piątek, 2 marca 2018

TENERYFA: wulkaniczny park narodowy El Teide: czesc 7 i ostatnia


Ostatni dzien na Teneryfie spedzilismy znowu w parku narodowym El Teide, wokol wulkanu a raczej w jego starym kraterze. Na poczatek jednak zajechalismy od poludniowej strony do miasteczka Vilaflore, ktore jest znane ze swych koronek ale tez okolicznych winnic. Winnice na Lanzarote byly przedziwne, schowane w czarnych dolach otoczonych kamiennym murkiem. Na Teneryfie wygladaja jeszcze inaczej - jak widac na dwoch pierwszych fotografiach. 

Vilaflore to malutkie, XVI wieczne miasteczko, polozone na wzgorzach, wsrod lasow. Sa tutaj dwa malutkie koscioly, jeden po starym klasztorze. Religijnosc Hiszpanow widac tutaj na kazdym domu...  a w centrum miasteczka kilka butikow prezentuje lokalne robione recznie koronki. Jedna z nich zakupilismy i my.

Dalej byly juz tylko krajobrazy wulkaniczne choc po drodze najstarszy iglak wyspy mierzyl 44 metry wysokosci - calego sfotografowac sie nie udalo!










Najstarszy dom w Vilaflor. XVI wiek. 


Nasz nowiutki wynajety za 11 euro dziennie Fiacik 500!




Obloki wplywaja do powulkanicznego krateru - przecudny widok!



Stéphane t Antek sami na swiecie...

Przepyszne migdalowe ciastka z Vilaflor!

czwartek, 1 marca 2018

Teneryfa: Wulkaniczny park narodowy El Teide. Czesc 6


Najwyzszy szczyt Hiszpani, wulkan El Teide kulminuje na 3718 metrow npm. Mozna jednak dotrzec tylko do 3500 metrow. Wokol niego, cale centrum wyspy Teneryfy zajmuje park narodowy przedziwnej urody. Sa tutaj ksiezycowe pustynie, krajobrazy rodem z Yelowstone, obszary zalesione i ten olbrzymi krater, Caldera posrodku, w ktoryme zbudowano droge, hotel, restauracje. Od 2007 roku park ten wpisano na liste dziedzictwa ludzkosci UNESCO.
Im dalej w gore tym bardziej klimat sie zmienia jak i fauna i flora.

Podjezdzajac pod sam El Teide czeka na nas wyciag, ktory zabiera nas 1 km wyzej z 2500 metrow na 3500 metrow... ale jest drogi, oblegany i gdy, jak teraz w lutym drogi do pieszych wedrowek z powodu sniegu sa zamkniete to... hm nalezaloby rozwazyc wjazd. Kosztuje on bowiem 27 euro od osoby, trwa 5 minut... No chyba, ze po 25°C nad oceanem chcecie poczuc -3 czy wiecej na szczycie?

W parku spedzilismy dwa dni bo i niedziele i poniedzialek i chce jescze!!!






Krater wulkaniczny w pelnej krasie, widziany z gory.























Cos sie skonczylo...


Wczoraj... zakonczylam moja prace w liceum Sud Médoc, pod Bordeaux. dzisiaj siedze w domu i czekam na telefon z kuratorium bo nie wiem... co dalej... ale moge tak czekac wiele dni, a moze tylko kilka minut? Nie jest to komfortowa sytuacja wrecz przeciwnie. Strasznie mnie to deprymuje, spedza sen z powiek. Bo faktem jest, ze materialnie mam sytuacje zabezpieczona czy pracuje czy nie, jestem urzednikiem panstwowym. Jednakze ta niewiedza, niepewnosc, gdzie, do jakiej szkoly, na jaki poziom jest bardzo meczaca. 

Ostatnie dwa dni jednak, wtorek i srode, spedzilam bardzo emocjonalnie. Nasycenie bylo tak wielkie, ze lzy plynely wartkim strumieniem. Nie wiem dlaczego tak jest, ale widocznie tak jest, ze gdy cos sie konczy, gdy czlowiek odchodzi to dociera do niego jak bardzo byl lubiany i kochany. 

Moi uczniowie... zgotowali mi takie pozegnanie, tyle lez, slow napisanych, wypowiedzianych, portretow, prezentow. Nie zdarza sie to we Francji czesto. Nie jest to kraj, w ktorym uczniowie daja swoim nauczycielom kwiaty czy podarunki. Nie robia tego nigdy. Tym bardziej wiec doceniam to co mnie spotkalo i odczuwam gleboka wdziecznosc. 

A mes élèves! Un Grand Merci! et à mes collègues aussi!