wtorek, 30 czerwca 2020

Spacer po starym Rennes i zapiekanka baklazanowo- serowa


Poszlam sobie wczoraj popołudniu na spacer po starych uliczkach Rennes. Poszlam bez aparatu fotograficznego wiec tylko dwa drobne zdjecia robione telefonem na ulicy Saint Yves... szkoda, ze nie zachował sie tutaj dom, w ktorym w 1490 księżniczka Anna z Bretanii poślubiła cesarza Maksymiliana... choc w momencie slubu tego ostatniego w Rennes nie bylo! Takie ciekawostki historyczne... Spodobało mi sie troche domow, troche butików... posiedziałam na placu przed parlamentem i popodziwialam ten odnowiony gmach. 

A na kolacje byla zapiekanka letnia z baklazanow, makaronu, pomidorów i sera Morbier. Ser Morbier pochodzi z regionu Jura, ze wschodu Francji, ma pośrodku warstwę czarnego popiołu, ktorym od wieków przesypywano kolejne porcje mleka - to bardzo znany i charakterystyczny dla Francji ser o wyrazistym smaku, rozpoznawalnym nawet z zakrytymi oczami. 

Przepis na blogu kulinarnym. 




poniedziałek, 29 czerwca 2020

Futbol w Rennes i pomidory z mojej kuchni w Bretanii.


Od kilku lat juz Antek jest fanem klubu futbolowego, pierwszej Ligii francuskiej z miasta Rennes czyli Stade rennais. W ubiegłym tygodniu i pomimo pandemii moj maz i syn wykupili roczny abonament na mecze klubu - nie jestem tym faktem zachwycona gdyz to spora suma pieniędzy i futbol jak futbol mnie akurat nie interesuje specjalnie. 

Mieszkamy w chwili obecnej jakies 1,5 kilometra od stadionu i idąc spacerem wzdłuż rzeki Villaine dochodzimy tam w niecałe 20 minut. Droga jest urocza. W pierwszej kolejności, idąc z centrum dochodzimy do écluse du comte przy ktorej znajduje sie ten oto domek. Mysle, ze mieszkają w nim ludzie odpowiedzialni za funkcjonowanie sluz. Przechodząc na druga strone rzeki dochodzi sie do stadionu. Zaliczyliśmy caly spacer wczoraj wraz z obejściem stadionu i pokazaniem mi miejsc na ich trybunie - o ile w ogole wznowią mecze przy publice...

W drodze powrotnej zapal nas deszcz - jak na Bretanii przystało! A na kolacje zrobilam faszerowane owczym twarogiem pomidory - pyszne! Przepis wrzucam na blog kulinarny. 

Dobrego poniedziałku.

Ps: Wyniki wyborów w Polsce nie zachwycają... zobaczymy co pokaże druga tura. We Francji natomiast dominują od wczoraj we władzach gminnych socjaliści i zieloni... niezla zmiana klimatu politycznego nam sie szykuje. 






niedziela, 28 czerwca 2020

W Saint Malo i w mojej kuchni


Spędziliśmy wczoraj bardzo mila sobote u naszych przyjaciol w Saint Malo. Pogoda byla taka sobie, chmurzyska ale nie padało i bylo cieplo. Wiele razy bylismy juz w Saint Malo ale za kazdym razem zachwycam sie tym miejscem. Jest w nim cos wyjątkowego i to cos wiaze sie ze światłem... Co kilkadziesiąt sekund zmienia sie tam pejzaż, jego kolory, natężenie... miasto, ocean czy sklay za kazdym razem wyglądają inaczej i trudno sie na te zmiany napatrzeć. Wciaz dzieje sie cos nowego. 

Herbata w ogrodzie, pyszne ciasto jabłkowe, wesołe dzieci i ciekawa rozmowa... tego mi bylo trzeba. 

Dzisiaj natomiast w mojej kuchni w Rennes: żabnica z suszonymi pomidorami, ziołami i z szynka z Bayonne czyli jak polaczyc południowy zachód Francji z północnym zachodem. Przepis wrzucam na blog kulinarny. 




sobota, 27 czerwca 2020

Koniec gimnazjum Antka w pizzerii Angello w Rennes.

 Tak, tak... taki maly a taki duzy. Skończył wczoraj gimnazjum. Od września idzie do liceum... ma 1,70 m wzrostu, wazy prawie 50 kilogramów i wciaz strzela w gore!

Wyniki znakomite gdy o nauki chodzi, gratulacje rady pedagogicznej i dyrekcji szkoly. Średnia 18,4 na 20  w ostatniej klasie gimnazjum. Jednym słowem super gość!

Wczoraj wieczorem wyszliśmy wiec do pizzerii prowadzonej przez Yann Dayer, mistrza Francji w 2014 i 4-tego pizzaiolo na swiecie! Restauracja na placu Bretanii, obok domu ( druga jest przy Lices) jest zwykla, skromna pizzeria ale na talerzu... jest POEZJA! Takiej pizzy poza Neapolem jeszcze nigdzie nie jedliśmy. Znakomite ciasto, pierwsza klasa skladniki, włoska prościzna ale tak pyszna, ze gębusia sie śmieje! Ceny zupelnie znośne: pizza w wersji 26-29 cm średnicy od 9,9 euros w gore, klasyczna Margerita z mozarella di buffala 13,70 euros w dużej wersji. Desery od 5 euros w gore.

Na deser wzięliśmy tiramisu w wersji bretońskiej czyli z karmelem solonym oraz trifle z Sycylii z ricotta i z truskawkami.
Po obżarstwie poszliśmy na spacer po starym Rennes... cudny wieczor!

Dzis rano rynek i zaraz ruszamy do przyjaciol do Saint Malo.


piątek, 26 czerwca 2020

Zakupy z dostawa do domu...


Kto chce jesc to musi isc/jechac po zakupy...
W Bordeaux jezdzialm raz w tygodniu. Na jednym rondzie mialam supermarket w wersji drive, na przeciwko sklep ekologiczny gdzie czyniłam wiekszosc zakupów a jak czegos brakowało to po drugiej stronie byl Grand frais i tam sie uzupełniało. Powrot do domu samochodem zawalonym 10 siatkami. Rozladowanie i jedzenie... caly tydzien. 

W Rennes sytuacja inna. Mieszkam prawie w centrum, parking nie zrobiony wciaz... wiec do supermarketu ide pieszo jakies 10 minut. Tam robie zakupy na caly tydzien z dostawa darmowa do domu. Czyli wchodze i wychodze z torebka. Po godzinie pan przywozi wszystko co zakupiłam i wnosi do kuchni.  Jedyny warunek zakupy wieksze niz 90 euros w Carrefourze a jak w super U to wieksze niz 120 euros. Bez problemu dla mnie bo zawsze mam na 160 euros minimum. 

A w sobote bede chodzic na rynek Lices, gdzie kupuje chleb, sery, owoce, warzywa, mieso i ryby czyli to co świeże. Tym razem ciagne za soba wózeczek zakupowy. 
Zmiana taktyki jednym słowem. Narazie mi odpowiada. 

środa, 24 czerwca 2020

Pierwszy jogging, pierwsza joga, pierwsze kwiaty...


Czyli drugie pierwsze początki w miescie, w ktorym juz kiedys mieszkałam. Wczoraj rano bylam biegac wzdłuż Villaine, dzis po raz pierwszy w nowym mieszkaniu wyciagnelam mate do jogi i poćwiczyłam. 

Antek trenuje w klubie codziennie wieczorem. Szkola juz mu sie prawie skończyła choc jeszcze jakies resztki przedmiotów spływają... a to niemiecki a to matematyka i porankami zdaza mu sie cos zrobic szkolnego. 

Ja na tyle na ile moglam to juz urządziłam mieszkanie choc musze pokończyć pewne sprawy jak w koncu dostane garaz i pomieszczenie gospodarcze. Jak sie okazuje to jakas wyższa szkola jazdy z tym zalaniem. Wiec czekamy. Ja czekam. 

Moj maz natomiast urządził wczoraj awanture z powodu zbyt twardej ściany i niewbijającego sie gwoździa.  Byla to jak sie dowiedzialam moja wina, gdyz zbyt bardzo sie spieszę z tym urządzaniem mieszkania. Nie watpię, gdyz w jego wykonaniu oprawienie zdjecia dziadka zajęło juz mu dokładnie 17 lat i 4 miesiace i wciaz nie zostało wykonane a ja po tygodniu mam urządzone cale mieszkanie i w szafach porządek... wiec trudno mu to znieść leząc na kanapie z telefonem w reku. 
Nic to. Ja robie swoje i po swojemu. 

A w sprawie ściany i gwoździa pan maz wezwał swojego tatusia na pomoc, ktory z teściową zjedzie tutaj jutro by tego gwoździa wbić!!!

Kwiatki na stol kupiłam sobie wczoraj sama i bardzo mi sie podobają. Zabiore sie znow tez za pisanie. Takie moje zycie narazie. 
pozdrawiam. 

wtorek, 23 czerwca 2020

Dzien Ojca


Zdjecie z 24 grudnia 1995. Moj tata i ja. Stare mieszkanie rodzicow w Poznaniu, na Wojskowej. Z czuloscia wspominam te chwile i z wdziecznoscia. 

Moj tata mial wtedy tyle lat co ja dzisiaj czyli 46. Taki zbieg okoliczności. 

Kochany Tata!