piątek, 27 lutego 2026

Zdrowa już byłam... 35 godzin temu!


Dziwne jest to co się dzieje... właśnie wysłałam maile do moich doktorów. Dziś rano wstałam, 35 godzin po wylądowaniu we Francji i jestem chora i to ostro. Poleciałam na wakacje nieco chora. Tam po 48 godzinach było dobrze, czysto i bez symptomów żadnych. Wróciłam i znowu atak chorób...

Nie moge się doczekać tych badań krwi, które mi laryngolog przepisał. Coś tu chyba jest w powietrzu w sensie: grzyby i pleśnie... bo na to mam zrobić dokładne testy, co sprawia, ze jak jestem tutaj to choruje właściwie non stop. 
Tymczasem trzeba wrócić do pracy a sił nie mam żadnych i stany zapalne wszędzie... buuuuu znowu pewnie dadzą mi sterydy i antybiotyki i tak w kółko. 

 

wtorek, 17 lutego 2026

Wakacje zimowe... czas zacząć!


Zanim mi się tutaj kolejne choróbsko rozwinie bo wstępne badania krwi potwierdzają niestety wysoka alergie na pleśnie i na grzyby. Teraz czekają mnie dokładne badania na jakie konkretnie i gdzie występujące ale generalnie chodzi o to mokre powietrze tutaj w Bretanii, które mi nie służy zupełnie. 

Także kilka dni na słońcu dobrze mi zrobi. No przynajmniej taka mam nadzieje. Gorąco nie bedzie ale od 16 do 21°C i zapowiadają słońce. 
Także doczekać się już nie mogę by nie wstawać jak jest noc za oknem i zdjąć te płaszcze zimowe i golfy brrr....

 

poniedziałek, 16 lutego 2026

Ekstremizmy...


Ogrom przemocy w społeczeństwie francuskim jest tak duży, ze właściwie każdego dnia można by pisać o tym co się dzieje: zabójstwa, przemoc, gwałty, rozboje, 525 noży w teczkach uczniów czy nawet w służbie zdrowia afisze by nie być agresywnym do sekretarek medycznych, ale z koleji ich agresja może płynąć szerokim strumieniem i nikomu nic do tego...

W sobote popołudniu zmarł 23 letni student, którego 5-6 osób ze skrajnej lewicy zabiło na ulicy w Lyonie. Dlaczego go zabili? Bo on był z prawicy tez podobno skrajnej. Nauki polityczne w Lyonie zaprosiły w ubiegły czwartek działaczke z partii skrajnej lewicy czyli LFI ( La France insoumise, Melonchon'a) czyli Rima Hassan. Ta kobieta by nie napisać czegoś więcej jest eurodeputowana i występuje systematycznie w mediach przeciw Izraelowi, przeciw Ukrainie jak i członkowie tej partii. 
 Quentin był studentem matematyki i miał ochraniać protestujące przeciwko przybyciu tej pani Hassan studentki. 
Skrajna lewica, która jest większością na naszych uczelniach typu Uniwersytet a już szczególnie na Naukach politycznych ( wśród nauczycieli tez ponad 90%) rozpędziła tych prawicowców ale kilkoro z nich czuwało na ulicach obok by zaatakować rozproszonych prawicowców. 

Zabili więc Quentin'a kopiąc go buciorami w głowę. 
Atakujący byli członkami Młodej gwardii, ugrupowania popieranego przez partie Melonchon'a i zalozonego przez jego deputowanego do parlamentu francuskiego. 
"Empatia dla Palestyny wymaga dużo więcej energii niż empatia dla Izraela" to jedno z ich ulubionych zdań wraz z innymi antysemickimi wypowiedziami. Zreszta ta deputowana zawsze występuje z szalem palestyńskim czyli kefie na szyi. 

Polaryzacja francuskiego spoleczenstwa jest coraz bardziej widoczna. Giną ludzie. Zabójstwa polityczne się zdarzają już tez. 
W ubiegłym roku, skrajna lewica na Uniwersytecie gdzie uczę rozwaliła polowe sal, amfiteatrów i murów  - zdjęcia z ubiegłego roku. 

Jestem osobiście przeciwniczka wszystkich ekstremizmów i jednostronnych ocen. Nie głosuje NIGDY ne ekstremizmy, z żadnej strony. Jednak sytuacja we Francji jest coraz bardziej niepokojąca i drażniąca. Zdecydowałam więc, ze w wyborach na merów i do rad miejskich nie wezmę udziału ani ja, mój mąż tez nie zamierza. Mamy po prostu dosyć tych skrajności. Cale państwo jest jedna wielka dysfunkcja w różnych dziedzinach i idąc głosować niejako godzimy się na ten stan rzeczy. My się nie godzimy. 





 

niedziela, 15 lutego 2026

Znalazłam DWIE KUZYNKI....

Zdjęcie przysłane przez Julię. 

Na tym zdjęciu jest moja ciocia Antonina w wieku lat 16 chyba i jej mąż Paweł... Antonina była siostra mojej babci Marysi. Obie urodziły się w Wilnie. Antoninę jednak jej ojciec, macocha i moja babcia, brat Ryszard ( syn ojca i macochy czyli Wiktorii) zostawili w Wilnie obierając kierunek na Polskę i na ziemie odzyskane. 

Dlaczego ja zostawili?

Moja mama mówi, ze nikt nie dal jej odpowiedzi. Nawet moja babcia nie wiedziała dlaczego... Podobno Antonina wychowywała się u ciotki... Stanisław? I w momencie, gdy opuszczali Wilno wyjechali bez niej. 

Dzis po raz pierwszy w moim życiu rozmawiałam z moimi kuzynkami, wnuczkami Antoniny czyli z Julia i z Beata. 

A wszystko zaczęło się od porannej rozmowy z moja mama, która kompletuje dokumenty, drzewo genealogiczne rysuje, szuka dat, przodków, kontaktów, wypisuje i wydzwania  gdzie się da. I tak od słowa do słowa mówi, nie mogę się dodzwonić do Maryji w Wilnie... Nie wiem co u niej. 

Usiadłam przed komputerem i zaczęłam szukać. W kilka minut znalazłam Beatę, po jednym komentarzu u niej Julię. Wysłałam króciutkie informacje po angielsku i w południe już rozmawiałam z Julia przez telefon a popołudniu z Beata!

I wiecie co to jest po prostu NIESAMOWITE! Tyle lat, tyle niby kontaktów a my się nie znamy, nie wiemy nic o sobie. 

Moja babcia i jej siostra nie widziały się przez dziesiątki lat bo ZSRR nie pozwalał na wyjazdy i przyjazdy a PRL tez nie... 
Ja poznalam Antonine w Polsce, na pogrzebie mojego dziadka Wacława, męża babci Marysi. To był dla mnie wtedy szok. Rok 2000!!!!!!!!!

Jak byliśmy ostatnio w Wilnie to znalazłam cudem jej grób na Rosie! 

Trzeba było tej iskry by odnaleźć rodzine....

Zastanawiam się jak to opisać? Brakuje mi słów. Emocje biorą górę. Muszę absolutnie napisać powieść o tych siostrach... i zacznę już dziś. 

Luty 2026 rok.... tyle czasu.... Płakać mi się chce nad tymi straconymi latami. 
Mowia one wiele o relacjach w mojej rodzinie, o SEKRETACH... aż ciarki idą. 

Mysle o bracie dziadka Bolku, którego nigdy nie odnaleźliśmy... a może on tez żył, ma potomstwo i w żaden sposób nie można ich odnaleźć? 

 

sobota, 14 lutego 2026

Co się liczy?


Siedziałam wczoraj i czytałam te wszystkie wiadomości od uczniów i myślałam o nich, o tym co się liczy dla nich, co jest dla nich ważne. 

I tak kilka drobnych wniosków. 

Po pierwsze interesujące lekcje - praktycznie w każdym bileciku było to podkreślone!
Po drugie - PASJA podobno przekazuje najnudniejsze tematy jak geografie światowego przemysłu z PASJA!
Po trzecie - bycie wsłuchanym w potrzeby i trudności uczniów i branie tych potrzeb pod uwagę. 
Po czwarte - INSPIRACJA, nie wiem na ilu bilecikach przeczytałam, ze jestem najbardziej inspirującą osoba...
Po piate - człowieczeństwo czyli zrozumienie, współczucie ale tez wymagania 
Po szoste - ciągniecie wszystkich w górę - to mi się chwali chyba bo to jest strasznie trudne!
Po siodem - moj usmnech i dobry humor na każdej lekcji od nowa
i po osme i to w każdej wiadomości widnieje Data dnia, od której zaczynam każdą lekcje a oni to uwielbiają...
Po dziewiąte podobno świetnie tłumaczę, wszystko jest jasne... 


Wczoraj miałam spotkanie z nauczycielka, która teraz ich weźmie... Pytała mnie co zrobiłam, jaka pedagogikę stosuje... Opowiadałam jej i na każdą moja propozycje słyszałam "ja tak nie będę robić, nie mogę znieść hałasu w klasie, o na pewno nie praca w grupach, o nie ja dokumentów nie będę przygotowywać, maja podręczniki maja robić ćwiczenia z podręcznika"...
Na koniec powiedziałam jej jakie święto miałam wczoraj i co dostałam od uczniów...

Popatrzyła na mnie i skrzywiona stwierdziła "jak to? Ja NIGDY NIC od uczniów nie dostałam"... no widzisz... a ja ogrom miłości dostałam i dostaje... i daje tez! 



 

piątek, 13 lutego 2026

CUDOWNOSCI od uczniów!


Niespodzianka za niespodzianka! Dziś od rana same prezenty w moich klasach tak, ze żadnej lekcji nie przeprowadziłam. Śmiech, jedzonko, śpiewanie i prezenty... 

Na moim profilu na Facebook macie tez kawałek piosenki ślicznie zaśpiewanej przez moje uczennice... specjalnie dla mnie to Alleluja Cohena...

Jestem ogromnie wdzięczna i bardzo wzruszona... chciałabym z nimi pracować do końca roku ale niestety już nie będę. Może jeszcze z innymi klasami, ale póki co nic nie wiadomo i wakacje się zaczęły więc pewnie do marca nic nie będę wiedziała. 
Najbardziej wzruszyły mnie ich słowa... każdy napisał... I ta blondynka czyli ja jako najlepszy nauczyciel.  z polska flaga. 

To jest niesamowite być tak docenionym przez uczniów i nie być docenionym przez hierarchie i administracje. 
Hm? 

Moi uczniowie kochani i mniej kochani to trochę moje dzieci, zależy mi na nich... I dziękuję im! 

Dla profesora historii, który naznaczył nasze życie... głosi napis. 




 

czwartek, 12 lutego 2026

Wszyscy dziś tylko o tym... a ja siedzę głodna!


W pracy od 8 do 18 dziś... wyskoczyłam w przerwie obiadowej do dwóch cukierni obok ale oczywiście "beignets" czyli francuskich pączków nie mieli. Bugnes czyli francuskich faworków tez nie mieli... 
Więc co się naoglądałam zdjęć  to moje ale w brzuchu mi burczy bo nie zjadlam NIC a NIC i teraz nie będę robić ciasta i pączków bo jutro tez do pracy więc trochę późno na to... 

Eh... niezwykle cierpienia zwykłej Polki na obczyźnie! Tak bym to nazwała. 

Kiedyś jak mniej pracowałam sama smażyłam, i czasem zapraszałam tez... ale w tym roku totalne zero ani faworka ani paczka. 
Może choć w sobotę uda mi się kilka na szybko czyli nie drożdżowych podsmażyć? A może chociaż jakiś churros wpadnie? 
Normalnie mnie ssie od tych dobroci ale los mi poskąpił tym razem ha, ha, ha...

 

wtorek, 10 lutego 2026

To się wzruszylam dziś...

 Dwie uczennice ofiarowały mi takie śliczne i błyszczące skarpetki z napisem "cudowna"... Cóż wzruszyłam się. Inès i Zoé... Będę pamiętać! 


525 noży znalezionych w teczkach uczniów.


Takie dane podał wczoraj nasz 7-my minister edukacji (w ciagu 5 lat). Okres obejmuje marzec-grudzien 2025 i 1500 kontroli policyjnych. Czyli co trzecia kontrola to bingo - nóż! 

Stwierdzam jednak, ze od września tam gdzie uczę nie było żadnej kontroli. Więc nie wiem ile noży krąży w liceum? 
Nasz minister poinformował tez, ze zorganizowano 1600 rad dyscyplinarnych i ze ci uczniowie zostali wykluczeni. Ale nie sprecyzował gdzie są teraz? Wykluczeni na 1 dzień czy 2? Przeniesieni do innych szkół? Czy wrócili do tych samych? 

Z mojego, osobistego podwórka... moje maile do kolegów w liceum czy dyrekcji placówki zderzają się z brakiem jakiejkolwiek odpowiedzi. Po prostu dźwięczy cisza. 
Wczoraj jedna koleżanką w pracy przyszła do sali, w której miałam lekcje i pyta mnie "od kiedy pracuje w edukacji narodowej?". Powiedział mi "ustnie", ze ze wszystkim co napisałam się zgadza i z ci koledzy, z którymi rozmawiała tez się zgadzają "rzekomo" ale NIKT NIC nie może powiedzieć ani już tym bardziej napisać... bo się boja. 

Tak szczerze mówiąc to ja nie wiem czego się boja? 
To jedna z głównych charakterystyk francuskiego zachowania, już Bobkowski o tym pisał w 1940 roku! to się nazywa  lâcheté czyli tchórzostwo. 
Niestety nie wchodzi oni w poczet wartości, które wyznaje i w życiu praktykuje. 

Owaz koleżanka powiedziała mi, ze ona jednak coś napisze publicznie bo ona się nie boi. To czekam. 



poniedziałek, 9 lutego 2026

Ryba psuje się od głowy.


Dzis rano przyszedł mail od dyrektora placówki, w której pracuje z podziękowaniami dla wszystkich i ze zdaniami typu "Drzwi otwarte to ogromny sukces" oraz na końcu, ze "świadczą o wybitności naszego liceum" w tekście "excellence"!

troche mnie to zdziwiło biorąc pod uwagę fakt, ze szkola zajmuje 22 miejsce na 38 miejsc w departamencie oraz 1160 miejsce wśród liceów na poziomie narodowym ze średnia 12,69 na 20. 

Pomyślałam sobie, ze może chodzi o jakaś nowa definicje WYBITNOSCI, której ja jeszcze nie znam? 
I nagle mnie cofnęło... bo pamietam, ze w czasach komuny i to nie tylko w Polsce, ale szczególnie w ZSRR i to widać w wiemsozsci archiwów tez byliśmy wybitni i najlepsi. Towarzysz Stalin i towarzysz Brezniew bili wszelkie rekordy wybitności jak i nasze gospodarki i nasze spoelczenstwa. 

W 1989 roku okazał się jednak, ze potrzebujemy solidnej pomocy by wyjść z zapaści naszej wyjątkowości. 

Demagogia ma się jednak wciąż swietnie! 



 

niedziela, 8 lutego 2026

Do jakiego stopnia jestem za mila?

Bo to, ze jestem za mila to wiem od dawna. Pytałam dziś sama siebie "hej Aga co się wczoraj wydarzyło w liceum? Co ty tam zrobiłaś, powiedziałaś, jak zareagowałas wobec tego co się tam spotkało?"

I tak po refleksji i już na chłodno, bardziej chłodno powiedzmy... 
Byłaś wczoraj nadal mila! Rozmawiałaś z tymi ludźmi, jak się pojawili, a którzy cię wystawili do wiatru. Udawałaś, ze w sumie to cię mało dotyka, ze musisz robić swoje, albo, ze się "nie przejmujesz"!

Notabene słowa "nie przejmuje się" działają na mnie jak płachta na byka. Bo co to znaczy "nie przejmuj się"? To znaczy olej swoje odczucia, uczucia i emocje, zapomnij o sobie, odpuścić bo po co się przejmować jak możesz to zanegować i powiedzieć sobie "no dobrze nie przejmuje się no bo w sumie nic się nie stało, albo mało się stało więc jestem grzeczna i mądra (sic!) dziewczynka i się nie przejmuje."
 Ale to jest JEDNO WIELKIE OSZUSTWO! wobec osoby najważniejszej czyli wobec samego siebie. Bo się przejmuje, bo zabolało, bo udawałam, ze nie boli, bo zamiotła pod dywanik i można jeszcze wiele dodać. 

Zamiast zachowywać się wczoraj tak jak się zachowywałam czyli niby profesjonalnie i trwać tam i ustawiać te plansze i jeszcze mówić dzień dobry i wyjaśniać odwiedzającym zawiłości systemu i specjalizacji... Powinnam o tej 9h15 zamknąć sale na klucz, napisać kilka słów na drzwiach i wrócić do domu a do dyrekcji wysłać na piśmie maila z opisem tego co się wydarzyło. 

Ale nie, ja trwałam i robiłam mila minę do zlej gry bo taki mam program, bo tak mi do głowy i do ciała wtłoczono, ze to co JA CZUJE jest nieważne... najwazniejesze są pozory, zaangażowanie, praca i profesjonalizm i nie wolno przecież nikogo zawieść - nawet nieznajomych rodziców i ich dzieci, i dyrekcji tez nie wolno i kolegów, którzy zawinili tez nie bo nie będą cię lubić itd... 
za to ZAWSZE NALEZY ZAWIESC SIEBIE i ZANEGOWAC SIEBIE I swoje uczucia i swoje emocje bo w sumie "czym się tutaj przejmować"? Są wyższe cele, ty jesteś nieważna. 
Tak mnie wychowano. Niestety. 

dzisiaj już jestem dużą dziewczynka potrafię to zrozumieć, odczytać i pracować nad sobą tak by z tego powoli ale skutecznie wychodzić. Wczoraj kiepsko mi się udało a raczej mi się nie udało. Wiem już to. 

Jutro postąpię inaczej. Rano pójdę do dyrekcji i zdenoncjuje wszystkich kolegów to po pierwsze. Po drugie zacznę mówić kolegom - jak ich spotkam na korytarzu czy w pokoju nauczycielskim, ze nie, ze nie "ca va" bo wcale nie "ca va" tylko, ze uważam, ze postąpili nieprofesjonalnie, ze wszystko olali robiąc po tym dobra minę do zlej gry, ze nie są odpowiedzialni, ze nie wykonali pracy, która mieli wykonać i ze w związku z powyższym nasze kontakty i tak znikome ogranicza się tylko do dzień dobry bo nie mamy wspólnych zasad, wartości i reguł. Nie potrzebuje takich znajomych z pracy. I nie będę mila bo nie muszę i nie chce. 

 

"Norymbergia" filmowo i podążając za tym, ze "Niemcy nie powinny istnieć"


Poszłam wczoraj bo bardzo złym poranku do kina na najnowszy film o procesie norymberskim. Byliśmy w 2021 roku w Norymbergi i to miasto wywarło na nas ogromne wrażenie. te zdjęcia poniżej są z tej właśnie podróży. Byliśmy wtedy w sali, w której odbywał się proces, w celach, w muzeum, weszłam tez do archiwów. 

Film ma dydaktyczny wydźwięk. To prawda, ale nie jest relacja z procesu. Jest raczej próba odczytania pewnych ludzkich zachowań. Centralne miejsce w nim zajmuje relacja amerykańskiego psychiatry Douglas'a Kelly z Hermannem Goeringiem. To dość osobliwy opis manipulacji, siły inteligencji i intelektu oraz wciąż, od wielu dzisaitek lat próba odpowiedzi na pytanie:

"Czym różnią się Niemcy od nas?"
Chodzi oczywiście o urzędników nazistowskiego reżymu ale tez o te masy obojętnych obywateli. 
I jak na procesie Eichmanna w 1961 roku w Jeruzalem odpowiedz wciąż jest taka sama:

Niczym...  ale po tym co zrobili... może nie powinno ich być?
Ta teza Hanny Arendt o banalności zła, które rodzi się w jednostkach ludzkich miernych, leniwych, nie skłonnych do refleksji i poddanych rozkazom i poleceniom tym co są wyżej, jest wciąż jak najbardziej PRAWDZIWA i to w różnych krajach i na różnych płaszczyznach. W moim francuskim liceum sprawdza się na 1000%! Choć w 2026 roku jesteśmy! 

To samo potwierdziły przecież doświadczenia Stanley'a Milgrama w latach 1970 i następnie w latach 2000 powtarzane w wielu krajach, w tym tez w Polsce, gdzie poziom spolegliwości i poddaństwa był wyjątkowo wysoki 86% badanych z tego co pamietam. 

Nie bądź OBOJETNY mówił Marian Turski w Oswiecimiu. TO 11 przykazanie... nie docierało do wielu osób wtedy, nie dociera i dziś. 

Film znakomicie zagrany. Russel w roli Reischmarschalla  po prostu znakomity. 

Polecam! 







 

Kwitna!!!!


Znak, ze wkrótce będzie wiosna bo i kamelie i krokusy i mimoza i nawet dzwonki jaśminu... 






 

piątek, 6 lutego 2026

Gdy uczniowie życzą ci "milego poprawiania i dobrego tygodnia"


Poprawiłam wczoraj sprawdziany mojej klasy maturalnej i takie tam niespodzianki znalazłam. Nie wiem czy uznać to już za "przekupstwo urzędnika państwowego" czy się uśmiechnąć tylko? Oczywiście wybieram to drugie. 
Nie pierwszy to raz, gdy w sprawdzianach uczniów mam serduszka, słoneczka czy mile słowa. Także wczoraj życzono mi "dobrego poprawiania" oraz "miłego tygodnia". 

Gdy wchodzę do klasy, niektórych klas niektórzy uczniowie pytają "jak się czuje" a dziś jedna uczennica zapytała jakie są moje ulubione czekoladki... w ubiegłym tygodniu pytali czy wole białe czy żółte złoto?????!!!! sic! 

Staram się nieodpowiadac na takie materialne pytania ale przyznam, ze bardzo mnie kłopocza bądź oniesmielaja? Nie wiem jak to określić. 

Uczniowie wiedza, ze nie wiedza... no masło maślane wyszło! ... czy wrócę do nich w marcu, po wakacjach lutowych więc zaczyna łazić do dyrekcji i do pan pedagog i prosić bym została... Jednak nikt z tych osób o tym nie decyduje. Decyzje podejmuje pani sekretarka w kuratorium więc ani ja jej nie znam, ani dyrekcja liceum ani już tym bardziej uczniowie. 

Takze... nie wiem skąd się to bierze? 
Gdzie nie pójdę pracować... uczniowie nie chcą bym odchodziła pomimo faktu, ze nie zawsze jestem mila, czasem wyrzucam z lekcji albo nie daje samych 20 na 20... Coś jest w tym sposobie nauczania, ze im się podoba w większości... 

cdn. 


 

czwartek, 5 lutego 2026

Po wizycie u chirurga: operacja niepotrzebna!




No to mi ulżyło wczoraj... Obejrzeliśmy z chirurgiem-laryngologiem w klinice w Cesson moje skanery i w anatomii zatok i nosa nie ma NIC co by wskazywało na potrzebę operacji. Jest owszem lekko skrzywiona przegroda ale wszystko jest drożne i w związku z powyższym przyczyna ciągłych zapaleń zatok nie jest anatomia a coś innego... osłabiona odporność z pewnością ale mam przepisane dokładne badania krwi na różnego rodzaju elementy typu pleśń, grzyby itd. 

Jednym slowem tutaj w tym klimacie wilgotnym i zimnym jest dużo tego typu świństw i możliwe, ze to one tak działają niekorzystnie. Okaże się. 
Moj maz byl ze mna to tez sie sporo dowiedział. 

Cdn. 

 

środa, 4 lutego 2026

Po każdym dramacie...


Przyjeżdża minister i mówi, "ze niedopuszczalnym jest atak na nauczyciela!" i ze "wszystko zostanie zrobione by to wyjaśnić" i "żeby już nigdy więcej się nie powtórzyło"... 
Tymczasem powtarza się wciąż i wciąż od nowa we Francji. Nie zmienia się dosłownie NIC... ani warunki pracy, ani pensje, ani poczucie bezpieczeństwa czy uznania społecznego. 

Wciaz to samo... dramat, minuta ciszy, psychologowie, wizyta i dyskurs ministra i dalej brniemy w te żygowiny bez refleksji, bez najmniejszej reformy, bez choćby próby zmiany sytuacji. 

Tak wyglada dzisiaj praca w edukacji narodowej we Francji. Nie wiesz czy i kiedy... nie wiesz czy przeżyjesz, czy wrócisz do domu bo jakiś uczeń czy były uczeń czy inna patologia może mieć chce dzignac cię nożem, odciąć ci głowę, czy cię pobić czy zwyzywać. 

Cala noc nie spalam. Koszmar za koszmarem. Mój mąż musiał mnie wybudzać z drgawek tak się bałam w nocy... głową mnie tak boli, ze dosłownie mam ochotę walić w mur. leki nie pomagają. A mam wizytę zaraz u chirurga i dalej zajęcia na Uniwersytecie. I tak próbuje dojść do siebie i nie wiem czy w ogóle jechać jutro do tego obrzydliwego liceum czy może iść na zwolnienie bo ileż można znosić te pitolenia, ten brak szacunku kilka albo i kilkanaście razy dziennie i te pasywność. 

Dis nie jestem w formie. Wczoraj podźgano noszem nauczycielek w gimnazjum, jej uczeń 14 letni. Kobieta jest na skraju życia i śmierci po operacjach... ale 
"atak na nauczyciela jest niedopuszczalny".....................................................;
debile! 

 

poniedziałek, 2 lutego 2026

Nie chce by mnie tak traktowano.

 Tak, dokładnie tak... Wyrzuciłam dziś z lekcji jedna uczennice, która po 10 minutach od dzwonka nie przestawała nadawać ze swoją koleżanką i leżała, dosłownie leżała na swoim plecaku na lawce. Nie wyciągnęła zeszytu, kartki, długopisu... 

Stwierdzilam więc, ze nie przyszła na lekcje tylko w innym celu więc poprosiłam o wyjście z klasy. 

Zrobila sie afera bo "jak można z klasy wyprosić". Mamusia już wysłała kilka maili w stylu "moja córka jest niewinna, dlaczego ma płacić za złe zachowanie całej klasy"... i tym podobne. 

Życie szkolne przysłało maila bym wyjaśniła "dlaczego ja wyrzuciłam". 

Odpisałam, ze mogłabym wyrzucić mniej więcej 3/4 z obecnych 34 osób czyli mieli by ponad 20 uczniów do zaopiekowania i rodziców do powiadomienia ale ograniczyłam się do najbardziej denerwującego dziś przypadku. 

Odpisali, ze "nie wolno wyrzucać". 

Dobrze, ale ja tez nie życzę sobie takich zachowań, takiego braku szacunku, braku podręcznika, zeszytu, chamskich odzywek, lenistwa do potęgi n-tej... ja tez tego nie chce i w regulaminie szkoły te zachowania są rzekomo sankcjonowane... więc skoro szkoła nic nie robi w tym kierunku to robię ja, na swoim poziomie. 

Nie podoba się. 

Następnym razem wyrzucę i 20 osób jak będzie trzeba, niech ich ustawiają tak by się zachowywali zgodnie z zasadami życia w społeczeństwie czy choćby z regulaminem szkoły. 

Dlaczego "Niemcy" nie powinny istnieć?

Mieliśmy wczoraj pójść do kina, na nowy film o procesie norymberskim, który wszedl na ekrany w ubiegłą środę... jednak z powodu zbyt dużej ilości pracy do kina nie doszłam. Mój mąż w weekendy nie pracuje wcale ale ja niestety tak więc się nie wyrobilam. 
Obejrzałam jednak na Arte inny film z nagroda z Cannes czyli "Syn Saul'a", węgierskiego realizatora Laszlo Nemesa. 

Szczerze mówiąc wcisnęło mnie w kanapę bo to zupełnie INNY od wszystkich obejrzanych filmów dotyczących 2 wojny światowej. Historia Sonderkommando w Obozie oswieciskim... sposób filmowania, ujęcia, dźwięki i treść... wszystko właściwie nie pozwala później spać. 

Moj syn, Antoni, od lat twierdzi i wciąż to zreszta powtarza, ze taki kraj jak "Niemcy" po tym co zrobili w XX wieku w ogóle powinien być zaanektowany, zajęty przez inne kraje europejskie do dnia dzisiejszego. Ogrom ich zbrodni w żaden sposób nie pozwala na to by byli niepodległym i wolnym krajem. Potomkowie zbrodniarzy i obojętnych powinni spłacać do dnia dzisiejszego  cierpienia pokoleń Polaków, Rosjan, Wegrow, Francuzow, Żydów itd... długo by wymieniać. 

Oczywiście nie oni jedni. Jest jeszcze kilka plemion czy grup narodowych, których swobodna i pokojowa egzystencja powinna zostać pod ścisłą kontrola byłych prześladowanych... tylko jak wyglądałby nasz świat wtedy? 

Ani moralnie, ani etycznie nie potrafię tego rozwiązać. Jednakże zastanawia mnie tempo z jakim na przykład Francuzi chcieli budować wspólną Europę ze zbrodniarzami z RFA? JUZ od 1950 roku. Co prawda ich szef... był w opozycji myślę tutaj o Adenaurze, ale obawiam się, ze wielu wokół niego maczało nie tylko palce ale i ramiona w tym co działo się piec lat wcześniej? 
Nie wiem jak można to moralnie i etycznie rozdzielić? Jak podzielić odpowiedzialność zbiorowa i te indywidualna bądź te dotyczącą mniejszych grup? 
W każdym razie zaczynam tydzień po nieprzespanej nocy i z głową pełna rozterek i refleksji. 

Mysle o moich dziadkach, o pani Helenie o tych wszystkich, którzy na własne oczy widzieli co sąsiedzi z prawa i z lewa robili... i przezyli z tym tyle lat...



 

niedziela, 1 lutego 2026

Statystyki osobiste

Jak solidne antyczne kolumny nie pozwalają mi upaść... No przynajmniej narazie czyli w styczniu 2026 roku. Moja mama robi co miesiąc statystyki wydatków i dochodów i wszystkie szczegóły zapisuje więc pewnie odziedziczyłam trochę tego po niej. 

Jak wyglądał styczeń statystycznie? 

Przepracowalam 160,5 godziny - praca zawodowa i 
47,5 godziny prace tak zwane domowe
Czyli 208 godzin razem pracy stricto sensu w styczniu. 

Na jedzenie wydałam 1208 euro a na zapisy na konkursy syna 1600 euro.
Takze trochę tego jest. 

Ćwiczyłam codziennie i przez ponad polowe dni 2 razy dziennie bo mój poranny rozrusznik i wieczorami jogę bo boli głową, plecy i barki. 

Chora, w sensie ostry stan nie byłam jednak, i to bardzo mnie cieszy!!!

Zarezerwowała wakacje lutowe na Cyprze. Dostałam kontrakt wydawniczy by powieść "Odchodzić" opublikować we Francji... więcej chyba nie pamietam!