poniedziałek, 25 października 2021

Program na dziś

 Program na dziś: 

Leniwe śniadanie koło 8... Całą godzinę.

Sport... Gimnastyka, trochę joggingu, badminton z Antkiem, koszykówka też z synem...

Prysznic o 11 z minutami

Kawa na tarasie w tym sloncu! W szortach, klapkach i z kremem 50!

Obiad

Sjesta

Basen z jacuzzi i leżak

Sangria na apéritif

Kolacja

Tańce wieczorem..


.

I spać. 

czwartek, 21 października 2021

Ale Antkowi sie udalo!

 Za chwile zaczynam prace i tak non stop do 17, ale chcialam sie troche pochwalic troche podzielic wczorajsza radoscia. Antkowi udalo sie dostac na staz w styczniu do bardzo prestizowej firmy finansowej i to do jej siedziby przy samym Luku Trymufalnym w Paryzu. 

Wyslal swoj list motywacyjny i swoj krotki zyciorys i wczoraj dostal pozytywna odpowiedz, ze go przyjmuja bo sa zainteresowani jego talentem! 

Sam Antek pekal z dumy i my tez! 


a potem?

Potem sobie pomyslalam rozmwaiajac z moja chrzestna przez telefon jak ogromna PRZEPASC dzieli nas... bo gdy moja ciocia czy ja mialysmy po 16 lat to chodzilysmy do liceum, niedokonca wiedzialysmy co chcemy robic a juz tym bardziej jak i nie mialysmy stazy i myslenia o karierze ani rozpoczynania jej realizowania... "Wszystko bylo u nas wtedy takie zapyziale" - stwierdzila moja ciocia, a ja bym raczej napisala szare, dziecinne, nieswiadome. 

Nie wiem co jest lepsze i zreszta NIC mi nie przyjdzie z osadzania... po prostu czasy, warunki i zycia sie zmienily. 

Jestem szczesliwa wraz z Antkiem. 

Dzis wieczorem wakacje!!!!

środa, 20 października 2021

Glowa juz na wakacjach w HISZPANII ale życie swoje!



Myslami, sercem i pakowanymi walizkami jestem już tam! Bonavista de Bonmont czyli Montroig Del Camp... nasze miejsce wakacyjne, do którego wracamy po raz 7 już! To już w sobotę! Hurra! 
Morze Śródziemne, golf, park... Barcelona blisko, basen z podgrzewana woda, tereny sportowe do tenisa, padela itd... moje kawiarnie ulubione i SWIETY SPOKOJ! Na cale 9 dni. Zapowiadają słońce i 22-23°C. 

Tymczasem na codzień mamy te grafikę poniżej. Dziękuję MARTA PATYK - moja droga koleżanko z liceum za te myśl solidarna i współczującą. Wszystko się zgadza oprócz psa bo psa nie mamy i Stasia tez nie mamy ale mamy Antosia. 
Jeszcze dwa dni pracy intensywnej ale tydzień jest już znacznie lżejszy niż poprzednie. 
Tym się cieszę! 




 

wtorek, 19 października 2021

Nowe buty, nowa Pani do sprzątania i do prasowania oraz ćwiczenie na terrorystów!


No to się dzieje! Dziś przyszły moje nowe buty, zamówione w ubiegłym tygodniu. W butikach są po 125 euro ale ja zapłaciłam 55 euro na mojej ulubionej stronie Bazarchic. Są dokładnie takie jakie chciałam: skórzane - bo na zimę, mega wygodne ale nieco bardziej eleganckie niż zwykle adidasy... akurat do pracy na stanie po 5-8 godzin dziennie non stop, na chodzenie po klasie i na dzwiganie papierów... ubierają ale pozostają komfortowe. Niestety nie potrafię jak jedna koleżanką w pracy, pracować w szpilkach 8 czy 10 centymetrowych - podziwiam ja ale sama nie umiem tak! 
A marke Geox kocham, mama wiele par butów od nich, nosze je latami. Stworzona w latach 1990 przez Mario Moretti Polegato to marka oddychający stop ze specjalna podeszwa i klasycznym, eleganckim wykonaniem. Będą jak znalazł do granatowych, popielatych i czarnych spodni... do fioletowego, brązowego, pomaranczowego i czarnych płaszczy. 
Ciesze sie! 

Zalatwilam tez wczoraj pomoc do domu. 2 listopada od godzinie 14 czyli zaraz po naszym powrocie z wakacji, z Hiszpanii, przyjdzie Pani z agencji z szefem owej agencji by ustalić ze mną co potrzeba, w jakim zakresie i w jakim wymiarze. Koszt w Rennes to 22,95 euro za godzinę (ten sam w kilka agencjach bo sprawdziłam) ale ponieważ my płacimy dużo podatków to 50% z tego odliczamy od podatków więc wyglada to korzystnie. Muszę tylko klucz dorobić dodatkowy. 

A dziś rano miałam ćwiczenie w klasie typu "atak terrorystyczny"... zabarykadowalismy drzwi i okna, usiedliśmy na podłodze pod stołami i w ciszy czekaliśmy kiedy się skończy. 20 minut z lekcji poszloooo...  Napisałam raport jak przykazali, oddalam i teraz pracuje. 
Za 3 dni wakacje!!!
hurra! 




 

poniedziałek, 18 października 2021

W kinie "Eiffel" i łagodność...


Byłam wczoraj w kinie na ciekawym i dość dobrze zrobionym filmie. To historia, kawałek biografii Gustava Eiffel. Niesamowita siłą charakteru, nieprzeciętne losy, historia tez miłości niespełnionej i budowania mostu w Bordeaux czy wieży Eiffela. Wszystko w tym filmie jest i jest dość ciekawie ujęte. Poza jednym... postać Adrianny, niespełnionej miłość przez cały film czyli 40 lat historii i życia bohaterów nic a nic się nie zmienia... dość fałszywe by nie powiedzieć wręcz ideologicznie płciowo przestępstwo. To bardzo, ale to bardzo mi się jako kobiecie nie podobało. Jej uległość, spolegliwość, rezygnacja z siebie z tego kogo kocha i przed ojcem i przed mężem.. eh... wciąż te same, powielane od dekad stereotypy. 

Tymczasem w domu sytuacja mi nieco złagodniała. wczoraj państwo płci męskiej czyli mąż i syn przyszli rano płakać... ze chleba nie maja... ze nie umieją, ze nie potrafią... 
Nie uleglam. Zaprosiłam ich do nałożenia butów i wyjścia po chleb, którego tak im brakowało... i tak dalej i tak dalej... proces "wychowawczy trwa" i boli... dialog jest jednak utrzymany i zaczyna coś, powoli do nich docierać. Byle tak dalej. 

 

sobota, 16 października 2021

Wku...

 Nic dodac nic ująć... ale wypisać się trzeba by człowiekowi ulżyło. 

Nie jest wystarczającym fakt, ze zasuwam jak samochodzik od końca sierpnia, ze pracuje w każdy dzień i w każdy weekend. Nie jest wystarczającym fakt, ze w tym natłoku staram się nadal dbać o moja rodzine czyli robię zakupy, gotuje, sprzątam, prasuje, piorę a przede wszystkim MYSLE co kupić, co zrobic, co rozmrozić by każdy miał na czas to co potrzebuje. 

Nie jest wystarczającym fakt, ze w tym wszystkim nie mam czasu dla siebie, na pisanie, na tłumaczenie, na spotkanie się z kimkolwiek... całymi tygodniami.


Wczoraj się dowiedziałam od mojego męża, ze nie potrafię "pogodzić pracy zawodowej z domowa" i ze "wciąż chodzę niezadowolona". 

I ze to ostatnie jest prawda w 100% no prawie! to to pierwsze prawda nie jest a już tym bardziej z jego strony...

I jak to uslyszalam to ... wściekalam sie ale tylko wewnętrznie i stwierdzilam, ze w takim razie nie będę robić NIC dla NIKOGO... tylko dla siebie...

I niestety musiałam włączyć w to tez Antka choć serce mi się kraje jak go widzę jak je suchy makaron na obiad z sosem ze słoika bez ani jednego warzywa... a ja wpierdzielam krewetki z duszonymi porami i kuskusem...

jeśli nie wklucze w to Antka NIC się nie zmieni bo tego typu działania wobec niewdziecznego podejmowałam już wielokrotnie i zawsze spalały na panewce bo Antek, bo dobro dziecka, bo nie kosztem dziecka... 

Teraz sie nie ugne. Dziecko jest duże i rozumie.

Wyprasowalam TYLKO MOJE rzeczy, mój syn nie ma nic wyprasowane na przyszły tydzień a mąż nie ma ani jednej koszuli ale nie zrobię tego. Będę prac TYLKO MOJE rzeczy, robię jedzenie i zakupy tylko dla siebie itd...

Dziś rano zrobiłam zakupy dla siebie... pan mąż tez pojechal i przywiózł dwa kotlety i sos do makaronu. Nie maja ani jednego warzywa za to maja 5 bananów na 2 na cały tydzień i nic więcej bo on nie wie co on ma kupić... Nawet chleba nie maja!

Tak więc kryzys na ostro z chili. 

Za tydzień mam urodziny... 48 już! i do dziś nie mam czasu by robić to na czym mi zależy tylko wciąż mam usługiwać rodzince kosztem siebie? NIE! 

środa, 13 października 2021

Ani pół dnia wolnego od 27 sierpnia... to przesada!

To, ze ja go nie mialam od tylu tygodni to właściwie norma... nie mam trochę z własnej winy bo za dużo pracuje, za dużo chce, za dużo na siebie biorę. Ale żeby Antek jako 16-latek tych wolnych godzin nie miał to już gruba przesada. Tak myślę ja mama i belfer! 

Ale do niego nie idzie przemówić z jednej strony z drugiej strony w liceum obłożenie praca jest ogromne. Ogromne dla ucznia, któremu zależy na dobrych wynikach maturalnych i na wyborze szkoły i studiów po maturze. Jak mu wszystko jedno albo prawie szybko jedno albo wybiera się na mniej oblegane kierunki to czas wolny dość łatwo znajdzie. 

Tymczasem Antek jak ten samochodzie daje czadu non stop. Każdy tydzień od poniedziałku do piątku lekcje do 17-18 od 8 rano a potem praca przy biurku do 21... w soboty pracuje od 9 do 18 i w niedziele tak samo w przerwa na obiad oczywiście. 
I owszem ma znakomite wyniki, ale czuje, wiedzę, ze jest gigantycznie zmęczony. Liczymy więc dni do wakacji... jeszcze 7 w szkole i 9 razem. 

Ciężkie jest życie ucznia i nauczyciela we francuskim systemie. 

 

niedziela, 10 października 2021

Wczorajsza wycieczka nad ocean... miedzy saint Malo a Cancale. Bretania historycznie.

Spotykaliśmy się wczoraj z przyjacielem z dzieciństwa mojego męża, który mieszka w Saint Malo. I spotkanie było to niezwykle udane! A ze pogoda była piękna! Około 19°C i słońce to sporo chodziliśmy po wybrzeżu. I przy okazji zwiedziliśmy jedno miejsce miedzy Saint Malo a Cancale nazywane "Rzeźbionymi skalami" - to spora część kamiennego półwyspu cala w rzeźbach katolickiego księdza, ojca Fouré. Rzeźby te daty na 1895-1909 rok. I miejsce to jest niezwykle bo schodząc w dół rzeźb nie widać, stapiają się ze zwykłymi, nadmorskimi skalami ale gdy spojrzy się w górę ma się przed oczami cale sceny! Nigdy nie widziałam jeszcze nic podobnego.... stad tez mój zachwyt! 
Odpoczelismy, odtechnelismuy krótko ale zawsze... zmiana powietrza i widoków dobrze nam zrobiła. 
Niestety Antka z nami nie było bo on non stop pracuje... od 27 sierpnia nie miał nawet Pół dnia wolnego... zaczyna mnie to martwić. 











 

sobota, 9 października 2021

0 dla jednego ucznia, samochód osobisty, i o tym jak Kościół francuski dobra swoje sprzedaje czyli Misz masz tygodniowy.

 Alez miałam wczoraj incydent! Jedna z moich pierwszych klas liceum pisała sprawdzian z historii. I jeden z uczniów, siedzący 50 cm od mojego biurka, w pierwszym rzędzie... położył sobie miedzy udami swój telefon komórkowy i rzetelnie spisywał definicje... Pech chciał, ze to zobaczyłam. 

Wzięłam jego kartki i wypisałam piękne, czerwone, okrągłe 0 na 20. Po czym powiedziałam mu "możesz teraz sobie spokojnie, bez ukrywania się pograć na telefonie". Poprzedniego dnia, ten sam uczeń wychodząc z mojej klasy 2 razy trzasnął drzwiami - wpisałam uwagę do rodzicow... 

Ale wczoraj, gdy dostał to piękne 0, jakieś 2 godziny pozniej otrzymuje mail od jego rodzico, ze "żądają pilnego spotkania w godzinach wieczornych". 

Przeczytałam to, roześmiałam się i nie odpowiedzialam. 

Nie jestem już w tym wieku by ktokolwiek mógł mi wydawać jakiekolwiek rozkazy. Więc nie odpowiem. 

Przekazalam treść incydentu wychowawcy, który bardzo się ucieszył z tego 0 bo mówi mi, wiesz "ja już 3 razy we wrześniu widziałem się z rodzicami tego ucznia ale to jest bez sensu bo nic się nie zmienia, tracę mój czas". 

Takze, poczekamy, zobaczymy, pożyjemy ale ja po godzinach zostawać nie zamierzam. Nie warto dla takiego ucznia. 


Cóż dalej nowego? 

Po opublikowaniu raportu o pedofilii w kościele i dramatycznych danych, kościół katolicki we Francji zdecydował, z musi zadoscuczynic ofiarom... a ofiar jest sporo więc będą sprzedawać swoje dobra; budynki i zimie bez mieć pieniądze na spłatę pokrzywdzonych. 

ja do tej instytucji od miesięcy nie uczęszczam i nadal nie zamierzam. Niedobrze mi się robi na sama myśl i moja obecnością tam nie będę uczestniczyć w zbrodniczym systemie. Straszie głęboko mnie to dotyka i strasznie głębokie zmiany wywołuje. 

Miasto Rennes nadal mnie obrzydza... troche mi lepiej dojeżdżając do pracy samochodem ale czuje taka odrazę, taki wstręt do tego miejsca... wciąż się wkurzam, ze się tutaj przeprowadziliśmy... eh... 

Tydzien, w którym zaczęłam jeździć samochodem... i MENU na nadchodzące dni.

 


Po miesiącu męczarni tak zwanym transportem miejskim zaczęłam od poniedziałku jeździć do pracy samochodem. Podzieliłam mój czas transportu przez 3. Taka efektywność transportu miejskiego w mieście Rennes. Brak słów więc no comment... 
W pracy trochę lepiej. Mam fajnych kolegów i fajne koleżanki. Generalnie tez z uczniami nie mam większych problemów. Poza kilkoma tak zwanymi "ciężkimi przypadkami". Ale to zdarza się w każdej szkole. 

Zostaly 2 tygodnie do jesiennych wakacji o odliczam dni! Antek zreszta tez. 

Menu na nadchodzące dni.

Sobota 9 październik
Obiad: Naleśniki z maki gryczanej z jajkiem, serem i szynka, sałata z pomidorkami. Zsiadłe mleko. 
Podwieczorek... z przyjaciółmi w Saint Mało
Kolacja: wędzony łosoś marynowany w cytrynie i w koperku, awokado, pieczywo i sery. 

Niedziela 10 październik
Obiad: Duszona jagnięcina z bakłażanem i przyprawami, ryż Basmat i raita z ogórka. 
Podwieczorek u teściów: Jabłecznik mojej roboty.
Kolacja: Melon. zupa krem z dyni i z kalafiora z pestkami. Pieczywo, sery.

Poniedzialek 11 października
Obiad: jak w niedziele
Kolacja: Pizza z mozzarella di buffala, szynka z Serrano oraz pomidorami, sałata. 

Wtorek 12 października
Obiad: jajka, duszona  papryka, bulgur.
Kolacja: fasola biała czyli Coco de Paimpol zapiekana z pomidorami i kiełbaskami z grilla.

Środa 13 pazdziernika
Obiad: plamiak smażony, pory duszone, sos cytrynowy, quinoa
Kolacja: Melon, Zielone curry z kapusta romanesco, marchewkami i ciecierzyca. 

Czwartek 14 październik
Obiad: Stołówka dla nas i Antek resztka curry
Kolacja: spaghetti z pesto rosso i salata

Piatek 15 października
Obiad: stołówka szkolna
Kolacja: zupa krem z batatów i kalafiora, grzanki z serem. 



środa, 6 października 2021

216 000 i 330 000... ofiar kościelnych pedofili we Francji

Wczoraj został opublikowany we Francji Raport Sauvé. W nim liczby i dramatyczna analiza pedofilskich przestępstwa w tutejszym kościele katolickim. Wszystkie media francuskie poświęcały już od minionego weekendu wiele miejsca tym kwestiom. Wczoraj... apogeum po konferencji autorów raportu i jego publikacji. 

https://www.la-croix.com/Religion/l-Eglise-face-a-la-pedophilie 

Od 1950 roku do dzisiaj duchowni dopuścili się 216 000 przestępstwa pedofilskich w kościele a jeśli dodać do tego przestępstwa, których dopuścili się pracujący dla kościoła laicy czyli świeccy cyfra sięga 330 000. To tak jakby dwa miasta Rennes czy półtora Bordeaux zostało tymi aktami zbrukane. 

Trudno to czytać, trudno na to patrzeć, trudno się z tym pogodzić. 

Jedyne co wiadomo, ze w kościele katolickim szykują się zmiany i to solidne... oby, w końcu. 

Reakcja papieża Franciszka była równie zatrważająca wczoraj. I w sumie trudno mu się dziwić. 

A ja tak osobiście wciąż szukam odpowiedz na pytanie jak do takiego kościoła uczęszczać i nie czuć się współwinnym działań i postępków tej instytucji? Jak nie Taptic, jak nie czuć zmieszania, wstydu, zażenowania? jak nie być tym wszystkim przerażonym? 

Dziś obiad w restauracji z Antosiem!


Sroda... południe. Umówiłam się w moim synem w crêperie Saint Georges w centrum Rennes. Spędziliśmy razem cudowne półtorej godziny jedząc same smakołyki i dyskutując. Wnętrze restauracji tez jest całkiem przyjemne więc miło się tam siedzi. 
Z tego tytułu pojechałam dziś do pracy autobusem by moc później zejść pieszo do naszego miejsca spotkania. Potwierdziły się moje miary czasu... ponad 35 do 40 minut dziś od drzwi do drzwi autobusem a samochodem 10-12 minut. Czyli trzy razy szybciej. 
Jutro jadę więc autem. 

A co jedlismy... nalesniki z maki gryczanej z kaczka pieczona z sorbetem tymiankowym oraz mój z grzybami leśnymi, pieczonym kurczakiem i jajkiem. na deser wzięliśmy naleśniki na słodko... ja ananas i czerwona porzeczka a Antoś specjał bretoński czyli jabłko, słony karmel i okruchy tradycyjnego ciastka bretonskiego Palet breton. 

Gawędząc dowiedziałam się, ze mój syn latem wyjeżdża na cale 2 miesiące do Stanów Zjednoczonych i ze w ciagu najbliższych 4-5 lat spędzi tam rok na MIT... zatkało mnie z lekka. 
Eh ten moj pracus! 



 

niedziela, 3 października 2021

Opowiastki z Rennes: "wystawa" o pożarze miasta - 3

 

Byłam wczoraj z moimi kolegami i koleżankami z pracy - wszyscy nauczyciele historii-geografii na czymś co miasto Rennes nazwało górnolotnie "wystawa". Spotkaliśmy się popołudniu przy kaplicy Świętego Yves, datującej na XV wiek i to jest piękne miejsce w mieście! W środku rzeczona wystawa o pożarze miasta w 1720 roku. 
Jak stwierdziła jedna z moich koleżankę po fachu to nie żadna wystawa tylko ekspozycja uczniów w szkolnej bibliotece. I trudno się z nią nie zgodzić. 
Calosc skladala sie z 10 wielkich plansz zapełnionych tekstem i kilku reprodukcji map i dwóch starych zdjęć. I tyle. 
Dwa szkielety podpalonych desek w środku  proponowały zwiedzającym tekst czytany przez lektora. 
Więc nie było NIC. Zadnego dokumentu archiwalnego... nic ciekawego. 
Zaczęliśmy więc rozmawiać o najlepszych wystawach jakie widzieliśmy w innych miejscach na świecie. A potem poszliśmy do najstarszego pubu w mieście i sobie wypiliśmy gorące czekolady i herbaty i pogadaliśmy. I było mi bardzo miło! 
Miasto jedno po raz kolejny się nie spisało... wystawa TOTALNE ZERO. 
Dobrej niedzieli. 

sobota, 2 października 2021

Opowiastki z Rennes: Jak to jest być na pasku czyli niech żyją dealerzy narkotyków - 2

Wczoraj, miasto, w którym mieszkam pojawiło się na paskach wszystkich większych kanałów telewizyjnych. O tym poinformował mnie mój mąż bo ja niestety wczoraj na TV czasu nie miałam. Tutaj link do jednej z nich https://www.cnews.fr/videos/france/2021-10-01/rennes-les-habitants-dun-immeuble-menaces-par-des-dealers-1132786 

Jak się okazuje zajmujemy niechlubne 2 miejsce zaraz po Marysli, gdy o przemyt i handel narkotyków chodzi. Kto by pomyślał, ze przeprowadzając się w zeszłym roku tutaj przyjdzie nam się zmierzyć z tego typu RZECZYWISTOSCIA?

A jednak. 

Właściwie to zaczęło się kilka tygodni temu, gdy ciotka mojego męża, siostra mojej teściowej, mieszając w dzielnicy blokowisk zadzwoniła do nas z informacja, ze jej prawie 80 letnia sąsiadkę ktoś pobił w piwnicy... i ze sąsiadka ta jest miedzy życiem a śmiercią ( dziś już niestety nie żyje jak się dowiedzieliśmy) w lokalnym szpitalu. Nie było wiadomo ani kto pobił, ani dlaczego.... 

Na chwile zapomnieliśmy o tej sprawie, ale wczoraj sobie przypomnieliśmy. 

W mieście jest kilka dzielnic, które jak się okazuje są prawdziwymi żonami przemytu narkotykowego. I nie tylko w mieście Rennes zreszta ale w takiej gminie podmiejskiej jak Saint Jacques de La Lande handel narkotykami odbywa się przez merostwem, pod oknami mera. 

I co zapytacie? Tak spokojnie, nic... 

No wyglada na to, ze NIC! 

A to niespodzianka. W jak fantastyczny sposób to miasto jest rządzone. 

Na centralnym placu République koczuja mlodociani migranci pod wpływem narkotyków wyrywają przechodniom torebki - tym mi mówi Ela za każdym razem bo ona tamtędy często przechodzi i przejeżdża. 

W dzielnicy Clunay przy terenie sportowym i przed szkoła i przedszkolem jest punkt handlu i przemytu. Co zrobiło miasto? Nałożyło na płot szkolny ciemna zasłonę by dzieci nie widziały jak się ten handel odbywa. Ale odbywa się nadal. 

Nie wiem ja nie jestem policjantem ani merem, ani nawet jego doradca... ale zapoznając się z tymi faktami - szkoda tylko, ze tak późno... myślę tylko o jednym... uciekać stad jak najszybciej. 

Masa dokumentów mówi o dramatycznym wzroście przestępczości w regionie od 2015 roku... Strach się bać. 

Tydzien z choroba zakończony i MENU na następne dni.


Kolejne ciężkie dni za mną. Tym razem oprócz różnych codziennych ciężkości doszła jeszcze choroba i wizyta u lekarza, z której wyszłam wściekła i z 12 pudełkami lekarstw od antybiotyków przez sterydy do zwykłych wyciągów z roślin do piskania na gardło. Przeżyłam. Wytrzymałam, zacisnęłam zębiska - jak mówi autorka "Czułej przewodniczki" tylko po to by przetrwać. Czyli wciąż popełniam ten sam błąd... liczę na przetrwanie zamiast z lekkością dzikiej dziewczynki sobie żyć po swojemu. 
Wciąż nie wiem jak to zrobić? 
Jest jednak tez wiele RADOSCI w tym wszystkim! Mam coraz fajniejsze relacje z kolegami z historii-geografii w pracy... dziś idę z nimi na wystawę!!! Z wieloma kolegami zreszta mam przyjemne relacje w pracy i bardzo mnie to cieszy! 





MENU na nadchodzący tydzień...

Sobota 2 października
Obiad: Filet z morszczuka z orecchiete z Sardyni, sosem ziołowym i pieczonymi pomidorami. 
Podwieczorek: Sernik z mascaprone i z malinami
Kolacja; duszone papryczki ( zostały mi jeszcze z zeszłego tygodnia muszę skończyć) kabanosy polskie i jajko sadzone. Sałata. 

Niedziela 3 października
Obiad: sama jestem bo panowie na meczu więc zrobię sobie pastę japońska sobą w sosie sojowym z marchewkami, cukinia i cebula.
Podwieczorek: Sernik z malinami
Kolacja: Melon, Hachis Parmentier z pieczona kaczka. Sałata. 

Poniedzialek 4 października
Obiad: resztka hachis z kaczka z niedzieli, sałatka z pomidorow.
Kolacja: awokado, risotto z cukiniami, sałata

Wtorek 5 października
Obiad: chili con carné, salata, jogurty
Kolacja: zupa krem z batatów, marchewki i mleka kokosowego, chleb, sery. 

Sroda 6 października
Obiad: Idę z ANTKIEM do restauracji - jak co 2 tygodnie tym razem do Crépêrie. 
Kolacja: Sałatka z awokado, tarta z czerwona cebula, serem gorgonzola i z orzechami. 

Czwartek 7 października
Obiad: Ja stołówka, Antek resztka tarty z sałata
Kolacja: melon, penne arabiata, sałata. 

Piatek 8 października
Obiad: stołówka szkolna
Kolacja: Zupa krem z czerwonej soczewicy z mozarella di buffala oraz z makiem. Chleb, sery. 

Gruba czcionka: nowe danie, na które przepisy wraz ze zdjęciami znajdziecie w tym tygodniu na moim blogu kulinarnym. 




 

piątek, 1 października 2021

Opowiastki z Rennes: kto jest u Siebie a kto NIE? - 1

Wsiadłam dziś rano do autobusu linii numer 9... jak prawie codzień, od miesiąca. Przywitał mnie spory tłok i specyficzny smrodek nieumytych pasażerów oraz ich ubrań. 

Na jednym z pierwszych siedzieć usadowiona była kobieta. Około 40-stki. Kruczowłosa. Krzyczała bardzo głośno do telefonu komórkowego, który trzymała jakieś 10 centymetrów od ucha. Krzyczała w języków Romow. 
Kierowca pojazdu nic nie mówił ani nikt z pasażerów. 
Przejechalam 3 przystanki i autobus zatrzymał się na węźle komunikacyjnym République. Tutaj wchodzą do pojazdu pracownicy sieci autobusów miejskich nazywanej STAR i przypominają o obowiązku zakładania maseczki na twarz. 
Jedna z pracownic zwróciła się do Romki by ta rozmawiała ciszej przez telefon i pokazała jej palcem nalepkę w języku migowym tej samej treści. 
Romka zwyzywała ja siarczyście wymachując rękoma. 

Na to odezwal się starszy pan z podobna prośbą by ta pani mówiła ciszej. Romka odwróciła się w strone tego człowieka i znów go siarczyście w języku Romów  zjechała, wygrażając mu pięścią. 
Pan ten spogladajac na nas pasazerow skwitował: 

- Niczego już nie można powiedzieć, o nic poprosić. 
Zgodziła się z nim starsza pani siedząca obok mnie i ja. 

Starszy pan dodał: w końcu jesteśmy jeszcze u siebie. 

Dwóch Afrykańczyków zaczęło wyzywac go od rasistów. Zgodziłam się z nim i ja i starsza pani obok. 

Nas tez zwyzywali od rasistów. 

Cyganka kontynuowała swój telefoniczny dyskurs dalej. Nikt z pozostałych nie zareagował tylko kierowca autobusu puścił na cały regulator francuskojęzyczne radio... i to tak, ze uszy więdły... 
 

Zdecydowalam... brać pieniądze publiczne - zwrot kosztów dojazdu ale będę dojeżdżać samochodem i zanieczyszczać bo niestety... dalej się nie da w ten sposób. 

Rennes to miasto hm... wiele przymiotników ciśnie mi się na usta, niestety żaden nie jest pozytywny w swym wydźwięku.