Jak narazie oczywiście gdyż każdy sukces jest tylko sukcesem
w danym czasie i w określonych okolicznościach. Nie trwa wiecznie, ale choć
przez tę krótszą bądź dłuższą życiową chwilę po prostu cieszy !
I tak wróciłam z pracy przed kilkoma minutami z bananem na
twarzy bo uwielbam moje lekcje po rosyjsku z uchodźcami. Za każdym razem
przekonuję się jacy to wspaniali ludzie i jak ogromna jest ta moja pasja do
języka rosyjskiego, do Rosji… eh chyba nigdy nie powinnam była rezygnować z
mojej naukowej działalności nawet jeśli nie przynosiła ona okresami wymiernych
dochodów.
Weszłam do
domu i mam jeszcze większego banana! Bo synek mój przyniósł swiadectwo za
pierwszy szkolny trymestr a tam same! Gratulacje i gratulacje… I jest excellent
w każdej dziedzinie… I średnia ocen 19,68 na 20… Wyściskałam go serdecznie tego
mojego zdolniachę i czułego chłopca. Aż mi się łezka w oku zakręciła!
Piszę sobie
teraz bo Antoni już na treningu tenisowym… do 20h… I myślę, że jeśli coś mi się
udało w życiu to z pewnością jest to edukacja Antka i relacja, zwykła ludzka
relacja jaką z nim czy ja czy mój mąż mamy.
Trochę
błądziłam na początku. Wiedziałam jak edukacja powinna wyglądać, ksiązek naukowych
naczytałam się podczas ciąży, przed i po na kilka bibliotek; konwersacji
przeprowadziłam całe doby z rodzicami różnymi, nauczycielami, psychologami,
psychiatrami… I właściwie od jego urodzenia konsekwetnie wprowadzalam w życie a
raczej wprowadzaliśmy to co wydawało nam się słuszne a co głownie opierało się
na myśli:
DZIECKO
JEST OSOBA, NIEZALEZNA I ZALEZNA JEDNOCZESNIE. JEST WYNIKIEM PROJEKCJI
RODZICOW I OTACZAJACEGO GO SRODOWISKA SPOLECZNEGO ALE TEZ INDYWIDUALNOSCIA, NA
KTORA TAK DO KONCA NIKT I NIC NIE MA WPLYWU…
Były
potknięcia i sporo cierpienia, gdy w pewnym stopniu i z powodu małego Antka
zawaliła mi się naukowa kariera, tak jak ją sobie wyobrażałam w paryskim
Sciences Po. Ale, gdy teraz spoglądam wstecz to niewielu rzeczy żałuję. To
wszystko co zostało dane i nawet poświęcone Antosiowi dziś, wczoraj i jutro
przynosi wielkie soczyste owoce.
Nieprawdziwymi
okazały się krytyczne uwagi wielu osób o tym, że macierzyństwo to intuicja i że
książki o rozwoju i wychowaniu dzieci są be, że autorytety są be. Nieprawdziwym
okazuje się każdego dnia powszechny dyskurs o samotności i egoiźmie Jedynaków. Jak
również nieprawdziwe okazują się krytyczne uwagi wielu, że Antek zbyt dużo
robi, że ma za wiele zajęć, że najważniejsza to jest tylko szkoła… wszystko
wyrzuciłam do kosza na śmieci… bo nic z tego co wyżej się nie sprawdziło i nadal
nie sprawdza, wręcz przeciwnie.
Antoś
został wytypowany do wielu nagród, rozdawanych na końcu roku szkolnego, za
swoje wybitne osiągnięcia w nauce, w szkole… Nie ma sobie równych w historii,
geografii, angielskim, matematyce z wykluczeniem geometrii… od góry do dołu
same 20 na 20. I żeby jeszcze zajęć mu było mało… zapisał się 3 tygodnie temu
do szkolnego klubu brydża… I właśnie dostał swoją licencję bo znów jest jednym
z najlepszych i nowych przyjaciół zapoznał od razu z gimnazjum, bo grają w
gimnazjum.
Jesteśmy z
niego strasznie dumni.
Gratulacje dla Antosia i dla Was. :-) To miło czytać takie dobre wieści. Jak on to robi? Może napiszesz coś więcej, bo ciekawa jestem jak Antoś przygotowuje się do lekcji i czy w ogóle się przygotowuje, czy też wszystko łapie na lekcjach w szkole?
OdpowiedzUsuńMonika, tak przygotowuje sie. Ma 10 lat, jest w ostatniej klasie podstawowki i pracuje 30 minut kazdego dnia, 7 dni w tygodniu. Jezyki: Polski i angielski to kolejne 15 minut dziennie. Muzyka do konserwatorium kolejny kwadrans czyli jakas godzine je dziennie pracuje dodatkowo. W szkole jest 4 dni w tyfpgodniu od 8:30 do 16:45. Srody ma wole od szkoly alé jak wiesz ma Tez proby choru, koncerty i treningi 9 godzin w tygodniu plus turnieje... Tak ze jest wciaz zajety alé bardzo szybko lapie. Np wiersza ucza sie w kilka minut na pamiec, jak raz Cos pozna to juz pamieta, nie zapomina. Potrafi sie skoncentrowac. Na lekcjach w szkole pracuje wzorowo.
UsuńWspaniale Osiagniecia!!! Syna i wasze świetne warunki do tak wszechstronnego rozwoju dziecka, tylko zazdrościć - ja cieszę się każdym dniem lata, bo zawsze była to moja ulubiona pora roku. Temperatura 21 w nocy 28 w dzień, przepiękne i kolorowe drzewa, papugi w jaskrawych barwach i kolorach, niezwykle zielona trawa, błękitne niebo. Synowie moi zdrowi i swietnie sobie radzący, ja sam zmęczony ogromnie dlatego Christmas dla mnie to nadzieja wypoczynku, nawet jeśli tylko chwilowego Cdn 😎😎😎
OdpowiedzUsuńWitaj! Jak to dobrze miec wiesci od ciebie i to takie dobre. Korzystaj z lata... U n'as zimy wciaz nie ma!
UsuńSerdecznie gratuluje i podzielam dume. Usciski dla Antosia i dla rownie wapanialych Rodzicow!
OdpowiedzUsuńSyl Dziekujemy... I jeszcze raz cieplo przytulam i dobre mysli przesylam!
UsuńGratulacje! Udało Wam się zaplanować wszechstronny rozwój syna, dzięki temu osiąga sukcesy w tak wielu dziedzinach! Naprawdę wspaniała wiadomość!
OdpowiedzUsuńDziekuje Magdo! Pozdrawiam Cie serdecznie i twoje urocze corki Tez! Pamieta Ja nas jeszcze?
UsuńDziękuję Ci bardzo! Oczywiście, że pamiętają Was dobrze! Czasem im opowiadam co u Was słychać - bo regularnie zaglądam na bloga :-) Ostatnio myślałam sporo o Was, bo jesteśmy po obejrzeniu filmu - "Pan od muzyki". Od razu pomyślałam o Waszym Antku :-)
Usuń