Prawie nigdy... nie jemy w przydrożnych restauracjach. Jakoś tak zawsze wychodzi. Teraz, podróż 2 dni... do Polski i jemy piknikowo. I właściwie wszystko jest domowe.
W pierwszy dzień czyli droga do Niemiec i nocleg tam... śniadanie jeszcze w domu a potem zazwyczaj na obiad:
- na przystawkę melon, następnie kanapki z: awokado, oliwa z oliwek, szynka typu Serrano i serem, zazwyczaj kozim jakimś ale może tez być cheddar... i na deser ciastka morelowe na zsiadłym leku, które pieke w papierowych, indywidualnych papierkach... Mamy tez pudełko owoców, kolejne migdałów i różnych orzechów, termos z kawa, termos z herbata, dużo butelek wody.
Nie jemy chipsów, kupnych kanapek ani nie pijemy słodkich napojów typu Coca Cola i tym podobne.
Kolacje jemy na ciepło w restauracji hotelowej, tam gdzie śpimy. I śniadanie tez.
Na drugi dzień pieke już tradycyjnie słony cake z cukinia, feta i suszonymi pomidorami. Do tego jest miska pomidorków cherry, na deser reszta ciastek i suszonych owoców. Na kolacje, zazwyczaj dojeżdżamy do moich rodziców. Napoje te same bo sobie robię w hotelu i wypełniam termosy.
Na wyjazdy 1-dno dniowe robię sałatki, tarty, czasem nawet kremy w małych słoiczkach. Wtedy bierze się tez zazwyczaj bagietkę... i inne cudowności.
A u was?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz