poniedziałek, 28 czerwca 2021

No to matury 2021!


Słońca jak nie było tak i nie. Lata jak nie było tak i nie ma. Za oknem istny LISTOPAD. Ostatnio Tekla zastanawiała się nad gotowaniem zup na rozgrzanie... Ja chyba przejdę dziś do czynu! 
Strasznie jest to deprymujące a na depryme jeszcze kilka składników się składa... 

Otoz wczoraj przyszło wezwanie do mnie do jury maturalnego na 2 lipca. Wezwanie zostało wysłane w piątek o godzinie 19:59 na mojego zawodowego maila, do profesjonalnej skrzynki pocztowej, której ja w piątek o tej godzinie czy w weekend nie otwieram. Wczoraj zauważyłam ten papier. Po czym już około godziny 9 przyszedł kolejny mail z naciskiem bym potwierdziła odbiór poprzedniego!!!???
Jakis pan urzędnik w kuratorium widać w gorącej wodzie kapany musiał się uskuteczniać. 

Coz mam robic w ten piatek 2 lipca, przez cały dzień w jednym z liceów w Rennes? Z tego co się dowiedziałam od koleżanek po fachu będę w jury, które będzie oglądać dossier każdego ucznia, jednego po drugim i decydować czy zdał czy nie zdał czy poprawka... Uprzedzono mnie tez, ze oficjalnie mamy dyrektywy by całość podciągać do góry, dodawać po kilka punktów nawet by uzyskać zgodnie z wytycznymi ministerialnymi dany pułap zdanych matur... w ubiegłym roku 98%! czyli uczył się nie uczył i tak zdał. 
Prezent od Republiki na 18 urodziny. 
Jestem w głębokiej, totalnej NIEZGODZIE z tym systemem i z takim działaniem. Więc nie wiem co będzie w piątek ale pewnie wam opowiem. Narazie leczę żołądek, dwunastnicę i nerwy... bo właśnie doświadczam ZYCIA z NASTOLATKIEM, którego jedynym centrum zainteresowania jest ekran jego telefonu... i powiem wam, ze to jest nie do wytrzymania! 

 

sobota, 26 czerwca 2021

Powrót syna "marnotrawnego"

 Jak pojechał tak o rodzicach zapomniał i sobie wczoraj przypomniał... jak wracał! 

No fajnie mu było, chciałby wracać do Bordeaux... ale cóż? 

Przyjaciół masę odwiedził, program miał intensywny i wrócił cały szczęśliwy bo wrócił z przyjacielem Cyprianem. 

Tutaj zobaczą co będą robić bo pogoda iście LISTOPADOWA. lata jak nie ma tak nie ma. Pada non stop, zimno jest non stop. Zachciało się Bretanii to i mamy! 

Ja jednak jestem dumna z Antka z wielu powodów...  z jego samodzielności, ze sposobu w jaki buduje i utrzymuje relacje z innymi ludźmi, z jego grzeczności i dobrego wychowania, znajomosci zasad savoir vivre - bo chwala go rodzice przyjaciół i nasi dorośli już przyjaciele. 

Podróżuje już sam, robi wszystko sam i daje radę. Więc super. Jakby jeszcze częściej do mamy dzwonił to by było perfekt ale wiem ze jako nastolatek nie może. 


piątek, 25 czerwca 2021

Zycie towarzyskie - Wielki POWROT?

 Uf... nie nadazam ale jak się cieszę! Nie wiem co to się dzieje, ale telefony się urywają, zaproszenia w każdą stronę płyną, spotkań coraz więcej... 

czyżby POWROT do "normalności"... a może zależy co wkładamy w słowo "normalność"? 

W ubiegł pitek gościłam Tekle z Irenka. Antek pojechał do Bordeaux zaproszony przez przyjaciół... dziś wraca z jednym przyjacielem do Rennes. 

W ubiegłą niedziele gościłam teściów...

Wczoraj jadłam lunch i zwiedzałam laboratorium fizyki na uniwersytecie z moja kochana ELA!!! i z Roma!!!

Wczoraj Ela wylądowała u mnie na kolacji i gadałyśmy do 23 chyba... 

dziś mam na obiedzie Valérie... wieczorem wracają chłopaki moje plus Cyprian. 

Jutro idziemy na kolacje do Marty i Nicolas... 

W niedziele jesteśmy również zaproszeni tym razem do teściów na obiad, na wieś. 

A przed chwila zadzwoniła moja nowa znajoma, Aneta i przyjedzie sie ze mną zobaczyć 5 lipca... 

11 lipca przyjedzie mój chrześniaka z Paryża Clément... na tydzień wakacji... 

Wiec... ja nie wiem jak wy ale u mnie się kręci, rozkręca towarzysko maksymalnie co sprawia mi ogromna radość!!!

Eh jak mi tego brakowało... 


Tutaj mój HIT letni... Sałatka z arbuza z feta i z orzeszkami pinii... wow! Idealna na upały, na chłodek na dobry humor na życie rodzinne i przyjacielskie. Przepis na blogu kulinarnym. 



czwartek, 24 czerwca 2021

Czym jest ZDROWIE?

 


Bynajmniej nie brakiem choroby! Wiele osób uważa i czytam to właściwie wszędzie... ze jak nie jesteś chory to znaczy, ze jesteś zdrowy!
NIC BARDZIEJ MYLNEGO!

Bo na zdrowie nie składa się tylko brak symptomow chorobowych, ale całokształt, który dotyczy twojego ciała i twojego umysłu. 
Pokazany na zdjęciu obraz nowotworu, złożony z ilus tysięcy czarnych much to tylko wierzchołek góry chorobowej. 

czym więc jest ZDROWIE? 

Po pierwsze to dobry stan fizyczny ciała, które jest twoim mieszkaniem. To zdrowe narządy, układ i procesy. To sprawne, szczupłe i pełne energii i witalności ciało, które z łatwością odpowiada na wymagania codzienności. To ciało może od czasu do czasu zaznać procesu chorobowego ale, gdy szybko z niego wychodzi wtedy jest ZDROWE! 

Po drugie to dobry stan psychiczny. A więc dobre zdrowie emocjonalne. Swiadomość istnienia emocji, nazywanie ich po imieniu, łatwe radzenie sobie z nimi, zarządzanie nimi. Rozpoznawanie czego mi potrzeba i działanie zgodnie z tym rozpoznaniem. Ale ważne jest tez tutaj zdrowie umysłowe, sprawność działania procesow poznawczych, działanie środkowego układu nerwowego. 

Po trzecie zdrowie społeczne, integracja w grupie, spoleczenstwie, relacje międzyludzkie...

Po czwarte zdrowie duchowe czyli dbanie o to co popularnie nazywamy spokojem wewnętrznym. 

Więc jak ktoś wam wmawia żebyście się o siebie nie troszczyli, ze to może egoizm uprawiać sport i zdrowo jeść a nie kończyć tłustą zupę teściowej czy babci i dołożyć sobie serniczka...  bo komuś będzie przykro!, gdy ktoś wam mówi, żeby olać relacje albo, ze chodzenie do psychiatry czy psychologa to głupota... To ten ktoś nie ma pojęcia o czym mowi! Jest zwykłym głupkiem  i ignorantem. Jeśli ktoś twierdzi "ze na coś trzeba umrzeć" to mu odpowiedz, dobra, umieraj, nawet teraz, proszę cię bardzo... ja zdecydowałam czy zdecydowałem inaczej. Chce żyć do 100 lat albo i dłużej, staram się i robię swoje a ty rób po swojemu. Tak, gwarancji nie ma, nigdy nie było ale jakość mojej egzystencji do momentu odejścia zależy w głównej mierze ode mnie i nie jest egoizmem, zboczeniem czy innym uszkodzeniem. Ja decyduje o sobie i o swoim zdrowiu. Tu i teraz. 

środa, 23 czerwca 2021

Planowanie wakacji...


Idzie jak po grudzie! Ale powoli, powolutku poruszamy się do przodu. 
I tak, Antek już wakacjuje w Bordeaux, następnie będzie tutaj z przyjacielem z Bordeaux. Potem będziemy trochę krążyć miedzy wsią-domem teściów a oceanem, mieszkaniem tam... na zmianę z teściami jedni tu, inni tam. 
11 lipca przyjeżdża mój chrześniak! Na tydzień więc z nim tez i z Antkiem pokrążymy. 

24 lipca wyjeżdżamy na nasze rodzinne wakacje. Stéphane ma 3 tygodnie urlopu i wyjeżdżamy na te 3 tygodnie. Na pierwszym miejscu Polska jakieś 10 dni i następnie południowe Niemcy, Bawaria i Tyrol, zahaczymy tez o Salzbourg bo on przy granicy. 
Szykujemy więc taka objazdowke trochę... bo do wielu krajów i daleko trudno będzie w tym roku pojechać nawet z paszportem sanitarnym. Będziemy poruszać się samochodem służbowym mego męża również ze względów bezpieczeństwa by się stykać się ze zbyt dużą ilością osób i nie korzystać z transportów publicznych. Będzie to uciążliwe ale chyba nie mamy specjalnego wyboru. 
Na pierwszym miejscu są moi rodzice i wizyta u nich czyli Poznań. Potem moja chrzestna i oczywiście groby rodzinne w Wałczu. 
Dalej Nurymbergia - chcemy zwiedzić historyczne miejsca procesu, Monachium, obóz w Dachau, chodzenie po Tyrolu z 3-4 dni..., Salzbourg i Stuttgart. 
Tak to wyglada narazie. 
3 tygodnie w hotelach... W Poznaniu zawsze ten sam jak do tej pory, Novotel, a dalej poszukamy. 

9 lipca druga dawka szczepienia dla nas 3... plus 15 dni nabywania odporności i paszport sanitarny powinien od tego 24 lipca zadziałać- na to liczymy. 

Cieszę się jak ta wariatka i na takie wakacje! Miała być Japonia w tym roku, miał być Izrael i Sycylia ale nie będzie... poczekają na lepsze czasy. 
Miłego dnia! 

 

niedziela, 20 czerwca 2021

Teściowie na obiedzie i Dzień Taty. Wyjazd Antka do Bordeaux i wzywanie policji w środku nocy!


Mija właśnie niedziela, szara, pochmurna i chłodna choć czerwcowa ale cóż to pewnie zasługa Bretanii!!! Ha, ha! 
Dziś dzień ojca i mieliśmy teściów na obiedzie. Antek kupił swojemu ojcu szorty/bermudy i mój mąż kupił swojemu ojcu tez bermudy! To się zgrali! 
Na obiad podałam domowe maki z łososiem, awokado i sałatka z kiełków, krewetki i langustynki sautée z kasza bulgur i fasolka szparagowa, sałatę i sery oraz te oto szarlotkę z truskawek i z rabarbaru. Do tego wino różowe mniam... i mrożona herbata z miętą i malinami popołudniu. 
Milo bylo! 

Tymczasem Antek szykuje się do wyjazdu do Bordeaux do swoich przyjaciół i swojej chrzestnej z bierzmowania. Aktualnie ustala plan na jutro ale walizeczka czeka... pakowanie na tydzień, prezenty kupione a będzie wracał z przyjacielem Cyprianem... jedzie do Artura, to znaczy u Artura śpi.
Jestem z niego dumna ... z tego, ze potrafi utrzymać przyjaźnie, ze potrafi zachować więź i budować relacje. To jest bardzo ważne w życiu. 

Ale dzisiejszej nocy... wydarzenie kolejne, z długiej serii i przykre. O godzinie 3:36 dzwoniłam po policję w sprawie sasiadow z 4 piętra. Kolejna impreza z darciem ryja z balkonu przez cala noc, muzyka, skakanie, pety spuszczane na dół, w tym na mój balkon. Ostatnio tak jest przynajmniej raz w tygodniu czasem dwa ale za każdym razem inny sąsiad imprezuje. Oczywiście nikt nikogo nie uprzedza - do tej kultury jeszcze nie dorośli! Cala noc nieprzespana. Rano ból głowy okropny. Imprezowicze rozeszli się o godzinie 7 rano, zaczęli wczoraj koło 22... 
O godzinie 9 my weszliśmy na 4 piętro i waliliśmy w ich drzwi, dzwonilismy, pukaliśmy... bo oczywiście spali i udawali, ze nie słyszą. W końcu otworzyli. Stephane zrównał ich z ziemia, ja dodałam swoje. Policja nad ranem wlepiła im mandat o zawrotnej wysokości 68 euro! Takie są stawki we Francji za zakłócanie porządku nocą! SKANDAL!  Rano wysłaliśmy maila do komitetu mieszkańców by byli poinformowani i zaczęli w końcu wyciągać konsekwencje z tego stanu rzeczy. 
Trzeba się wyprowadzać, ale jeszcze niczego nie znalazłam do mieszkania... W każdym razie takich sytuacji mamy serdecznie dość a ze powtarzają się co tydzień to ... wściekłość narasta. Myślę, ze dziś w nocy gdybym miała jakaś broń pod ręką to nie ręczyłabym za siebie. Nienawidzę chamstwa i egoizmu w czystej formie, braku myślenia i głupoty. Tak już mam. 



 

sobota, 19 czerwca 2021

Po 8 tygodniach programu Body by Lucile Été 2021!


 Na stronie 38 programu, gdy czytałam go na początku tego wyzwania czyli jeszcze w kwietniu były wymienione wszystkie korzyści czy rezultaty, których można było oczekiwać po 8 tygodniach ćwiczeń i zbilansowanej diety. Zajrzałam tam dziś raz jeszcze... 

I WSZYSTKO sie ZGADZA! 

Tak...

1. Utrata masy ciała i stabilizacja - osiągnęłam.... zgubiłam 3,5 kilograma przy okazji. 

2. Utrata centymetrów - tak! 4 cm mniej w talii, 4 cm mniej w biodrach i 3 w obwodzie ud! 

3. Poprawa wydajności oddechowej, płucnej - jak NIC! Czuje jak biegam!

4. Podwyższenie poziomu energii - i to jak!!!! 

5. Poprawa jakość snu - poprawiłam dzięki hipnozie, rezultaty się utrzymują, śpię dobrze i bez żadnych wspomagaczy. 

6. Obniżenie poziomu stresu - zależy od dnia ale Ela kilkakrotnie mówiła mi już "Kochana a co ty taka spokojna jesteś" Czyli otoczenie widzi, zem spokojniejsza! 

7. Poprawa metabolizmu... nie było wiele do poprawiania bo u mnie jak w zegarku. 

8. Silniejsze i sprawniejsze ciało - tak dostrzegam, widzę i cieszę się nim każdego dnia!

9. Więcej pewności siebie, wzmocnienie siły mentalnej - z pewnością!

10 Lepsza, gładsza, bardziej sprężysta skóra - jest, cellulitu jakby mniej, generalnie jest dość gładko! 

Podczas 8 tygodni co nie wyszło?

1. Nie zrobiłam 2 treningów - szczepienie na Covid... ale zrobiłam cala resztę po 6 treningów w tygodniu!

2. Dosc scisle przestrzegałam proponowanego menu...  z generalna zasada 80% zdrowo czyli zroznicowanie, żywność ekologiczna, nie przetworzona oraz roślinna i 20% tak zwanego Trash czyli tego co w to nie wchodzi typu ciasta, lody czy kieliszek wina... ale nie osiągnęłam tych 20% trash w tygodniu bo to 3-4 posiłki na 28 a ja miałam zaledwie 1 bądź 2 tego typu. 

Na początku rodzina miała opory... ale po 3 dniach wszyscy chcieli to samo MENU co ja... tyle, ze mój mąż nie chce się ruszyć by ćwiczyć. Brzuch mu rośnie ale nic z tym nie robi... wciąż znajduje kolejna wymówkę co by zrobić by NIC nie zrobić. Powiedziałam mu, ze niestety za niego NIKT NIC nie zrobi. Przyjdzie mu za to zapłacić słono ale to jego rachunek, jego zdrowie i jego sprawa. 

Niestety nie można zadbać o zdrowie za kogoś, za jego zdrowie, na jego miejscu... za niego, nie chce to nie. Trudno. dziś znów przeleżał pół soboty na kanapie i w łóżku bo ... zmęczony... ja nie zmęczona. 


Koszt programu - zapłaciłam 59 euro ale dziś ten sam program kosztuje 67euro... dostęp do programów ćwiczeń jest wieczysty... czyli nie jest to drogi program. 

Ze sprzętów potrzebowałam: trampki, hantle - mam 2 kilogramowe, gumy mam 4 od 7 do 30 kilogramów obciążenia i obciążenia na nogi czy nadgarstki po 1 kilogramie. Ale wszystko to już miałam w domu oprócz gum, gumy kupiłam za 9 euro. 

Jestem bardzo zadowolona z tego programu i mogę go każdemu francuskojęzycznemu osobnikowi polecić tym bardziej, z program jest na 3 poziomach. Ja rozpoczęłam ćwiczyć go na 2 poziomie teraz wiekszosc ćwiczeń wykonuje na najwyższym poziomie czyli 3. I dobrze mi z tym. 

Co dalej? 

Mogę wykupić kolejne programy... ale nie teraz będę kontynuować z tym programem dalej tylko sobie bardziej zintensyfikuje plan ćwiczeń a trochę poluzuje jadłospis, dodam dania na które mam ochotę. I tyle. Zobaczę jesienią i zima. Zima z pewnością kupię program zimowy bo to dla mnie najcięższy okres w roku więc będę potrzebowała wsparcia i motywacji. 

Dobrego weekendu. 

czwartek, 17 czerwca 2021

Ciastka z Berlina - od uczniów.


Po maturze, dwóch uczniów z mojej klasy maturalnej podarowało mi te ciasteczka! Bardzo miły gest bo przyszły dla mnie specjalnie z Berlina. Dziekuje wam! 
Te z marcepanem już jemy! Pyszne! 

 

Matura z filozofii, dziś rano.


No to sie odbyla... Pojechałam o 6:30 rano na maturę. Początek o 8 ale wpuszczaliśmy uczniów do sali od 7:45. Stoły z nazwiskami, numerami, klasyka. Torby pod tablica... Tematy przyszły o 8:02. W mojej sali pisało 14 uczniów i z kolega od matematyki pilnowaliśmy tych 14. Po godzinie mogli wyjść więc o 9 już 4 wyszło pomimo faktu, ze cały egzamin był przewidziany na 4 godziny. O 11:20 nie było już nikogo w sali. 
Tak sobie myślę jacy ci współcześni uczniowie są szybcy w myśleniu i w pisaniu. Ale jak przeczytałam 10 matur to zwątpiłam. To jest katastrofa. I nie tylko ze względu na błędy ortograficzne ale na fakt, ze matura jest z filozofii ale w rozprawkach żadnego nazwiska filozofa, żadnego cytatu, żadnych referencji. 
Jak bym miałam rozprawkę z historii bez daty i nazwiska to bym dała 0/20 jakbym miałam rozprawkę z geografii bez nazwy miejsc, bez konceptów geograficznych... to tez bym dala 0/20. 
Ale jest wybór albo maja lepsza ocenę z tego roku z filozofii i ja zachowają albo dostaną lepsza na maturze i w tym wypadku zachowają te lepsza. Wiec chyba mało kto się dziś starał o cokolwiek. 

A tematy były FANTASTYCZNE, jeden do wyboru! 

1. Czy dyskusja oznacza wyrzekanie się przemocy?
2. Czy nieświadomości nie można w ogóle poznać? 
3. czy jesteśmy odpowiedzialni za przyszłość?
4. Tekst E. Durkheim o regulowaniu i o moralności z książki " O podziale pracy społecznej" z 1893 - do skomentowania.  

I ostatnia uwaga... STROJ uczniów... jak ktoś przychodzi na maturę w klapkach, z odkrytym brzuchem, w staniku letnim, w podartych dzinsach to... sorry powinien być wyproszony. Ale niestety wszystko w tej chwili można, wszystko wydaje się być dopuszczalne... nie dla mnie niestety ale nie ja stanowię prawo. 
Strach się bać co będzie dalej. 

 

środa, 16 czerwca 2021

Codziennie: po zakupach na 2 tygodnie, sprzątając, planując, kibicując, pisząc...


Wczoraj rano, przed maturami byłam biegać tutaj, wśród tych róż i dali... ten zapach mnie oszałamia, uwodzi a te kolory niezmiennie zachwycają. 
Dziś rano po godzinie Pilates byłam po zakupy. Carrefour, spożywczak, zakupy na 15 dni z dowozem do domu. Wydałam 209 euro ale mam 12 euro zniżki i dowóz darmowy. 
Czekam az przywiozą miedzy 12 a 14. Jak zawsze zreszta. 
Wrocilam robiac dodatkowe zakupy w sklepie eko i w piekarni. Wypiłam kawę, pogadałam z mama dzieląc się z nią perturbacjami związanymi z wakacjami: testy, szczepionki, tłumaczenia testów i szczepionek; bilety, godziny, ceny...  frustruje mnie to. 
Wczoraj za to kibicowaliśmy Francji, która zagrała genialny mecz i wygrała z Niemcami 1 do 0. W porównaniu do gry polskiej ekipy to... hm... PRZEPASC techniczna, strategiczna... 

Czas zabrać się za sprzątanie doroczne... rok się kończy, porządki jakieś większe by się przypadły ale po trochu każdego dnia bo celem życia raczej nie są ani porządki ani czysty dom a pisanie, publikowanie... więc priorytety trzeba ustalać choć jak wiadomo z tym mam problem bo zazwyczaj chce wszystkiego naraz i jednocześnie. 
Upał dziś choć maja być burze później więc pewnie zelży. 
Antek ostatni dzień w szkole... na oddawaniu tabletu i innych drobiazgów. Pojedzie do dziadków popołudniu. 
I tak o... to się toczy. 
Jutro matury z filozofii i Szczecinie Antka na Covid.


 

wtorek, 15 czerwca 2021

W komisji maturalnej z... MATEMATYKI

 To sobie posiedziałam dzisiaj. Opinie i oceny wypisałam choć nie miałam w 90% przypadków pojęcia o czym mówił uczeń i czy mówił dobrze, słusznie czy nie... na szczęście w tej samej komisji siedział pan matematyk, który nieco sytuacje rozjaśnial. 

Głównie tematy dotyczyły teorii wyliczania prawdopodobieństwa według niejakiego Bernoulli. Nasłuchałam się o S i o P, pomnożone przez jakieś X i 2D, potem o O,776 i i à,0001 w grze Yams albo w Pokerze...

Czarna magia jak dla mnie. Notatki robiłam ale po kilkudziesięciu sekundach gubiłam watki i gubiłam siebie. Jak miałam zadawać pytania co do exposè ucznia to pytałam kim był ten Bernoulli, w którym wieku żył i czy Grecy w starożytności kalkulowali prawdopodobieństwa... o nic innego nie mogłam zapytać bo nie rozumiem tematu.

Tak więc ciekawe doświadczenie ale jego celowość jak narazie mi umyka.

W czwartek matury z filozofii. Tutaj przynajmniej wiem o co chodzi! 

niedziela, 13 czerwca 2021

Letnia kuchnia weekendowa!

Pomidory faszerowane wolowina
Pizza ze szpinakiem i lososiem
tiramisu czeresniowe
chlodnik
Lody dla Antka i bretonskie nalesniki czyli pierwsza restauracja od pazdziernika 2020!
Kochamy jesc!







Wystawa "Poza kolorem" kolekcja François Pinault - zwiedzanie poranne z przewodnikiem!


Adel Abdessemed... 
Wystawa została otwarta wczoraj w byłym zakonie Jakobinów czyli z francuskiego dominikanów. Potrwa do 29 sierpnia. Zwiedzaniem rozpoczęliśmy nasz pomort do życia kulturalnego... jak wczoraj wizyta w restauracji powrot do restauracji! jestem wygłodniali... ale pewnie nie tylko my! 
Znakomita przewodniczka i 56 dzieła sztuki współczesnej poza kilkoma starymi fotografiami w czerni i w bieli jak ta Man Ray'a z 1926 roku Dorothea Lange z wielkiego kryzysu amerykańskiego. 
Jedyny polsko-rumuński artysta reprezentowany w swej pracy "Infinity" to Roman Opalka. 

Wystawa jest GENIALNA!!! Pełna odkryć, wzruszeń, zachwytów. 
Poniżej te dzieła, które zapamietalam i zapamiętam na resztę mych dni. Wzruszyły mnie. 
Cena wejścia powyżej 26 roku życia 10 euros, z przewodnikiem 16 euros, bezpłatnie do 26 roku życia. lepiej zarezerwować... jak narazie są tłumy! 

Inspiracja Warholem, Sturtevant. 


Rzezba, dzieło, które wzruszylo mnie najbardziej!!! Adel Abdessemed "Cri" czyli "Krzyk"... jeśli pamiętacie te malutka dziewczynkę poparzona napalmem w Wietnamie... ze zdjęcia... Richard'a Avedon'a? 


Kolekcja zdjęć Annie Leibowitz - te same kobiety w czerni i bieli oraz w kolorze... można by powiedzieć, ze są to inne osoby? 


Adel Abdessamed - "Pluie noire" czyli czarny deszcz... padający w odwrotna stronę, złowrogi... 

Symbol przemocy miejskiej... Adel Abdessemed, artysta z Algerii, autor ogromnej rzeźby Zidane dającego cios głową... 


Antoni Tapies "Gran Creu Negra" - bialy I czarny jako kolory ascezy, duchowości... 


Czarne Menhiry... David Nash... czarny, który jest światłem. 

Franz West "Lemurenköpfe"


Przerazajace dzieło Damien Hirst zrobione z much! tytuł "Rak"... Olbrzymie. 

Damien Hirst " Death's head" z czarnego granitu. 

Jeff Koons "Jeff and Ilona" czyli są artysta ze swoją była żona, aktorka filmów pornograficznych, Włoszka Ilona czyli Ciciolina. 


 

sobota, 12 czerwca 2021

Sobota na przylądku Fréhel: Cudna Bretania



Jeden z najbardziej okazałych bretońskich przyladków znajduje się trochę ponad 90 km na północ od Rennes. Skaly z czerwonego granitu osiągają tutaj wysokosc 70 metrów. 
Przy dobrej pogodzie widać stad wyspę Bréhat - znana ze swych kwiatów oraz wyspy angielskie i normandzkie. Na wschód od przylądka Fréhel znajduje się twierdza, zamek La Latte zbudowany w XIV wieku. 

Slynna latarnia morska została zbudowana dopiero w 1950 roku i 145 stopnie schodów prowadzą na jej szczyt, z którego widok zapiera dech w piersiach. Żyje tutaj mnóstwo ptaków - szczególnie na skalach zwanych sokolownia czyli La Fauconnière. Są tutaj tez pingwiny a przy odrobinie szczęścia można ujrzeć delfiny. 
To wybrzeże zwane jest Szmaragdowym wybrzeżem Bretanii bo wody oceanu przy ładnej pogodzie maja kolor szmaragdow! 

Z Rennes dojeżdżamy tutaj w godzinę i 20 minut. Przy wjeździe na półwysep znajduje się parking - niestety zbyt mały jak na letnie warunki. Koszt postoju to 3 euros za 3 godziny. Przy twierdzy La Latte parking jest bezpłatny ale można dojść z Fréhel do La Latte wzdłuż urwisk skal - czas 1,5 godziny... W dwie strony się więc nie obróci przy limitowanym do 3 godzin parkingu... Ktoś nie pomyślał o tym! 
Tym bardziej, ze twierdze te można zwiedzać ale cena biletu jest  trochę za wysoka jeśli chodzi o atrakcyjność wnętrza obiektu - 6,60 euros od dorosłego i 3,50 od dziecka. W środku są bowiem same ruiny. 

Zjeść tutaj nie bardzo jest gdzie... przy parkingu twierdzy jest bar-kawiarnia... ale nie wchodziliśmy. Wycieczkę bowiem rozpoczęliśmy od Val Saint André, bardziej na zachód i zatrzymalismy się w uroczej miejscowości Erquy... tam był sobotni rynek i rozmawiając z mieszkańcami mieściny polecono nam Bretońska Crêperie czyli resturacje z naleśnikami z maki gryczanej u Sylvie - Chez Sylvie! Było CUDNIE! Ogrod cichy i ukwiecony... Obsługa przemiła i na talerzach POEZJA! 
Wszystko ekologiczne. Mój naleśnik był nadziany szynka, serem gruyère, jajkiem oraz pieczonymi pomidorami. Do tego sałata i cidre... Deseru nie brałam tylko kawę ale Antek zamówił sobie puchar lodowy bretoński z lodami z solonego karmelu, sosem karmelowym i bita śmietaną... 
Miejsce to serdecznie polecam. Za 3 naleśniki słone, sałatę, butelkę cedru, jeden naleśnik słodki i puchar lodowy oraz kawę zapłaciliśmy 45 euros. Woda gratis jest we Francji. 
CUDNY Dzień! 


Twierdza La Latte.