Przyjeżdża minister i mówi, "ze niedopuszczalnym jest atak na nauczyciela!" i ze "wszystko zostanie zrobione by to wyjaśnić" i "żeby już nigdy więcej się nie powtórzyło"...
Tymczasem powtarza się wciąż i wciąż od nowa we Francji. Nie zmienia się dosłownie NIC... ani warunki pracy, ani pensje, ani poczucie bezpieczeństwa czy uznania społecznego.
Wciaz to samo... dramat, minuta ciszy, psychologowie, wizyta i dyskurs ministra i dalej brniemy w te żygowiny bez refleksji, bez najmniejszej reformy, bez choćby próby zmiany sytuacji.
Tak wyglada dzisiaj praca w edukacji narodowej we Francji. Nie wiesz czy i kiedy... nie wiesz czy przeżyjesz, czy wrócisz do domu bo jakiś uczeń czy były uczeń czy inna patologia może mieć chce dzignac cię nożem, odciąć ci głowę, czy cię pobić czy zwyzywać.
Cala noc nie spalam. Koszmar za koszmarem. Mój mąż musiał mnie wybudzać z drgawek tak się bałam w nocy... głową mnie tak boli, ze dosłownie mam ochotę walić w mur. leki nie pomagają. A mam wizytę zaraz u chirurga i dalej zajęcia na Uniwersytecie. I tak próbuje dojść do siebie i nie wiem czy w ogóle jechać jutro do tego obrzydliwego liceum czy może iść na zwolnienie bo ileż można znosić te pitolenia, ten brak szacunku kilka albo i kilkanaście razy dziennie i te pasywność.
Dis nie jestem w formie. Wczoraj podźgano noszem nauczycielek w gimnazjum, jej uczeń 14 letni. Kobieta jest na skraju życia i śmierci po operacjach... ale
"atak na nauczyciela jest niedopuszczalny".....................................................;
debile!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz