wtorek, 21 czerwca 2022

Pralka wylała, lot przesunęli, pieniądze pobrali... czyli kumulacja problemów!

 


Ciekawy dzień wczoraj był... 
nastawilam pierwsza pralkę rano, jak co poniedziałek. Po chwili słyszę bardzo dziwny odgłos i w sumie cale szczęście, ze usłyszałam... otwieram szafę, w której stoi pralka a tam woda leje się strumieniami! Ponieważ są to 4 wielkie szafy ścienne połączone u mnie w korytarzy to woda zalała wszystkie cztery... w jednej na dole jest odkurzacz i żelazko - zalane, w pozostałych dwóch buty... zalane. 
Jak zaczęłam to zbierać... wszystkie ścierki i ręczniki jakie mam w domu poszły w ruch. Po 30 minutach uporałam się. Okazało się, ze filtr na dole nie wiem jakim sposobem się nieco odkręcił i przez ten filtr woda się wylewała na zewnątrz. 

Następnie, pod wieczór, przyszedł mail i okazało się, ze AIR France przesunęło bilet powrotny mojego syna, Antoniego, z Chicago z 27 na 29 lipca! Problem w tym, ze syn jest
- nieletni
-pobyt w rodzinie amerykańskiej i na uniwerku tam jest do 27 lipca
Powstaje więc pytanie, gdzie ma się podziać Antek przez 48 godzin, sam w Stanach Zjednoczonych??? Od wczoraj wieczora wisimy na telefonie z Air France próbując te sprawę załatwić... Ale przy obecnym stanie lotnisk, braku personelu i odwołanych lotach to ja nie wiem jak to się odbędzie? Trzeba mieć anielska cierpliwość. Dziś ciąg dalszy załatwiania. 

Wczoraj tez przyszła faktura na 53 euro za miesięczny transport miejski w Rennes... którego od października 2021 nie używam!!! Mój abonament jest zawieszony od 1 października 2021. Ale po dzisiejszym telefonie o godzinie 7 rano do agencji transportu STAR okazało się, ze nastąpiła "pomyłka" i pieniądze, nagle za czerwiec pobrali... 
Wkurzona na maksa zażądałam zwrotu pieniędzy oraz zlikwidowania mojego abonamentu ( już go nawet nie będę zawieszać.... buuuu) Pani przy telefonie ni kumata ni czytata musiała 3 razy do tego arcy trudnego zadania podchodzić. Najpierw nie zrozumiała o co mi chodzi. Więc tłumaczyłam, tłumaczyłam ze 3 razy potem poszła coś skonsultować a ja wisiałam na linii z kwadrans z muzyczka przy uchu... po czym stwierdziła, ze będzie zrobione. Zażądałam potwierdzenia mailowo na piśmie, ze będzie zrobione... 

I tak czekam jakie ptasie gowienko mi, nam jeszcze na głowy spadnie... 
Ale samochód mam naprawiony za 400 euros! Brawo, jedyna pozytywna rzecz! 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz