piątek, 22 stycznia 2021

"Znakomitym nauczycielem " jestem czyli Komplementy, komplementy.


I bardzo się cieszę i bardzo dumna jestem tez... 
Pan inspektor z kuratorium byl na moje lekcji. Następnie przez 1,5 godziny prowadził ze mną wywiad. całość trwała lekko ponad 2,5 godziny. Było bardzo miło, bardzo przyjemnie. Moi uczniowie stawili się w całości, 100% klasy... i chwalą im za to. 
Lekcje przeprowadziłam dokładnie tak jak zamierzałam, sprawnie, efektywnie i myślę, ze interesująco. 
Wywiad był intensywny, dużo rzeczy omówiliśmy. Ale co się nasłuchałam komplementów to moje. 

To podobno rzadkość we Francji ale usłyszałam 1 uwagę negatywna i negatywna to duże słowo to jest coś co po prostu można dopracować i co słabo wyszło akurat na tej godzinie lekcyjnej. 
Poza tym same pozytywy i te słowa ze jestem znakomitym nauczycielem. 

Oczywiście w systemie francuskim nie przekłada się na to... ani na miejsc pracy ani na warunki jej wykonywania. Pozwoli mi to ewentualnie i o ile przeskoczyć szybciej 1 szczebel w karierze czyli zyskac 1 rok. To bardzo niewiele ale zawsze coś. 
Cieszę się jednak sama z siebie, z moich kompetencji, z mojej pracy, z tego co wypracowałam. I z moich uczniów tez! 
Byla to konstruktywna i pozytywna wymiana. 

Teraz w poniedziałek spotkanie-wywiad godzinny z dyrektorem liceum, ale opuszczam to liceum już w piątek więc... postaram się by dobrze wypadło. 


Niespodziankę zrobiła mi koleżanką z pracy, nauczycielka historii-geografii jak ja... zostawiła cały worek pączków w mojej szafce z miłym słówkiem - na twoje słodkie popołudnie... Musiałam ja wyściskać pomimo Covida! Inaczej się nie dało!!!!

Popołudnie przy telefonie, na spacerze, z ziołami, paczusiami... Teraz odpoczynek do poniedziałku. 


 

wtorek, 19 stycznia 2021

Olga Tokarczuk "Czuły narrator". The Nobel Prize.


Przeczytalam w kilka wieczorów choć zmuszałam się do zwalniania tempa lektury... musiałam rozsmakować się w języku, zapoznać z myślami i refleksjami, wrócić kilkakrotnie do cudownych stron. Jedno jest pewne będę te książkę odczytywać długo jeszcze. Fragmentami, wykładami, stronami. 
Usmialam się gdy na stronie 97 przeczytałam: 

"Wtedy stawiamy autorom to niemądre pytanie: na ile opisywane wydarzenia są prawdziwe?
I to jest koniec...
Bo kiedy stawiamy to pytanie, znaczy, ze straciliśmy zdolność zabawy w światy, balansowania na granicy tego co jest i tego co mogłoby być... tracimy niezwykle ważna i twórcza, żywa jak rtęć, merkurialna część naszej psychiki - ten jej element, który, będąc głęboko ludzka zdolnością, pozwala nam kreować alternatywne światy i żyć życiem innych ludzi"

I pomyślałam sobie... ileż to razy i mi zadawano to pytanie... eh... 

Wzruszyły mnie strony o "dlaczego chcesz pisać"... 129 i dalsze... co sprawia, ze ktoś zaczyna pisać książki? 

I oczywiście Mowa Noblowska... smutna w swym wydźwięku ocena naszej współczesnej niezdolności do rozumienia metafor, nasze zakorzenienie w dosłowności, nasz dogmatyzm i fundamentalizm. 

A przeraziła tez ta ocena współczesnej literatury w tym tej tworzonej i wydawanej w Polsce:
"Coraz częściej gatunkowe dzieło przypomina foremkę do ciasta, która produkuje bardzo podobne rezultaty, ich przewidywalność uważana jest za cnotę, ich banalność za osiągnięcie. czytelnik wie czego ma się spodziewać , i dostaje dokładnie to co chciał" strona 268...

I po tym zdaniu przypomniałam sobie moje negocjacje z Proszynskim... na temat zakończenia mojej  pierwszej i bardzo nieudolnej powieści "Niania w Paryżu"... napisałam zupełnie inne zakończenie tej powieści, piękne, zaskakujące, inne... tymczasem miało być
- pozytywnie
- kobiece
-slodko pierdzaco bo inaczej panie nie kupią, bo miało wpisać się w gatunek właśnie... 
O tragicznej okładce z panienka jak w Harlekinie nie wspomnę... w ogóle nie kupuje książkę z panienkami harlekinowskim na okładkach czyli większości wydawanych w Polsce arcydzieł. 

Tak bylo to ograniczenie pisarskiej wolności! tak było to zniechęcenie do eksperymentu i transgresji... 

cóż człowiek wciąż się uczy... 

a ze te lekture wam goraco polecam to rozumie się samo przez się! 


 

niedziela, 10 stycznia 2021

3 razy V czyli jedzenie roślinne, prawdziwe i zróżnicowane.


Posluchalam dzisiaj tego wywiadu https://www.youtube.com/watch?v=XR4LK9oKEwM, spojrzałam na kilka artykułów naukowych grupy Siga i ich aplikacje i muszę stwierdzic, ze się zgadzam, tak zupełnie zgadzam się z zasada 3 razy V czyli Végétal, vrai et varié. 

W naszym odżywianiu codziennym powinno być najwyżej 15% produktów pochodzenia zwierzęcego, mniej niż 15% produktów przetworzonych i każdego dnia nasza dieta powinna być maksymalnie zroznicowana - powyżej 20 różnych produktów w ciagu dnia. 
Tymczasem karmią nas żywnością przetworzona wmawiając nam, ze jest wspaniała i jeszcze śmią twierdzić, ze produkty mleczne to "samo zdrowie". A jak się okazuje, wiem to od lat zreszta i praktykuję na sobie, to jednak dobre dla nas nie jest. 

Tymczasem mój mąż znowu spędzi kolejny tydzień w Paryżu, w hotelu z zamkniętymi restauracjami i znów będzie jadł same świństwa bo w ubiegłym tygodniu hotel proponował na śniadania ( luksusowy hotel) : biała bagietkę, przemysłowa konfiturę, zamiast owoców przecier owocowy z cukrem i napoje... bo było tylko 6 klientów więc im się nie opłaca... tak wnioskuje. Wieczorami miał do wyboru: lasagne z metro zamrożone i odgrzane w mikfrofali, penne z łososiem również zamrożone z metro tudzież makaron kolanka z plastrem szynki. Nic więcej nie było więc zamawial Uber... Ale w piątek wieczorem rzucił nam się na duszone pory, sałaty, cykorię, świeże owoce... jak wygłodniały wilk. 
Na ten tydzien lepiej się przygotował. 

A mnie czeka tydzień wypełniony praca ciężką i napięciem. W środę mam kontrole u dermatologa co do moich pleców... ale tylko troszkę się obawiam. 
Reszta w normie byle śniegiem nie sypało i dróg gołoledź nie pokryła. 


 

sobota, 9 stycznia 2021

Zbyt SZYBKO CHUDNE...


Zmartwilam sie trochę tym faktem dziś rano... Przez tydzień zgubiłam to co chciałam przez 3 czyli trochę pod 2 kilogramy. Miałam je zgubić bo miałam 2,5 kilograma w nadmiarze po świątecznym grudniu ale przeraża mnie lekko to tempo? 

Bo glodna nie chodzę. Najbardziej brakuje mi... kawy, ale czemu idzie to tak szybko? Stosuje dokładnie te sama "dietę" odkwaszające i przeciw-zmeczniowa, która stosuje od lat - detale są w styczniu 2020 z rozpiska dzień po dniu. W ubiegłym roku szło ale wolno w tym poszło jak...

Musze się skontaktować z dietetyczka. Może to ten kefir owocowy? Bo mam nadzieje, ze żadna choroba mnie nie toczy, nic nie czuje... 
W związku z zaistniała sytucja dodaje jogurty owcze od dzisiaj a nie od przyszłego tygodnia i jutro zjem nawet deser czyli ciasto 3 Króli, mega kaloryczne bo 1 porcja 100 g to 410 kalorii. 
Zobacze... może się spowolni? Bo już więcej chudnąć nie potrzebuje. 

 

Olga Tokarczuk "Prowadz swój pług przez kości umarłych" - przeczytane w tym tygodniu! Prezent od Antosia!


Taki cudny prezent dostałam od syna na Boże Narodzenie z tak piękna dedykacja! I już go przeczytałam. 

Nadal pozostaje w zachwycie, gdy o twórczość Olgi Tokarczuk chodzi. Kolejna pozycja, tym razem po francusku i kolejne wieczory delektowania się pięknem języka, poezja narracji, precyzja akcji. 
Olgę Tokarczuk dobrze jest czytać chyba w każdym języku. 

Historia Janiny Doucheyko na tle zjawisk zachodzących w polskim społeczeństwie małomiasteczkowym jest tak celna obserwacja rodzimej rzeczywistości, ze wielu znajomych Francuzow zaintrygowanych tymi opisami ... pyta, pyta i pyta. W moim liceum Tokarczuk czytają już bibliotekarki, nauczyciele od francuskiego czy moi rodzimi od Historii i geografii. 
Literatura Tokarczuk to literatura zaangażowana ale bez manichejskiego zadęcia i patosu. 


 

środa, 6 stycznia 2021

Swieta u nas nie ma... jest za to ciasto 3 króli i mnóstwo pracy!

 W kościołach francuskich 3 Króli świętowano w ubiegłą niedziele. We francuskich domach rozpoczęta już spożycie ciasta 3 Króli czyli słynna Galette des rois. 

A dzisiaj jest dzień jak codzień wypełniony praca, pobudka o 5h50, jazda ponda 100 kilometrów do pracy, lekcjami  a teraz praca w domu i tak do wieczora. 

Nic nadzwyczajnego. Zwykle życie! A pracuje ostro bo wczoraj się dowiedziałam, ze mam 22 stycznia RDV w sprawie mojej kariery! jak to górnolotnie brzmi!!!

I się muszę solidnie przygotować choć na niewiele się to zda ale lubię jak rzeczy dobywają się sprawnie i tak jak chce. 😍

sobota, 2 stycznia 2021

Czas na poświąteczny czy noworoczny "detoks" i sposób na domowy kefir owocowy.


Jak co roku... po świątecznej wyzerce, masie cukru w każdej postaci i samych pysznościach. czas nieco oczyścić organizm choć on sam się oczyszcza ale trochę mu w tym pomagam przez 2 pierwsze tygodnie stycznia i to każdego roku. 

W tym roku jedzenie dokładnie takie samo jak w ubiegłym czyli dieta anty-zmeczeniowa mojej dietetyczki, jeszcze z Bordeaux  - cały schemat i menu są w styczniu 2020 opisane. 

W tym roku nowością będzie domy kefir owocowy. Ziarenka kefiru dostałam od Marty w ubiegłą niedziele i już 3 raz robię... kefir w domu. 

Co potrzeba?
40 g ziarenek kefiru
40 g cukru
1,2 litra dobrej, źródlanej wody
3-4 plastry cytryny bądź innego kwaśnego owocu
2 owoce suszone jako wskaźnik gotowości - u mnie 2 morele

Cukier rozpuszczamy w wodzie mieszając drewniana łyżka - uwaga nie używamy niczego metalowego!!!
Dodajemy ziarenka kefiru, suszone i świeże owoce. Umieszczamy na górze czysta ściereczkę. I czekamy aż suszone owoce wyplyna na wierz - to jest 24 godziny. Słoik ma stać w temperaturze pokojowej. 
Po tym czasie owoce wyrzucamy a kefir zlewamy do dzbanka czy butelki. Ziarenka zostają na sitku... i jest ich więcej, więcej za kazdym razem. Są po to by się dzielić... 

Gdy chcemy zatrzymać proces fermentacji to przetrzymujemy nasz kefir w lodowce a ziarenka z odrobina wody źródlanej w mniejszym słoiku również w lodowce. 

Taki kefir to... moc białka, i dobrych bakterii całkowicie regenerujących florę jelitowa i leczących nie tylko jelitówką ale wszelkie zaburzenia trawienia w tym tez powolny metabolizm. Smak jest lekko piwno-owocowy, jest tez trochę bąbelek jak w limoniadzie co bardzo podoba się Antkowi. Zawartosc alkoholu 1%.