niedziela, 29 maja 2016

INCYDENT


Coś bardzo dziwnego dzisiaj się stało. Pierwszy raz byliśmy świadkiem takiej sceny. Otóż pojechaliśmy rano na mszę świętą do kościoła Świętej Eulali, w której pracuje nasz drogi ksiądz Didier Monget, ten który Antka chrzcił.

A tam były dzisiaj chrzty na mszy – wielka rzadkość we Francji bo chrzty są zazwyczaj po mszy… Na drugie czytania z obecnego tłumu wyszła młoda mamusia. Fryzurę miała lata 80, krótki przód i kilka wiszących kłaków na szyi z tyłu, taka artystyczna nierównowaga. Kobieta była ubrana w bardzo ładną zieloną sukienkę ale też bardzo mini sukienkę.

Wyszła i zaczęła czytać. W pewnym momencie pomyliła się i zamiast « coupe » w znaczeniu kielich przeczytała « soupe » czyli zupa. I w tym momencie wybuchnęla śmiechem, przed mikrofonem, przed całym kościołem. Rechotała tak kilkadziesiąt sekund…

 

Ksiądz spokojnie czekał aż się uspokoi. To jednak nie następowało. Kobieta zbiegła więc ze schodków rycząc ze śmiechu i wróciła na swoje krzesło. Czytania nie skończyła. Ludzie patrzyli na siebie z lekkim zażenowaniem. Ksiądz wstał i dokończył czytanie.

 

Dziwne to było. Była to bowiem matka jednego z chrzczonych dzieci.

Jakiś niesmak mi pozostał. Ale najostrzej zareagował mój mąż… który stwierdził, że następnym razem jak jest jakiś chrzest albo komunie na mszy to on wychodzi bon a te uroczystości przychodzą ludzie, których nogi znajdują się w kościele kilka razy w życiu i kórzy nie potrfaią się zachować ani uszanować świętego miejsca… więc on ma dość… bo żadna to modlitwa ani skupienie tylko cyrk…

sobota, 28 maja 2016

Francuska codzienność – WYCHOWANIE SEKSUALNE. Część 19



 
Miałam wczoraj wieczorem okazję uczestnić w zebraniu rodziców w antkowej szkole. Pierwsza część zebrania dotyczyła wycieczki szkolnej tzw : zielonej szkoły przewidzianej na cały czerwcowy tydzień od 13 do 17 czerwca. Ta część zebrania dotyczyła około 90 rodziców bo aż 3 klas CM2 – ostatnich podstawówki i trwała dosłownie 25 minut. Ale o tym jutro…
 
Druga część zebrania była poświęcona wychowaniu seksualnemu dzieci. Otóż w ostatniej klasie podstawówki czyli dla dzieci w wieku 10 lat przewidziano dwa popołudnia,  podczas których maluchy otrzymają elementy wiedzy o : życiu uczuciowym, o dojrzewaniu, o seskualności, o ciąży, porodzie i również o separacjach, rozwodach i osobach mających różne orientacje seksualne.
 
Bardzo byłam ciekawa tego zebrania i nie zawiodłam się. Jak sobie przypomnę moją edukację w tej dziedzinie to znaczy jej brak to śmiać mi się chce… cieszę się, że w Antka szkole ( bo podobno, jak zwykle, nie w każdej szkole bierze się tę część edukacji pod uwagę) podchodzi się do sprawy poważnie, z wyprzedzeniem, naukowo ale też z wyczuciem.
 
Kto to robi?
 
Stowarzyszenie CLER, uwnane przez państwo ale mające we Francji wyraźne katolickie zabarwienie jest mobilizowane w szkołach prywatnych do tego typu edukacji. W jego skład wchodzą doradcy małżeńscy,z wykształcenia lekarze, psychologwie, pedagodzy. Organizacja ta interweniuje od podstawówki po liceum, a dla starszej młodzieży 17-22 lat proponuje krótkie kilkudniowe staże poświęcone tej problematyce.
 
Jak to się odbędzie w Antka szkole?
 
2 popołudnia, po 3 godziny. Dzieci zostaną podzielone na 6 grup. 3 grupy dziewcząt i 3 grupy chłopców. Grupy wspólne są dopiero w klasach maturalnych.  Chodzi o wytworzenie dość intymnego klimatu… animator dziewcząt będzie kobietą a chłopców mężczyzna, z tych samych przyczyn.
Seans zaczyna się pokazaniem kilku filmów: seks chłopców i dziewcząt, rozwój w okresie dojrzewania, ciąża, antykoncepcja itd To są specjalne filmy dla dzieci, w tym wypadku kreskówki. Wczoraj widzieliśmy kilka, znakomite są bo nie brakuje im humoru! Po filmach dyskusja a przede wszystkim odpowiedzi na zadane przez uczniów anonimowe pytania.
 
Czemu ma to służyć?
 
Chodzi o przygotowanie dzieci do okresu dojrzewania i do zmian jakie zajdą w ich ciałach i w ich psychice. Jest niezwykle ważne by zrobić to wcześnie, z wyprzedzeniem zanim dzieci nie zetkną się z falą przemocy medialnej, pornograficznej tudzież agresją co lepiej pod tym względem rozwiniętych osobników.
Chodzi również o przekazanie, jak najwcześniej, pozytywnego wizerunku seksualności jako część normalnego, ludzkiego życia.
 
Ideologiczny czy poglądowy wymiar przedsięwzięcia?
 
Pomimo tego, że CLER, przyznaje się otwarcie do preferowania katolickich norm i wartości,  wiedza przekazywana dzieciom ma więcej wspólnego z biologią i z medycyną. Podano nam zresztą listę publikacji do wglądu dla dzieci i dla nas rodziców. Dlatego mówi się owtarcie o antykoncepcji (kościół katolicki we Francji nie zabrania stosowania antykoncepcji, z wyjątkiem antykoncepcji wczesnoporonnej), o świadomym rodzicielstwie i planowaniu rodziny, o odpowiedzialnej miłości i seksualności, nawet poza związkiem małżeńskim, o seksualności inaczej, nie jak o czymś zakazanym ale jak o czymś naturalnym, nad czym kościół pracuje… tak to wczoraj zostało sformułowane. Ostatnia część refleksji poświęcona została rodzinom rozbitym i czasem na nowo złożonym, z innymi ich członkami.
 
Najbardziej spodobało mi się pozytywne, w każdej dziedzinie pozytywne podejście. Spodobał mi się też szacunek, branie pod uwagę wrażliwości dzieci i w tym przede wszystkim działanie z wyprzedzeniem a nie po fakcie, jak już będzie za późno…
 
Bo trzeba wiedzieć, że we Francji dojrzałość seksualna dzisiaj to 15 lat… niestety nie jest to jeszcze dojrzałość emocjonalna. Problem w tym, że w tym wieku już 15% młodych Francuzów ma za sobą stosunki seksualne. I z roku na rok ten próg się obniża. Mają więc rację ci, którzy myślą i edukują wcześniej, dużo wcześniej.
 
 

piątek, 20 maja 2016

Francuska codzienność – Gra aktorska Antka i innych. Część 17.

katedra spektakl





 


Znowu się będę chwalić pewnie, ale mam czym… Wczoraj w naszej katedrze Świętego Andrzeja z okazji jej 1000-lecia oraz z okazji roku Miłosierdzia ogłoszonego przez papieża Franciszka odbył się wielki spektakl – taki “fresque historique”, w 7-mu odsłonach.


 


Mój Antek był jednym z aktorów. Grał wraz z innymi chłopcami i dziewczynkami z ich szkoły małych kominiarzy, dzieci ulicy z XIX-wiecznego Bordeaux, którymi zaopiekował się błogosławiony ojciec Chaminade, założyciel ich szkoły zresztą.


Spektakl opowiadał historię 3 wielkich postaci naszego miasta z lat rewolucji francuskiej i krótko po niej. Dwóch kapłanów i jedna zakonnica założyli zakony i towarzystwa duchowe, które działają do dzisiaj. Ich nazwiska znajdują się na tytułowej stronie programu – zdjęcie n°1.


 


Prace nad tym ogromnym przedsięwzięciem – zaangażowano 3 chóry (w tym ten antkowy też), pół diecezji, trzy róane szkoły od podstawówek po licea, profesjonalnych tańcerzy… trwaly od poczatku roku szkolnego.


Katedra pękała w szwach, wszystkie miejsca były zajęte. Oczywiście cały przód przed zaimprowizowaną sceną był zarezerwowany dla oficjali, jak zwykle, dla radia i telewizji. Siedzieliśmy trochę daleko by mieć dobrej jakości zdjęci, ale trochę ich mamy, w tym filmic kilkusekundowy.


 


Antoni jak zwykle rozbawiony z Maxence – to ten z którym grają “zawodowo” w tenisa, i równie “zawodowo” grają razem w lokalnych teatrach. Bardzo podobała mi się jego scena i jego głos. Wiadomo jak wszyscy rodzice jesteśmy starsznie dumni z jego osiągnięć.


 


Spędziliśmy super wieczór… dotarliśmy do domu przed 23 h a nazajutrz szkoła na 8h30… więc znowu mój Antek wykończony ale szczęśliwy!


Nicole  i Pascal dali z siebie wszystko – ich nauczyciele teatralni i muzyczni w szkole .


A na końcu spotkaliśmy jeszcze wielu przyjaciół w tym dawno niewidzianego księdza Didier Monget!!! Antoni był niezwykle wzruszony, że ksiądz, który go chrzcił był na jego spektaklu.


W rezultacie zaprosiliśmy ojca Didier na kolację…


 


Pozdrawiam już week-endowo.






środa, 18 maja 2016

Francuska codzienność – Testy Cambridge dla dzieci i marzenia o Harvardzie. Część 16.

Harvard







Ale mieliśmy radość wczoraj ! Antek wrócił po szkole i po próbie chóru jak na anielskich skrzydłach. Od progu wykrzyczał do mnie :


« Maman super poszło »…


 


Wiedziałam, że dobrze mu pójdzie bo był po prostu dobrze przygotowany. Uczymy się angielskiego od kilku lat a codziennie robimy to od dwóch lat, systematycznie, zaledwie 10-15 minut dziennie ale właśnie codziennie, w niedziele też !


 


Antoni miał wczoraj w swojej szkole testy Cambridge. Całe popołudnie pisali test pisemny a następnie byli kierowani do sal i zdawali od razu egzamin ustny. Z antkowej klasy na 32 uczniów do testu dopuszczono 22. Pozostała 10-tka nie zdawała bo nauczycielka ich niedopuściła z powodu zbyt niskiego poziomu. Antoni opowiadał nam wczoraj cały podekcystowany, że wszyscy zdający bardzo się stresowali. Dwóch zostało przyłapanych na komunikacji podczas testu pisemnego i zostali natychmiast wyproszeni z Sali. Muszą czekać rok by zdawać jeszcze raz.


 


Na pisemnym teście Antek nie zrobił ani jednego błędu uzyskał więc 45 punktów na 45 i 5 gwiazdek… następnie na ustnym popłenił 2 błędy w swoich wypowiedziach. Czyli 43 punkty na 45.


Bardzo był z siebie dumny i my z niego też.


 


Następnie, przy kolacji, z całą stanowczością stwierdził, że egzaminy to jednak “całkiem łatwa rzecz”.


 


Zaczęliśmy wspominać nasz pobyt w USA i na Harvardzie… Antoni marzy bowiem o tym by tam kiedyś studiować… no albo tam albo na Standford… takie ma skromne ambicje! Ja życzę mu tego z całego serca! Niech studiuje choćby na Harvardzie!





Z tata przed jedna z harvardzikich bibliotek


Z mama przed pomnikiem John'a Harvarda uwazanego za zalozyciela uniwersytetu.

niedziela, 15 maja 2016

Francuska codzienność – O chłopcu, który nie przestaje pracować czyli o szkole. Część 15.

antek







 Jestem od kilku tygodni coraz bardziej zaniepokojona moim Antkiem. Jest zdrowy. Jednakże od wielu tygodni obserwuję, że ten mały 10 letni chłopiec non stop pracuje. Nie żeby praca sama w sobie była zła… Ale wydaje mi się, że takie obciążenie pracą jakie on ma, szczególnie w szkole jest zbyt intesywne. Dodając do tego jego treningi, konserwatorium muzyczne, chór i teatr Antek nie ma bardzo mało czasu na odpoczynek. Jemu to najwyraźniej nie przeszkadza, ale my, rodzice trochę się martwimy.


 


W ubiegły czwartek wieczorem dostrzegłam u Antka skrajne zmęczenie, zdenerwowanie, niecierpliwość. Zaproponowaliśmy mu z mężem, że skoro ja w piątek nie pracuję, bo nie mam lekci, to mógłby Antoni zostać w domu… odpocząs, wyspać się, tak po prostu nic nie robić.


Antek przyjął naszą propozycję z zafrasowaną miną. I powiedział, że on to sobie przemyśli. Trochę naciskałam na niego by został w domu – przyznaję się bez bicia.


 


W piątek rano mój syn wkroczył do naszej sypialni zaraz po 7 i stwierdził, że on idzie do szkoły. Ręce mi opadły. Gdybym ja mialam 10 lat I mama zaproponowala mi "nie idz do szkoly" to... odpowiedz bylaby zupelnie inna!


 


Nie wiem jak do niego  mówić by zrozumiał, że nie może pracować całymi dniami a szczególnie się przepracowywać? Antoni jest strasznym perfekcjonistą. Ma teraz we wtorek test Cambridge z angielskiego… uczy się do tego testu dzień w dzień. Bo on codziennie uczy się angielskiego nie tylko wtedy gdy ma lekcje w szkole. Teraz nadokładał sobie próbnych testów, trenuje też egzamin ustny bo dla niego każda ocena poniżej 20/20 albo 19/20 to… porażka. I to obojętnie z jakiego przedmiotu.


 


Nie martwi mnie to, że Antek chce wszystko zrobić i zaliczyć jak najlepiej. Uważam, że to jest dobre mieć w sobie zacięcie, silną wolę, sporą dozę odpowiedzialności za to co się robi i wielkie pokłady intelektualnej czy sportowej uczciwości. To co mnie martwi to nie dostrzeganie zmęczenia, zdenerwowania zbyt dużą ilością zadań. W końcu nie wszystko musi być perfekcyjne… Chciałabym bardzo bym chciała by Antek pozwolił sobie od czasu do czasu na poleniuchowanie, nie pójście do szkoły, nie zrobienie czegoś… na obejrzenie programu w TV czy pogranie w piłkę nie na zawodach, nie z kimś tylko ot tak…


 


W nadchodzącym tygodniu znowu jest masa pracy… dobrze, że jutrzejszy dzień jest wolny to coś się nadgoni… ale


we Wtorek jest szkoła i próba chóru po niej. Antek pracuje od 8h30 do 18h30 ma tylko 30 minut na obiad bo ma też teatr. Od 6 czerwca zaczyna grać sztuki w teatrze Pergola w Bordeaux


W Środę, nie ma szkoły ale od rana Antek robi lekcje, następnie 11 leci na trening tenisowy 1,5 h, później obiad, zaraz po trening fzyczny. Z treningu fizycznego jedziemy do katedry bo Antek ma próbę spketaklu na czwartek do 20h30…


W czwartek – szkoła, po szkole katedra, próba i spektakl o 20 na 1000-lecie naszej katedry.


W piątek szkoła, po szkole lekcje, muzyka i trening tenisa wieczorem o 19h.


W sobotę – konserwatorium 2 godziny, trening golfa po obiedzie 3 godziny,


W niedzielę turniej golfa 4-5 godzin… i lekcje i nauka i msza…


Stanowczo za mało czasu na luz bluz… ale jak sam Antek ( bardzo dorośle) twierdzi: “ jak się czegoś w życiu chce maman, to trzeba dać z siebie wszystko i, i tak nie wiadomo czy coś z tego wyjdzie”…

sobota, 7 maja 2016

Mój « nowy » samochód… będzie !








 Od kilku miesięcy chodzi za mną ten samochód… Fiat 500, malutki, zgrabniutki, śliczniutki, akurat dla kobiety, do miasta. Jężdżąc już któryś rok z rzędu moja wielką ( w porównaniu do fiacika) Meganką mam trochę dość.


 


Miałam sprzedać Megane i kupić Fiacika zimą, później wiosną w rezultacie nastąpi to chyba dopiero jesienią. Tymczasem mój mąż… czekając na swój nowy samochód służbowy dostał na cały miesiąc maj – Fiata 500 ! Jak przyjechał z pracy 2 maja tym cudeńkiem bielutkim, skorzane ( częściowo siedzenia), skórzana biała kierownica, spory GPS i te wykończenia to mi oko « zzieleniało » z zazdrości ! Tak, tak, taka wredna jestem !!!


 


W ubiegły czwartek czyli swięto Wniebowstąpienia, które to jest dniem wolnym we Francyji wsiadłam za kółeczko i powiozłam rodzinę do Arcachon, nad ocean na cały dzień. Było popołudniu prawie 30°C.  A my zatrzymaliśmy się w golfie w Arcachon, skorzystaliśmy  z super pysznej i taniej restauracji w porze obiadowej a widoki mieliśmy o takie… sosny, zatoka Arcachon w dali… powiało wakacjami.


 


W drodze powrotnej prowadził Steph stąd ta jego noga i kawałek szortów na zdjęciu…


 


Chcę Fiacika !!! najlepiej jasno-różowego jak cukiereczek albo jasno niebieskiego…


Nic, zwariowałam…


nowy samochod



wtorek, 3 maja 2016

Moja Konstytucja 3 maja 1791 roku.

Wszyscy otyli ? W 2025 roku ?




 

Ekipa naukowców pod dyrekcją profesora Majid Ezzati przestudiował korpulencję ponad 19 milionów dorosłych w 186 krajach od 1975 do 2014 roku. Wyniki ich badań w marcu tego roku opublikował «  The Lancet ». Jeśli przypomnieć, że Indeks masy ciała jest w normie, gdy  zamyka się w przedziałach 18,5 – 25 kg/m2 to co poniżej oznacza niedowagę a to co powyżej nadwagę lub wręcz otyłość. ( Nalezy przypomniec, ze IMB nie jest jedyna miara… )

 

Wniosek z tych badań jest JEDEN… liczba otyłych bardzo szybko rośnie. Średni Indeks wzrósł z 21,7 w 1975 roku do 24,2 w 2014 roku.

 

W 2014 roku było na świecie 10,8% otyłych mężczyzn i 14,9% otyłych kobiet.

 

Naukowcy orzekli, że jeśli otyłość będzie rosła w takim samym tempie to w 2025 roku będzie już 18% otyłych mężczyzn i 21% otyłych kobiet na świecie.

 

W 1975 roku było na świecie dwa razy więcej osób z niedowagą, szczególnie w krajach tzw : Trzeciego Świata. Jednkaże w 2025 roku na świecie będzie znacznie więcej kobiet otyłych niż tych z niedowagą.

 

Otyłość spada w krajach rozwiniętych i tzw : bogatych a rośnie w krajach średnio rozwiniętych.

W Polsce problem otyłości dotyczy ponad 20% dzieci przed 18 rokiem życia. I tym samym Polska zajmuje miejsce w światowej czołóce, gdy o otyłość dzieci i nastolatków chodzi a i pierwsze na świecie, gdy o 11 latków chodzi (Dane WHO).

We Francji 6,6 mln osób ma nadwagę bądź cierpi na otyłość czyli 14,5% populacji. I aż 18% dzieci ma we Francji nadwagę.

 

A wśród 10 populacji, które mają największy odsetek osób otyłych mamy :

1. Stany Zjednoczone 33,3% populacji

2. Chiny 4,4% populacji ale to 46 milionów

3. Indie 3,8%

4. Rosja 24,1%

5. Brazylia 16,2%

6. Meksyk 26,9%

7. Egipt 35,9%

8. Niemcy 24,3%

9. Pakistan 13,6%

10. Indonezja 6,8%...

poniedziałek, 2 maja 2016

Koniec wakacji - czyli Wracam do pracy.

Koniec wakacji - czyli Wracam do pracy!

I sie Ciesze! Bo w koncu bede miec blisko. Dostalam " przydzial" z kuratoirum. Bede kontynuowac prace w gimnazjum alé juz nie 56 km od domu, nad oceanem a w miescie. Mam 5,4 km do pracy. Za Co przysluguje mi 15,2 euro dziennie za dojazdy. Plan lekcji tylko na 4 dni, piatki wolne. I mam tylko 13 godzin zamiast 18. Placony mam oczywiscie pelen etat. W Czwartek mam np tylko jedna lekcje od 10 do 11h po czym zaczynam week-end.
Jednym slowem poszczescilo mi sie i to Bardzo!

Francuska codzienność – Francuzi i ich KUCHNIA oraz GOTOWANIE. Najnowsze wyniki badań. Część 13.




 

Ipsos zrealizował ostatnio badania dotyczące z grubsza rzecz ujmując francuskiej kuchni. I potwierdzają one to co widać nad Sewkaną, Rodanem i Garonną na codzień – Francuzi uwielbiają gotować i jeść i przywiązują do tego ogormną wagę, gdyż dla ponad 40% Żabojadów kuchnia=PRZYJEMNOSC.

 

2 Francuzów na 3 uważa, że bardzo dobrze i dobrze gotuje. Zaledwie 5% to kuchenne “zera”.

 

Kuchnia, którą lubią Francuzi?

 

Dla 94% to kuchnia regionalna tzw: kuchnia terytoriów, z terytoriów czyli “cuisine du terroire” z takimi daniami jak potrawka z cięleciny, wołowina po burgundzku czy bretońskie naleśniki z mąki gryczanej.

Francuzi dzielą się mniej więcej po równo na zwolenników dań słonych i słodkich.

A ulubionym produktem Francuzów jest SER! dla 62% przed czekoladą, owocami i mięsem.

 

Jak kupują jedzenie Francuzi?

 

Świeżość, świeżość i jeszcze raz świeżość produktów. To najwyżej oceniane kryterium produktów spożywczych. Produkty również dla 80% Francuzów muszą być sezonowe. Jednakże tylko 40% Francuzów konsumuje żywność eko czyli BIO jak to się określa we Francji. 40% Francuzów uprawia warzywa, owoce, zioła przy domu, na balkonach, parapetach, tarasach i w ogrodach.

 

Czym dla Francuzów jest kuchnia?

 

Ponad 40% = przyjemność

22% = higiena życia

20%= obowiązek

7% = rozrywka

6% = pasja i nic z tego…

 

Co Francuzi gotują sami, w domu?

 

76% - gotuje w domu zupy

61% - przygotowuje w domu sosy

42% - robi samodzielnie ciasta na tarty, pizzę

40% - robi w domu konfitury


 

I na koniec Francuzi są bardzo kreatywni przy garnkach bo aż 75% wymyśla swoje przepisy I eksperymentuje! A gotować się uczą od najmłodszych lat… jak mój Antek. He, he…

niedziela, 1 maja 2016

Francuska codzienność – Week-endy. Część 12.

golf





Z pewnością nasze, rodzinne week-endy nie należą do jakiś wyjątkowych, ale z ogólnym francuskim trendem mają to wspólnego, że są mega aktywne, sportowe zazwyczaj albo kulturalno-przyjacielskie, czasami wypadowe (najczęściej nad Ocean) a przede wszystkim Kulinarne !


Tak, tak we Francji stól i to co na nim  to są sprawy najważniejsze! Jak pisałam kiedyś to dzień rynków, kupowania, próbowania i smakowania bardziej niż kościelnej mszy czy liturgii.


 


Nasz dobiegający do końca week-end był mega aktywny.


Na początek szkoła Antka. Antoś ma kilka sobót w roku, w które chodzi, porankami do szkoły. Tak też było wczoraj i z tego powodu musieliśmy odpuścić konserwatorium muzyczne bo akurat jest w tym samym czasie. Znowu dostaniemy list z pouczeniami i pogróżkami, że w konserwatorium obecność obowiązkowa. Wzięliśmy już jednak na tę nieprzyjemną okoliczność list ze szkoły potwierdzający obowiązek szkolny. Zresztą z konserwatorium chcemy w przyszłym roku zrezygnować bo co za dużo to niezdrowo. My rodzice chcemy dla naszego syna a on się upiera, że będzie kontynuował. Nie wiem kiedy, chyba o 3 albo o 4 godzinie nadranem?


 


Wczoraj w szkole dzieci dawały drobny teatralny spektakl. Stąd moje zdjęcia. Spektakl jest częścią składową podstawowej edukacji podstawówkowej, gdyż Antek ma godzinę zajęć teatralnych w cotygodniowym grafiku. Chodzi poza tym na inne zajęcia teatralne we wtorki i występuje w prawdziwym teatrze, ale to dopiero w czerwcu.


Praca teatralna wszystkich dzieci ostatnich klas podstawówki wpisana została w roczny projekt refleksji nad rasizmem, analizę powieści “Król Jazzu” i serię exposés, które dzieciaki przygotowywały przez cały rok. Antek pracował nad Count Basie.


 


Trochę może ten spektakl był monotonny, ale mi się podobał. Spodobał mi się fakt, że wszyscy uczniowie nawet ci dukający zostali zaangażowani, każdy miał coś do przeczytania, odegrania a nie tylko ci najlepsi i zdolni. To było znakomite ćwiczenia i zajęło cały wczorajszy poranek od 8h30 do 11h30.


Popołudniu Antek był jak co sobotę na treningu golfowym.


 


Później msza wieczorna, znakomita kolacja, z której zdjęcia znajdziecie poniżej i przepisy na moim blogu kulinarnym. Następnie były jeszcze lekcje do odrobienia 30 minut, film o latach dzieciństwa Ludwika XIV, wspólna lektura moja z Antkiem i po 22 mogliśmy iść spać.


Dziś od rana pobudka… o 7H I jazda na golf bo Antoni grał ostatnia część regionalnego turnieju golfowego. Grał prawie 5 godzin. Mordęga. Obiad w golfowej restauracji, czekanie na koniec turnieju, wyniki, nagrody, zdjęcia… I do domu… na 17h. Podwieczorek już w domciu, znowu lekcje do odrobienia kolejne 30 minut, plus angielski jak codzień 10 minut… kąpiel, blogowanie, Face Time z wujem z Kanady, kolacja… I chyba lektura tylko na dziś wieczór…


 


Marzy mi się cisza i spokój… czasami, poleżenie na tarasie czy nawet przed TV, której nie oglądam z braku czasu… Zastanawiam się nieraz po co myśmy sobie kupili taki piękny, płaski odbiornik jak włączamy go raz w tygodniu a czasem wcale?


Bo przecież i uprać i ugotować i wyprasować… wszystko muszę… zmieścić w jeden grafik.


 Dobrze, że jak narazie wciąż mam wakacje, kuratorium nie dzwoni, ale płaci. Poproszę tak do lata!





Antka teatr









truskawkowy




pasta i szparagi