sobota, 31 grudnia 2022

Dobry 2022 rok...


I zakończyliśmy go kilkudniowa podróżą do krainy zamków nad Loara! Tutaj napatrzyliśmy się na piękno stare i współczesne, nasłuchaliśmy cudnej muzyki, poetycko zachwycaliśmy różnymi spektaklami, znakomitym jedzeniem... To był cudowny czas! 

Dla nas, rok 2022 był DOBRY. Trochę podrozowalismy: Paryż, Wybrzeże Lazurowe, Monako, Stany Zjednoczone dla Antka, Belgia, Niemcy, Polska, Litwa, Łotwa, Estonia i kawałeczek Finlandii a w ostatnich dniach jeszcze nasze dziedzictwo kulturowe. 
Pysznie jedliśmy! Poznaliśmy wspaniałych, nowych ludzi... w tym Edytę i jej rodzine z Aurora czy Danusię i Anie ze Środy Wielkopolskiej albo Elę i Elwirę z Poznania... jego Ekscelencje Ambasadora RP czy pana Konsula generalnego... merów i burmistrzów wielu miast w Polsce i we Francji, ludzi zaangażowanych, tworzących, kreujących... długo mogłabym wymieniać.

Antek zdał błyskotliwie maturę z francuskiego, ja wykładam na Uniwersytecie za kilka dni... mój mąż ma bardzo dobra prace itd. Sporo się działo, dużo pracowaliśmy. 

Jestesmy w miarę zdrowi choc wiadomo, ze mnie różne dolegliwości, mniejszego kalibru, dopadają od czasu do czasu, mamy gdzie mieszkać, mamy co jeść, na nic nam nie brakuje. 
Z wielka WDZIECZNOSCIA patrzę więc za siebie... ale tez z niepokojem w przyszłość, która według najróżniejszych prognoz geopolitycznych, ekonomicznych czy społecznych u wszystkich przeczytanych autorów wyglada... już nie szaro a czarno... 
Czy mam ja ochotę na ten 2023 rok tak patrzeć? teraz, dzisiaj? 
Nie... 
Niech ten nowy rok tez będzie piękny dla WSZYSTKICH... a szczególnie dla tych, którzy tak bardzo cierpią dzisiaj... niech będzie obfity i bogaty jak ta choinka z zamku w Chenonceaux. 


 

wtorek, 27 grudnia 2022

Moj Antek daje... z polskim i z rosyjskim!


Z rozdziawiona buzia... jak zawsze ciekawy świata i ludzi! Od 10 dni czyli od początku wakacji świątecznych, Antek postanowił sobie, ze codziennie zrobi lekcje z języka polskiego i z języka rosyjskiego. Jak postanowił tak robi! Pisze, czyta, gada, robi ćwiczenia... coś go "opętało". 
Teraz żałuje, ze wybrał niemiecki bo mógł wybrać rosyjski. Codziennie raczy mnie przemowa "Polska najlepsza" "Polacy są najlepsi". 

Na początku zrobil sobie test z polskiego i jak się okazuje nie jest najgorzej bo ma poziom B1. Więc zaczyna być interesująco wręcz. Rosyjski... cóż test niepotrzebny bo jest calkowicie początkujący. Więc on robi lekcje ale ja muszę być w pobliżu, poprawiać mu wymowę, objaśniać jak coś jest niejasne. 
I tak sobie językowo śpiewamy! 

 

Zamki nad Loara i spektakle...

To zaplanowaliśmy na najbliższe 4 dni. I bardzo się cieszymy, ze choć trochę skorzystamy z wakacyjnego czasu. 
Jutro zwiedzimy zamek w Amboise i to wieczorowa pora bo to zwiedzanie tylko ze świecami i przy dźwiękach klawesynu. W czwartek zajrzymy po raz kolejny do Chambord z jego 365 oknami i schodami Leonarda da Vinci. Tutaj wysłuchamy koncertu muzyki renesansowej. W piątek będziemy zwiedzać Cheverny i wieczorem zamek w Blois - spektakl światło i muzyka. 
W sobote, wracaj zajrzymy do Chenonceau by popodziwiac bukiety świąteczne i choinki oraz pewnie do Clos Luce, domu Leonarda Da Vinci by skosztować renesansowej kuchni w ostatni dzień tego roku! 

I tak, mam nadzieje pięknie historycznie i romantycznie zakończymy ten rok. 
W Sylwestra, jak co roku, nie robimy nic specjalnego... w Nowy rok wysłuchamy koncertu z Wiednia i weźmiemy się popołudniowa pora do pracy. 

Pozdrawiam was serdecznie, moich czytelników bo bardzo dużo ostatnio was tutaj wchodzi! 

 

sobota, 24 grudnia 2022

Pieknych Swiat! I moja Gałąź Wigilijna!


Jest! Od wczorajszego wieczoru nad nią pracowałam! Moja tegoroczna galaz wigilijna czyli tradycyjne francuskie ciasto bożonarodzeniowe! 
Biszkopt z zaparzanego ciasta, trochę w stylu "japońskim". Bardzo delikatne ciasto i nie pękające, elastyczne. Dobrze nasączone syropem zrobionym ze znakomitego starego rumu i cukru oraz z laski wanilii. Do tego biały krem: bita śmietaną, biała czekolada, żółtka, rum i wanilia. Rodzynki ugotowane w syropie waniliowo-rumowym tez. 
Trochę pracy z tym było bo wszystko wymierzone w gramach... nawet woda na syrop jak to w tzw profesjonalnym ciastkarstwie bywa w przepisach - przepis zamieszczę w poniedziałek bo czasu nie mam... jak się domyślacie...



Dekoracja dzisiaj, trochę ten krem rozłożyłam by śnieg nieco udawał, śnieg, które w Bretanii NIGDY na Boże Narodzenie nie było - jak przeczytałam wczoraj w lokalnej gazecie "Ouest France". 

Laski wanilii pokrojone na paseczki, resztek tych dobrze nasiąkniętych rumem rodzynek. 

Jestem dumna z mojej gałęzi...

Życzę WAM PIEKNYCH SWIAT! 

U mnie raczej będą słodko-gorzkie... 






 

piątek, 23 grudnia 2022

Popękane makowce... jak zawsze! I ryba po grecku... czyli Wigilia coraz bliżej!


Ale jakie PYSZNE!!!
Tradycyjnie z mojej porcji na makowce wyszły mi 3 dość spore. Zostało mi jeszcze masy makowej więc ja zamroziła i zreszta jeden makowiec zamroze na Sylwestra i na Nowy rok. 
Ryba po grecku, tez tradycyjnie... choć w tym roku dostałam tylko polędwiczki z dorsza a wole morszczuka w tym przepisie. 
Wieczorem upieką gałąź wigilijna. A jutro jeszcze i tak będzie sporo pracy. 
Robi się już świątecznie. Wczoraj mieliśmy rodzine męża na kolacji i było przyjemnie i wesoło. 
A jak tam u was? 
Przepisy na blogu kulinarnym. 










 

poniedziałek, 19 grudnia 2022

Co czyta mój 17-sto latek? Co czytają wasze nastolatki?


Sprzątałam dziś od rana dom na Święta, po wyczekanej wizycie u laryngologa. W sprzątaniu pomagał mi mój syn, który od piątku ( jak i ja) ma świąteczne, dwutygodniowe wakacje. I tak w jego pokoju, na jego szafce nocnej taki stos! Często rozmawiamy o książkach, które właśnie czyta czy przeczytał. Także jestem raczej na bieżąco z jego lekturami. Jestem za to dużo mniej na bieżąco z kurzem, który miedzy tymi książkami, gazetami zalega! 

Co czyta Antek? 
Od wczorajszego wieczora czyta Kapuscinskiego "Heban" i się zachwyca... Ale jednocześnie od piątku czyta Machiavelii "Książę". Dlaczego akurat te dwie książki jednocześnie??? Niestety nie wiem. I co jest miedzy nimi wspólnego? 

Po angielsku czyta coś o przestrzeni kosmicznej. Znalazłam tez na stosie po angielsku biografie Jobs'a, która przeczytał latem ale na stoliku nocnym leży do dziś???
Jest tez kilka książek z filozofii i opasły tom z tak zwanej kultury generalnej... to czyta dość często. 
Jest tez poradnik jak dostać się do HEC - to jego wymarzona uczelnia. 
Z prasy oprócz gazet po niemiecku. W tym języku czyta tylko gazety. Jest prasa francuska, na która Antek ma prenumeratę w tym roku czyli "Kurier międzynarodowy" . To tygodnik zamieszczający najlepsze artykuły z prasy światowej. 

Ksiazki i prasa jak się okazuje znajdują się tez pod łóżkiem, pod kapciami, w szafce nocnej, na biurku jest tez stosik... część w salonie przy kanapie również... jakby półek w domu nie było...

Czasem warto posprzątać. 

Teraz Antek baluje z kolegami na mieście a wieczorem idzie z mama na koncert bożonarodzeniowy. 

A co czytają wasze nastolatki? 






 

niedziela, 18 grudnia 2022

Niedzielna, adwentowa liturgia u PROTESTANTOW

 Wybrałam się dzisiaj bo chciałam...

Wybrałam się dzisiaj bo masa pytań i refleksji w mojej i mojego syna głowie...

Wybrałam się dzisiaj bo chciałam poznać... 




I napisze... Bardzo dobrze, ze się tam czułam! Było pusto w tym kościele... tylko wielki drewniany krzyż, ambona drewniana i cudowna, ogromna choinka. Tyle z obrazów i z dekoracji. 

Kościół dość pełny choć wspólnota liczy około 100 osób. Było jakieś 80. Liturgia niedzielna trwała dobrze ponad godzinę około 1 godziny i 20 minut. Niektóre jej części przypominają katolicka msze, ale nie wszystkie. 

Najważniejsza częścią tutaj jest nauczanie pastora. Trwało dobre 30 minut i bardzo mnie wzruszyło, zmusiło niejako do refleksji ale tez napełniło radością. Było pełne rozważań teologicznych, odniesień filozoficznych do Kierkegaarda czy Jankielewicza. 

Wszystko przeplatane krótkimi modlitwami i spora ilością śpiewanych psalmów i pieśni. Były tez trzy czytania biblijne. 

Spiewa sie na stojąco a wszystkie modlitwy i czytania są na siedząco. 


Komunia jest wspólną i każdy w niej uczestniczy od niemowląt do staruszków. Cały kościół otacza się łańcuchem wiernych i komunia odbywa się chlebem normalnym na zakwasie i owocem winnic czyli sokiem winogronowym. Nie ma podniesienia i Ojcze nasz odmawia się wspólnie po komunii. 

Rozmawiałam później chwile z pastorem, który mówił mi tez, ze nie ma spowiedzi, nie ma tez nauczania czy pouczeń moralnych. Są tylko nauczania teologiczne. 

Spotkalam koleżankę z pracy, z poprzedniego liceum i jej męża, profesora na fakultecie Historii, na którym sama będę nauczać od stycznia. Było mi niezwykle miło. 


Jutro wybieram się tam z Antkiem na koncert bożonarodzeniowy... 

cdn. 


piątek, 16 grudnia 2022

"Histoires et avenirs de l'éducation" czyli Historie i przyszłości edukacji. J. Attali. Książka, która każdy powinien przeczytać.

Każdy komu bliski jest los naszej planety i zamieszkującej ja ludzkości... ale szczególnie my nauczyciele, rodzice, edukatorzy, psycholodzy... czyli ci wszyscy, którzy na codzień zajmują się wychowaniem dzieci i młodzieży, edukowaniem osób dorosłych itd. 

To dość spory tom liczący sobie ponad 400 stron i opisujący, od pierwszych śladów pozostawionych nam przez przodków, treści dotyczące edukacji, na wszystkich kontynentach, we wszystkich krajach, cywilizacjach i religiach. 
Do początków XX wieku trudno mówić o edukacji pozytywnej, dbającej o równość a przede wszystkim szanującej dzieci. We wszystkich miejscach na świecie i od wieków to dziewczynki są głównymi ofiarami jej braku oraz wszelkich jej nadużyć z mordowaniem włącznie. 
W XX wieku procesy edukacyjne, pedagogika, psychologia dydaktyka to wszystko zaczyna ewoluować ale niestety nie wszędzie, nie w równym tempie i nie dla wszystkich. Do dziś wiele milionów ludzi na świecie jest analfabetami i w 80% są to dziewczynki i kobiety. Wielu wciąż doświadcza przemocy, sankcji i kar. 

Na chwile obecna wyróżniają się dwa systemy edukacyjne na świecie, dwa uważane za "najlepsze" ale tez stojące do siebie w totalnej opozycji. To system fiński i koreański - Korea południowa. Pierwszy skutkuje poważnym obniżeniem poziomu wiedzy i umiejętności uczniów a owocuje ich dobrostanem jak i ich nauczycieli. Drugi skutkuje depresjami i samobójstwami wśród dzieci i młodzieży a owocuje najwyższym poziomem lektury, matematyki, umiejętności w naukach ścisłych i to od wieku 5-6 lat mniej więcej z 5 letnim wyprzedzeniem w stosunku do systemów europejskich. 

Nasze francuskie podwórko wyróżnia się najniżej opłacanymi nauczycielami w krajach OCDE... największym poziomem braku dyscypliny w klasach i najgoryszmi warunkami pracy dla nauczycieli. Niechlubna laurka. 

To co przeraża to ewentualne scenariusze na przylosc i pytania, na które nie znamy odpowiedzi. 
Scenariusze to mówią o nowych czasach barbarzyństwa... związanego z eksplozja niewiedzy, dominacja urządzeń elektronicznych i związanych z nimi manipulacji jak i eksplozja demograficzna na np kontynencie afrykańskim, gdzie dominuje analfabetyzm i przemoc w dziedzinie edukacyjnej. 
Z pytań utkwiło mi... jak przekazywać wiedzę i umiejętności oraz wartości dzieciom i młodzieży, które spędzają więcej czasu przed ekranem, przesuwając ludzki na nim niż z rodzicami, kolegami z klasy czy nauczycielami???

Na końcu książki J. Attali daje w punktach kilka cennych rad. Poruszyły mnie następujące: 

1. Podwoić wydatki na edukacje do 10% PIB!
2. Rozpocząć edukacje dzieci w szkołach w wieku 2 lat.
3. Zobowiązać się do ponownego zdania egzaminu co 15 lat praktyki nauczycielskiej czy innej pedagogicznej praktyki.
4. 1 godzina sportu dziennie na wszystkich poziomach nauczania
5. Pozwolić szkole na autonomie w zatrudnianiu personelu potrzebnego do realizacji projektów pedagogicznych ! - we Francji by się przydało a nie centralne zarządzanie... 
6. Czytać książki bez końca... wszystkie gatunki...
7. Zdać sobie sprawę z ulotności życia i z niezmierzonych dziedzin wiedzy i poznania
8. Rozmyślać z dziećmi o życiu i o śmierci, próbować zrozumieć ich naturę. 

Lekture goraco polecam! 

 

czwartek, 15 grudnia 2022

Smutek mnie ogarnął... i sobie poszedł...


 Smutek i smuteczek bo zimno, bo szaro, bo wojna, bo tyle ludzi cierpi, bo ja sama cierpię od prawie 4 tygodni na to zapalenie zatok, które nijak nie przechodzi, bo samobójstwo znanej mi osoby, bo niezrozumienie, bo rozczarowania rodzinne i inne bo...
Jest powodów wiele i to nie zawsze neurotycznie-psychotycznych czy wydumanych ale tych realnie prawdziwych czasem do bólu fizycznego prawdziwych. 
Takze smuciłam się, smucilam się... aż nie położyłam się pod kocykiem, takim zwykłym leżącym w sypialni, na łóżku kocykiem i sie wprowadziłam się w stan hipnozy. 

I otworzyło się powoli i z mozołem moje wyższe ja, nie to niskie, małe mentalne, świadome ja, które wciąż żyje w hałasie codzienności, które wyprzedza, martwi się, zadaje pytania i mieli je jak młynek do kawy ale to moje wyższe ja, to ponad, to które jest głęboko, które JEST... i zapytałam go co byś zrobil, jak byś odpowiedział na to pytanie... i tak z mojego gardła same wychodziły dźwięki "tak" i "nie" w zależności od pytania. 
Ciezko mi było się wyprowadzić ze stanu hipnozy ( trwała rawie 50 minut) bo było mi dobrze w niej... ale wróciłam do stanu świadomości i... smutku nie ma! 
Poszedł sobie, odpłynął ja. Jest jasność, są tak i są nie. Jest spokój wewnątrz mnie... jest RADOSC. 
Zapaliło się światło! 

środa, 14 grudnia 2022

Czekoladki przyszły świąteczne i florentynki zrobiłam.

Antek przyniósł dziś ze szkoły, jak co roku, zamówione czekoladki świąteczne tak zwane dobroczynne. Płacimy trochę drożej i część pieniędzy dokładnie 30% idzie na szkole na Madagaskarze, z która współpracuje liceum Antka. Antek zreszta należy do stowarzyszenia tej współpracy. Wzięłam w tym roku trzy pudełka mieszanych pralinek i jedno pudełko mendiants - na drobny prezent. Dwa pudełka pralinek tez są na prezent.  Czyli trochę ponad kilogram czekoladek. 

Zrobilam tez florentynki dzisiaj - ulubione ciasteczka adwentowe mojego męża, których za to mój syn nie tyka za bardzo...: kandyzowane wiśnie, kandyzowane pomarańcze, płatki migdałów, orzechy laskowe posiekane, trochę kremówki i miodu by się wszystko trzymało. Lekko zapieczone. Pyszne. 




 

Gwiazdki cynamonowe czyli zmitsterne i kilka nowości


Dzis upieklam... i zaraz upieką jeszcze florentynki. 

Co prawda zmniejszyła nieco porcje bo do pracy iść niestety nie mogę a zawsze sporo niosłam słodkości do pracy przed wakacjami swiatecznymi.  Tymczasem skaner potwierdził ostre zapalenie zatok z pogrubieniem wewnętrznej tkanki, blokadami i jeszcze kilkoma problemami... eh. mam nowe antybiotyki i mój stan się poprawił po dwóch dniach. Byle tak dalej. 
Problemów medycznych i z medykami mam tutaj jednak bez liku... więc ciąg dalszy nastąpi. 
W międzyczasie przyszła wczoraj tragiczna wiadomość o samobojstwie sąsiada i byłego przyjaciela moich teściów. Niestety w Bretanii liczba samobójstw jest najwyższa spośród wszystkich regionów we Francji. Nie wiem czy to wpływ klimatu jak by powiedział Max Weber, o tej teorii przypomniał mi dzisiaj mój tata czy może innych czynników? Na pewno jest to wynik braku miłości. Ten znany mi człowiek utopił się wczesnym rankiem w lokalnym stawie... Straszna tragedia. 

Tymczasem dobre wieści płyną z antkowej strony, który dostał we wtorek rano swoje świadectwo szkolne z klasy maturalnej, pierwszy trymestr i jest numerem jeden... w 8 przedmiotach z 10. Jest tez numerem jeden w swojej klasie i numerem trzy w liceum. Jego średnie są od 1,5 do 7 punktów wyższe niż średnie klasy z nauczanych przedmiotów. Antek jest the best. A ja jestem dumna. 

 

niedziela, 11 grudnia 2022

Piątkową konferencja historyczna. TNB Patrick Boucheron


W piątkowy wieczór byłam z Antkiem mym na kolejnej genialnej konferencji Patrick Boucheron w Teatrze Bretanii w ramach cyklu "Spotkania z historia". 
Tym razem tematem był "Przepływ przez morza mroczne". Chodziło oczywiście o ślad zostawiony przez Krzysztofa Kolumba z jego pierwszej podróży do... Ameryk czyli z letnich i jesiennych miesięcy roku pańskiego 1492. 

Pomijając fakt, ze dwa z jego statków noszą imiona prostytutek i ze podróż ta wynikła z jednej wielkiej pomyłki w obliczeniach... to pytaniem zasadniczym jest czy Krzysztof Kolumb był: marynarzem, odkrywca, fascynatem Apokalipsy czy przede wszystkim zbrodniarzem, którego pomniki należałoby usunąć? Bo jego "odkrycie" zapoczątkowało mord na ludności rdzennej nowego kontynentu... 
Kwestia źródeł i dostępu do nich nie jest tutaj bez znaczenia! 

Genialny wykład teatralny w swej formie z odczytywanie tekstów "źródłowych" a jednak nie bardzo źródłowych bo pochodzących z gesty Bernard de Las Casas... 
Czekamy na kolejny... 13 stycznia! 

 

Choinka tegoroczna i kilka dekoracji domowych.


Wczoraj rano upiekłam kilka choineczek kokosowych - tradycyjnych już dla nas oraz serca kruche, maślane z żurawiną. Przepisy znajdziecie na moim blogu kulinarnym w rubryce Boże Narodzenie -Noël. Trwają niezmiennie od lat! 

Na zdjęciach kilka dekoracji z mojego domu. Wczoraj zaraz po obiedzie się za nie zabrałam bo późnym popołudniem byliśmy zaproszeni do Françoise i spędziliśmy miło czas rozmawiając i oglądając jej obrazy. Wieczorem jak wróciliśmy, tuż przed meczem zawaliliśmy wszystkie lampki... dziś poustawiam i pozapalam jeszcze mnóstwo świec. Bo tak lubię. Do skarpet trzeba będzie powkładac słodycze. czekoladki zamówione w Antka liceum jeszcze nie dotarły będą jutro. 
Przynajmniej w domu zrobiło się świątecznie. 

Czuje się trochę lepiej ale nie jestem niestety zdrowa. Zatoki i gardło non stop dają znać, ze są w złym stanie. Jutro rano mam skaner zatok i trochę się denerwuje by mi czegoś tam nie znaleźli... oby nie. 
A dziś obiad u teściów i tez się nieco denerwuje. Eh... czekam na wieczór w domu w rozświetlonym świątecznie salonie choc choinka zbyt mała w tym roku - kupiona przez męża - nie spełnia w pełni moich oczekiwań ale cóż jest zgrabna, żywa oczywiście bo sztuczności nie uznaje i nie znoszę i udekorowana ozdobami zrobionymi przez moja mamę! czyli tak jak lubię. 

Pozdrawiam niedzielnie! 
















 

piątek, 9 grudnia 2022

Świątecznie się robi... z trudem i szczepienie na grypę...


 Po pierwsze jest zimno, nawet bardzo zimno jak na Bretanię. Temperatury minusowe zmusiły dziś rano mojego Antka do pojechania do szkoły metrem a nie rowerem! 

Ja siedzę w domu, z drobnymi wyjściami po to co niezbędne i na badania, ale siedzę opatulona w ciepłych dresach, w swetrze kaszmirowym i ze skarpetkami estońskimi z grubej, gryzącej wełny! 
Grzeje na 19°C w domu bo więcej teoretycznie nie można, groza nam karami, mandatami i kontrolami... plus brakiem prądu od stycznia! 
Przy narastającej fali Covid, grypy, broncholitu... niektórzy lekarze, szczególnie pediatrzy wzywają do zamknięcia szkół. Sytuacja jest dramatyczna tutaj w Rennes, w szpitalu, bo nie ma miejsc dla tylu dzieci. 
Zaczyna tez brakować pediatrycznych leków...
Wesolo nie jest... 

Wczoraj sama zaszczepiłam się na grypę. Objawów poszczepiennych brak. 

A człowiek chciałbym się choć trochę pocieszyć idącymi świętami, grudniem, dekoracjami, smakami... Zaraz zjem pierniczka i zrobię sobie gorąca czekoladę. Podziwiam moje gwiazdy betlejemskie - oto jedna z nich. Jutro udekorujemy choinkę i dom a popołudnie spędzimy u przyjaciół na świątecznym podwieczorku. Choć tyle, aż tyle. Jestem wdzięczna! 

czwartek, 8 grudnia 2022

Zwracam honor!

 Mojej pani doktor, która wczoraj postarała się mi pomoc... nie mówiła, ze czas konsultacji upłynął, albo, ze nie odpowie na to pytanie bo to nie było przedmiotem konsultacji... tylko poświęciła mi więcej czasu i przystapila do działania! 


I z tego się cieszę. 

Mam skaner zatok przewidziany w najbliższy poniedziałek, "pilna" wizytę u laryngologa na 19 grudnia - zawsze to lepiej niż w kwietniu! Przepisała mi tez wizytę u lekarza medycyny sportowej bo mam problem z moim ścięgnem Achillesa i pomimo fizjoterapii trochę się sprawy skomplikowały - tam tez jest stan zapalny eh... 

I dala mi zwolnienie tez na cały tydzień z możliwością przedłużenia bym mogła się leczyć, udać na badania i odpocząć. Co w tym stanie jest dość trudne. 

Cdn. 

niedziela, 4 grudnia 2022

Goncourt 2022 czyli "Vivre vite"/ Żyć szybko. B. Giraud. Z cyklu przeczytane.


Zachwyciła mnie ta książka. Ta próba egzorcyzmu tego co minęło i co tkwi, głęboko w duszy, w umyśle i w ciele. 
22 czerwiec 1999 rok to dzień, który na zawsze zmienił życie autorki, jej syna i ginącego w tym dniu w wypadku motocyklowym jej partnera. 
Proba opisania tego co się wydarzyło, tyle lat temu brzmi jak próba wyjścia z korytarza żałoby, jak próba zrozumienia. Dlaczego? Po co? 

I tak jest skonstruowana narracja:
Jeśli nie chciałabym sprzedać mieszkania...
Jeśli nie obejrzałabym tego domu...
Jeśli mój dziadek nie popełnił by samobójstwa w momencie, w którym potrzebowaliśmy pieniędzy...
Jeśli zadzownilabym do Claud'a 21 czerwca wieczorem...
Jeśli Claude nie zapomniałby 300 franków w dystrybutorze...

Jesli, jeśli... czy nasze życie potoczyłoby się inaczej? 

"Dopoki nie doświadczamy żadnej katastrofy, przemy do przodu nie oglądając się za siebie, wpatrzeni w linie horyzontu, prosto. Jak wydarza się tragedia, zawracamy, powracamy do nieszczęśliwych miejsc, rekonstruujemy. Chcemy zrozumieć każdy gest, każdą decyzje. ... A przecież wierzymy, ze jesteśmy jedyni i nieśmiertelni." ( strona 23)

Bardzo refleksyjna i bardzo piękna powieść. Nie dziwi mnie, ze przyznano jej nagrodę Goncourt. 

 

Pierogi na Swieta...


134 sztuki... z 1,4 kg maki... uff.... Produkcja dzisiejsza i poranna. Dobrze, ze mąż w domu to mogłam skorzystać z jego pomocy czyli wywalkowywal mi ciasto! 

Przepis sprawdziłam i przetestowała w ubiegłym roku. Sprawdził się znakomicie. 

Ciasto - proporcje są bardzo proste

500 g maki
4 łyżki oleju słonecznikowego czyli 50 ml
250 ml goracej, przegotowanej wody
lyzeczka soli

Zagniatamy na elastyczne ciasto. Parzy w ręce jak zagniatamy to normalne! 

Farsze co kto lubi...

Teraz jak je przygotować do mrożenia...

Blanszuje je 30 sekund z osolonym wrzątku z dodatkiem 2 łyżek oleju. 
Po tym czasie odcedzam i wykładam na tace, tacki, deski wysmarowane oliwa. Odczekuje aż ostygną. Następnie na mniejsze tacki - u mnie pokrywki od pudelek do przechowywania żywności - wykładam je już zimne. I wkładam na 45 minut do zamrażalnika. Na płasko, każdy pierog odseparowany od swojego kolegi. 
Po tym czasie, lekko zmrożone pierogi przekłada do woreczków po 10 sztuk, tez na płasko. I mrożę głęboko. 

Są gotowe do użycia i smak, GWARANTUJE, nie różni się od świeżych! 

Wynik dzisiejszego poranka:
100 pierogow zamrożonych
33 sa na dzisiejsza kolacja mam nadzieje po ZWYCIESTWIE POLSKI!
1 sie rozleciał... więc spróbowałam wyciągając go z wrzątku czy dobry... dobry!