Jak co miesiąc udałam się do mojego prywatnego coacha, który mnie już od kilku lat wspomaga dyskusjami i swoją mocą. To było owocne spotkanie, które trwało godzinę i które pokazało mi do jakiego stopnia jestem naiwna i mila a ludzie wokół mnie zupełnie, ale to zupełnie tacy nie są.
Czuje się trochę tak jakby czołg po mnie przejechał, bardzo, bardzo zmęczona i nie tylko praca do wieczora i stresem z nią związanym, ale właśnie tez tym wychodzeniem na światło dzienne pewnych spraw, które chciałam w to wierzyc przez wiele lat "były w porządku i do zaakceptowania"...
Ale nie sa.
Za chwile znowu jadę do liceum. Trzeci raz już dzisiaj i szczerze mówiąc ledwo żyje ze zmęczenia.
Ta wiosna 2026 obnaża...
Nie spodziewałam się takiego obrotu spraw i tkwiłam w czymś z czym mi zupełnie nie po drodze. Czas rozwinąć skrzydła.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz