Wczoraj wieczorem, Antoni wrócił z miejsca, w którym pisze teraz konkurs koło 19 i był cały połamany. Bo tak jak w pierwszym miejscu w ubiegłym tygodniu warunki były całkiem dobre to znaczy ławka taka podwójna dla 1 osoby, dość wygodne choć szkolne krzesła i mało liczne sale ( tylko to było w prywatnej szkole), tak w tym tygodniu liceum publiczne i warunki koszmarne.
Mowi, ze ma stolik o szerokości jakiś 45 cm. Wszystkie kartki papieru, na których pisze się nie mieszczą więc je układa na podłodze. Krzesło jest z dziura na plecach, składane i drewniane, i bolą go strasznie i plecy i nogi bo jest stanowczo za niskie a musi na nim siedzieć 8 godzin cięgiem.
Wczoraj jak się rozpoczęło to się okazalo, ze to jakaś ogromna sala typu gimnastyczna. Akurat jest słońce ale tam nie ma żadnej osłony przed słońcem - dziś pojechał z okularami słonecznymi i z czapka z daszkiem, ale nie wiem czy mu pozwolą to ubrać w ogóle. Problem w tym, ze on prawie nic nie widzi w tych warunkach. Toalety wczoraj były najzwyczajniej w świecie zamknięte na klucz i potrzebna była interwencja pilnujących by je otworzyli. Maja 2 toalety na 123 osoby w tej sali!
Ja uwazam, ze to jest skandal i ze ci piszący powinni jasno i wyraźnie zaprotestować bo są dorosłymi ludźmi i nikt za nich tego nie zrobi.
Sama się często dziwie pilnując matur jak można tak zapełnić sale? Jak można kazać pisać uczniom w salach, w których jest czasami powyżej 30°C? Jak można kazać pisać na malutkich stolikach, na których nic się nie mieści i nie można otworzyć arkuszu konkursowego czyli 2 kartek polaczanych A4 tak by były na stoliku? Zawsze jakaś strona musi zwisać...
Nie rozumiem tego i jeszcze mnie rozumiem dlaczego co zdający NIC z tym nie robią od lat...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz