środa, 21 stycznia 2026

Czekajac aż sobie zjem imieninowe ciastko...


Czyli cytrynowa tarteletek, która kupiłam po jednej każdemu czyli sztuk 3 u nas dzisiaj... od rana jak ta mróweczka zasuwam! Bo wstałam o 6, ogarnęłam dom, jedno pranie. Potem pracowałam na Uniwerek, potem byłam na kontroli u mojej rodzinnej i niestety niezbyt dobre wieści bo sobie nieco plecy zablokowałam i stad bóle głowy... a pewnie zablokowałam bo jak ona twierdzi jestem zbyt zestresowana i za dużo dźwigam. 
I jedno i drugie prawda. 
Wracajac kupiłam chleba i tarteletki. Zjadłam resztki na obiad i wyruszyła po zakupy na kolejny miesiąc jedzenia do supermarketu. Niestety już musiałam. Miałam zreszta pojechać wczoraj ale wczoraj winda w garażu była zablokowana i nie mogłam wyjechać w ogóle samochodem... co tez się przełożyło na noszenie ciężarów bo do pracy musiałam jechać autobusem z ogromnym plecakiem wypełnionym lekcjami, sprawdzianami i książkami. 
Dzis niestety tez się nadziwgalam bo takie duże zakupy za ponad 400 euros to jest 8 wielkich siat i każdą po ileś kilogramów niestety wazy. Nosilam etapami i powolutku by pleców bardziej nie uszkodzić ale mimo wszystko. 

Musze się udać do fizjoterapeuty z tymi plecami według mojej rodzinnej no ale teraz nie mam ani jednego wolnego dnia by pójść do fizjologiczne więc dopiero jak wyląduje na zwolnieniu to będę mogła pójść. Za chwile lecę na Uniwersytet ale jeszcze zupę na kolacje ugotuje i spakuje torbę na jutro bo zaczynam o 8...

I takie te moje Imieniny... 

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz