Bralam wczoraj udział w wieczorze polsko-francuskim w Saint Brieuc. Fantastyczny moment, pełen dobrych emocji, wspólnych śpiewów, dzielenia się rozmowami, doświadczeniami, przeżyciami, ale tez jedzeniem, żartami, wybuchami śmiechu czy momentami wzruszenia.
Zaciągnęłam mojego męża i syna tam. Antoni miał cały wieczór do rozmów po polsku i to było cudowne.
I tak podczas jednej z rozmów jeden z uczestników podarował mi francuskie wydanie "Quo vadis" z 1906 roku... ze znakomitymi ilustracjami...
Bylam i jestem ogromnie wzruszona i ogromnie wdzięczna!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz