niedziela, 31 stycznia 2021

Antek rozwala system!

 Z fizyki z całej szkoły ma 27,5 punkty na 30 gdy średnia wszystkich klas jest 16 na 30...

Matematyka ma 19 na 20 gdy średnia wszystkich klas jest 8,25 na 20. 

Niemiecki 19,50 średniej...

Historia USA ma 18 gdy średnia jest 14 w klasie międzynarodowej 

a z francuskiego ma same 20 na 20... nauczycielka z francuskiego dzwoniła do nas rodziców by nam powiedzieć o jego niezwykłych zdolnościach... może pisarzem zostanie... 


Jednym słowem zawsze był dobry albo bardzo dobry a teraz w liceum staje się geniuszem. Tak to widzę. Dlaczego nie wiem??? Dojrzałość? 


Ambicje ma tez ogromne o pasjonuje się praca szkolna, studiami, nauka, odkrywaniem. Prawdziwe szaleństwo. 


Moze to z powodu tego jedzonka co mu mamusia szykuje? 





sobota, 30 stycznia 2021

Pomarancze, pomarancze czyli Owoce STYCZNIA.


Owoce i warzywa stycznia są właściwie takie same jak te, o których pisałam w grudniu. Skupie się więc dzisiaj tylko na zimowym cudzie czyli na POMARANCZACH, na które sezon trwa a jego szczyt przypada właśnie na miesiąc STYCZEN. 

Te pomarancze na zdjeciu kupilam dziś rano na rynku robiąc cotygodniowe zakupy. 
Są tutaj pomarańcze Mona Lisa z gatunku Navel, pomarańcze Cara cara, pomarańcze maltańskie z Tunezji oraz pomarańcze z Sycylii. Gatunków pomarańczy jest bardzo dużo... oczywiście kupujemy je tylko w wersji ekologicznej. 

Skad się wzięły, co w sobie maja? 

Pojawiły się około 20 milionów lat temu w okolicach półwyspu malezyjskiego. Chiny uprawiają je od      2 200 lat - istnieją dokumenty pisane świadczące o uprawie pomarańczy. Europejczycy odkrywają je w starożytności ale pomarańcze są bardzo popularne w Średniowieczu ze względu na wyprawy krzyżowe i inne odkrycia. 

We Francji dzisiaj to 2 owoc zaraz po jabłku gdy chodzi o ilość rocznego spożycia na mieszkańca. Francuzi kochają więc pomarańcze. 

I dobrze im z tym. Pomarańcze to przede wszystkim flawonoidy. Działają przeciwzapalnie i przeciw-nowotworowo. Zawierają spore ilość wapnia 40 mg w 100 g co jest rekordem wśród owoców oraz około 80 mg witaminy C w 100 g. Działaj więc stymulująco i wzmacniają układ kostny. 

Pomarancze Cara Cara maja czerwony miąższ. Powstały przypadkiem w stanie Washington w 1976 roku ze skrzyżowania grejpfrutów z pomarańczami navel. Są bardziej słodkie i soczyste niż pozostałe gatunki. Cudnie łączą się z mięsem kaczym czy wieprzowym w różnych przepisach zimowych. 

Pomarancze maltańskie wbrew nazwie są z Tunezji i uważane są za królowe pomarańczy. Miąższ jest pomarańczowo-czerowny, bardzo soczysty. Są mniejsze niż pomarańcze navel i zawierają więcej witaminy C. 

Pomarancze Mona Lisa to typowe pomarańcze z gatunku navel z pomarańczowym miąższem. Klasyczny smak. 
Pomarancze z Sycylii są lekko gorzkawe, znakomicie nadają się na konfitury ale tez do ciast i innych słonych dań.  

Sezon w pełni. Korzystajmy! 


 

piątek, 29 stycznia 2021

Placze... Niespodzianka od uczniów!


Koleżanka przywiozła mi dziś wieczorem... Jestem w szoku... Cudny bukiet kwiatów, święcą zapachowa, zdjęcie ich i kartka z ich przesłaniem, podpisami...

Myślę sobie, ludzie kochani przecież ja tam tylko 6 miesięcy uczyłam... coś niesamowitego, we Francji niespotykanego... a jednak.

Dlatego kocham te prace, ze względu na uczniów a nie na hierarchie, administracje itd... Czasem muszę to sobie przypomnieć. 


 

Antos po aparacie ortodontycznym... nareszcie! i odpoczywam!


Dziś pani ortodontystka zdjęła Antkowi aparat, który nosił od lekko ponad 2 lat. I ma zębiska... rowniotkie, bielutkie... cud miód... aż mu zazdroszczę bo tez bym chciała takie mieć! 
Pomijając fakt, ze ani jednego ubytku do dnia dzisiejszego czyli 15,5 roku a ja w jego wieku mialam już wiele, bardzo wiele plomb i ubytków...  
Pewnie i geny i żywienie i higiena plus jakoś usług medycznych maja tutaj duże znaczenie bo w porównaniu do Francji sytuacja zębowa dzieci w Polsce jest TRAGICZNA... z tego czo czytam. 

A ja odpoczywam i pracuje trochę... lekcje szykuje. Ograniam następna affectation czyli przydział pracy o 64 km od domu... 
Śpię hurtowo od 21 godziny do 7 rano, non stop... już trzecia noc. Popołudniu drzemka tez jest zaliczona. Za chwile idę do fryzjera bo maja zamknąć od przyszłego tygodnia... mam piekne tulipany na stole i oddycham...

Wzruszam się jednak nieustannie bo wciąż napływają wiadomość od uczniów i nauczyciele, przychodzą mi kartki z podziękowaniami i dziś pewnie coś jeszcze wieczorem bo koleżanką z pracy ma zajechać... z poprzedniej pracy. Więc popłakuje sobie. 

 

czwartek, 28 stycznia 2021

Zakupy zniżkowe na linii


Przyszly... koszula od Comptoir des cotonniers... i sweter zapina od Harry Wilson w głęboko niebieskim kolorze... i nowa narzuta na łóżko z moheru... hm... poezja miękkości, ciepła i przytulności. Wszystko 50% taniej czyli dobrze.  

To lubia Agnieszki! 

 

poniedziałek, 25 stycznia 2021

jestem... "zbyt intelektualna"

 By w szkole uczyć... stwierdził mój dyrektor liceum na drugiej części spotkania w sprawie kariery, dziś rano. Powiedział mi, ze ma kilka uwag i je wymienił: 

1. "Zbyt dużo intelekt ulu, pani jest dobra na uniwerek a nie do szkół"... w tym samym zdaniu zaznaczył jednak, ze zbyt mało uczyłam w gimnazjach. 

2. Zarzucił mi tez, ze nigdy nie byłam wychowawca klasy... przyznał jednak, ze rzeczywiście nie ode mnie to zalezy bo kuratorium mnie posyłam do pracy, gdzie może... ale jednak powinnam być już tym wychowawca...

3. Stwierdzil, ze 6 miesięcy pracy w jego liceum to bardzooo felugi okres czasu... i on oczekiwał by ze przedstawię widząc moje kompetencje i doświadczenie jakiś projekt dla szkoły.. a tymczasem nie przedstawiłam... 

Odpowiedziałam mu, ze trudno w takich warunkach sanitarnych rozwinac jakiś projekt bo albo jesteśmy zamknięci albo po pół klasy albo 1 tydzień na dwa... odpowiedział " z pani inetelektem na pewno by pani coś wymyśliła"... 


Zrozumialam, ze ma problem w moim wykształceniem i publikacjami...


4. Spytał jak zamierzam przygotować uczniów do wielkiego ustnego egzaminu maturalnego... odpowiedziałam, ze raczej nie zamierzam bo nie uczę specjalności a ten egzamin jest ze specjalności... powiedział więc mi żeby sobie "wyobraziła, ze uczę specjalności i co wtedy"... 


Wrocilam do domu... weszłam pod prysznic... musiałam się wyszorować z tego SYFU, który na mnie zostawił, ten pan dyrektor...



piątek, 22 stycznia 2021

"Znakomitym nauczycielem " jestem czyli Komplementy, komplementy.


I bardzo się cieszę i bardzo dumna jestem tez... 
Pan inspektor z kuratorium byl na moje lekcji. Następnie przez 1,5 godziny prowadził ze mną wywiad. całość trwała lekko ponad 2,5 godziny. Było bardzo miło, bardzo przyjemnie. Moi uczniowie stawili się w całości, 100% klasy... i chwalą im za to. 
Lekcje przeprowadziłam dokładnie tak jak zamierzałam, sprawnie, efektywnie i myślę, ze interesująco. 
Wywiad był intensywny, dużo rzeczy omówiliśmy. Ale co się nasłuchałam komplementów to moje. 

To podobno rzadkość we Francji ale usłyszałam 1 uwagę negatywna i negatywna to duże słowo to jest coś co po prostu można dopracować i co słabo wyszło akurat na tej godzinie lekcyjnej. 
Poza tym same pozytywy i te słowa ze jestem znakomitym nauczycielem. 

Oczywiście w systemie francuskim nie przekłada się na to... ani na miejsc pracy ani na warunki jej wykonywania. Pozwoli mi to ewentualnie i o ile przeskoczyć szybciej 1 szczebel w karierze czyli zyskac 1 rok. To bardzo niewiele ale zawsze coś. 
Cieszę się jednak sama z siebie, z moich kompetencji, z mojej pracy, z tego co wypracowałam. I z moich uczniów tez! 
Byla to konstruktywna i pozytywna wymiana. 

Teraz w poniedziałek spotkanie-wywiad godzinny z dyrektorem liceum, ale opuszczam to liceum już w piątek więc... postaram się by dobrze wypadło. 


Niespodziankę zrobiła mi koleżanką z pracy, nauczycielka historii-geografii jak ja... zostawiła cały worek pączków w mojej szafce z miłym słówkiem - na twoje słodkie popołudnie... Musiałam ja wyściskać pomimo Covida! Inaczej się nie dało!!!!

Popołudnie przy telefonie, na spacerze, z ziołami, paczusiami... Teraz odpoczynek do poniedziałku. 


 

wtorek, 19 stycznia 2021

Olga Tokarczuk "Czuły narrator". The Nobel Prize.


Przeczytalam w kilka wieczorów choć zmuszałam się do zwalniania tempa lektury... musiałam rozsmakować się w języku, zapoznać z myślami i refleksjami, wrócić kilkakrotnie do cudownych stron. Jedno jest pewne będę te książkę odczytywać długo jeszcze. Fragmentami, wykładami, stronami. 
Usmialam się gdy na stronie 97 przeczytałam: 

"Wtedy stawiamy autorom to niemądre pytanie: na ile opisywane wydarzenia są prawdziwe?
I to jest koniec...
Bo kiedy stawiamy to pytanie, znaczy, ze straciliśmy zdolność zabawy w światy, balansowania na granicy tego co jest i tego co mogłoby być... tracimy niezwykle ważna i twórcza, żywa jak rtęć, merkurialna część naszej psychiki - ten jej element, który, będąc głęboko ludzka zdolnością, pozwala nam kreować alternatywne światy i żyć życiem innych ludzi"

I pomyślałam sobie... ileż to razy i mi zadawano to pytanie... eh... 

Wzruszyły mnie strony o "dlaczego chcesz pisać"... 129 i dalsze... co sprawia, ze ktoś zaczyna pisać książki? 

I oczywiście Mowa Noblowska... smutna w swym wydźwięku ocena naszej współczesnej niezdolności do rozumienia metafor, nasze zakorzenienie w dosłowności, nasz dogmatyzm i fundamentalizm. 

A przeraziła tez ta ocena współczesnej literatury w tym tej tworzonej i wydawanej w Polsce:
"Coraz częściej gatunkowe dzieło przypomina foremkę do ciasta, która produkuje bardzo podobne rezultaty, ich przewidywalność uważana jest za cnotę, ich banalność za osiągnięcie. czytelnik wie czego ma się spodziewać , i dostaje dokładnie to co chciał" strona 268...

I po tym zdaniu przypomniałam sobie moje negocjacje z Proszynskim... na temat zakończenia mojej  pierwszej i bardzo nieudolnej powieści "Niania w Paryżu"... napisałam zupełnie inne zakończenie tej powieści, piękne, zaskakujące, inne... tymczasem miało być
- pozytywnie
- kobiece
-slodko pierdzaco bo inaczej panie nie kupią, bo miało wpisać się w gatunek właśnie... 
O tragicznej okładce z panienka jak w Harlekinie nie wspomnę... w ogóle nie kupuje książkę z panienkami harlekinowskim na okładkach czyli większości wydawanych w Polsce arcydzieł. 

Tak bylo to ograniczenie pisarskiej wolności! tak było to zniechęcenie do eksperymentu i transgresji... 

cóż człowiek wciąż się uczy... 

a ze te lekture wam goraco polecam to rozumie się samo przez się! 


 

poniedziałek, 18 stycznia 2021

Wsciekla jestem...

 Pojechalam dziś rano do pracy. Niestety nie na lekcje bo te z klasami maturalnymi mi w tym tygodniu zniknęły ale na pilnowanie próbnych matur. 

Musiałam być o 7h45 w liceum by uczniowie mogli od 8h15 zacząć pisać. 4 godziny pilnowania. 3 w jednej sali i ostatnia godzina w innej sali - dlaczego nie mogłam zostać w tej samej? Nie znam odpowiedzi na to pytanie. 

I wszystko byłoby cacy gdyby nie fakt, ze w rozporządzeniu uczniowie nie mogli opuścić sali prze upływem 3 godzin a każde udanie się do WC czyli toalety miało być w towarzystwie osoby dorosłej z tak zwanego życia szkolnego (vie scolaire). Problem w tym, ze tych osób nie było... Nie mogłam pójść do toalety również ja... bo nie miałam z kim zostawić 38 uczniów piszących w sali. 

Około godziny 10 myślałam, ze się posikam, uczniowie naciskali również na siku... stałam w drzwiach i dybałam czy aby ktoś nadejdzie... niestety nikt i wszystkie moje koleżanki nauczycielki w sąsiednich salach tez stały w drzwiach czekając na wyzwolenie pęcherza moczowego. Nikogo... 

W końcu pojawiła się vice-dyrektorka i zaczęliśmy głośno się dopominać o prawo do odwiedzenia toalety nie wspomnę o wypiciu szklanki wody... przez 4 godziny z nawiązką. 

Udalo mi się pójść i 2 uczennicom z mojej sali. Dla kolejnych nie było już personelu towarzyszącego więc pozwoliłam im, niezgodnie z przepisami, iść do WC samodzielnie!!!

Gdy zmieniłam sale o 11 godzinie... jedna z uczennic zaczęła się cala trząść i płakać - atak niepokoju i paniki... ja sama w sali, ponad 30 uczniów, ona musi szybko wyjść, mdleje mi, leci przez ręce...

jak się wydarłam na korytarzu... jak stara szmata... jeden z przechodzących uczniów był na tyle uprzejmy, ze poleciał po pielęgniarkę - ale to 2 budynki dalej... więc trochę trwało...

w tym czasie ci , którzy już skończyli chcieli oddać prace ale musieli je oddać mnie i podpisac listę a nie chciało im się czekać więc zaczęli się skarżyć, gadać...


W jakich ja warunkach pracuje??? Na dodatek, ze 54 km od domu to jeszcze taki CYRK!  Klasy są przepełnione, okna otwieram i robi się strasznie zimno, drzwi otwieram i jest hałas... 

I jeszcze kropka nad I... w czwartek pomimo rozwoju epidemii wszystkie klasy wracają w całości do sal... będzie tłok, jazgot i zgrzytanie zębami... 

niedziela, 10 stycznia 2021

3 razy V czyli jedzenie roślinne, prawdziwe i zróżnicowane.


Posluchalam dzisiaj tego wywiadu https://www.youtube.com/watch?v=XR4LK9oKEwM, spojrzałam na kilka artykułów naukowych grupy Siga i ich aplikacje i muszę stwierdzic, ze się zgadzam, tak zupełnie zgadzam się z zasada 3 razy V czyli Végétal, vrai et varié. 

W naszym odżywianiu codziennym powinno być najwyżej 15% produktów pochodzenia zwierzęcego, mniej niż 15% produktów przetworzonych i każdego dnia nasza dieta powinna być maksymalnie zroznicowana - powyżej 20 różnych produktów w ciagu dnia. 
Tymczasem karmią nas żywnością przetworzona wmawiając nam, ze jest wspaniała i jeszcze śmią twierdzić, ze produkty mleczne to "samo zdrowie". A jak się okazuje, wiem to od lat zreszta i praktykuję na sobie, to jednak dobre dla nas nie jest. 

Tymczasem mój mąż znowu spędzi kolejny tydzień w Paryżu, w hotelu z zamkniętymi restauracjami i znów będzie jadł same świństwa bo w ubiegłym tygodniu hotel proponował na śniadania ( luksusowy hotel) : biała bagietkę, przemysłowa konfiturę, zamiast owoców przecier owocowy z cukrem i napoje... bo było tylko 6 klientów więc im się nie opłaca... tak wnioskuje. Wieczorami miał do wyboru: lasagne z metro zamrożone i odgrzane w mikfrofali, penne z łososiem również zamrożone z metro tudzież makaron kolanka z plastrem szynki. Nic więcej nie było więc zamawial Uber... Ale w piątek wieczorem rzucił nam się na duszone pory, sałaty, cykorię, świeże owoce... jak wygłodniały wilk. 
Na ten tydzien lepiej się przygotował. 

A mnie czeka tydzień wypełniony praca ciężką i napięciem. W środę mam kontrole u dermatologa co do moich pleców... ale tylko troszkę się obawiam. 
Reszta w normie byle śniegiem nie sypało i dróg gołoledź nie pokryła. 


 

sobota, 9 stycznia 2021

Zbyt SZYBKO CHUDNE...


Zmartwilam sie trochę tym faktem dziś rano... Przez tydzień zgubiłam to co chciałam przez 3 czyli trochę pod 2 kilogramy. Miałam je zgubić bo miałam 2,5 kilograma w nadmiarze po świątecznym grudniu ale przeraża mnie lekko to tempo? 

Bo glodna nie chodzę. Najbardziej brakuje mi... kawy, ale czemu idzie to tak szybko? Stosuje dokładnie te sama "dietę" odkwaszające i przeciw-zmeczniowa, która stosuje od lat - detale są w styczniu 2020 z rozpiska dzień po dniu. W ubiegłym roku szło ale wolno w tym poszło jak...

Musze się skontaktować z dietetyczka. Może to ten kefir owocowy? Bo mam nadzieje, ze żadna choroba mnie nie toczy, nic nie czuje... 
W związku z zaistniała sytucja dodaje jogurty owcze od dzisiaj a nie od przyszłego tygodnia i jutro zjem nawet deser czyli ciasto 3 Króli, mega kaloryczne bo 1 porcja 100 g to 410 kalorii. 
Zobacze... może się spowolni? Bo już więcej chudnąć nie potrzebuje. 

 

Olga Tokarczuk "Prowadz swój pług przez kości umarłych" - przeczytane w tym tygodniu! Prezent od Antosia!


Taki cudny prezent dostałam od syna na Boże Narodzenie z tak piękna dedykacja! I już go przeczytałam. 

Nadal pozostaje w zachwycie, gdy o twórczość Olgi Tokarczuk chodzi. Kolejna pozycja, tym razem po francusku i kolejne wieczory delektowania się pięknem języka, poezja narracji, precyzja akcji. 
Olgę Tokarczuk dobrze jest czytać chyba w każdym języku. 

Historia Janiny Doucheyko na tle zjawisk zachodzących w polskim społeczeństwie małomiasteczkowym jest tak celna obserwacja rodzimej rzeczywistości, ze wielu znajomych Francuzow zaintrygowanych tymi opisami ... pyta, pyta i pyta. W moim liceum Tokarczuk czytają już bibliotekarki, nauczyciele od francuskiego czy moi rodzimi od Historii i geografii. 
Literatura Tokarczuk to literatura zaangażowana ale bez manichejskiego zadęcia i patosu. 


 

środa, 6 stycznia 2021

Swieta u nas nie ma... jest za to ciasto 3 króli i mnóstwo pracy!

 W kościołach francuskich 3 Króli świętowano w ubiegłą niedziele. We francuskich domach rozpoczęta już spożycie ciasta 3 Króli czyli słynna Galette des rois. 

A dzisiaj jest dzień jak codzień wypełniony praca, pobudka o 5h50, jazda ponda 100 kilometrów do pracy, lekcjami  a teraz praca w domu i tak do wieczora. 

Nic nadzwyczajnego. Zwykle życie! A pracuje ostro bo wczoraj się dowiedziałam, ze mam 22 stycznia RDV w sprawie mojej kariery! jak to górnolotnie brzmi!!!

I się muszę solidnie przygotować choć na niewiele się to zda ale lubię jak rzeczy dobywają się sprawnie i tak jak chce. 😍

sobota, 2 stycznia 2021

Czas na poświąteczny czy noworoczny "detoks" i sposób na domowy kefir owocowy.


Jak co roku... po świątecznej wyzerce, masie cukru w każdej postaci i samych pysznościach. czas nieco oczyścić organizm choć on sam się oczyszcza ale trochę mu w tym pomagam przez 2 pierwsze tygodnie stycznia i to każdego roku. 

W tym roku jedzenie dokładnie takie samo jak w ubiegłym czyli dieta anty-zmeczeniowa mojej dietetyczki, jeszcze z Bordeaux  - cały schemat i menu są w styczniu 2020 opisane. 

W tym roku nowością będzie domy kefir owocowy. Ziarenka kefiru dostałam od Marty w ubiegłą niedziele i już 3 raz robię... kefir w domu. 

Co potrzeba?
40 g ziarenek kefiru
40 g cukru
1,2 litra dobrej, źródlanej wody
3-4 plastry cytryny bądź innego kwaśnego owocu
2 owoce suszone jako wskaźnik gotowości - u mnie 2 morele

Cukier rozpuszczamy w wodzie mieszając drewniana łyżka - uwaga nie używamy niczego metalowego!!!
Dodajemy ziarenka kefiru, suszone i świeże owoce. Umieszczamy na górze czysta ściereczkę. I czekamy aż suszone owoce wyplyna na wierz - to jest 24 godziny. Słoik ma stać w temperaturze pokojowej. 
Po tym czasie owoce wyrzucamy a kefir zlewamy do dzbanka czy butelki. Ziarenka zostają na sitku... i jest ich więcej, więcej za kazdym razem. Są po to by się dzielić... 

Gdy chcemy zatrzymać proces fermentacji to przetrzymujemy nasz kefir w lodowce a ziarenka z odrobina wody źródlanej w mniejszym słoiku również w lodowce. 

Taki kefir to... moc białka, i dobrych bakterii całkowicie regenerujących florę jelitowa i leczących nie tylko jelitówką ale wszelkie zaburzenia trawienia w tym tez powolny metabolizm. Smak jest lekko piwno-owocowy, jest tez trochę bąbelek jak w limoniadzie co bardzo podoba się Antkowi. Zawartosc alkoholu 1%.