piątek, 29 marca 2024

Popieczone świątecznie...


Nie podekorowane jeszcze i i nie powyjmowane z form bo jutro pojedziemy z tym wszystkim pod Paryż. Wielkanoc będzie duża na 17 osób. 
Dopiekam jeszcze pasztet w cieście francuskim - na zdjęciu. 
Sernik pistacjowo-limonkowy gotowy, babka cytrynowa w tym roku oraz dwa mazurki jak zawsze ten z podwójna czekolada i ten bakaliowy. 
Zawiozę jeszcze trochę wędlin i jajek oraz chrzan. I masę jajek i zająców z czekolady tez dla dzieci. 
Także dziś musiałam to wszystko, od 7 rano i byłam tez w południe na Drodze krzyżowej po ulicach miasta Rennes. 

W domu pachnie. Ah... tylko, ze poszczę dziś! 

DOBRYCH, WIOSENNYCH SWIAT!!!








 

Dzis jeden z NAJWAZNIEJSZYCH DNI W ROKU... dla mnie


Dzień Boga-Czlowieka, który poświęcił siebie, który pokazał swoje cierpienie fizyczne i psychiczne, który się bał, który został zdradzony, oszukany choć był absolutnie dobrym człowiekiem. 

Symbolicznie... przypomina nam to, każdego roku, o nas samych, o naszym cierpieniu tym, które dostajemy i tym, które zadajemy. Przypomina nam o naszych obawach, niepokojach o naszych zdradach i oszustwach otrzymanych i rozdanych. 
Dzień zadumy nad SENSEM naszej egzystencji i nad jej wartością poprzez przykład Boga-Czlowieka, który jest przecież obecny w każdym z nas. W wierzących i niewierzących, w agnostykach i w ateistach. 

ZYCIE nadrzędna wartość, nadrzędne dobro, dar, codzienne święto od przebudzenia aż po sen. I w trakcie snu dotykanie tego co nam umyka. 
Celebracja ZYCIA to coś co dotyka mnie głęboko, mocno, każdego dnia od nowa, jako to piękno, które jest we mnie i wokół mnie. 

Wczoraj zadzwonił mój syn Antoni. I w powodzi radosnych słów o wspaniałych studiach, profesorach, przyjaciołach, doświadczeniach... padły i te: 
"Maman, pamiętasz jak mi mówiłaś żebym był WDZIĘCZNY, nawet jak przegrywałem mecz. tenisa i się wściekałem? wdzięczny za wszystko co mam, co wokoło? "
Pamietam, oczywiście, ze pamietam i do dzis powtarzam. 

"Mamo, jak ja jestem wdzięczny, jakie życie jest cudowne". 

Jest. I dzisiejszy dzień przypomina nam o tym w sposób silny, mocny, na przekór cierpieniom, na przekór fizycznej śmierci materialnych komórek. 

Jestem Wdzięczna za ten dzień. 

 

wtorek, 26 marca 2024

Praca dziś ze studentami... Tekst z 993 albo 994 roku.

Tak się powoli przygotowuje spoglądając na moje pisanki. Tutaj dziadkowe pisanki. Ponieważ w dalszym ciagu przydziału do pracy w liceum nie ma to mam więcej czasu na dopracowanie zajęć. 
Zajecia mam jeszcze dziś, jutro i w piątek wieczorem. Trochę tego jest. 
Dzis bede robic z nimi analizę bardzo starego tekstu, z soboru w Saint Paulien. Tekst powstał w pazdzierniku, znamy miesiąc, ale są wątpliwości co do roku powstania 993 czy 994. Archiwa tego nie precyzują. 

Dokument dotyczy ustanowienia w regionie Auvergne Pokoju Bożego przez biskupa Puy. Biskup ten, imieniem Gui, pochodził z bardzo znanej rodziny książęcej z Anjou, spokrewnionej z ostatnim z Karolingów, Ludwikiem V. 
Jest to dość trudny dla studentów dokument, gdyż wymaga solidnych wiadomości co do całego historycznego kontekstu X wieku na południu i na północy Francji. 
Ale ja lubię takie wyzwania. Szczególnie wychodząc od łacińskiego tekstu, potem analizując kilka tłumaczen na staro-francuski i współczesny francuski. 
I oczywiście znaczenie tego tekstu dzis? Co daje, co wnosi? W jaki sposób można poddać go historycznej krytyce? 
Takie moje PASJE, taka moja praca. 

 

poniedziałek, 25 marca 2024

Na wywiadzie u Françoise.

 Bardzo miły początek popołudnia u Françoise. Jak zwykle wśród obrazów i rzeźb, które maluje ona sama ale, które tez przez cale życie tworzył jej ojciec, Polak, który opuścił Polskę w wieku 7 lat Adolphe Cieslarczyk. Znajdziecie mnóstwo stron na jego temat nawet w Wikipedii bo był słynnym francuskim malarzem. Jego dzieła są w najwiekszych francuskich, belgijskich czy kanadyjskich muzeach. 

Odszedł w wieku 108 lat, kilka tygodni temu. 


Wywiad i dużo więcej zdjęć opublikuje w maju w Brèves oczywiście. Niesamowity moment, jak zawsze u Françoise  zreszta. Uwielbiam jej wrażliwość na to co wokół nas i jej inteligencje. 


Pan Cieslarczyk w wieku 101 lat przed jednym ze swoich obrazów. 

Rysunek z lat studiow na Sztukach Pięknych w Nancy... gdy pan Cieslarczyk był robotnikiem ale tez studentem jednocześnie... lata 1930. 


niedziela, 24 marca 2024

Pierwsze Święta Wielkanocne Antosia


W archiwum rodzinnym znalazłam te fotki dziś... Pierwsza robiona w Wielka sobotę w 2006 roku. Antoni miał 9 miesięcy, byliśmy w Saint Emilion a on wyrywał się do chodzenia bo już chodził zreszta. 

A na tych poniżej ma 18-19 miesięcy i kombinuje co by tu wziąć z mojej dekoracji rzezuchowo-jajecznej. Jak on lubił jak malować, z palma chodzić... a teraz student. Czas szybko mija 





 

sobota, 23 marca 2024

Ciasteczka maślane wielkanocne popieczone...


Czekolada zastyga, zające stygną... żadnej stylizacji tylko blachy z papierem. 
Przepisy wciąż te same w dziale Wielkanoc na blogu kulinarnym. 






 

Wczorajszy seans "Chłopów" w Rennes

Napisze szczerze... jestem zachwycona tym filmem i jego estetyka. Po obejrzeniu zwiastuna miałam wątpliwości jakoś nie przemówił do mnie ale film okazał się rewelacyjny. 

I dobrze, ze pojawiło się w kinie trochę osób bo tyle co było wysłanych maili i zawiadomień... ale cóż bardzo trudno coś zorganizować w Rennes i przyciągnąć ludzi... moi studenci na przykład a mam ich ponad 100 osób pomimo zachęcenia z mojej strony wola iść na piwo. Ani jeden się nie pojawił. Cóż... imprezy kulturalne to nie jest specjalność tego miasta i regionu. Także podziękowania dla tych, którzy przyszli! 

Z Marta wprowadzilismy kilkoma słowami seans a po filmie poprowadzilysmy debatę. I muszę przyznać, ze było to ciekawe i z pewnością dla zainteresowanych był to fajny moment, taka mozliwosc wymienienia się wrażeniami, myślami, pytaniami. 

Film poruszający, wzruszajacy ale tez wypleniony przemocą typowa jeśli czyta się Pobłockiego czy Frydryszak dla klasy chłopskiej w Polsce. Wielu Francuzów właśnie na to zwróciło uwagę na ten ogrom przemocy. Jednak łagodził je obraz i muzyka, użycie wielu znanych obrazów z tej epoki, folklorystyczna muzyka, piękno pejzazy... 

Cudny wieczór i refleksyjne wspomnienia z filmu. 
Dziękuję Marta i Zosia za zdjęcie! 




 

Ida Swieta Wielkanocne... dekoruje dom.


Po wczorajszym filmie "Chłopi" po debacie i sporej ilości emocji w kinie i położeniu się spać dobrze po północy, dziś rano już o 7 byłam na nogach. Sobota przed niedziela Palmowa to tradycyjny czas na udekorowanie domu u mnie. Najpierw więc rynek i zakup gałęzi na jutro, na palmę, dekoracje, obiad a za chwile ciasteczka wielkanocne opiekę, ciasta już się chłodzą. 
W tym roku postanowiłam zrobić coś nowego - wieniec ze skorupek jajek. każdą skorupkę napelnilam woda i wypełniłam drobnymi kwiatkami i gałązkami. Powstało coś bardzo uroczego i delikatnego. 

Jeden co mi nieco przeszkodziło, to fakt, ze zlepiałam skorupki miedzy sobą by utworzyć wieniec na papierze kuchennym i kilka kropel kleju spadło niestety więc nie chcąc usuwać papieru i by nie uszkodzić wianuszka oblozylam go rafia by pokryć papier. Za rok zrobię bezpośrednio na tacy czy talerzu. 
Proste, szybkie i bardzo ładne według mnie. 

Wieczorem zaplote palmę z gałązek kwitnącej jabłoni, wiśni i z eukaliptusa. Dodam jakaś wstążeczkę i pójdę poświęcić jutro. 

Pozdrawiam przed wielkanocnie. 










 

piątek, 22 marca 2024

O kurczę... wzruszyłam się.

 Pilam kawę przed chwila, po obiedzie i sprawdziłam wiadomości na moim telefonie... 

"Dzień dobry Pani Moniak...

Piszemy do pani z dwóch powodów.

Po pierwsze, niepokoimy się o pani rodzine i bliskich w Polsce bo wojna zbliża się dużymi krokami...

Po drugie, po tylu latach wciąż wspominamy to co pani dla nas uczniów zrobiła, te niezwykłą relacje z nami naznaczona szacunkiem, motywacja i uważnym słuchaniem nas uczniów...

Zyczymy wszystkiego najleszego"


Uczniowie i rodzice  z... 


O matko... nie spodziewałam się. Aż mi łza zakręciła się w oku. eh... Tak mi miło! Kochani są! 


czwartek, 21 marca 2024

Odebrałam okulary, nakupiłam jajek i zająców czekoladowych... Codzienność


Dostałam wiadomość, ze okulary słoneczne gotowe, do wzroku dostowane. 

Przymierzylam, podziwiam. Okazuje się już nie ma tego modelu oprawek. Muszą dorobić taki popyt. Ha, ha. Rano byłam po zakupy w supermarkecie na kolejne 3 tygodnie. Jak ja tego nie lubię ale cóż zrobić. jeść się chce. Po okularach zdołałam u czekoladnika mojego nakupić jajka i zajączków z czekolady. Wiosna u nas 19°C na plusie i słonecznie. 
Napisałam swoją mowę na jutro. Przygotowałam zajęcia dla studentów i szykuje dalej i tak się to kręci. W liceum nie pracuje nadal o wciąż brak przydziału. 
Tymczasem 30 liceów ewakuowano dziś w regionie paryskim. Groźby zamachów. W tym samym czasie opublikowali w jakim liceum w Rennes najwiecej uczniów zdaje maturę... same prywatne i katolickie są na 100 czy 99%. Publiczne maja się dużo gorzej. 
Takze taka moja codzienność... I z synem porozmawiali chwile - radość wielka! 





 

wtorek, 19 marca 2024

Niedziela... w Europie w XIX wieku.

Antoni Piotrowski, Niedziela, 1900

Niedziela... to temat mojego jutrzejszego wykładu a ścisłej Niedziela w 19-sto wiecznej Europie. 
Ze zdziwieniem stwierdziłam przygotowując ten wykład, ze moja wizja niedzieli jest BLEDNA... Błędna dlatego, ze na dziwię tego słowa widzę kościół franciszkanów w Koszalinie mojego prlowskiego dzieciństwa i długa drogę do niego i to, ze niedziela była dla mnie dziecka lat 1970 dniem świętym, prawie całkowicie religijnym... z wyjątkiem niedzieli 13 grudnia 1981 roku. To była zupełnie INNA niedziela. Byłam więc może siłą inercji przekonana, ze niedziela w XIX wiecznej Europie to już w ogóle świętość nad swietosciami bo przecież prawie wszyscy byli wtedy wierzący i praktykujący... 

Oto okazuje się, ze NIC bardziej mylnego! 
Niedziela tak naprawdę nigdy nie była tylko dniem religijnym a raczej dniem, w którym ścierały się różne wpływy, zajęcia i ideologie. 

Dopiero w czasach Karolingów czyli dobre 500 lat po Konstantynie zakazano targów i handlu w niedziele! Wiekszosc chrześcijan z epoki wczesnego średniowiecza do żadnych kościołów w niedziele nie chodziła. Dopiero w późnym średniowieczu, od XIII wieku, lud chrześcijański zaczyna uczęszczać do świątyń choć w większość są to kobiety bo mężczyźni idą popić do oberży wszelkiej maści albo pochodzić po mieście. Przy kościołach powstają kabarety i proponują dość wątpliwej jakość spektakle dla gawiedzi. 
Dopiero w XVI wieku po narodzinach protestantyzmu Niedziela zaczyna być obserwowana jako dzień rytuałów religijnych. I to za sprawa protestantów, którzy bardzo silnie respektowali ten dzień. Katolicy nadal chodzili jak chcieli choć zmienili cel uczęszczania do świątyń - stal się on społecznym rytuałem pokazywania się w gronie wspolbratymcow. Trzeba było się pokazać i w możliwie najpiękniejszym stroju. 
Za Ludwika XIV, biskup Evreux wypisywał cale tyrady adresowane do katolików jak ta z 1644 roku, w którym ubolewa nad "zdiableniem" niedzieli. 

Co więc w XIX wieku? 
We Francji szereg praw o odpoczynku niedzielnym z 1814, 1852, 1874, 1892 i 1900 roku by skończyć na prawie z 1906, dyskutowanym szeroko... 
W wiktoriańskiej Anglii prawa sabbaterien od słowa szabat... zakazujące i nakazujące ale nie respektowane przez populacje. Ich pierwsze wersje datują na 1760 rok. 
Od XVII wieku obowiązuje w większości krajów europejskich nakaz zmiany stroju na niedziele i prania i mycia  się w sobotę - ja to jeszcze z mojego dzieciństwa pamietam choć żyłam w XX wieku! sic! 

W XIX wieku jednak klasa robotnicza nie ma ubrań na niedziele bo kosztują one bardzo drogo... więc przestaje masowo uczęszczać do kościołów na msze czy liturgie... Klasy burżuazji miejskiej wypychają je zreszta ze świątyń a księża czy pastorzy trzymają sztamę z burżuazja poza nielicznymi wyjątkami. W ten sposób postępuje i to szybko sekularyzacja i dechrystianizacja całych populacji. W latach 1880 w Paryżu na msze Wielkanocna przychodzi zaledwie 20% mieszkańców miasta. Niektórzy robotnicy ustanawiaja w zachodniej Europie tak zwany Święty Poniedziałek... bo na ten dzień maja ubrania. 

Rozwijają się sporty, wlasciele fabryk zakładają robotnicze ogródki działkowe dla swych robotników i robotnic... Kościoły są coraz bardziej puste... i tak już zostanie w XX i w XXI wieku. 

 Władysław Aleksander Malecki, Niedziela, 1874

 

Film "Chlopi" w Rennes


Zapraszamy serdecznie na seans filmowy do kina Arvor w Rennes. W srode 20 marca wychodzi we Francji filmowa interpretacja "Chlopow". Seans w piatek 22 marca o 19h45 bedzie polaczony ze slowem wstepnym i debata po filmie, która poprowadzę z Marta Tobiasz-Jouhier. 
.
Ce film est réalisé par DK et Hugh Welchman, le couple de réalisateurs à l’origine de La Passion Van Gogh, sorti en 2017.
Comme ce dernier, leur nouveau film est une œuvre cinématographique unique, intégralement peinte à la main avant d’être animée. LA JEUNE FILLE ET LES PAYSANS est adapté du Prix Nobel de littérature Les Paysans, écrit par Wladyslaw Reymont, et représente cette année la Pologne aux Oscars.
Le film dépeint une communauté rurale polonaise du XIXe siècle, vivant au gré des saisons et dans laquelle la jeune Jagna peine à trouver sa liberté, contrainte par une société encore majoritairement définie par les hommes. Le film met en avant l’identité et la culture polonaise, en représentant le pays, sa beauté, ses traditions mais aussi ses désillusions.
Ce film soulève des questions universelles dans la vie de tout un chacun comme la place de l’individu face au groupe mais aussi la question d’émancipation des femmes.
Nous vous proposons, moi-même et Marta Tobiasz-Jouhier ( Présidente de l’association Polonia de Rennes et de Haute-Bretagne) un mot d’introduction avant la projection du film et nous vous invitons à rester dans la salle après la fin du film afin d’échanger nos réflexions et nos impressions.



piątek, 15 marca 2024

Koniec z Fast fashion? W końcu cos ruszyło!!!

 Ucieszyła mnie ta wiadomość! We Francji na produkty Fast fashion czyli ze sklepów Zara, H&M, Primark, Shein i innych Temu... nałożone są wyższe ceny i wprowadzony zostanie zakaz jakichkolwiek reklam tych produktów. 

W końcu ktoś poszedł po rozum do głowy. teraz czekamy na realizacje tych planów i zamierzeń. Wstępnie mówi  się o szeregu sankcji typu każda koszulka czy spodnie o 10 euro drożej to raz i o innych rozwiązań tez. 

Etyczne zakupy pilnie poszukiwane! 

czwartek, 14 marca 2024

Poranek u optykow

Cały poranek chodziłam z moja teściową po mieście próbowaliśmy dobrać i kupić jej nowe okulary bo ledwo wyszła z operacji na kataraktę... w rezultacie sama sobie tez kupiłam słoneczne. Zakochałam się w tym modelu. Teściowa ma swoje cala szczęśliwa tez! 


 

środa, 13 marca 2024

Urodziny dziadka!


Dziś... gdzieś w innym wymiarze czasowo-przestrzennym, obchodzi swoje urodziny mój ukochany dziadek Heniek... 
Jego energia towarzyszy mi na codzień. 
Całuje Go dziś urodzinowo. 


 

Wolisz opakowanie czy wnętrze?


Tak sobie wczoraj myślałam o tym co wybieramy i co ja wybieram w życiu. Jak ważne jest dla mnie opakowanie? Forma?  A jak ważny jest środek, to co wewnątrz? 

W mojej edukacji i wychowaniu dominowała forma. Ubrania galowe do szkoły, stroje na niedziele do kościoła, jak ty wyglądasz, znowu nie uczesana, jak ty się zachowujesz, co ludzie powiedzą, jaki masz koszyczek na święconek, mój ładniejszy, u mnie okna pomyte i takie baby i mazurki a u ciebie... u nas taka choinka... to dużo tego było ale mimo wszystko było miejsce na to co w środku tez. W czasach PRL w małym miasteczku przybierało to wielka formę...

Teraz, to znaczy od jakiś 20 lat forma coraz wyraźniej przygniata treść i to co w środku ale z drugiej strony i może paradoksalnie jesteśmy coraz bardziej świadomi tego co w środku: naszych emocji przede wszystkim, naszych uczuć, naszych myśli. Jednakże nasza młodzież i nasze dzieci są z jeszcze większą mocą zależne od formy. Szczególnie wyraźnie widać to w szkołach, w naszych klasach oraz w mediach społecznościowych. Zagłusza się w nich to co w środku, to co wewnątrz, unika się emocji, unika się uczuć i zastępuje forma, wyglądem, gadżetami, zachowaniami bądź zwykła ignorancja, cisza, bezradnością. 

Forma jest ważna ale nie najważniejsza dla mnie. Gdzie stawiam kursor moich priorytetów, co jest dla mnie ważne, ważniejsze, najważniejsze? Co wymaga mojej uwagi? 




 

wtorek, 12 marca 2024

Rezyliencja




Jak twierdziła moja terapeutka w Bordeaux moje życie wymaga jej dużo więcej ode mnie niż średnia... Ta zdolność adaptacji, stawiania czoła nieprzewidywanym wydarzeniom, ta zdolność dostosowywania się bez przeryw, bez kawałka stabilizacji do nowych ludzi, wydarzeń, nowych okoliczności... jest mi tak bardzo bliska a jednocześnie tak bardzo daleka. 
Paradoks? 

Mój obecny terapeuta twierdzi, ze muszę to w końcu zmienić, ze muszę podjąć decyzje, które pozwolą mi na większy spokój ducha i ciała, na dużo większą stabilizację życiową. Muszę sporo stracić by, być może, coś zyskać. Taka jest jego teza. Do tych strat tez potrzeba sporo rezyliencji. 
W ciagu mojego życia nabyłam dość spora sprężystość psychiczna. Jestem i to pomimo przeżytych traum dość odporna na porażki i dość silna psychicznie. Dotarłam jednak do takiego momentu w mojej egzystencji, ze wyraźnie nie chce już bez przerwy się dostosowywać, nie chce czekać na nic ani na nikogo, nie chce ustępować, szukać kompromisów zbyt wiele. Aspiruje do dużo większego poczucia wolności i sprawczości, do dużo większego szacunku wobec siebie i wobec mojej osoby. 
By to glebiej i bardziej osiągnąć "powinnam" dużo więcej decydować a nie czekać na tak zwane okazje czy  szczęście a pogodzić się ze stratami i decydować, decydować. 

Nauka rezyliencji...

 

 

poniedziałek, 11 marca 2024

70-80 godzin pracy w tygodniu...

Tyle średnio pracuje Antoni, według słów pani dyrektor jego uczelni i jego wykładowców. 

Z tego co on sam nam mówi... czasem ma dość, czasem jest zakręcony pozytywnie. Różnie to bywa. Jednak po sobotnim zebraniu jedno jest pewne: Antek robi niezwykle postępy w każdej dziedzinie i w każdej dyscyplinie. To jest bardzo pozytywne. Do czego to doprowadzi? Tego jeszcze nikt nie wie. 
Jak powiedziała nam pani dyrektor to "wielki sportowiec intelektu" i coś w tym jest bo sama obserwuje duże zmiany w dyskusjach z moim synem: używane słownictwo, zwroty, wtrącanie referencje literackie, filozoficzne, ekonomiczne... Jak się z nim dziś rozmawia, po kilku miesiącach studiów, widać znaczącą różnice. 
Trzymamy nadal z niego kciuki z całych sił, wspieramy jak możemy i w każdej dziedzinie. A przede wszystkim kochamy!

 

czwartek, 7 marca 2024

Ostatni prezent od Babci Tereni...


W lutym 1990 widziałam moja babcie po raz ostatni. Leżała na swoim łóżku i po prostu umierała. Przed moim wyjazdem wręczyła mi ten pierścionek - przewidziany na moje 18 urodziny, do których pozostawało jeszcze dobre półtora roku. Powiedziała, ze jej już nie będzie by mi go dać w dniu moich 18 urodzin więc teraz. 

Nie zrozumiałam wtedy znaczenia tego gestu. 
dis doskonale rozumiem. Pierścionek mam do dziś. 

 

wtorek, 5 marca 2024

34 lata temu...

Odeszla moja babcia Teresa. Obudziłam się dziś w nocy dokładnie w godzinę jej śmierci. Tak jest zreszta co roku. Tak bardzo mi jej brakuje. 
Czas nie leczy ran... a je pokrywa skorupa, która czasami ulega uszkodzeniu. 

 

poniedziałek, 4 marca 2024

Odpoczelam... troche. Kilka słów o francuskim sanatorium.


Ostatni tydzień spędziłam w Pornichet. Skorzystałam z oceanu, ze spacerów, z biegów wzdłuż plaży ale tez kilka razy z sanatorium morskiego czyli z Thalassothérapie. Ostatnio byliśmy na takiej terapii 3 dni po Bożym Narodzeniu w Roscoff, cala rodzina. Teraz, kolejne 3 dni korzystałam sama. Sanatorium mieści się w tym zameczku, na pierwszym zdjęciu. Połączone jest z hotelem ale ponieważ mamy mieszkanie w Pornichet to ja akurat mieszkam u siebie. 

Zabiegi w morskiej wodzie bo to właśnie oznacza nazwa thalassothérapie, są popularne na całym wybrzeżu atlantyckim we Francji. Są one bardzo korzystne dla zdrowia, ale tez dość drogie. Samo wejście do morskiego spa to koszt około 40 euro na 2-4 godziny, pozostałe zabiegi jak okłady glonami, masaże, kąpiele w glonach i tak dalej to od 65 do 120 euro za zabieg. Woda morska jest niezwykle bogata w minerały więc na przykład 20 minutowa kąpiel w wannie z odpowiednim programem to równoważnik 8-9 godzin pływania w oceanie. Okłady z alg usuwają napięcia, zmęczenie, lecza reumatyzmy oraz skore. Korzystałam z tych dobrodziejstw przez trzy dni i był to wspaniały czas. Wykupiłam tez obiady w restauracji by się nie spieszyć później do garnków. Zdjęcia restauracji na dole jak i zdjęcia "mieszkań zabiegowych" bo jak już się do takiego wejdzie w Château de Tourelles to wszystko jest na miejscu, nawet prywatny hammam. Personel jest niezwykle miły i kompetentny. Pełen relaks. 




















Ale jak to w Bretanii ołowiane niebo miałam przez 4 cale dni i 2 dni słońca. Jak pisze Bobkwoski w książce, która mnie tak bardzo pasjonuje, na północy Francji jedyne miejsce warte uwagi to Paryż choć i tutaj słońce malowane jest atramentem. Ale jak się raz pozna i pomieszka na południu Francji to do końca życia będzie się za tym południem i jego słońcem tęsknić. To właśnie przeżywam na codzień... 

Wielka przyjemność zawsze sprawia mi jednak spacer do merostwa w Pornichet, gdzie wzięliśmy ślub cywilny w 1998 roku. Piękny to budynek i ukwiecony wokół ślicznie. Zjadali tez pierwsze lody 2024: pistacjowe, mango i jogurtowe... u ukochanego Amorino. Pobiegłam... I wzięłam do czytania kilka książek z tych budek, które są wszędzie wzdłuż plaży i w parkach i proponują książki bezpłatnie, wymiennie... Uwielbiam!