo wielokrotnie po Auschwitz.. i po 1945 roku wiec czlowiek jako istota społeczna NICZEGO sie nie nauczył i to niezależnie do przynależności narodowej. 

Dosyc ma propagowania uproszczonej wizji Historii!
Dosyc mam brania Pamięci i świadectw za HISTORIE!
Dosyć mam ciaglego naciagania kolderki na swoj patriotyzm i na swoje męstwo przy jednoczesnym pogardzaniu INNYM, kimkolwiek ten INNY by nie byl!

Dosyć mam pustych dyskursów, frazesów, "polityki historycznej" i emocji zamiast NAUKI zwanej HISTORIA...

Moze z tych wszystkich wyzej wymienionych powodów... nie wiedza? Moze z tych wszystkich wyzej wymienionych powodów genocydy wciaz sie powtarzaja, na roznych kontynentach?

Moze obok placzu, wspomnień, wieńców, zniczy i przemow... my dorośli powinnismy nauczyć nasze dzieci MYSLEC i to myslec krytycznie, Działać... samodzielnie...? 

W dzisiejsze Polsce rowniez wspomina sie Auschwitz, gdy tymczasem mechanizmy autorytarnych podziałów społecznych przybierają na sile, gdy jak w innych czasach i na innych terytoriach szuka sie wroga, gdy krok po kroku ogranicza sie i atakuje WOLNOSC każdego. 

czas zabrać sie do roboty, wokol siebie...



sobota, 25 stycznia 2020

Chinski wirus w Bordeaux!!!

Mam nadzieje, ze ta nasza cudowna trojka przeżyje i przetrwa burzliwy czas...

Wczoraj o godzinie 20:29 padla wiadomosc z ust naszej minister zdrowia. Mamy pierwszy przypadek w Bordeaux i dwa inne sa w Paryzu! A jeszcze 22 stycznia opublikowano oficjalny komunikat, ze ryzyko zakażenia we Francji jest słabe czyli "faible".
Jakze szybko okazało sie, ze sie mylimy!

Dzis uspokajają od rana ale z innych zrodel wiem, ze prowadzone jest ostre dochodzenie. Wszystkie osoby w kontakcie z zakażonymi sa usilnie poszukiwane. Komunikat za komunikatem plyna zle wieści... jak mamy gorączke i kaszel to mamy sie wyizolować i zadzwonić pod numer 15. Przyjada panowie w kombinezonach od stop do glow i pobiora próbki by sprawdzić czy to coronavirus.
Nie wolno jechac na pogotowie ani udawać sie do swoje lekarza.
Symptomy tego dziadostwa sa identyczne jak symptomy grypy a teraz mamy epidemie tej ostatniej tez!

Podobno ani dzieci ani ludzie do 25 roku zycia nie sa zakażeni, nie ma ani jednego przypadku. Natomiast osoby w moim wieku i z chorobami chronicznymi jak ja... umierają w Chinach, inne zdrowieja...

Szpital, w ktorym znajduje sie nasz lokalny przypadek jest 10 minut na pieszo od mojego domu. I ja sie boje. Odczuwam strach przed tym bo ja wszystko lapie i nie zdrowieje wiec...
czekamy na rozwoju wypadkow. Po wczorajszej naradzie rodzinnej stwierdziliśmy, ze jesli przypadkow bedzie wiecej do niedzieli wieczor: ja pojde od poniedziałku na zwolnienie a Antek zostanie w domu. Maz i tak pracuje w domu.
Zobaczymy.

Tymczasem ide poprawiac egzaminy z Nauk politycznych bo mam ich troche.

czwartek, 23 stycznia 2020

Czas. Czy to tylko ten myślnik miedzy data urodzin i zgonu?


Przeczytalam gdzies niedawno... ze nie powinnismy sie martwic tym czym zyjemy. Nasze troski i kłopoty codzienności tak czy tak zostana zredukowane do tego myślnika, ktory widnieje na nagrobkach pomiędzy nasza data narodzin i zgonu. 

Pozwole nie zgodzic sie z powyższym. Z pewnoscia to moje ego i moj mental zmuszają mnie do tej niezgody i powodują nie kończąca sie, życiową, fale cierpienia ale inaczej nie umiem!

Czasu zdefiniować nie umiem i tego co poza nim tez. Zyc spokojnie nie przejmując sie tym, ze mija nie potrafie. To moj ogranicznik codzienny. 

Naleze jednak do osob perfekcyjnie zorganizowanych, ktore na to co chca czas maja i szczerze nie znoszą tych co to powtarzają, ze czasu nie maja od uosobienia matki Polki po kilku znajomych naukowców w tym moja promotorke, ktora tez nigdy, na nic czasu nie miala. 

Ja tam lubie miec czas, lubie go organizować, wypełniać i nad nim panować. Taka ego satysfakcja. Wykorzystuje kazda chwile nawet w tym okropnym autobusie, ktory codziennie wiezie mnie aktualnie do pracy 1h20 w jedna strone, 2h40 minut w obie strony. Tyle MARNOTRASTWA! ale spożytkowanego na lektury konkursowe, ktorych objetosc przeraza. 

Czas... wasz przyjaciel czy wróg a moze obojętny parametr egzystencji?

środa, 22 stycznia 2020

żongluje,żonglujesz... ledwo żyjesz. Francuska codziennosc: czesc 267


Ostatnio spie po 4-5 godzin dziennie i zaczynam coraz poważniej odczuwam skutki tego niedoboru snu. Bylam nawet w poniedzialek popoludniu u mojej pani doktor w tej sprawie. 
Od poczatku roku szkolnego musialam przygotować rozdziały lekcji w gimnazjum na 3 roznych poziomach i teraz w liceum na 3 roznych poziomach plus 2 zreformowane świeżo od wrzesnia plus kolejny poziom technologiczny tez. Razem 7 roznych programów, gdy wiekszosc kolegow ma 2 gora 3 i sobie spokojnie je podczas wakacji czy lata wczesniej w przypadku braku reform przygotowuje. W tym czasie tez zaznałam uroków juz 4 roznych placówek. W kazdej inne zasady, inne kody, programy komputerowe, dzienniki elektroniczne itd. 

Zaczynam powoli nie ogarniac. Wszystko mi sie chrzani, miesza... nie wiem juz co i jak. O uczniach nie wspomne na dobra sprawe nie znam ani jednego. Nie wiem kto ma jakie kłopoty czy trudności i gdzie bo mam misz masz w glowie. Od wrzesnia spotkałam na swojej drodze okolo 620 roznych uczniow!

Wedlug naszego kuratorium nie tylko powinnam ich znac ale jeszcze pedagogike dyferencyjna stosować! he, he. 
Jak narazie mam problem z baza. Z podstawa. 
Spedzam mase godzin na wszelkich przygotowaniach i ogarnianiu choćby jakiegoś minimum. 

Jednoczesnie w naszych szkołach, w liceach sa same problemy, strajki, blokady, koledzy odmawiają pilnowania egzaminów, odmawiają poprawiania, rodzice blokują szkoly i uczniowie tez... no czegos takiego to jeszcze nie widzialam od kiedy pracuje. 
Tez nie to w jakims stopniu dotyczy bo tez nie wiem co z egzaminami teraz ze styczniowej sesji czy poprawiam czy nie i kiedy? 

Z tego zamętu mam zapalenie krtani, biorę pigułki na sen bo nie spie i z pigułkami tez nie spie choc troche dluzej w loku pozostaje... 
Zdrowie zaczyna siadać i jak sie sytuacja nie uspokoi to znow bede na zwolnieniu. Taki system, takie warunki. 


Z tego zamętu wynika jednak cos pozytywnego... maz po raz pierwszy dom wysprzątał choc zajęło mi 15 minut napisanie mu na kartce co ma wysprzątać czym, jakim środkiem i jaki ma byc rezultat. Ale w tym tygodniu go nie ma znow wiec...

Wstaje o 5h30 by o 6h30 wyjsc z domu na autobus do Andernos, do liceum. Antek zostaje sam.Musi sam sie sie przygotować i jechac do szkoly. 
Jest ciezko, ale jeszcze zyjemy. 

wtorek, 21 stycznia 2020

Babcia. Babcie.


Dzis w Polsce Dzien Babci. We Francji bedzie dopiero w pierwsza niedziele marca. Antek zupelnie nie czuje tego dnia z polska data bo niby na dniu babci w Polsce nie byl. To czas szkoly. Zadzwoni jednak do swojej ukochanej polskiej babci bo ja kocha i ma z nia bardzo dobra relacje. Lubia wygłupiać sie razem na kanapie, śpiewać razem rozne arie sopranowe i ćwiczyć sie w wypowiadaniu po francusku "Pierre Ricaud"... 

Moja ukochana babcia, Teresa... nie zyje juz od 30 lat... wspominam ja codziennie. Mieszka we mnie, zyje we mnie, jest ze mna od zawsze. Byla wyjątkowa kobieta z silnym charakterem. Inspirujaca. 

Moja druga babcia, Maria, zyje. Niestety nie mam z nia kontaktu od kilku lat. Mysle o niej czesto. 

Dobrego dnia Babci wszystkim babciom tym co znamy i tym co sa poza naszym czasem i nasza przestrzenia!





poniedziałek, 20 stycznia 2020

Ta sama wiara ale Dwa rozne koscioly... refleksji kilka po rozmowie z moja chrzestna. O Bierzmowaniu CD. Francuska codziennosc: czesc 266


Tak sobie wczoraj wieczorowa pora pogadałam z moja ukochana chrzestna, ktora wiele lat przepracowała w kurii biskupiej w diecezji koszalińsko-kolobrzeskiej, o bierzmowaniu i podejściu do niego w kosciele polskim a francuskim choc oczywiscie zaden z nich narodowym nie jest. Oba pretendują na uniwersalność, gdyz stanowia czesc kosciola katolickiego, Ecclesie...

Moja chrzestna mówiła mi, ze z tego co widziała przez lata, w Polsce glowny nacisk kładzie sie na forme, ma wyglądać, ma byc poprawnie, "ładnie" wedlug sióstr katechetek. Sa egzaminy z modlitw i przykazań, zbiera sie podpisy z uczestnictwa we mszy swietej, jest masa prob, ktore zajmuja wiele wieczorów, sa zebrania, zbieranie pieniedzy na prezenty i kwiaty... ale nie ma spotkania z biskupem, rozmowy z nim, wymiany. Za to nakłada sie system (prawie) militarny kontroli nad czyms co kontroli nie podlega... nad ludzka osoba i jej wiara.


I tak powspominaliśmy moje bierzmowanie, w Poznaniu, na ktorym moje chrzestna byla obecna. To byl chyba 86 a moze 87 rok, parafia Świętego Michała. Przyjechał biskup Stroba, kazdego namaścił ale nikomu nic nie powiedzial. Msze odprawił i odjechał.
Nie pisalismy do niego listów, nie rozmawialiśmy z nim, nie bylo zadnego czasu przewidzianego na nasze pytania czy niepokoje.
Przyjechał ksiaze kościoła ubrał sie w szaty, zrobil co mial zrobic i wrócił do innych zajec.

Jak sie wyraziła moja ciocia cytując kogos, dla wielu to bierzmowanie to "uroczyste pożegnanie z kościołem".
A powinno byc na odwrót...

Szkoda, ze tak sie w polskim kosciele dzieje choc pewnie sa wyjatki.

Podejście francuskie jest zupelnie inne. Wiara jest najważniejsza, spotkanie, pytania, wątpliwości, zaangażowanie na teraz i na jutro, wzajemne poznanie. Nikt nikomu nie liczy na ilu mszach byl, co potrafi wyrecytować i czy rowno w rzędzie stoi.

Mialam okazje obserwować wiele takich roznic...

Pamietam kiedys moj szok, gdy uczestniczyłam we mszy swietej, na ktorej byly chrzty... parafia Świętego Mikołaja, Walcz, Wielkanoc 2010 rok... Zero zaangażowania ze strony rodzicow i chrzestnych. Wszystkie czytania wykonali ministranci w komzach, reszte odprawił ksiądz. Nawet sam sakrament byl dawany biegiem, dla wielu dzieci... ustawionych w rządek przed ołtarzem. Jakas maskarada wprowadzania swojego dziecka do kościoła. Jakby nikomu, na niczym nie zależało. Sama tez uczestniczyłam jako chrzestna w takiej ceremonii kilka lat wczesniej w Poznaniu. Jak pionek.

Podobnie rzecz wygląd ze slubami i pogrzebami. Wierni zdaja sie na instytucje w wiekszosci przypadkow .

To co razi najbardziej to wszechobecny temat PIENIEDZY... ile dac, ile dalas, prosimy by dac... Dzis, po wielu latach innych doświadczeń, ta wizja jest jak koszmar. Chce wierzyc, ze sa w Polsce parafie, gdzie nie odbywa sie to w wyzej opisany sposob, ale jeszcze takich nie znalazlam.

sobota, 18 stycznia 2020

Bierzmowanie Antka.


Cudowny dzien... cudowny czas... Bierzmowanie naszego syna dzisiaj wraz z 90 innymi uczniami szkoly Sainte Marie Grand Le Brun, w szkolnej kaplicy. 
Dla mnie to bardzo wzruszajacy moment. Nie tylko ze wzgledu na mojego syna, ktory stal sie w dniu dzisiejszym dojrzałym chrześcijaninem ale tez to koniec mojej drogi z ta grupa młodzieży, ktora do tego sakramentu wraz z innymi przygotowywałam od stycznia ubiegłego roku. 
Bylam szczęśliwa ich szczęściem i zdałam sobie sprawe z DARU jaki otrzymałam i jak wiele w tym czasie przeżyłam. 
Podziękowaniom nie ma konca!

Nasi przyjaciele Claudia i Eric towarzyszyli nam w tej drodze i Claudia została matka chrzestna Antka w tym dniu. 

Ceremonia byla przepiękna, trwała prawie 2 godziny. Śpiewy, modlitwy, sam sakrament. Antek wzruszony do lez. Piękne slowa do niego skierowane  od biskupa bierzmującego, od Claudia od Erica i od nas tez. 

Obiad świąteczny zjedliśmy razem w restauracji Racines. Bylismy pozniej na wspólnym spacerze i na herbacie i gorącej czekoladzie w pięknym salonie herbacianym u Merlin. 
Teraz wrocilismy do domu... pelni wrażeń. 

Wiecej zdjec zamieszcza jak dostane je od Erica, ktory je dla nas robil. Tutaj tylko migawki z telefonow. 






środa, 15 stycznia 2020

15 dniowa dieta anty-zmęczeniowa. Dni 13,14 i 15 czyli PODSUMOWANIE



Nie mialam czasu regularnie wpisywać... wiec podaje podsumowujące ramy tego programu:




Sniadania: szklanka wody, Krem Budwig jak dzien 1 i zielona herbata

Okolo 10h30 szklanka soku z warzyw albo mieszanki owoce-warzywa

Obiad godzina 13: 400 g warzyw w postaci surowej badz gotowanej, smażonej czy duszonej i codziennie na zmiane: 2 jajka na miękko albo mollet, 60 g suczych strączkowych po ugotowaniu 180g, 120 g miesa czerwonego, 120 g drobiu i 120 g ryb... po koleji

Podwieczorek: owoc i ziola z miodem

Kolacja godzina 19h30-20: 400 g warzyw oraz na zmiane: 2 lyzki ryzu albo quinoa ugotowane albo 2 ziemniaki ugotowane.

Suplementacja naturalna witamina C typu acerola czy czarna porzeczka albo propolis czy mleczko pszczele.

Śniadania

O tym jak mnie trafia... od piatku... Francuska codziennosc: czesc 265

Zaczęło sie w piątek kolo 15... schody z administracja. Moj maz po raz 4 i nastepnie po raz 5 i 6 zmienia u swojej sekretarki treść dokumentu, ktore chciało kuratorium...

To slowo to nie, a tamta formułka to niedobra... jak zmienia to sie okazalo, ze nadal niedobra bo musi byc tak i tak napisane... dzwonie do nich, tlumaczyl jak krowie na rowie... nic pani w administracji nie rozmie... bo pani nic innego w zyciu poza wypełnianiem papierów państwowych nie umie wiec jak cos wykracza poza to... to ho, ho, ho...


Mozna by jakis artykul napisac.

Po wielu przebojach, w poniedzialek  udalo sie dopasowac formulki do wymogów administracji kosztem kryzysu nerwowego mojego meza i kierownictwa jego firmy wraz z jego sekretarka! Ale administracja zadowolona... bo punkty mi naliczyli. Jest duza szansa, ze sie w koncu wyniosę z tego badziewia made in Bordeaux!

Tymczasem by bylo malo kolejne gowienko przypętało sie wczoraj.
Dostalam nominacje do pracy o 3 lutego do 10 kwietnia jak pisalam ostatnio, ale wczoraj... dostalam inna nominacje na od dzisiaj do 31 stycznia w liceum położonym 43 km od domu.
Ilosc kruczków prawnych przekracza moje kompetencje... dzisiaj musialam poprosić o pomoc adwokata.
Jechac jako urzędnik państwowy musze, wyjscia nie mam ale ze względów medycznych jechac samochodem nie moge... wiec musze jechac autobusem. A takie dojazdy tam i z powrotem to 3 godziny dziennie plus lekcje oczywiscie i to na cale 2 tygodnie!!!

Wow... pomyslalam sobie. Genialnie. Pojadę moze 1 dzien a moze 2 i pojde na kolejne zwolnienie lekarskie bo trudno rozmawia z tak tępa administracja.
W kazdym razie jestem wkurzona maksymalnie.

W międzyczasie podczas bezsennej nocy przyszedł mi do glowy niezle pomysl, którzy zaczelam wprowadzać w zycie.

Wiem, jestem zbyt odpowiedzialna, zbyt poważna, zbyt profesjonalna by sobie bimbać i to wszystko plac ciepłym moczem. Ale moze choc troche mi sie uda a przede wszystkim moze uda mi sie przekuć  negatywne doświadczenia i mase frustracji w bardzo zasobne konto bankowe!

Ostatnie przygotowanie do bierzmowania. Francuska codziennosc 264


Bylam wczoraj z dzieci przygotowującymi sie do bierzmowania w Saint Symphorien. W tym wielkim domu, złożonym z kilku czesci mielismy nasz dzien skupienia wraz z msza swieta. Ta ostatnia odbyła sie w kaplicy przynależącej do tego domu. 

Wyjechaliśmy wcześnie z Bordeaux i choc to tylko 57 km to wraz z korkami prawie 2 godziny jazdy. 

Jak zwykle trafia mi sie najlczniejsza, 16-sto osobowa grupa. 
Wszystko odbyło sie perfekcyjnie. 

Ale to o czym chcialam napisac przede wszystkim to... o zachwycie tym domem, prowadzonym przez siostra Izabele. 

Jak tylko tam weszłam z werandy, do kuchni, w ktorej okien palic sie w kominku... wiedziałam, ze wyjsc nie bede chciała! Cos cudownego... ogromny dom z mnóstwem staroci, kominkami, fotelami i kanapami z epoki i jakies takie cieplo w nim panujące. Trudno to opisac. 
Czułam sie tam wyjątkowo dobrze. 
Od wczoraj o tym domu mysle, wspominam, ogrzewam moje smutki w nim... choc siostra Izabela zaprosili mnie z mezem i z synem na weekend. 

I wiecie co... zamierzam taki dom, podobny dom KUPIC! 
Pewnie juz w Bretanii ale cos mnie tknęło, sama nie wiem co... chce taka posiadlosc zamiast lokum w miescie. 

Tymczasem bierzmowanie Antka i innych juz w sobote, o godzinie 10. Jesteśmy zwarci i gotowi! 

poniedziałek, 13 stycznia 2020

Niedługo bede mogla robic to co kocham... czyli uczyc! Francuska codziennosc: czesc 263

Rozmawialam wczoraj z moim kolega, ktorego zastąpię. Jego etat to 15 godzin tygodniowo. Bede miala dwie klasy maturalne, profil naukowy czyli S, i 3 klasy Premières czyli przedostatnie klasy liceum.
Nie ma zadnych problemow dyscyplinarnych, te klasy maja tez profil europejski, językowo. Uczniowe sa mocni, szczegolnie w przypadku jednej z klas.

Spotykamy sie w przyszly poniedzialek by ustalić detale.

Ciesze sie bardzo bo w koncu bede ... UCZYC, przekazywać wiedza, dyskutować z uczniami, budować ich refleksje krytyczna a nie bezustannie walczyć z dzieci gimnazjalnymi by wyjęły zeszyt, zapisały, przestały bujać sie na krzesle, powiedziały co nieco... albo z analfabetami albo z mniejszościami narodowymi co to jezykiem francuskim nie władają.

Tak z cala szczerością i z stanowczością nie po to wybieralam ten zawod i zdawałam korbiaste konkursy by pracowac jako animator, wychowawca w poprawczaku albo pomoc społeczna. To nie jest moja wizja zawodu: nauczyciel w liceum i w gimnazjum.

Pracy mam sporo ale te prace uwielbiam.

15 dniowa dieta anty-zmęczeniowa. Dzien 12



Dzien mega stresujący od rana z powodów administracyjno-biurokratycznych. 
Aquagym 1 godzina. 


Sniadanie: szklanka wody, zielona herbata, krem Budwig jak dzien 1

10h30 szklanka soku z burakow

Obiad 13: salata z zielona papryka i awokado, sos winegrette. Pomaranczowa soczewica, i duszone marchewki z kminkiem. Jogurt naturalny. 

Podwieczorek: kaki i ziola z miodem

Kolacja: ryz i tajine z baklazana oraz z papryki. 

niedziela, 12 stycznia 2020

Wracam do pracy... Antek gra kolejny turniej. Francuska codziennosc: czesc 262

Dzis Antos gra kolejny turniej ping-ponga. Szczebel wyzej. Nie spodziewamy sie wygranej on zreszta te z nie ale powinno dobrze pojsc. W międzyczasie Antos dostal propozycje z francuskiej federacji ping-ponga na letni staz w Chinach. Zostal wytypowany jako "obiecujący talent" i miałby ewentualnie pojechać tam na okres 2 tygodni. Nie wiem czy to dojdzie do skutku bo on sam za bardzo nie chce jeszcze jechac. Francuska federacja za wszystko placi wiec dla nas nie ma w tym kosztow. 
Tymczasem wczoraj przyszlo pismo z rektoratu i pojde do pracy, w ogólniaku od 2 lutego do 10 kwietnia. Zastapia mojego kolegę Olivier, ktorego dobrze znam i z ktorym pracowałam w tym samym ogólniaku juz w 2017 roku. Wiec sie ciesze! Liceum blisko domu, 5 kilometrow. 
Plus zaplaca mi za przejazdy po 15 euros dziennie dodatkowo wiec finansowo tez wyjdę na swoje. 
Nie jest zle. Jest dobrze. 

Pozdrawiam niedzielnie.

15 dniowa dieta anty-zmęczeniowa. Dzien 11. Ta, ta, ta, ta tam!!!


Tak sobie śpiewam od rana! Bo weszłam na wagi domowa, łazienkową i wrocilam do poprzedniej, stalej wagi czyli 58 kilogramów! Zamiast prawie 61kg  po świętach... Poszlooooo... szybko, sprawnie i w super formie. 
Moj maz tez zrzucił 2 kilogramy i wrócił do swoich 78 choc on ma jeszcze 2 do zgubienia... no i przede wszystkim brzuch mu sie sciagnal. Nie ma juz tej kuli przed soba jaka mial w okresie świątecznym. 


Sniadanie: szklanka wody, zielona herbata, krem Budwig jak dzien 1.

11 h szklanka zakwasu z burakow

Obiad 13 h: salatka z selera naciowego i awokado z winegretem, eskalopka z indyka panierowana w sezamie, cukinie z patelni, jogurt naturalny. 

Podwieczorek : 2 francuskie nalesniki czyli crêpes, z kremem cytrynowym, ziola i pomarańcza. 

Kolacja: filiżanka zupy z wczoraj: krem pory-ziemniaki. 

sobota, 11 stycznia 2020

15 dniowa dieta anty-zmęczeniowa. Dzien 10.


Mamy sie dobrze. I kontynuujemy. 

Sniadanie: szklanka wody, zielona herbata, 2 jajka na miękko, 60 g chleba na zakwasie, odrobina masla. 

10:30 szklanka soku z burakow ( zakwas)

Obiad 13: salatka z tartej marchwi z kapusta z winegretem. Cielecina grenadin w occie balsamicznym i miodzie, brukselka na oleju kokosowym. jogurt naturalny.

Podwieczorek: plastry ananasa z cynamonem. Zioła z miodem.

Kolacja : zupa krem pory i ziemniaki. 

piątek, 10 stycznia 2020

15 dniowa dieta anty-zmęczeniowa. Dzien 9


Troche poturbowany ten poczatek roku... spac mi trudno przez te zgony wokol. Ale coz takie jest zycie. Nigdy nie bylo super prosto i super latwo. Forma jednak sie poprawia powoli ale kazdego dnia po trochu. Sport tylko dzisiaj zawaliłam bo mam spotkanie wieczorem w miescie i sie nie wyrobie. 


Sniadanie: szklanka wody, zielona herbata i krem Budwig jak dzien 1

Okolo 10h30 szklanka soku z marchwi

Obiad 13h: mega salatka: awokado, burak, roszponka, tarta marchew i kaupusta, pomidorki i ogórek plus 60 g sera ( mieszam owczy i krowi). Jogurt naturalny. 

Podwieczorek: świeże mango i ziola z miodem

Kolacja: 2 lyzki ryzu plus pieczarki duszone z szalotkami i ziołami. 

Wszystkie siostry z domu Moniak sa juz razem w raju...


I ich bracia tez... Tak pieknie napisał wczoraj do mnie moj kanadyjski kuzyn Michael. Wspominal ciocie Marie jako sweetheart... ktory przeprowadzał go, małego chłopca przez ulice, w drodze do kosciola.

Tak wszystkie siostry odeszly. Cos sie skończyło, Jakis rozdział zostal zamknięty. Byla Jozefa założycielka kanadyjskiej gałęzi rodziny, zaraz po niej Marysia i Helena, potem byl Henryk - moj dziadek i jego tragicznie zaginiony podczas wojny brat Bolek, i Jasia.

Nikogo z nich juz nie ma choc sa. Sa inaczej.
Z moich doświadczeń wynika, ze sa w naszej przestrzeni i poza nia ale sa poza naszym czasem. Oh, ten czas, nieokiełznane pojecie. Najpiękniejsze strony znalazlam u Jean d'Ormesson na jego temat. Sama nie potrafie go zdefiniować, przeszkadza mi, drażni mnie.

Na okladce mojej powiesci "Odchodzic" jest zdjecie cioci Mani, tej ktora odeszla wczoraj... siedzi sobie obok mojego dziadka, w prawym dolnym rogu i tak juz pozostanie.

czwartek, 9 stycznia 2020

Zmarła dzisiaj moja ciocia Marysia, zwana Mania. Miala prawie 106 lat.

Pan Bog ja zechciał... a tak sie martwiła, ze o niej zapomniał...

Ciocia Mania urodzila sie 26 lutego 1914 roku na Wołyniu. Tam spędziła cala swoja mlodosc, wychodząc za maz za mojego wujka Antoniego, rodzac dwoje dzieci, z ktorych jedno juz nie zyje, jej corka Bozena.
Podczas 2 Wojny swiatowej ciocia byla łączniczka w szeregach AK a jej maz jednym z jej dowódców. To zaangażowanie słono kosztowalo w latach PRL, gdyz ich rodzina przez wiele lat musiala sie ukrywać.
Trudno to sobie dzisiaj wyobrazic.

Kochalam i kochalismy ciocie Marysie ponad wszystko!
Gdy bylismy dzieci i spędzaliśmy letnie wakacje w Walczu, na jej imieninach 2 lipca objadaliśmy sie jej pierogami...

Ciocia Mania do konca byla w miare sprawna, dobrze po 100 leciu swych urodzin sama parzyła sobie kawe, rozmawiała, jeździła na ogrod do syna.

Ogrod byl sednem jej zycia, uprawiała od zawsze chyba i jadla glownie to co w tym ogrodzie wyrosło wlacznie z zielskiem wszelkim.

Zawsze elegancka, z koralikami, w sukienkach. Lubia wypić kapkę koniaku ze swoim bratem a moim dziadkiem.

Dzis wypije za jej zdrowie tam gdzies po drugiej stronie... i za nich wszystkich, ktorych tak strasznie brak...

środa, 8 stycznia 2020

"Une vie cachée" czyli Ukryte zycie. Film, ktory szokuje.


W ubiegla sobote, jak co sobote bylismy w kinie na tym filmie. I okazalo sie to wyzwaniem.  Film trwa cale 3 godziny i jako realizacja Terrenc'a Malicka'a... zadziwia swoja cisza, powolnością, skupieniem. Jest to głęboko wstrząsający, szokujący obraz absolutnie PRAWOSCI DUCHA wobec nazizmu. 

Oparty na realnych wydarzeniach "Une vie cachée" opowiada historie Franz'a Jägerstatter'a, austriackiego chłopa z Alp, ktory swoja postawa sprzeciwil sie wszystkiemu co nakazywało mu nazistowskie państwo. 
Jego droga przez meke nawiązuje bez zadnej wątpliwości do postawy samego Chrystusa. To współczesny, nieznany święty, ktory oddal zycie za MILOSC. 

Lzy leciały mi ciurkiem i nie tylko mi zreszta, jak jego zona Fani na kilka dni przed jego egzekucja, egzekucja, ktorej mozna bylo uniknac oddajac czesc Hitlerowi mowi mu: "ja Ciebie kocham niezależnie od tego co wybierzesz"... mowi to kobieta, ktora doświadczyła nienawisci swojej wioski, matka 3 malych dziewczynek... Milosc ponad wszystko, do bolu, do smierci, akceptacja, dająca wolny wybor drugiemu człowiekowi. 

To bardzo wzniosłe i absolutnie wolne ale... z drugiej strony... absolutnie tragicznie dla dzieci i tych co pozostaja jak i dla samego bohatera. 

Mysle sobie, ze tej postawy nie mozna OCENIC w naszych współczesnych kategoriach. To cos ponad... 

Obrazy sa niezwykle piekne, natura, twarze ludzkie, sposob filmowania Malick'a ... ktory ustawia kamere i scenariusz w głowach bohaterów tak byśmy mogli słyszeć ich mysli...

Niesamowity film. 

15 dniowa dieta anty-zmęczeniowa. Dzien 8


Dzis ze zmiana poniewaz wybieramy sie wieczorem do cyrku a bedzie to akurat w porze kolacji wiec musimy zabrać kolacje ze soba by nie kupować tam frytek... ot takie udogodnienie.

Bylam wczoraj na Aquabike cala godzine. Chodzic dalej nie moge bo mięśnie bola. 
Zapomnialam dodac, ze dwa razy w tygodniu, jak cwicze na basenie to zaliczam tez saune i hammam po 10 minut kazde. Dobrze mi to robi. 

Sniadanie: Szklanka wody, zielona herbata i krem Budwig jak dzien 1.

Okolo 10h30: sok z marchwi z cytryna


Obiad 13h salatka z roszponki i buraka, lotos pieczony i brokuly, jogurt naturalny.

Podwieczorek: ananas z cynamonem, świeży oczywiscie i ziola z miodem


Kolacja w cyrku: kanapki z chleba na zakwasie z szynka bio oraz z serem, ogórkiem salata i pomidorkami. Woda. 

Zimowe wyprzedaże! Francuska codziennosc: czesc 261


Obieglam dzisiaj sklepy bo rozpoczęły sie wlasnie wyprzedaże i przyniosłam do domu 3 torby ciuchów plus plecak! a i tak wszystkiego co bylo na mojej liscie nie znalazlam! 
Dla siebie mam wszystko co chcialam: 2 pary spodni, 2 świetny plus to cudeńko pomarańczowe od COS cos w rodzaju bluzy z wolny i kaszmiru z szerokim golfem, jak naloze na siebie to bedzie lepiej widac; piżamę oraz wdzianko do noszenia w domu cos w rodzaju domowych dresów w rozu z jerseyu. 

Dla Antka kupilam nowe mokasyny skórzane, granatowe, rozmiar 41 juz!, spodnie, koszule, sweter w serek, piżamę tez nowa. Nie znalazlam polo z drugim rękawem choc szukałam...

Na zakończenie wykorzystałam bon podarunkowy i w kosmetycznym kupilam tusz do brwi od Diora i kredke do oczu, male a cieszy!

Czekam tez z niecierpliwością na mj nowy zegarek, ktory mial przyjść na Swieta ale nie dotarł od Arthur Vicomte; zloto-granatowy... 

I po zakupach. Pan maz kupuje sobie sam o ile sie zbierze bo z nim to roznie ale nie robie juz zakupow za niego! Taki drobny postep.

wtorek, 7 stycznia 2020

15 dniowa dieta anty-zmęczeniowa. Dzien 7


Trzymam sie choc dzisiaj musialam wstać o 6 rano zamiast o 7 i powiem wam, ze bardzo odczulam te różnice! Kawy mi sie chciało, ssało mnie od środka, az do bolu! Nie dalam sie! Zamiast kawy zrobilam sobie cos na energie! 
Kubek gorącej wody, 2 cm swiezego imbiru, sok z pol cytryny i lyzeczka miodu! Od razu lepiej i głupie zachcianki przeszły jak reka odjal. 

Zapomniała wczoraj napisac, ze bylam na Body Balance cale 50 minut Tai chi i jogi! a dzisiaj wieczorem biegnie na agubike czyli na rower w wodzie. Mięśnie mnie bola po tym powrocie do sportu ale to dobrze! Znak, ze zyje! 

Sniadanie o 6h... szklanka wody, zielona herbata i krem Budwig jak dzien 1

Po sniadaniu shut na energie!

okolo 10 dzisiaj sok z granatu

Obiad 13 h: salatka z salaty, pomidorków cherry i papryki - jak wczoraj. Biala fasola duszona z odrobina marchewki okolo 180 g ( z 60 g suchej fasoli) do tego wok z warzyw z sosem sojowym ( cienkie paski selera korzeniowego, marchew, pory oraz cukinii) + 1 jogurt naturalny 125 g... od dzis dodaje!

Podwieczorek 16h30: kaki i ziola z miodem

Kolacja 20 h: kapusta włoska z patelni, 2 ziemniaki 

Deauville i Cabourg czyli u Marcela Proust'a. Normandia 6



W 1859 roku pewien bogaty bankier wykupił ziemie na wybrzeżu by wylansować nadmorska miejscowość à la mode. Byl to ksiaze de Morny, brat Napoleona III. Bardzo szybko piekne Deauville zostaje wybudowane a od 1912 roku przyciąga arystokracje z calej Europy dzieki dwum istniejącym do dzis, luksusowym hotelom Le Normandy - gdzie piliśmy goraca czekolade ( zielony hotel na zdjeciach) za 9 euros filiżanka! i Royal, ktory aktualnie sie remontuje. 
Jak w innych miejscowościach tego typu słynne deski przy plazy przyciągają turystow oraz gwiazdy. Deauville jest znane dzis z festiwalu filmu amerykańskiego. 

Tym wybrzeżem zachwycił sie znakomity pisarz Marcel Proust autor "A la recherche du temps perdu". Modelami miast reprezentowanych w tej powiesci sa Trouville i Cabourg, symbolizują bowiem one idealne wakacje! Wielki hotel w Cabourg przyjmie pisarza od 1907 roku... 
Promenada jego imienia prezentuje rozne fragmenty z jego ksiazek i pozwala spacerowiczowi przenieść sie do jego swiata. Lokalne cukiernie sprzedaje proustowa magdalenke... 

Te kilka dni w Normandii pozwoliły nam zachwycić sie tym regionem, odkryć go na nowo choc pozostali jeszcze wiele miejsc do zobaczenia wiec na pewno tam wrócimy.