wtorek, 4 października 2022

"Obudźmy się" Edgar Morin z cyklu przeczytane.


Wieczorna lektura. Krótki, 80 stronicowy esej jednego z najwiekszych żyjących francuskich filozofów i socjologów. Edgar Morin ma już 101 lat ale wciąż pozostaje aktywnym i inspirującym myślicielem. W swojej młodości był partyzantem ale tez komunista, członkiem partii do 1951 roku. W kolejnych latach zerwał z komunizmem i wykładał miedzy innymi w mojej szkole, w której pisałam doktorat czyli w Ecole des hautes études en sciences sociales EHESS, w Paryżu. 
Esej "Obudźmy się" został wydany w tym roku i wzywa po okresie pandemii ale tez w kontekście wojny na naszym kontynencie do budowania Francji humanistycznej a nie regresyjnej czy reakcyjnej. Ten tekst mówi NIE wszystkim ekstremizmom. 

Według Edgar Morin powinnismy przestać myśleć o linearnej koncepcji historii. Powinnismy skupić się na naszej planecie ziemii, na mocy naszej ludzkiej świadomości. Powinnismy przestać przeciwstawiać to co jest uniwersalne temu co jest cząstkowe tylko koncentrycznie połączy nasze ojczyzny, rodziny, regiony, narody i zintegrować je z nasza ziemia ojczyzna, wspólną nam wszystkim. Polityka powinna być w pełni humanistyczna czyli:
zintegrowana z ekologia 
skupiona na sprawiedliwej dystrybucji bogactw a nie tylko na zyskach
skupiona na konsumpcji wolnej od kajdanek reklamy
solidarna
skupiona na edukacji
skupiona na ograniczaniu biurokracji

Jednym słowem Edgar Morin postuluje o prawdziwy powrót humanizmu do naszej cywilizacji, do naszego codziennego życia. 
Trudno się z nim nie zgodzić. 

 

niedziela, 2 października 2022

Wczorajszy koncert czyli polski folklor! Chludowianie!


Pojechaliśmy wczoraj wieczorowa pora do gminy Châteaugiron. Tutaj na godzinę 20:30 zaplanowany był koncert grupy Chludowianie. I przyznam, ze po raz pierwszy, na żywo widziałam tego typu występ... z dzieciństwa pamietam spektakle z TV zespołu Mazowsze czy Śląsk. 
Coz to byl za spektakl... 53 tancerzy na scenie! 6 różnych strojów ludowych z różnych regionów Polski. Polska tradycyjna muzyka i tance i znakomite wykonania wokalne ... amatorów! Niektórzy z nich byli bardzo młodymi ludźmi, inni dużo starszymi. 
Sluchalam, ogladalam, podziwiałam... i przypomniało mi się...
Dziecinstwo! Piosenki śpiewane przez mamę czy dziadka. Dwóch młodych artystów wykonało tez ulubione piosenkę mojego syna z dzieciństwa... Antek śpiewał ja jak miał 2,3 latka "Pije Kuba do Jakuba"... ha, ha... najbardziej zawsze podobało mu się "łupu cupu". 
Grupa wykonała Krakowiaka, Ostatki, Kurdesz, Kujawiaka, Oberka itd... w obrazach-scenach. 
Lepiej było jednak mówić biegł po polsku by zrozumieć przekaz... 
Tekst piesni i piosenek jest jednak z pewnością sporym ograniczeniem dla francuskiej publiczności. 

Gmina Châteaugiron jest bliźniacza gmina Puszczykowa. 
Wspanialy wieczór. 
Wyrazy uznania dla artystów i francuskich organizatorów! 

 

wtorek, 27 września 2022

"Reine de coeur" czyli Japończyk piszący po francusku. Z cyklu przeczytane.


Jezyki... języki obce, obce kultury, cywilizacje, mentalności, sposoby życia i myślenia. To interesowało mnie od zawsze. Głód, głód poznania i poznawania towarzyszy mi każdego dnia i właściwie w każdej dziedzinie życia poczynając od kuchni, poprzez edukacje, muzykę, relacje, literaturę i na polityce kończąc. 

W ubiegłym tygodniu sięgnęłam po te powieść z uroczym tytułem "Królową serca". Treść jednak jest dużo bardziej brutalna niż sugeruje tytuł. Choć to historia miłości miedzy młoda Francuzka i Japończykiem to historia ta z lat 2 Wojny światowej przeraża swoją brutalnością. 
Początek powieści jest genialny, trzyma w napięciu... jednakże jej końcówka traci zbyt mocno, jak dla mnie, standardem i slodkoscia trochę trudna do wyobrażenia. 

To co mnie zainteresowało najbardziej to JEZYK. Bardzo niewielu pisarzy pisze swoje powieści w obcych językach. Zazwyczaj pierwsza wersja jest w języku ojczystym a dalej sam autor albo tłumacz pracuje nad tekstem. Milan Kundera napisał kilka powieści po francusku to jeden z wyjątków, które znam. 
Mizubayashi pisze po francusku tez. I z wielka przyjemnością ale tez ciekawoscia przyglądałam się jego słowom, zdaniam, metaforom i podziwialam sposób w jaki ten japoński autor radzi sobie z francuskim. Język francuski bowiem do najłatwiejszych nie należy! 
Sama napisałam kilka prac i artykułów po francusku a przede wszystkim mój doktorat, który został w formie książki w 2009 roku wydany... a pisałam go od razu po francusku. Dziś kartkuję i podziwiam... ha, ha... Moja magisterkę napisałam natomiast po rosyjsku... cale 163 strony... tez dałam radę. 
Nie wiem jednak jak to do końca w naszych głowach funkcjonuje? 
Fascynuje mnie to! 

 

niedziela, 25 września 2022

"Kompromat" czyli prawdziwa Rosja. Filmowo choć nie tylko.


Wczorajsze wyjście do kina zmusiło mnie do... opowieści... Byliśmy na francuskim filmie "Kompromat", w którym znakomicie gra miedzy innymi Joanna Kulig jak i Gilles Lelouche. Film oparty jest na prawdziwej historii Yoann'a Barbereau, który w 2016 roku został aresztowany i skazany na 15 lat ciężkiego obozu pracy na podstawie zmontowanego przez FSB i całkowicie fałszywego dossier dowodowego. 



Te linki zaprowadza was do publicznych wypowiedzi Y. Barbereau, dyrektora Alliance française w syberyjskim Irkutsku. 
Film opiera się na dość swobodnej interpretacji faktów z życia Barbereau, któremu w ostatecznym rozrachunku udaje się uciec najpierw do francuskiej ambasady w Moskwie a następnie samodzielnie, pieszo, przez granice miedzy Federacja rosyjska a Estonia w store wolnej Europy. To thriller, który bardzo, bardzo mocno trzyma w napięciu choć niektóre sceny wydaje się malo prawodopodobne a funkcjonariusze FSB czy Specnazu cóż... odpowiadają pewnie zachodnio-europejskim marzeniom. 

Antek był bardzo poruszony ta historia i obrazem rosyjskiego społeczeństwa, które się z tego filmu wylania. Ja... znająca nieco teren i mająca sporo doswiadczen stamtąd... pograzylam się we wspomkenianich i jak zaczelam wspominać i opowiadać to... sama siebie się przestraszyłam.
W sumie mogłam być ofiara dokładnie taka sama jak Yoann Barbereau. I to mnie przeraziło, teraz po latach, po upływie czasu...
Gdy spotykałam się sama z koleżanką z Czeczenami w garażach w Moskwie...
Gdy rozwalony mi drzwi w pokoju hotelowym...
Gdy podsluchiwano wszystkie moje rozmowy telefoniczne...
Gdy za mną śledzono... 
Gdy spotykałam się z rzecznikiem putinowskiej partii Edinaia Rosja...
Gdy jeździłam na Ural... w las, by spotykać się z członkami Otkrytoj Rosji Chodorkowskiego...
Gdy spotykałam się z Anna Politkowska... 
I długo by wymieniać... 

Trzeba absolutnie o tym napisać!

Film warty obejrzenia... szczególnie w dzisiejszych czasach. 

 

sobota, 24 września 2022

Kolejna sobota... już prawie jesienna.


Nie byliśmy dzisiaj na rynku... po zakupy... za to ja poszłam na spacer po kwiaty! Zakupy zrobiłam w tygodniu, gdyż mam spore dziury w moim planie lekcji i postanowilam je wykorzystywać na robienie zakupów miedzy innymi by zyskać na czasie. Jak wiadomo czas jest dobrem najcenniejszym i właściwie jego wykorzystanie gwarantuje sukces bądź porażkę - pół żartem pół serio!

Dzis za to od rana pracuje spokojnie choć spacer po jesienne kwiaty tez dobrze mi zrobil! 

Moj grafik jest już szczelnie wypełniony zajęciami różnymi, które kocham i na które chce przeznaczać większą część mojej energii. 

Z przyjemności?  Zaplanował na wieczór rodzinne wyjście do kina na film "Kompromat". 
Bede tez gotować bo to mnie odpręża, bo to lubię! Dlatego nie wyobrażam sobie jeść gotowców, zamawiać kateringow czy diet pudełkowych. Zaplanowałam łososia zapieczonego w tahini, parmigiane z bakłażana, pieczona kaczkę ze świeżymi  figami, tartę migdałowa z gruszkami...

Jutro pójdę pobiegać i popracuje sobie spokojnie tez jak i dzisiaj. 
Dobrego weekendu!


 

środa, 21 września 2022

Poranny Putin... i strach.




Wysłuchałam dziś rano przemówienia prezydenta Federacji rosyjskiej. Wysłuchałam w oryginale na pierwszym kanale rosyjskiej telewizji. Na to przemówienie czekano już od wczoraj i zostało ono nagrane, podobno, tej nocy. Trwa prawie 15 minut. 

I... coz... we mnie budzi obawy i strach. Myślę, jak André Markowicz dzisiaj. https://www.facebook.com/andre.markowicz, ze wojna właśnie się zaczyna a to co się działo od lutego to tylko preludium. Taka zagrywka. Ze wszystkich sił i z całego serca... chciałabym się mylić. 

Przypomniało mi się dzisiaj, trochę później... wystąpienie w sieciach społecznościowych polskiego jasnowidza Krzysztofa Jackowskiego. Datuje ono na 13 sierpnia a poniżej w wielu mediach przez cały sierpień jest powtarzane - byliśmy wtedy w Polsce i w krajach bałtyckich. Pod tym wystąpieniem i jego przekazem tekstowym było sporo rechotu... słów o "padnięciu na głowę", głupocie skrajnej itd... wiadomo jak to w mediach. 
Coz, dziś, okazuje się, ze pan Jackowski, którego nie znam - nigdy tez u żadnego jasnowidza czy wróżki w życiu nie byłam i nigdy tez w te "bzdury" jak się je określa nie wierzyłam - ma dziś RACJE... 
racjonalnie tego nie wytłumaczę. Nawet datę określił na 20 września jak najbardziej trafna...  - pierwszy link pod zdjęciem. 

Narazie nie wiem... ale intrygujące jest to co słyszę, myślę, obserwuje... Obawy rosną co do naszego dalszego losu. Losu Ukraińców, Rosjan, którzy sprzeciwiają się władzy, Europejczyków w ogóle. 


 

wtorek, 20 września 2022

"Empuzjon" Olga Tokarczuk. Z cyklu przeczytane.


"Życie w tłumie jest gorsze od więzienia."

"Obcosc podpatruje nas z cienia"

"bo ciało kobiety nie należy do niej, ale do ludzkości"

"...Polacy go drażnili. Drażniła go ich stadność, bo ciagle do siebie garnęli, sklejali się w towarzyskiego gluta, który przemieszczał się w te i we w te po deptaku, zajęty sobą, pozornie pewny siebie, ale w gruncie rzeczy pełen kompleksów i wstydliwego poczucia niedopasowania."

czy 
"Kobiety nie są zdolne do stworzenia organizacji państwowej ani nawet plemiennej, bo z natury swej podporządkowują się silniejszym..."

I tak moglam bym długo, długo cytować te powieść, która jest dla mnie prawdziwym majstersztykiem! 
Przy okazji DZIEKUJE RODZICOM za prezent! 

Odnajduje w tym tekście wszystko czego potrzebuje. Narracje trzymająca w napięciu, tajemniczość i retoryczne pytania, dziwna naturę i znane-nieznane relacje międzyludzkie, sporo historii, pytania etyczne i moralne... fizyczność i psychikę z całymi skomplikowanymi mechanizmami ich funkcjonowania oraz tajemnice śmierci, odchodzenia i życia. 

Tokarczuk umieszcza akcje swojej powieści  w czasach odległych ( mniej lub bardziej) ale jej narracja jest tak uniwersalna, ze zawsze mam wrażenie, ze pisze o tym co TERAZ a nie tylko o tym co KIEDYS! Tak jest i tym razem. I te cytaty u góry o tym świadczą w sposób dość ewidentny. 

"Empuzjon" to dla mnie w dużej części powieść o cielesności, o jej akceptowaniu, akceptowalności bądź jej odrzuceniu. A ten temat jak wiadomo dotyka dziś nie tylko homoseksualnosci, transseksulanosci ale tez szerzej tematu gender, o którym od wielu lat jest już głośno. 
Ale t tez powieść o wierzeniach, przekonaniach i ich granicach. O przenikaniu się... 


Lektura cudowna, godna polecenia! 
Ps: Teraz odczytam na nowa T. Manna... 



 

niedziela, 18 września 2022

"Boże ciało". Film do obejrzenia!




Film jak cios albo kilka ciosów w żołądek, w poprawność myśli i ocen, w konwenanse... Bardzo poruszył mną ten obraz. Jest aktualnie dostępny bezpłatnie na kanale Arte i zupełnie przypadkiem wczoraj wieczorową pora na niego trafiłam. 
Historia chłopaka z poprawczaka o pięknym imieniu Daniel, który zwolniony warunkowo, jedzie na drugi koniec Polski i tutaj w dość dziwnych okolicznościach zostaje samozwańczym księdzem! Nie jest to jednak do końca krytyka kościoła katolickiego w Polsce i na świecie... nie jest to do końca krytyka poprawczaków i królującej tam absurdalnej przemocy... nie jest to do końca krytyka zwykłego ludzkiego kłamstwa, uzurpacji... Ten film schodzi głębiej! Dużo głębiej! I dlatego myślę, ze warto go zobaczyć. 

Co pokazuje ten obraz? 

Przede wszystkim pokazuje na kilku płaszczyznach problem, nigdy nie rozwiązany, ZLA... skąd ono jest, skąd się bierze, na poziomie indywidualnym i kolektywnym? Film zawiera kilka odpowiedzi-hipotez na to jakże złożone i uniwersalne pytanie. 

Po drugie film pokazuje wycinek społeczeństwa - dość szeroki, społeczeństwa, które żyje w konflikcie, w konfliktach... tez na kilku poziomach i dotyka tym samym nie tylko polskiego społeczeństwa ale społeczeństw w ogóle, w sensie uniwersalnym ukazując ich zlozonosc. 

Po trzecie obraz ten uwypukla zawiedzione aspiracje, marzenia, projekty i plany pokolenia 2000... które chowa swoje żale i sutki w alkoholu i generalnie w agresji i w przemocy. Ci młodzi potrzebują zrozumienia, przebaczenia.

Po czwarte to film o przekraczaniu, transgresji... granic... tych fizycznych, tych duchowych, tych biologicznych tez poprzez sceny związane z niekończąca się żałoba... emocjonalnych, seksualnych, tych związanych z uzależnieniami od alkoholu, narkotyków, imprez... 

Krytyka kościoła? Nie, nie widzę jej specjalnie tutaj. Kościół jako jedna z instytucji społecznych gra te sama role jak przedsiębiorstwo burmistrza gminy i jak poprawczak. Jak każdą instytucja i ta nazywana kościołem jest pogrążona w tym wszystkim co wymieniłam wyżej. Zło jest w niej wszechobecne, konflikty są ukryte i jawne, transgresje dotyczą księży i wiernych. Kościół nie jest krytykowany bardziej niż inne instytucje a wręcz przeciwnie... Komasa pokazuje istniejące w nim dobro. 

Ten film to arcydzieło. 

Francuski tytuł filmu "La communion" nie oddaje w żaden sposób treści tego obrazu. Szkoda, ze został, według mnie, nietrafnie przetłumaczony. 


Po tylu emocjach zapraszam na ciasto z jabłkami i z przyprawami - przepis tutaj. 




 

sobota, 17 września 2022

Sobotnio, kwieciście... koniec lata?


Coz za miły dzień! Po porannej wizycie na targu, tym razem już w sweterku bo poranki są coraz chłodniejsze, powietrze coraz bardziej ostre... przyglądam się moim już nieco jesiennym kwiatkom domowym. Co przyniesie ta jesień? 

Z głośników sączy się powoli September Jazz i spowija swoim dźwiękiem cały salon. Pachnie kawa... Antek od rana już pracuje. Ja za chwile zacznę. 
Spogladam na moja miskę świeżych fig, na stosy winogron i pomidorów w soczystych kolorach lata. 
Popisze, pogotuje, poczytam, pomyślę, pouśmiecham się do moich kochanych najbliższych. 
Taka słodka sobota choć i sportowa tez. 
Milego weekendu. 


 

niedziela, 11 września 2022

Gdy społeczeństwo atakuje... książki bądź/i kobiety to znak...

 ze dzieje się coś złego... bardzo złego. Zanika jego zlozonosc, kompleksowość. Pojawia się pewna forma uniformizacji, homogeniczności, jednomyślności... często pod płaszczykiem "porządku", "wartości" bądź "walki" o przetrwanie, o czystość, o racje.



Kilka tygodni temu próbowano zabić pisarza Salmana Rushdiego w imię fundamentalizmu i nienawiści. A ostatnio, jakiś miesiąc temu, stan Teksas w USA wycofał z bibliotek i zakazal lektury tekstu 15 letniej Anne Frank, która nazisci zamordowali w obozie koncentracyjny w Balsen. Fundamentaliści chrześcijańscy dostrzegli w tekście słowa o nagości, podziw dla nagiego, kobiecego ciała... a ze tekst napisała młoda Żydówka... Zreszta pierwszy hoolywodzki realizator filmowy "Dziennika" zmienił na ekranie jego końcówkę... by "nie było zbyt smutno i zbyt przygnębiająco". 

Od razu przypomniały mi się negocjacje z moim wydawca "Niani w Paryżu" czyli Proszynskim i spółka, który wręcz zmusił mnie do przepisania końcówki powieści bo "miała kończyć się optymistycznie"!!! a to było w 2012 roku... 

Tak sobie myślę o tych faktach... jak i o ostatniej powieść Tokarczuk, która kończę czytać czyli o "Empuzjon", podarowanej przez rodziców. Ileż pomyj wylano już na nasza wielka pisarkę i nadal się je na nią wylewa... za to, ze pisze tak doskonale książki... mniemam. 

Wniosek wyciągam tylko JEDEN... wszędzie tam, gdzie atakuje się książki i kobiety coś złego dzieje się w społeczeństwach. Przypomnijmy chociażby Afganistan w ostatnich miesiącach. Czytajmy, czytajmy różne pozycje, z różnych regon kulturowych, różnych autorów tylko taka zlozonosc pozwala na zachowanie i obronę WOLNOSCI czyli tego co NAJCENNIEJSZE! 



sobota, 10 września 2022

Przy sobocie... o "głupocie".


Czyli o rzeczach w miarę lekkich i przyjemnych... choć wojny się nie kończą a ludzie wciąż umierają i kłopotów nie ubywa. 
Chociaż jeden nam ubyl! Antka noga! Wróciła do "formy" to znaczy Antek chodzi i jeździ na rowerze do szkoły. Rozpoczął rehabilitacje i powinno dość szybko to pójść. Opuchlizna zeszła. Gips był niepotrzebny i spowolnił proces zdrowienia, leki były niepotrzebne... więc mam, mamy kolejne negatywne doświadczenie z kompetencja służby zdrowia. Eh...

W ramach sobotnich GLUPOT...
Byliśmy dziś rano na rynku po zakupy, po kwiaty i jak zwykle wróciłam zachwycona! Było kolorowo, produktów regionalnych masa, owoców, warzyw stosy i masa świeżych FIG! uwielbiamy! Kupiłam tez świeże lokalne krewetki na dzisiejsza kolacje. Kocham nasz rynek Lices! 

Troche pogotowałam...
Popołudniu byłam w mieście i kupiłam sobie od razu 3 pary SPODNI nowych na sezon... piękna wełna, tak zwana setka w granacie i w czerni... oraz nowe dżinsy! Nadal mieszczę się w rozmiar 38 ( francuski, to w Polsce 36) choć przytyłam nieco po 4 tygodniach podróży ale chyba już wróciłam do normy?!

I teraz robię sobie wystawę w łazience, ha, ha... będąc w Polsce kupiłam zestaw polskich kosmetyków. Czytałam same dobre opinie o nich i stwierdziłam, ze chce spróbować i to tym bardziej, ze ceny są o niebo niższe niż u nas, we Francji. Za te wszystkie kremy Jandy zapaliłam 180 złotych... czyli 35- 40 euro mniej więcej... tyle co u nas za 1 słoiczek kremu i to średniej jakości. Teraz zacznę używać i zobaczymy czy rzeczywiście było warto... jeśli tak to zamówię kolejna porcje przez internet. 

Takze tak sobie sobotnio się relaksuje. 
I z przyjemnością donoszę, ze w pracy super! 


 

środa, 7 września 2022

Jutro zaczynam prace z uczniami.

 Po kilku zawirowaniach, braku przydziału pracy w dniu rozpoczęcia roku szkolnego... jutro zaczynam w końcu prowadzić lekcje. I mam nadzieje, ze trochę to potrwa. Narazie niewiadoma. 

Moje nowe liceum jest w mieście. Dość niedaleko od domu, 8 kilometrów. Mam wygodny plan, rozpisany na 4 dni pracy w tym jeden dzień, gdzie mam tylko 1 lekcje. Wyglada to dość komfortowo. Mam tylko 146 uczniów zamiast prawie 350 z ubiegłego roku... i tylko 5 klas zamiast 10 w ubiegłym roku. 

Cieszę się na jutro. A jak będzie dalej zobaczę. Narazie przygotowuje tez moje zajęcia na Uniwersytet więc na brak zajęć nie narzekam. 

wtorek, 6 września 2022

I co z tego... Polak i tak je głównie SCHABOWE...





To powinno wisieć w każdej przychodni 👍
CZEGO LEKARZ CI NIE POWIE
Że poziom Witaminy D3 gwarantuje sprawne działanie układu odpornościowego
Że CYNK nie jest niczym nadzwyczajnym ,a powinien być uzupełniany jeśli w naszym
żywieniu nie ma pestek, pełnych ziaren i orzechów na co dzień
Że SELEN jest jednym z mocniejszych odtruwaczy organizmu , a osławione
orzechy brazylijskie pochodzą z Boliwii i wcale go nie zawierają
Że ekspozycja na niebieskie światło (z TV, smartfonów, tabletów ), przed którymi Polak spędza dziennie 5h ! (👁👁👁)
blokuje wydzielanie melantoniny, która jest najmocniejszym, wewnętrznym antyoksydantem,
a jej niedobór jest także jednym
z głównych czynników rozwoju nowotworów
Że MAGNEZ
działa przeciwlękowo
i reguluje nadciśnienie -przyczynowo,a nie objawowo
Że kwasy OMEGA 3, szczególnie DHA,zmniejszają stany zapalne,
a te wpływają na odporność
Że smażąc na kujawskim czy innym badziewiu skutecznie blokujesz nawet te minimalne
ilości kwasów dostarczane w modnym i toksycznym łososiu
Że serek wiejski i bułeczka to najgorszy(prozapalny) posiłek
jaki możesz zafundować swoim jelitom
Że odporność pochodzi z jelit i że to jedyna prawdziwa informacja jaką możesz usłyszeć z TV
Że OTYŁOŚĆ TO CHOROBA,
która niesie pogarsza funkcjonowanie narządów
i hormonów
Że każdy kilogram dodatkowej tkanki tłuszczowej to PRZEWLEKŁY STAN ZAPALNY, niewidoczny w podstawowym
badaniu CRP i OB,
gdzie w Polsce mamy 60% ludzi
z nadmierną masą ciała ,
a polskie dzieci są najszybciej tyjącymi w Europie
(na przestrzeni ostatnich lat)
Że mamy stadnie skrajne niedobory WITAMINY B 12, ponieważ jednym z ulubionych leków Polaków są IPP
(inhibitory pompy protonowej) czyli słynne „osłonowe”,
które blokują wydzielanie
kwasów żołądkowych automatycznie blokując wchłanianie tej witaminy,
a jej niedobór prowadzi do anemii
Że każdy zbędny gram CUKRU
obniża ilość leukocytów (komórek odpornościowych )
po posiłku o 70%
Że chleb, sok czy ukochane kluski to cukier
Że negatywne emocje:
STRACH, ZŁOŚĆ,ŻAL,ZAZDROŚĆ skutecznie niszczą nawet
dobrze odżywiony organizm
Że ALKOHOL jest tak mocną toksyną, że na jego usunięcie organizm musi uruchomić
specjalne procesy,
czyli znów jest eksploatowany
Że więc lepiej wybierz kiszoną kapustę, której składniki skracają infekcję, niż wódkę z pieprzem, ten sławny lek na każde zło
Że GLIFOSAT (Raundup) to większe świństwo niż DDT
Oni nie wiedzą co to jest
glifosat …?
Że UZIEMIENIE i KONTAKT
z NATURĄ
zmniejszają stany zapalne
Że większość LEKÓW obniża odporność,a wiele przypadłości możesz wyprowadzić
naturalną terapią!!!
Zadbaj o swój organizm u podstawy komórkowej, odżyw go!
Twój organizm to nie koszt ,
a inwestycja o największej
stopie zwrotu , którą będziesz się cieszył przez długie lata”
OPRACOWAŁA : Dietetyk mgr Joanna Bałys-Wawro

Tekst znaleziony w Internecie... ale... inne badania opublikowane w tygodniku "Polityka" w lipcu tego roku mówią, ze Polacy kochają głównie schabowe z ziemniakami i kapusta a nie ryby bogate w D3 i w kwasy DHA... I większość z nich kieruje się upodobaniami smakowymi a nie zaleceniami tego co zdrowe. Większość tez kupuje żywność w dyskontach a nie tam, gdzie można ewentualnie dostać lepsza jakościowo czy ekologiczna - tutaj tylko 2% sic!

Także ciekawie to zestawienie wyglada!

Lektura... potwierdzające moje tezy z początku lat 2000...


Nic dodać nic ująć. Chce lektura jest przejmująca i pasjonująca! To książka-prezent od mojej chrzestnej, przywieziona z Polski. Na pewno warto po nią sięgnąć by głębiej zrozumieć jak żyją, jaka mentalność maja, jak postępują Rosjanie. Nie tylko ci zwykli obywatele ale tez ci będący nieco wizje w hierarchiach społecznych. 
Jeśli się to choć trochę obejmie to zaczyna się robić strasznie. Strasznie naprawdę, nie na niby. 
Właściwie wszystko co znalazłam w tej książce opisałam w moim wydanym tez w książce doktoracie - tyle, ze po francusku, i w moich artykułach po które sięgają już nie tysiące a miliony osób według licznika Academia.edu. 

Putinizacja sięgnęła zenitu ale wyrosła na bardzo urodzajnym podłożu tego co już w Rosji przed Putinem było. 
Potrzeba deputynizacji... kilka dni temu pisał tez o tym André Markowicz. To musi przyjść oddolnie i powoli. Trudno jednak znając rosyjska rzeczywistość w powodzenie tego procesu uwierzyć. 

Lektura godna polecenia. 

 

poniedziałek, 5 września 2022

Nasza kochana Warszawa!!!

Jedno z naszych ukochanych miast na świecie! Uwielbiam jeździć i być w Warszawie. To miasto tylu możliwości, bogactw kulturalnych ale tez... dramatycznej historii, ktora wciąż mnie wzrusza. 

Bylismy tylko dwa dni i głównie po to by pobyć z moim bratem i moja bratowa ale kilka spacerów zaliczyliśmy. I oczywiście deser u Wedla - w oryginalnym lokalu, na dole jego kamienicy, i pierogi... itd, itd...
Cudne miasto! 





















 

Helsinki


Zachwytu nie było... wracać tam nie chcemy. Byliśmy i cieszymy się, ze byliśmy, ale na jeden raz wystarczy. Myślę, ze ta ocena jest głównie podyktowana tymi cudownościami i ta pięknością, która mogliśmy podziwiać w krajach bałtyckich ale tez w innych miejscach na świecie. Więc czy warto się wybrać do Helsinek jak się nie ma tutaj rodziny czy interesów? Według nas nie warto. 
Finlandia, jak pisala jedna ze znajomych tam mieszkająca, jest piękna, gdy chodzi o NATURE: lasy, jeziora, wysepki. 
Jej stolica nie jest brzydka, ale piękna tez nie jest. 
Przypłynęliśmy tutaj promem z Talinnu - 2 godziny w jedna stronę i 38 euro bilet. Bardzo fajna wycieczka morska bo prom sam w sobie jest atrakcja z wieloma restauracjami... I Bałtyk jest piękny! Nie przypuszczałam, ze tak na nim tłoczno. Spodziewałam się morskiej pustki ale to trochę jak droga, po której jeździ sporo samochodów. 
Jedyna uwaga - na ostatnim pietrze promu Talink jest Burger King i coś w rodzaju placu zabaw dla dzieci... i tutaj przeżyliśmy szok bo wrzask był niemiłosierny i dzieci wybitnie niewychowane... więc uciekaliśmy stamtąd, byle dalej, niżej! 

W Helsinkach przeszliśmy się po centrum miasta, odwiedzajac dwie katedry: protestancka i prawosławna, kawałek parku, w którym akurat był koncert, kilka ulic... podeszliśmy pod parlament i pałac prezydencki. I z radości wrocilismy do Estonii!