środa, 13 września 2023

Powrot COVID'a

 Eh... dochodziły od kilku dni pogłoski, ze zachowań coraz więcej. Wyglada jednak na to, ze jest tutaj we Francji realny powrót epidemii. 

Wczoraj przed 23 godzina zadzwonił Antek, ze ewakuowali jego kolegę z pokoju. Ma Covid. Ze sporo studentów ewakuowali do izby pielęgniarskiej w szkole właśnie z Covidem, ze sporo tez kaszle i ze jego tez gardło zaczęło bolec. 

Obawiam się ze przy wspólnym mieszkaniu i jedzeniu... cóż. 

Zobaczymy. 

Tymczasem mój mąż ma dwa dni zgrupowania w pracy i będzie ich tam 400 osób... Więc pewnie w piątek mi zarazę do domu przywiezie. 

Odpornosc spadla bo od szczepionek już sporo czasu minęło, od zachorowań tez. WHO wydało oświadczenie, ze obawia się nawrotu epidemii tej jesieni i zimy. 

Poczekamy, może zachorujemy, może nie... przeżyjemy choć część planów i projektów z pewnością to spowolni. 

Problem to jednak dużo mniejszy niż to co się dzieje w Maroku, Libii czy na Ukrainie...

wtorek, 12 września 2023

Po tygodniu studiów w Ginette.

Antek dostał swoją czapkę... duma Ginette jak i tych z Politechniki... 

Pierwszy tydzień w klasie Prépa był dla Antka i jego kolegów bardzo intensywny choć jeszcze nie na 100% skupiony na nauce a raczej na integracji, poznawaniu, prezentacji. Pierwsze zdanie jakie nam powiedział syn w sobotę koło 22, jak w końcu zdołał do nas zadzwonić, było "jak mi sie tu podoba, jak mi tu dobrze". 
Byl jednak bardzo zmęczony, głównie brakiem snu, emocjami związanymi z odkrywaniem nowości. 
Nowości jest masa. Poczynając od jezyka dość specyficznego, który nam należy tłumaczyć po programy dyscyplin. 

W ostatnia sobotę rano na przykład klasa Antoniego chodziła dwójkami po Wersalu i zbierała datki na ONG zapewniająca mieszkania dla biednych. Antek zebrał ze swoim kolega ponad tysiąc euro w dwie godziny. To było odkrycie dla niego i bardzo go to ucieszyło. 
Sporym sukcesem był tez śpiew z kolega z Londynu, Augustynem, który grał na pianinie. Śpiewali Sinatra i zajęli 2 miejsce w konkursie tych muzycznych prezentacji. 

Kolejna niespodzianka było poznanie tak zwanych "chrzestnych". Antek ma ich dwóch. Jeden z Monako, drugi z Wersalu pochodzą. To jego bezpośrednia linia bo chłopcy są na 2-im i ostatnim roku. Z nimi co czwartek Antoni będzie jadł kolacje, oni będą go pilotować, doradzać mu itd. Na tym jednak nie koniec. Bo jak się okazuje instytucja chrzestnych tworzy pewna sieć rozłożona na pokolenia. I 2 razy w roku ta sama linia chrzestnych się spotyka. Więc Antoni ma tez chrzestnych, którzy maja dziś 50 czy 70 lat i zajmują różne stanowiska, są zaangażowani w taka czy inna dzialalnosc. Te grupy sobie wzajemnie pomagają, się pilotują przez cale życie właściwie no chyba, ze jest konflikt. 

Jedzenie jest dobre, personel cały, który poznali od pan sprzątających poprzez kucharzy, ogrodników i profesorów - wszyscy wzbudzają Antka zachwyt. Pierwsze zajęcia tez bardzo mu się spodobały. Jak zwykle geopolityka wzbudza jego największe zainteresowanie ale nauczyciele języków, matematyki czy filozofii tez są super a przede wszystkim bardzo kompetentni i do dyspozycji studentów w każdym momencie. 

Jak wyglada dzień? 

7:00 Pobudka
7:30 msza dla chętnych ( mój nie jest chętny)
8:15 poczatek wykładów
10:15-10:30 przerwa - rozdają jabłka na przerwie
dalej wykłady
12:30 obiad i przerwa południową
14:00 wyklady
od 16:00 - znow rozdają owoce i początek indywidualnej nauki - to znaczy w trójkami w pedagogice jezuickiej
20:00 kolacja
20:50 nauka indywidualna
22:45 koniec nauki
23:00 cisza nocna

Podczas wykładów i nauki nie wolno ani wychodzić, ani używać telefonów czy komputerów do celów innych niż nauka. 
I tak od poniedziałku do piątku. 
Modyfikacja w sobotę, gdyż od 18 jest czas wolny w sobotę... 

Czyli dziennie jest 6 godzin wykładów. 
6 godzin pracy inwydiwualnuej
razem 12 godzin pracy dziennie minimum... 

Ja bym nie dala rady... a Antek się cieszy. 
No coz... 

 

poniedziałek, 11 września 2023

Batony zbożowo-daktylowe i kilka słów o poście przerywanym.


Zainspirowałam się przepisem Nigelli Lawson z książki "Simple", ale nie dodałam czekolady. Zreszta przepis jest modyfikowalny w zależności od zasobności szafek i to w nim lubię! 

W te wakacje zakupiłam książkę Doktor Dąbrowskiej o leczeniu postem. Zrobiłam, we własnym zakresie i z pewna modyfikacja, 2 tygodniowy post, który bardzo nam posłużył. Na chwile obecna stosuje post przerywany czyli przez 8 godzin jem a przez 16 godzin nie jem. Poleca go spora ilość lekarzy i badaczy jako sposób na lepsze zdrowie i na dłuższa młodość. Ze strony medycznej taki post pozwala komórka na wejście w stan autofagii. Więcej poczytacie na medycznych stronach. My sobie bardzo chwalimy i czujemy się znakomicie. Czego nie jemy? Śniadania! Pijemy na nie wodę i zioła bez cukru. A zjadamy pierwsza przekąskę - to może być ten baton około 11 godziny. Potem obiad, podwieczorek i kolacja około 19. 

A przepisem na batoniki się dziele bo są pyszne i bardzo zdrowe: 



Na 12 sztuk, takich jak na zdjęciu...

300 g daktyli z gatunku medjoul są najbardziej słodkie i mięsiste z pestkami albo 250 g bez pestek

szklanka płatków owsianych

Po 2 lyzki: 
nasiona chia
nasiona sezamu
nasiona lnu czyli siemię
pestki dyni
płatki kukurydziane bez cukru, naturalne
suszone goji ekologiczne albo żurawiną  - dla koloru

jak kots lubi 2 łyżki posiekanej bardzo gorzkiej czekolady 90% kakao minimum

cynamon

Daktyle przekrojone na pół pokrywamy woda i gotujemy 10 minut aż zmiękną z cynamonem jak ktoś lubi. 
W tym czasie mieszamy pozostałe składniki suche w misce. 
Daktyle po odlaniu odrobiny wody - która zachowujemy bo może być potrzebna jeszcze - albo miksujemy albo rozgniatamy widelcem. 
Mieszamy masę daktylowa z suchymi składnikami - łyżka! Jest gorącą. 

Masa ma być gęstą jak na zdjęciu niżej. Wykładamy ja do foremki do zapiekania na papier do pieczenia tak na 2 cm grubości. Pieczemy około 30 minut w 160°C. Po ostudzeniu kroimy i przechowujemy w metalowym pudełku. 
Na przekąskę, śniadanie, podwieczorek... pycha! 






Durszlak.pl

Z Tokarczuk... dobro I zlo... i Bog w nim?

 


Kolejne myśli z majstersztyku pani Olgi Tokarczuk, myśli uniwersalne i dość osobliwie brzmiące w naszej codzienności. 

Dobro I zlo

" Gdy patrzysz na świat jak na dobry, to zło staje się wtedy wyjątkiem, brakiem i błędem i nic ci nie pasuje. Ale gdyby założyć odwrotnie, ze świat jest zły, a dobro to wyjątek, wtedy wszystko układa się zgrabnie i rozumnie. Dlaczego nie chcemy widzieć tego, co oczywiste?" ( 704)

"... Nie ma człowieka, który nie życzyłby zle drugiemu, państwa, które nie cieszyłoby się z upadku innego państwa, kupca, który nie chciał, żeby drugi poszedł z torbami... dajcie mi tego, kto to stworzył. Kto SPARTOLIL robotę! "(704)

No kto spartolil? Bog? 

"Po pierwsze, Bóg, żeby stworzyć skończony świat, musiał siebie ograniczyć, lecz wciąż pozostaje nieskończona część Boga zupełnie w stworzenie nie zaangażowana". 

"Po drugie, ..., stworzenie jest nieskończenie mała częścią boskiego umysłu wydaje się Mu obojętne i jest ledwie w to stworzenie zaangażowany; z ludzkiego punktu widzenia owa obojętność możemy postrzega wręcz jak wrogość". 

" Po trzecie, ..., Absolut jako nieskończenie doskonały nie miał żadnego powodu by stworzyć świat. Ta jego część, która jednak do stworzenia doprowadziła, musiała przechytrzyć resztę i nadal ja przechytrza, a my bierzemy w tych podchodach udział"

"Po czwarte: jako ze Absolut musiał się ograniczyć, żeby powstał skończony świat, nasz świat jest dla Niego wygnaniem. Rozumiesz? Żeby stworzyć świat, wszechmocny Bóg musiał się zrobić slaby i bezwolny, jak kobieta". ( 703)



czwartek, 7 września 2023

Czytam po raz kolejny "Księgi Jakubowe" O. Tokarczuk i...


Rozkoszuje się opowieścią a przede wszystkim językiem pani Tokarczuk, który nieustannie wzbudza mój podziw... 
dziele się więc cytatami z wczoraj: 

"... slowa to nie szlachta, żeby im drzewa genealogiczne odtwarzać" (751-750)

to przy opisie rozmowy Jakuba i Nachmana, którzy rozmawiają po hebrajsku, po żydowsku, po turecku i mieszają wszystko i przechodzą z jednego języka na drugi. 
Eh ta multijezykowosc i multikulturowości, która w dzisiejszych czasach jest często przedmiotem tak silnej krytyki zazwyczaj ze strony tych co tylko JEDNYM językiem potrafią się posługiwać... tym, który służy do mlaskania...  

I kolejny fragment: 
Isochor mówił, ze są 4 rodzaje czytelników: "Jest czytelnik gąbka, czytelnik lejek, czytelnik cedzidło i czytelnik sito" (749-748)
Pierwszy jak wiadomo wchłania wszystko co leci, drugi tylko przepuszcza przez siebie, trzeci przepuszcza wino a zatrzymuje tylko jego osad... - Tokarczuk pisze, ze lepiej by w ogóle ten przestał czytać! i zajął się praca ręczna! i czwarty zatrzymuje najlepsze ziarno, odrzuca plewy... 

Każdy chciałby być sitem, ja tez... ale bywam lejkiem. 
Taka prawda! 

 

Entuzjastyczne wieści od Antoniego...

 ktory poznaje, pracuje, ale tez swietnie się bawi choć bardzo mało śpi... 

Wczoraj brzmiał genialnie przez telefon: szczęśliwy i zadowolony. 

Dziś może bedzie śpiewał wieczorem bo poznał pianistę z Londynu i się zaprzyjaźnili. Jednym słowem CDN. 


wtorek, 5 września 2023

Pusty pokój...


Od soboty starałam się nie wchodzić do antkowego pokoju. Uprzedzona przez moje przyjaciółki, których dzieci opuściły rodzinny dom wiedziałam, ze to jest trudny moment. Także nie spieszyłam się. Drzwi od Antka pokoju pozostawały do dzisiejszego poranka zamknięte. 

Ale kilka godzin temu otworzyłam je. Weszłam. Spojrzałam na puste ale idealnie posłane łóżko, puste biurko, szafkę nocna, z której zniknął stos książek a pozostały na niej tylko trzy czy cztery tytuły prasowe. Otworzyłam jego szafę... a tam pusto. Wieszaki dyndają wydając ten charakterystyczny dźwięk. W szufladach prawie pusto, na dole, na polce jakieś za małe stroje sportowe niby poskładane ale właściwie nie do końca. 
I ta cisza. 

Dziwnie mi. Nie, nie płacze, wręcz przeciwnie jestem cały czas na jakiejś szczęśliwej fali. Wiem, ze mu dobrze tam, gdzie jest. Wiem, ze robi to co chce, ze realizuje swoje marzenia, swoje plany, ze jest dobrze a może nawet bardzo dobrze wyposażony do dorosłego życia. Jest szczęśliwy tak głęboko i prawdziwie, jest zdolny, jest piękny i przystojny, jest zdrowy, potrafi zarządzać swoimi emocjami, potrafi o siebie zadbać i fizycznie i psychicznie, ma wiele talentów, jest czuły, dobry. Nie martwie się o niego bo martwienie się nic nie daje, niczego nie przynosi a wręcz przeciwnie obciąża osobę, o która ktoś się martwi. Ufam mu. Wierze w niego. 
Jest dla mnie najważniejszy na świecie.