Dziwne jest to co się dzieje... właśnie wysłałam maile do moich doktorów. Dziś rano wstałam, 35 godzin po wylądowaniu we Francji i jestem chora i to ostro. Poleciałam na wakacje nieco chora. Tam po 48 godzinach było dobrze, czysto i bez symptomów żadnych. Wróciłam i znowu atak chorób...
Nie moge się doczekać tych badań krwi, które mi laryngolog przepisał. Coś tu chyba jest w powietrzu w sensie: grzyby i pleśnie... bo na to mam zrobić dokładne testy, co sprawia, ze jak jestem tutaj to choruje właściwie non stop.
Tymczasem trzeba wrócić do pracy a sił nie mam żadnych i stany zapalne wszędzie... buuuuu znowu pewnie dadzą mi sterydy i antybiotyki i tak w kółko.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz