wtorek, 13 sierpnia 2019

Sciegno Achillesa... czyli zdrowie!


Czyli bylam u mojej lekarki rodzinnej kochanej z masa pytan... bilans po wrzodzie, ta nowa dieta itd... ale od kilku dni, pod koniec pobytu w Maroku juz sie zaczelo... gdy wstawalam rano z lozka to szlam do toalety kustykajac na prawej nodze bo lewa bolala. Bol szedl od piety w gore miesnia na lyddze. Postanowilam raczej sprawe zignorowac bo po kilku minutach noga i tak dzialal sprawnie, ale dzis wspomnialam o tym mojej doktor. 

Obejrzala dokladnie, zrobila mi kilka jakis testow typu wstan tak a tak, zegnij tutaj... i zadzwonila do kliniki obok czy maja miejsce na USG - klinika na przeciwko mojego domu jest. Mieli bo to okres ogorkowy we Francji, pusto na ulicach, wakacje a czesc lekarzy pracuje. 

Zrobili mi w kilka minut i potwierdzili diagnoze mojej doktor. Jest to tzw bursite czyli stan zapalny jakiegos plynu co miedzy sciegnem Achillesa a skora piety sie znajduje - ja nie lekarz to dokladnie nie wyjasnie... 
A wzielo sie to z przemeczenia nog po prostu jak u sportowcow podobno... i ze starosci pewnie tez! ha, ha... duzo chodzenia czy biegania i moze taki stan zapalny sie pojawic. A w Maroku chodzilam dziesiatkami kilometrow dziennie. 

To teraz mam: masc przeciwzapalna 3 razy dziennie przez 8 dni, kataplazmy z zielonej glinki 1 raz dziennie i okladanie lodem tez raz dziennie. Chodzic moge nadal tyle, ze mniej badz plywac. Joge tez moge! o to najwazniejsze. Jogging narazie przez 8 dni niestety nie. 

I tyle ... aha i buty 2-3 cm obcas ma byc, nie baleriny plaskie... 

A juz sie balam, ze to moze ostrogi pietowe jak u mamy, nawet z mama dzis przez telefon o tym rozmawialam. Okazuje sie, ze nie. Ostrogi to zmiany kostne. Bol jest ogromny i nie da sie go rozchodzic. To moje to nadwyrezone sciegno po prostu i nic wiecej. Przejdzie. 

Moj man za to na to... ze Boze, ze Jezus itd... mowi co z toba bedzie jak ty 65 lat bedziesz miala a nie 45, za chwile 46... ale cicho... Ten jak zwykle panikuje po nic...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz