piątek, 3 lipca 2020

Dzien na wsi... czerwone porzeczki i maliny czyli luksusu we Francji!


Juz cale lata nie jadłam czerwonej porzeczki... Ale dzisiaj zdecydowaliśmy sie pojechać na wiec, do domu teściów i stamtąd do Ogrodu w Orgères czyli na farme, na ktorej mozna zbierać owoce i warzywa. 


I nazbieralismy malin , porzeczek, cukinia, baklazanow, pomidorków cherry, bocwiny, salaty... reszta dokupiliśmy ale co bylo od zebrania to zebraliśmy oprócz groszku, tylko troszkę groszku... We Francji maliny, porzeczki wszelkie, jagody nalezą do towarów luksusowych. Sprzedawane sa w pudełeczkach po 125 g i ich cena stratuje o 2 euros za pudełeczko z Maroka czy Hiszpanii a te lokalne... hm... na rynku Les lices maliny kosztuje 3,60 euros za 125 g czyli jakies 15 sztuk malinek. Zbierając te cuda natury poczułam sie jak mala dziewczynka. W dzieciństwie u dziadkow w Walczu zbieralo sie owoce i warzywa w ogrodzie, na dzialce, jagody w lesie. Przez te wszystkie lata zycia we Francji gdzies mi to zniknęło. Pierwsze lata w Bretanii, Paryz, Bordeaux... nigdy nie jeździło sie na farmę, nie zbieralo sie nic... ciesze sie bardzo! 

I tak pałaszuje, podziwiam! 
Ten dzien na wsi dobrze mi zrobil! Naładował mnie energia. 




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz