Trzeci dzień na Cyprze spędziliśmy trochę w drodze... trochę zwiedzając. Zatrzymalismy się tam gdzie przystają dziesiątki autobusów turystycznych czyli w miejscu, w którym według Mitologii greckiej wyłoniła się z morza Afrodyta.
Turystów tutaj jak mrówek... każdy chce najlepsze i najpiękniejsze ujęcie.
Także długo tutaj nie zabawiliśmy bo tłumy to nie nasza bajka.
Następnie byla Larnaca, miasto na południu wyspy znane głównie z zabytków.Zachwyca kościół, w którym odnaleziono szczatki Łazarza, który zmarł tutaj w 63 roku po Chrystusie. Chodzi oczywiście o Łazarza, którego Chrystus wskrzesił według ewangelii... Akurat trafiliśmy na chrzest 40 dniowego chłopczyka. Coz to była za ceremonia!
Potem zwiedzanie meczetu, dzielnic Larnaki... bo wybrzeże choć przyciąga turystów jest zwykła i dość obrzydliwa mieszanka tak zwanego "Mielna" czyli disco polo z butikami, kawiarniami i spora iloscia brudu.
Dzień zakończyliśmy na tarasie naszego hotelu pod miastem, nad morzem z truskawkami i sokami...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz