sobota, 30 sierpnia 2025

Z wizyta na targu


Pierwsza sobota po wielu tygodniach, w domu, w Rennes a więc i tradycyjna wizyta na targu Lices. 
Jak zwykle zachwyciłam się kwiatkami na wielu straganach... Nasze, lokalne, sezonowe i bez plastiku. Tak się do nich stęskniłam! Ale fakt tez, ze przyzwyczaiłam bo jak widzę jakieś róże czy inne gerbery opakowane w celofan czy inne pakunki z plastikowej folii to dostaje drgawek. Brrr... 

Zrobiliśmy ogromne zakupy. Duży wózek plus dwie siaty plus bukiet kwiatów. Ciężko było nieść.  Kupiliśmy moc sezonowych produktów w tym śliwki węgierski na drożdżowe ciasto, które dziś rano zrobiłam z cynamowno-migdalowa kruszonka. Przepis tu https://est-ouest-est-ouest.blogspot.com/2025/08/drozdzowe-ze-sliwkami-i-z-migdaowo.html

Najdrozej jak zwykle wyszły owoce i warzywa ponad 80 euro tym razem. Kupiliśmy tez mięso, sery, jajka, ryby oraz naleśniki z maki gryczanej, które znów powróciły na sobotni obiad z miska sałaty z winegretem. Zrobiłam menu na nadchodzący tydzień, ale pewnie ulegnie ono zmianie ze względu na prace bądź jej brak... 

Antoni będzie z nami mieszkał w nadchodzących 7 miesiącach więc i zakupy będą ogromniaste bo tyle ile on je... to czasami trudno dostarczyć! 
On zaczyna swoje zajęcia w poniedziałek rano. 
A ja wciąż czekam no właściwie nie czekam bo pisze sobie nadal i szlifuje wykłady. 







 

piątek, 29 sierpnia 2025

Gotowanie z ostatnich dni wakacji czyli jak się u mnie w domu codziennie jada: 1

Poniewaz jest jak jest i nic tak nie satysfakcjonuje człowieka lubiącego jeść jak dobre jedzenie to przedstawiam kilka dań z ostatniego tygodnia wakacji. 
Tak sobie myślę, ze w którymś tam życiu powinnam zostać kucharzem bo gotowanie zawsze sprawia mi ogromna radość! 

Tak więc na pierwszym zdjęciu: pierś z kaczki w sosie z octu balsamicznego z figami świeżymi i purée z batatów. 

Na drugim zdjęciu: befsztyk krwisty i ziemniaczki sauté... Już o tym pisałam ale mam to SZCZESCIE kupować mięso u rzeźnika, który jest mistrzem świata w swoim fachu w 2025 roku, w ubiegłym zajął 2 miejsce i jego produkty są po prostu... trudno opisać... pyszne a wybór fenomenalny... gatunków i rodzajów mięs. Nie jest droższy niż inni rzeźnicy. Więc kupuje teraz tylko tam. 



Na trzecim zdjęciu pomidory faszerowane mieszanka 3 różnych mięs i zapieczone... 

Na 4 zdjeciu - kolacja z wczoraj: placki ziemniaczane z wędzonym łososiem, sos na bazie jogurtu greckiego ze szczypiorkiem... mniam...

Na 5 zdjeciu - lasagna po bolonsku, z wolowina mielona, warzywami... i parmezanem. 

Na 6 tym zdjęciu Pensa Romana czyli prawie Pizza tyle, ze 20% maki w niej jest mąką ryżowa co powoduje niezwykłą puszystość ciasta! i jego lekkość. 

Na 7 zdjeciu: filet z okonia atlantyckiego z duszonym porem. 

Na 8 zdjeciu salaria kolacyjna: kasza bulgur, fasolka szparagowa, pomidorki, pstrąg wędzony, migdały posiekane i sos na bazie tahini... 

Na 8 zdjęciu domowy hamburger: czerwona cebula uduszona w sosie Worcestershire, ser cheddar, stek z wołowiny, pomidor, korniszony ...

Na 9 zdjeciu moje poduszeczki z cielęciny i z farszem z mielonej cielęciny czyli paupiettes z purée mieszanym: ziemniaki-bataty, młoda marchewka i pieczarkami. 

Tak się u nas w domu jadą codziennie bo tak lubimy. 


 

czwartek, 28 sierpnia 2025

Kilka dni nad oceanem w sierpniu...






 

Lato dobiega końca... kilka migawek z tego okresu

 Jutro "zaczynam" rok szkolny aczkolwiek nie wiem gdzie... czyli standardowo administracja nie przydzieliła mi miejsca pracy. Możliwe więc, ze na ostatnia chwile coś się zdecyduje albo i nie i będę siedzieć w domu biorąc za to pieniądze. Co roku jest dokladnie tak samo. 

Oprocz tego, ze nie mogę specjalnie nic zaplanować ani w jakikolwiek sposób się zorganizowac to przestało mi to nawet przeszkadzać. Bo zupełnie ode mnie to nie zależy. Nie mam najmniejszego wpływu na decyzje kuratorium w związku z tym jak nie mam to nie mam. 

Jedynym skutkiem tego traktowania i tych zasad jest to, ze po tylu latach... straciłam wszelka motywacje do robienia czegokolwiek w związku z tym nie robię nic, do niczego się nie przykładam, pracuje coraz mniej i myślę, ze tracą na tym uczniowie, których od czasu do czasu mam i spotykam ale cóż... tak chcieli i chcą to tak maja. 


O lecie miało być...

Bylismy 18 dni w Polsce i 16 nad oceanem. W tym roku wielkie podróże nas ominęły i zwiedzanie i odkrywanie... Było po prostu zwyczajnie. 

W Polsce byłam u moich rodziców a mój mąż i syn razem ze mną choć oni mieszkali w hotelu i więcej wychodzili na przykład na mecze Lecha czy do centrum Poznania. Byliśmy na 1 dzień we Wrocławiu, na 1 popołudnie w Biskupinie i w Gnieźnie i na 3 dni u mojej chrzestnej w Koszalinie z która odwiedziliśmy Kołobrzeg i Słowniki Park narodowy a scislej jego fragment - tez na jeden dzień. W drodze do Polski zatrzymalismy się na wieczór i nocleg w Kolonii, która bardzo, bardzo nam się nie podobała... poza katedra. 

Kilka zdjęć z tej podróży i pobytu.