piątek, 1 maja 2026

Nie lubie 1 maja!

Choc kocham miesiąc maj bo to najpiękniejszy, często, miesiąc w roku tak 1 maj to dla mnie złe, negatywne skojarzenia! 

Oczywiście związane z poprzednim reżimem politycznym, obowiązkiem udziału w pochodzie i całym potokiem kłamstw, którymi nas przez tyle dziesięcioleci karmiono. Gdy wspomnę rok 1986 to obraz ten staje się po prostu, w moim odczuciu, tragiczny. 
Wiem, ze korzenie tego święta nie maja NIC wspólnego z komunizmem ani ze ZSRR bo narodziło się ono podczas strajkow w Chicago. Podobnie wejście Polski do UE, które dla mnie jest ogromnie ważne i pozytywne odbyło się 1 maja więc w mojej głowie powinna nastąpić wymiana skojarzeń i odczuć... ale nie nastąpiła i jakoś nie następuje. Wiem tez, ze wiele krajów w ogóle nie obchodzi czegoś takiego jak "święto pracy" albo obchodzi je w zupełnie innym terminie. 
Zreszta jakby się tak głębiej zastanowic to nie za bardzo wiem co my świętujemy, to znaczy Ci, którzy świętują... prace? Jej brak? Nadmiar? Słuszność? A może świętujemy zwykła ROBOTE czy skaranie boskie po zjedzeniu jabłka przez Ewę i Adama, ze teraz zamiast sobie leżeć w raju będziecie pracować by cokolwiek zjeść? 

Praca, dla mnie, nie jest żadna wartoscia sama w sobie. Wychowano mnie jednak w jej kulcie i to często z systematycznym zaprzeczeniem biologii bo praca była ważniejsza niż moja fizyczna, psychiczna czy emocjonalna integralność i dobrobyt. Pewnie większość z nas tak właśnie wychowano. We Francji nawet jak 3 latek idzie do szkoly czyli naszego odpowiednika przedszkola to mu się mówi "tu vas bien travailler à l'école" czyli "będziesz dobrze pracował w szkole". Do jakiego stopnia JEZYK? którego używamy odzwierciedla  nasz sposób myślenia i nasza mentalnosc? 

Czy ja lubię pracować? 
Tak lubię działać, lubię robić to wszystko co mi sprawia przyjemność czyli lubię uczyć, pisać, gotować, wykładać, prowadzić lekcje i ćwiczenia, organizować... Ale nigdy by mi nie przyszło do głowy by świętować prace jaka taka, sama w sobie, jako koncept. 

Dlatego od dziecka zakochałam się w piosence Maryli Rodowicz, gdy ona sobie leży pod grusza, na dowolnie wybranym boku... 
I tej dowolności w wyborze prac i odpoczynków sobie i wam życzę! 



 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz