wtorek, 13 lipca 2021

Mont Saint Michel z moim chrześniakiem Clément i z Antkiem!


Wspanialy dzień wczoraj spędzony na zwiedzaniu. Rozpoczął się niefortunnie od deszczu... lalo non stop aż do naszego wyjścia z Crêperie o 13:30. Lalo w Rennes, lalo po drodze do... lalo tam tez. Zaczęło się rozpogadzać jak odjezdzalismy! 

Nie przeszkodziło nam to w wycieczce i zabawie przez cały dzień. Jednakże na Mont Saint Michel przez te 8 ostatnich lat dużo się zmieniło i niestety na GORSZE. Poniżej możecie podziwiać na jednym ze zdjęc co zrobiono z zony dojazdowej... a zrobiono sztuczne pastwisko z krowami z plastiku, butiki i restauracje z cenami z "kosmosu"...  KICZ i TANDETA. Jak widać dzieje się to wszedzie. Ostatnio obserwowałam to zjawisko w obozie zagłady Auschwitz oraz w kopalni soli w Wieliczce. Wszystko coraz bardziej tonie w handlu i w tandecie, w lodziku i w pamiąteczce Made in Chine. Strasznie się na to złoszczę! 

Nawet tutaj, na Mont Saint Michel wiecie co jest najdroższe? 
PARKING... 5 euro za godzinę a oddalony o dobre 5-6 kilometrów od Mont! Więc trzeba dojechać tak zwana "navette" - busem zatłoczonym maksymalnie co w dobie Covid hm... albo dojść pieszo. Wybraliśmy druga opcje. Choć za parking i tak trzeba było ponad 20 euros zapłacić. 

Co się podobało? 
Mont Saint Michel... niezmienny, ciągły zachwyt w tym miejscu. Byłam już tyle razy ale wciąż jest to dla mnie wydarzenie tam dojechać, moc się wspiąć do klasztoru na górze ( 11 euro wstęp dla dorosłego, ja mam darmowy bo jako nauczyciel) i tam go zwiedzać, kontemplować widoki, miejsca, rzeźby. Niesamowite jak klasztor którego początku sięgają 708 roku mógł tyle przetrwać? 
Powrocili tutaj zakonnicy i zakonnice bo przez wiele lat ich nie było. 
Trudno jednak o ciszę... chyba, ze, chyba, ze... jak mój Antek zaczniecie chodzić po uliczkach szerokich na 60 centymetrów, przechodzić po dachach i rynnach - co wczoraj uczyniliśmy! 
To miejsce niezwykle a mój Clément w nim nigdy jeszcze nie był więc musieliśmy tam pojechać. Pomimo deszczu, zimna i wiatru. 
Mysle, ze trzeba pojechać tam 12 stycznia na przykład. Pogoda i tak będzie taka sama ale ludzi pewnie mniej... i handlu... 

Z Clément przeżywamy CUDOWNE DNI razem! już od niedzieli! Jestem pełna podziwu dla jego inteligencji, osiągnięć, uczynności, humoru... Kochany facet! A jaki wielki... 
dziś rano chłopcy byli na wystawie Pianult, sztuki współczesnej a teraz wybyli do planetarium... na wieczór maja zarezerowowane kino 4XD... jutro jedziemy wszyscy nad ocean do Pornichet. 





















 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz