niedziela, 16 czerwca 2019

Caly weekend na tarasie. Francuska codziennosc: czesc 289


W koncu i do nas dotarlo ciepelko! Wiem, ze w Polsce upaly od wielu dni, ale w Bordeaux mielismy 22°C chlodek... dzis jest lepiej od jutra temperatury normalne dla tego miasta czyli 31-32°C... a pewnie i takie po 40°C wkrotce tutaj dotra. 

Weekend jest dosc leniwy. Poza wczorajszym przygotowaniem do bierzmowania... nauczalam o darach Ducha Swietego przez 3 godziny rano... nic specjalnego sie nie dzieje. 
I dobrze bo doceniam ten spokoj!

Wczoraj cale popoludnie czytalam... roslinami sie troche pozajmowalam. Roze juz wszystkie przekwitly i teraz zakwitna znowu we wrzesniu... za to begonie rozkwitly bujnie i choc one u mnie kwitna calutenki rok, nawet w styczniu to teraz sa najpiekniejsze!
Przed domem kwitna malwy i lawenda i tez kolejny rzadek begoni. 

Dzis po mszy swietej rozpalilismy pierwszego grilla w tym roku... kilebaski... do tego kalarepa, pomidorki i oliwki. A na deser crème brûlée z malinami

Szykujemy podroz do Maroka... jemy, czytamy, sluchamy muzyki... i blogoslawie ten spokoj... jak to fajnie czasem nic nie robic albo prawie!


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz