Wczoraj wieczorem zakończył się maraton pisania konkursu, który rozpoczął się 14 kwietnia. I myślałam, z nam ulży to znaczy, ze przede wszystkim ulży Antkowi ale i nam tez. A tutaj się okazuje, ze jednak nic z tego. Kolejna nieprzespana noc. Tak jakby ten długi okres napięcia nie chciał odpuścić albo nie dal się tak łatwo zbyć. To nie jak pstryczek, dobra skończone to teraz można spać, jeść i oddychać z większą wolnością.
Niestety tak to nie działa.
Ale, ale panowie moi pojechali dziś rano nad ocena na co najmniej dziesięć dni. W ten sposób ja tez będę mogła wrócić do równowagi - mam taka nadzieje: odespać, wypuścić to napięcie z ciała i z ducha i z intelektu.
Mam tez ogromna nadzieje, ze Antoni wróci do zdrowia i do równowagi przynajmniej na jakiś czas przed wynikami pisemnych i przed maratonem ustnych.
To były bardzo ciężkie dni i mam nadzieje, ze już nigdy nie wrócą i nikomu już doradzać czy życzyć tego typu doświadczeń nie będziemy. To jest do tego stopnia pozbawione człowieczeństwa, kreatywności, inteligencji... zastąpiono to maszyneria, funkcjonalnością, konkurencja i wpisywaniem się w normy i reguły.
Teraz czas na dużą dozę arbitralności i pewna dozę manipulacji i machlojek. A potem się zobaczy co się z tym zrobi.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz