Najpierw była książka, która bardzo szybko stała się bestsellerem a następnie film, który obejrzeliśmy dziś popołudniu w kinie.
Historia 30 lat władzy w Rosji, jak nas informuje napis na poczatku są tutaj wydarzenia historyczne ale narracja jest fikcyjna. Odnosi się jednak wrażenie, ze autor książki i realizatorzy filmu próbują wytłumaczyć czym jest putynizm, o ile takiego neologizmu mogę użyć?
Problem w tym, ze w sumie ten film niewiele tłumaczy a wręcz przeciwnie osadza nas w różnych stereotypach dotyczących Rosji: śnieg, drewniane dacze, herbata z samowara, spora dawka przemocy i jeszcze to morderstwo na końcu, samego Surkowa, który przecież żyje.
Gdy film się kończy... uczucie wstrętu i mldosci pozostaje bo film karmi nas tym co ma pretendować na myśli, ideologie i działania Putina. Mamy chyba, my widzowie poczuć się mieszkańcami głowy samego Putina, granego przez Jude Law i zrozumieć w jak ogromnym stopniu ten człowiek się NIE MYLI!; jak zawsze wybiera interes Rosji i Rosjan ponad swój osobisty w porównaniu do tych, którzy go otaczają i są manipulatorami, kłamcami, oszustami, zbrodniarzami, oligarchami...
A Rosja i Putin nie są nieomylni, w Rosji tez są popełniane błędy, istnieje wąska, ale jednak opozycja, cala władza nie należy do Putina i jego silowikow choćby nie wiem jak inteligentnych... cały zachód Europy to nie tylko zgliszcza, defetyzm i upadek moralny.
Mam wrażenie, ze ten film wpisuje się w propagandę putinowska i pokazuje nam to co Kreml chce nam pokazać siejąc chaos i przemoc.
Lepiej obejrzeć "Mister Nobody contre Poutine" na Arte, który dużo dokładniej pokazuje dzisiejszy Rosję i prawdziwiej... niż ekranizacje magika... Choć magika tez obejrzeć można by poczuć sile rosyjskiej i putinowskiej propagandy oraz jej manipulacje.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz