poniedziałek, 26 stycznia 2026

GLODNI?



Gdy niepokój i strach skłaniają Cię do zamknięcia oczu... gdy starasz się nie widzieć tej rzeczywistości, która Cię otacza... Pomyśl o ich głodzie. 
Głodzie miłości, uznania, zauważenia, docenienia. 

Gdy ktoś w dzieciństwie nie doznał dobra... nie będzie go czynił.
Gdy ktoś w dzieciństwie nie został doceniony wciąż będzie szukał poklasku u innych.
Gdy ktoś w dzieciństwie był bity będzie bił.
Gdy ktoś w dzieciństwie był zle traktowany i wyzywany będzie wyzywał i zle traktował innych.
Gdy komuś w dzieciństwie brakowało... podstawowych dóbr materialnych znajdzie różne strategie by już tych braków nie czuć i nie przeżywać.
Gdy ktoś w dzieciństwie cierpiał będzie zadawał to cierpienie innym, niezależnie od tego czy było ono legitymie, duże, małe... po prostu było i ten fakt wystarczy. 

Szczęśliwi nie krzywdzą!
Radosni nie rania!
Docenieni nie krytykują i nie wątpią!
Syci nie kradną, nie manipulują...

Zapewnijmy naszym dzieciom DOSTATNIE I SZCZESLIWE DZIECINSTWO... wtedy dopiero świat będzie lepszy!

 

niedziela, 25 stycznia 2026

Zrozumiec putynizm? Film "Mag Kremla" albo "Le mage du Kremlin"

Najpierw była książka, która bardzo szybko stała się bestsellerem a następnie film, który obejrzeliśmy dziś popołudniu w kinie. 

Historia 30 lat władzy w Rosji, jak nas informuje napis na poczatku są tutaj wydarzenia historyczne ale narracja jest fikcyjna. Odnosi się jednak wrażenie, ze autor książki i realizatorzy filmu próbują wytłumaczyć czym jest putynizm, o ile takiego neologizmu mogę użyć? 
Problem w tym, ze w sumie ten film niewiele tłumaczy a wręcz przeciwnie osadza nas w różnych stereotypach dotyczących Rosji: śnieg, drewniane dacze, herbata z samowara, spora dawka przemocy i jeszcze to morderstwo na końcu, samego Surkowa, który przecież żyje. 

Gdy film się kończy... uczucie wstrętu i mldosci pozostaje bo film karmi nas tym co ma pretendować na myśli, ideologie i działania Putina. Mamy chyba, my widzowie poczuć się mieszkańcami głowy samego Putina, granego przez Jude Law i zrozumieć w jak ogromnym stopniu ten człowiek się NIE MYLI!;  jak zawsze wybiera interes Rosji i Rosjan ponad swój osobisty w porównaniu do tych, którzy go otaczają i są manipulatorami, kłamcami, oszustami, zbrodniarzami, oligarchami... 
A Rosja i Putin nie są nieomylni, w Rosji tez są popełniane błędy, istnieje wąska, ale jednak opozycja, cala władza nie należy do Putina i jego silowikow choćby nie wiem jak inteligentnych... cały zachód Europy to nie tylko zgliszcza, defetyzm i upadek moralny. 
Mam wrażenie, ze ten film wpisuje się w propagandę putinowska i pokazuje nam to co Kreml chce nam pokazać siejąc chaos i przemoc. 

Lepiej obejrzeć "Mister Nobody contre Poutine" na Arte, który dużo dokładniej pokazuje dzisiejszy Rosję i prawdziwiej... niż ekranizacje magika... Choć magika tez obejrzeć można by poczuć sile rosyjskiej i putinowskiej propagandy oraz jej manipulacje. 


 

piątek, 23 stycznia 2026

Swiat i my? My i swiat? A moze tylko ja?


Od kilku dni obserwuje intensywnie to co się dzieje w Davos, ale nie tylko w Davos. Nie jestem komentatorem politycznym ani analitykiem, ale w związku z wykonywana praca odpowiadam na wiele pytań uczniów i studentów dotyczących szeroko pojętych "aktualności". Kilka dni temu pisałam, ze porządek ustanowiony po 1945 roku się kończy i ze czeka nas zupełnie coś innego, nieznanego i słabo przewidywalnego. 

Davos jeszcze mocniej to potwierdził. Kolejny krok w kierunku unilateralizmu, dominujących imperializmów i kolejny krok w tył gdy o nas, ludzi, obywateli różnych państw chodzi. Media rozgrzane do czerwoności bo maja tematy, które zreszta średnio co 2-3 godziny ulegają zmianie tak by nic nie można było zrozumieć, pogłębić i w jakiś sposób się ustosunkować. Zapping jest totalny i kompletny i niestety niepokojący. 

Postanowiłam więc ja, na moim malutkim, indywidualnym poziomie odsunąć się na bok, przeczekać, obserwować z daleka a przede wszystkim kontekstualizowac  politycznie, ekonomicznie i historycznie to co gazety i ekrany podsuwają nam przed nos. 
Co nie oznacza, ze nie doceniam tej dozy szaleństwa politycznego, które się nam funduje i które może, niestety może przerodzić się w bardzo agresywne formy w bardzo krótkim czasie. 

Jednakze świat, ten świat geopolityczny, o którym uczę rządzi się tez długimi procesami, które rzadko kiedy ulegają zerwaniom i szokującym zmianom. 
Rosja zawsze była i nadal jest agresywna. Stany Zjednoczone od ponad 200 lat stawiają na różne formy izolacjonizmu politycznego. Chiny od zawsze maja imperialistyczne ambicje w stosunku do swoich sąsiadów i dalej do świata w różnych dziedzinach. Antysemityzm tez istnieje od zawsze właściwie jak i niewolnictwo i różne formy uzależnień na arenie międzynarodowej. 

Czy to co się teraz wokół nas dzieje jest w swej naturze zupełnie inne? Narazie wydaje mi się, ze nie choć może się pod pewnymi warunkami takie inne właśnie stać. I o to są te obawy. 

W wielkiej piaskownicy świata, kilku szefów w pieluchach niszczy zabawki innym dzieciom... czas na interwencje odpowiedzialnych dorosłych? 



 

środa, 21 stycznia 2026

Czekajac aż sobie zjem imieninowe ciastko...


Czyli cytrynowa tarteletek, która kupiłam po jednej każdemu czyli sztuk 3 u nas dzisiaj... od rana jak ta mróweczka zasuwam! Bo wstałam o 6, ogarnęłam dom, jedno pranie. Potem pracowałam na Uniwerek, potem byłam na kontroli u mojej rodzinnej i niestety niezbyt dobre wieści bo sobie nieco plecy zablokowałam i stad bóle głowy... a pewnie zablokowałam bo jak ona twierdzi jestem zbyt zestresowana i za dużo dźwigam. 
I jedno i drugie prawda. 
Wracajac kupiłam chleba i tarteletki. Zjadłam resztki na obiad i wyruszyła po zakupy na kolejny miesiąc jedzenia do supermarketu. Niestety już musiałam. Miałam zreszta pojechać wczoraj ale wczoraj winda w garażu była zablokowana i nie mogłam wyjechać w ogóle samochodem... co tez się przełożyło na noszenie ciężarów bo do pracy musiałam jechać autobusem z ogromnym plecakiem wypełnionym lekcjami, sprawdzianami i książkami. 
Dzis niestety tez się nadziwgalam bo takie duże zakupy za ponad 400 euros to jest 8 wielkich siat i każdą po ileś kilogramów niestety wazy. Nosilam etapami i powolutku by pleców bardziej nie uszkodzić ale mimo wszystko. 

Musze się udać do fizjoterapeuty z tymi plecami według mojej rodzinnej no ale teraz nie mam ani jednego wolnego dnia by pójść do fizjologiczne więc dopiero jak wyląduje na zwolnieniu to będę mogła pójść. Za chwile lecę na Uniwersytet ale jeszcze zupę na kolacje ugotuje i spakuje torbę na jutro bo zaczynam o 8...

I takie te moje Imieniny... 

 

niedziela, 18 stycznia 2026

Nawet papieru do wytarcia rak i du... nie ma. Witajcie w Trzecim świecie?

Wczoraj byłam na spotkaniu naszej Polonii i fajnie było... zdjęcia są z publicznej strony, ale kto dokładnie robił nie wiem...

Chciał tymczasem napisać o tym o czym wspomniałam chyba w ubiegły czwartek bo wtedy byłam świadkiem sceny dość szokującej. Otóż pojechałam do pracy, do liceum popołudniu i weszłam z pokoju nauczycielskiego (nie napisze jak wyglada bo to obraz nędzy, brudu i rozpaczy) do toalet dla belfrów. Tam, pani sprzątaczka wieszała na drzwiach kabin kartki z napisem, ze papier się kończy i ze więcej nie będzie. 
Nie bylam sama. Byly ze mna 2 inne nauczycielki. Zapytaliśmy panią sprzątaczkę "o co chodzi" a ona do nas, ze nie ma i nie będzie bo z tego co ona wie, nie ma budżetu na papier. Papier za drogo kosztuje i ludzie go marnują więc nie będzie. 

Poczułam się jak w latach PRL... papier za makulaturę, te korale z rolek na szyi, albo w ogóle wycieranie du... podarta gazeta bo po prostu nie było. 
Ale nie przypuszczałam, ze kraj, który uznaje się za jeden z najbogatszych na świecie i który poucza glosami swych przedstawicieli innych "jak żyć i jak postępować" nie ma na papier toaletowy dla swoich urzędników państwowych czyli nauczycieli?????????????????????

Zastanawiam się jak NISKO jeszcze upadniemy? Komu rząd da jeszcze pieniędzy by siedział cicho kosztem innych obywateli? I kiedy nas stad jakaś siłą zmiecie? 



 

czwartek, 15 stycznia 2026

Zaczelam... 2 semestr na Uniwersytecie


Żaden Harvard oczywiście, tylko lokalny uniwerek i do tego bardzo słaby w sensie wyniki w skali narodowej... w międzynarodowej nie istniejący zreszta. Ale pomimo to, ja odzywam jak idę na mój wykład czy na moje ćwiczenia! Zupełnie inna jakość kontaktów, inne zachowanie studentów, trochę inne wyzwania i duzooo większe poczucie WOLNOSCI!
Dla mnie to wszystko jest bardzo, bardzo ważne. 

Wczoraj rozpoczęcie drugiego semestru i mój pierwszy wykład, bite 2 godziny gadania Wprowadzenie do geopolityki. Jaka frajdę sprawiła mi ta praca konceptualne i intelektualnie. Studenci zadowoleni... wszyscy dziękowali po wykładzie, a ze człowiek po liceum jest raczej przyzwyczajony do pretensji, chamskich zachowań albo wręcz wyzwisk to studenci dziękujący za wykład są po prostu CUDEM świata w tym kontekście! 

Po tym miałam ćwiczenia z historii współczesnej i pierwsza analiza fragmentu wspomnień Metternich'a... kocham to! Tłumaczenie każdego słowa tekstu, jego kontekstualizaicja, rysowanie drzewa genealogicznego Habsburgów- we fragmencie oczywiście, te pytania hm... sama przyjemność jak narazie dla mnie! 

Dzis od rana powrót do smutnej i szarej rzeczywistości... oddaje sprawdziany i oczywiście pretensje dlaczego taka a nie taka ocena, ze co znaczy to słowo, a takie słowo a inne słowo... jestem chodzącym SLOWNIKIEM Laroussa czy Robert bo francuscy uczniowie w ogólniaku polowy słów potocznie używanych nie znają i nie rozumieją... Eh... Pisze dla nich cale sprawdziany od poczataku, od pierwszego do ostatniego zdania, kseruje, każdy dostaje swój egzemplarz poprawiony od A do Z. Wykonuje i potem z nimi prace nad tym kolejna... a oni wciąż niezadowoleni... bo trzeba coś napisać, przeczytać itd. Najlepiej niech sobie poleżą z telefonem w ręku i poczekają aż świat sypnie zlotem. 
cdn. 


 

wtorek, 13 stycznia 2026

Zapachy... i aktualnosci


Kocham zapachy i moja rodzina nazywa mnie "nosem na łapach" bo potrafię wyczuć i rozróżnić wiele zapachów, nie zawsze przyjemnych. Mój mózg reaguje bardzo, bardzo mocno na wszystkie zapachy bo niestety albo stety jestem nadwydajna mentalnie. 
W ubiegłą sobotę na rynku Lices było mało sprzedawców kwiatów bo cóż mamy styczeń... ale kilka straganów proponowało roślinki i na jednym były bukiety frezji. Muszę przyzna, ze to jeden z moich ulubionych zapachów... zapach frezji naturalnych ale tez tych w kosmetykach. jakoś bardzo dobrze mi się kojarzy i wywołuje masę pozytywnych wspomnień. 
Kocham tez i to miłością absolutna zapach róży bułgarskiej... czy tej z Grasse. Wciąż ich szukam i jak tylko znajduje olejki czy inne produkty z tymi różami to nawet jak nie potrzebuje to je kupuje. 

W ogóle produkty z Grasse na bazie olejków z roślin tam rosnących są dla mnie absolutnym dobrem czyli marki takie jak Fragonard. 

I tak otulona zapachami zderzam się ze smrodem w pracy... ale nie będę o nim pisać bo nie warto. Siedzę obok mojego bukietu frezji i finalizuje mój wykład na jutro i moje ćwiczenia dla studentów. Wszystkie wykłady i ćwiczenia są gotowe na cały drugi semestr i się narobiłam by to przygotować tak jak chciałam ale sprawia mi to ogromna radość! 
W odróżnieniu od pracy w liceum, która oprócz pozytywnych kontaktów z uczniami, niczego pozytywnego mi nie przynosi. Jest taka nasza polska "robota" a nie praca czy pasja bo warunki jej wykonywania doprowadza mnie okresami do szalu bądź do depresji. 

Także tutaj robię jak najmniej bo bardzo ciężko przychodzi mi zmobilizować się do czegokolwiek w takich warunkach. Trzyma mnie z ryzach tylko poczucie przyzwoitości ale to na tyle. 

Antoni zasuwa non stop, święta nie święta, nowy rok czy cokolwiek innego on tylko pracuje i rzadkie momenty odpoczynku liczę na palcach. Mam nadzieje, ze nie zwariuje od tego nadmiaru? 

Steph tez biega i jeździ. Wygrał podróż do Kolumbii i do Sewilii ale chyba będzie jeździł sam bo daty nie pasują... są poza wakacjami szkolnymi czyli ani Antek ani ja nie możemy. 

Chciałabym pojechać na ferie lutowe do Senegalu ale kupując bilet zdałam sobie sprawę, ze trzeba szczepionki tam... więc zrezygnowałam bo w moim stanie zdrowia to skomplikowane. Szukam innej ale słonecznej i cieplej destynacji na luty! 
Moja szwagierka leci z mała do Kenii właśnie w końcu stycznia, ale musiały się zaszczepić na żółtą gorączkę czy inna chorobę tropikalna... 

I tak się kręci życie codzienne. Czekam na konsultacje z chirurgiem laryngologiem na 4 lutego mam termin... zobaczymy.