Jestem od kilku tygodni coraz bardziej zaniepokojona moim
Antkiem. Jest zdrowy. Jednakże od wielu tygodni obserwuję, że ten mały 10 letni
chłopiec non stop pracuje. Nie żeby praca sama w sobie była zła… Ale wydaje mi
się, że takie obciążenie pracą jakie on ma, szczególnie w szkole jest zbyt
intesywne. Dodając do tego jego treningi, konserwatorium muzyczne, chór i teatr
Antek nie ma bardzo mało czasu na odpoczynek. Jemu to najwyraźniej nie
przeszkadza, ale my, rodzice trochę się martwimy.
W ubiegły czwartek wieczorem dostrzegłam u Antka skrajne
zmęczenie, zdenerwowanie, niecierpliwość. Zaproponowaliśmy mu z mężem, że skoro
ja w piątek nie pracuję, bo nie mam lekci, to mógłby Antoni zostać w domu…
odpocząs, wyspać się, tak po prostu nic nie robić.
Antek przyjął naszą propozycję z zafrasowaną miną. I powiedział, że on to sobie
przemyśli. Trochę naciskałam na niego by został w domu – przyznaję się bez
bicia.
W piątek
rano mój syn wkroczył do naszej sypialni zaraz po 7 i stwierdził, że on idzie
do szkoły. Ręce mi opadły. Gdybym ja mialam 10 lat I mama zaproponowala mi "nie idz do szkoly" to... odpowiedz bylaby zupelnie inna!
Nie wiem
jak do niego mówić by zrozumiał, że nie
może pracować całymi dniami a szczególnie się przepracowywać? Antoni jest
strasznym perfekcjonistą. Ma teraz we wtorek test Cambridge z angielskiego… uczy
się do tego testu dzień w dzień. Bo on codziennie uczy się angielskiego nie
tylko wtedy gdy ma lekcje w szkole. Teraz nadokładał sobie próbnych testów,
trenuje też egzamin ustny bo dla niego każda ocena poniżej 20/20 albo 19/20 to…
porażka. I to obojętnie z jakiego przedmiotu.
Nie martwi mnie to, że Antek chce wszystko
zrobić i zaliczyć jak najlepiej. Uważam, że to jest dobre mieć w sobie
zacięcie, silną wolę, sporą dozę odpowiedzialności za to co się robi i wielkie
pokłady intelektualnej czy sportowej uczciwości. To co mnie martwi to nie
dostrzeganie zmęczenia, zdenerwowania zbyt dużą ilością zadań. W końcu nie
wszystko musi być perfekcyjne… Chciałabym bardzo bym chciała by Antek pozwolił
sobie od czasu do czasu na poleniuchowanie, nie pójście do szkoły, nie
zrobienie czegoś… na obejrzenie programu w TV czy pogranie w piłkę nie na
zawodach, nie z kimś tylko ot tak…
W nadchodzącym tygodniu znowu jest masa pracy…
dobrze, że jutrzejszy dzień jest wolny to coś się nadgoni… ale
we Wtorek jest szkoła i próba chóru po niej. Antek
pracuje od 8h30 do 18h30 ma tylko 30 minut na obiad bo ma też teatr. Od 6
czerwca zaczyna grać sztuki w teatrze Pergola w Bordeaux …
W Środę, nie ma szkoły ale od rana Antek robi
lekcje, następnie 11 leci na trening tenisowy 1,5 h, później obiad, zaraz po
trening fzyczny. Z treningu fizycznego jedziemy do katedry bo Antek ma próbę
spketaklu na czwartek do 20h30…
W czwartek – szkoła, po szkole katedra, próba i
spektakl o 20 na 1000-lecie naszej katedry.
W piątek szkoła, po szkole lekcje, muzyka i trening
tenisa wieczorem o 19h.
W sobotę – konserwatorium 2 godziny, trening
golfa po obiedzie 3 godziny,
W niedzielę turniej golfa 4-5 godzin… i lekcje i
nauka i msza…
Stanowczo za mało czasu na luz bluz… ale jak
sam Antek ( bardzo dorośle) twierdzi: “ jak się czegoś w życiu chce maman, to
trzeba dać z siebie wszystko i, i tak nie wiadomo czy coś z tego wyjdzie”…