czwartek, 5 grudnia 2019

Co 11 kobieta w wieku 46 lat ma raka piersi...

Niestety tak to wyglada we Francji.

Bylam wczoraj na corocznej kontrolnej mammografii i na USG w klinice na przeciwko.
RDV na 15h30. Lekarz radiolog mial 5 minut spóźnienia i bardzo przepraszal, ze musialam czekac. Lubie takich lekarz co szanuja ludzi, pacjentów!

Badania wykonał zajęło to jakis kwadrans. Po czym znowu czekałam kilka minut na wynik w poczekalni i o 16 h bylam z powrotem w domu z bananem na twarzy bom zdrowa jak ryba!

Przy okazji żartów i rozmowy z radiologiem dowiedzialam sie, ze co 11 kobieta w moim wieku ma we Francji raka piersi... i troche mnie zmroziło. Wydaje mi sie to ogromnie duzo!

Nie wiem jak jest w Polsce, gdy o zachorowalność, wiek i prewencje chodzi?

We Francji od 30 roku zycia lekarz rodzinny albo ginekolog kieruje co 2 lata na bezpłatna mammografię i USG a od 40 roku zycia te badania wykonuje sie co rok.

Teoretycznie kosztuje 117 euros, ale jak sie jest ubezpieczonym to podaje sie karte ubezpieczeniowa w recepcji i nic sie nie placi.

Tak wiec... badajcie sie!

środa, 4 grudnia 2019

Takieee CUDENKOOOO... Elwira ja tez poproszę, tez chce byc dzieckiem znowu!


Przyszlo wczoraj awizo, dzis pobiegłam na poczte odebrać... i jestem zakochana, zaczarowana! 

To nie dla mnie prezent niestety a dla Diany od Gwiazdora czy świętego Mikołaja czy Ojczulka Bożonarodzeniowego - tutaj we Francji. 

Pan króliczek jest wykonany perfekcyjnie! Ma spodnie na szelkach z guziczkami... zimowy sweterek w warkocz, dlugie uszy do przytulania. 
No jest po prostu cudny!

Bede musiala byc czujna i Diane sfotografować jak go zobaczy! Bedzie sie dzialo! 

I Elwirko kochana z ta marka twoja na pleckach to jest genialny pomysl. Masz ogromny talent i serce... za czekoladki dziekujemy! za chwile zjemy! 

Dziekujemy, kłaniamy sie w pas... i krolika podziwiamy zanim do pewnej malej, pięknej dziewczynki sie nie uśmiechnie!




niedziela, 1 grudnia 2019

No to ADWENT Anno Domini 2019!





Rozpoczęliśmy dzisiaj, jak wszyscy, czas Adwentu. Wczoraj juz przygotowałam koronę na drzwi, ten skromny wianek adwentowy z 4 swiec złożony z kilku szyszek, galazek na stol - w oczekiwaniu na galazki choinkowe kolo 10 grudnia...
Zapelnilam tez antkowy kalendarz adwentowy słodkościami... Ten filcowy kalendarz kupilam, gdy Antos mial 5 miesiecy... dzis ma 14 lat i 5 miesiecy. Wiec kalendarz zaczyna juz miec swoja mala historie a moj syn go uwielbia.

Zrobila go pewna Francuzka, ktora miala sklep z gazetami - odpowiednik naszego kiosku Ruchu przy ulicy Lagrange w Bordeaux, na przeciwko domu mojej przyjaciółki Cécile... troche nam sie górny sznureczek pruje, ale naprawiam go systematycznie. Znajomość z ta pania do dzisiaj przetrwała lata... a przyjaźń z Cécile trwa, zreszta 13 grudnia sa jej urodziny wiec znow sie spotkamy.

Dzis rano poszliśmy cala rodzina na msze swieta, pierwsza adwentowa w antkowej szkole. Bylo bardzo uroczyście.
Przy obiedzie zapaliliśmy pierwsza świece adwentowa.

W przyszly weekend rozpocznę pieczenie i jak zwykle od pierniczków.

Po choinke pojedziemy pewnie kolo 8 czy 10 grudnia by nie obsypała sie za szybko...

Tak wiec rozpoczal sie cudowny czas, piekny czas, ktory cala rodzina uwielbiamy!
Pozdrawiamy adwentowo.




sobota, 30 listopada 2019

Fajnie mi!!! Francuska codzienność: czesc 251


Ale mi dobrze! ale mi fajnie dzisiaj od rana! 
Spedzilismy cudowny wieczor. Objedlismy sie jak ... za duzo, ale coz... 
Wrozby z wosku wyszly mi jak zawsze bezkształtne. Nic z tej formy nie udaje mi sie odczytać! 

Od przyjaciol dostalam miedzy innymi te piekne kwiatki w pięknej doniczce... ale tez porcje amerykańskiej czekolady z milionem dolarów... ha, ha... prosto z Nowego Yorku! 

Posiedzieliśmy wczoraj do prawie 1 godziny nad ranem... za stara jestem juz na to... choc nie tylko ja, moje kolezanki, belferki notabene, tez przysypialy... to chyba ta profesja tak wykańcza bo panowie z prywatnych sektorów byli w pełnej formie. 

I tak myslalam, ze pospie sobie do tej 8 godziny dzisiaj... Gdzie tam! O 6h35 bylam znow na nogach... moze to i dobrze bo wszystko uporządkowałam, zmywarkę puściłam o swicie - czytaj zapłacę mniej za prad ha, ha... Zrobilam sobie litr ziol na tłuszcze genoidalne czyli kore lipowa. 

Moi panowie na godzine 9 pojechali grac w ping ponga a ja juz popracowałam troche opracowując artykuly naukowe, dwa. 

Dzis popracuje, zrobie wieniec adwentowy i kalendarz wypełnię dla Antka bo od jutra rana czas start do Swiat. 

Wieczorem idziemy dzisiaj do teatru, na 20h30. 

A ponizej moj mega tort kokosowo-cytrynowy po ukrojeniu wczorajsza noca... przepis i wiecej zdjec na moim blogu kulinarnym, link obok.




piątek, 29 listopada 2019

Mój dzień dzisiejszy... goście, goście. Francuska codzienność: cześć 250


Ponieważ mija właśnie czwarty tydzień bez pracy w szkole i bez telefonu z kuratorium to moje życie nieco sie zmieniło i na przykład taki dzisiejszy dzien wyglada następująco:

Wstałam dzisiaj o 5h35... po 7,5 godzinach snu całkiem w formie!

Wypilam siemie lniane i zabrałam sie za sprzątnie domu. Do godziny 9 cały dom błyszczał... łazienka, kuchnia, pokoje, salon i podłogi tez!
Choc w międzyczasie obudziłam Antka, zjedliśmy cala rodzina śniadanie dzisiaj był porridge z bananem i z cynamonem. Wyprawilam tez Antka do szkoly. 
Jemu uśmiech z twarzy nie schodzi. Wciaz jest w formie. Wciaz szczęśliwy, ze do szkoly, ze uczy sie, ze zajecia z pilotażu dzisiaj pod wieczor. Pojechal na rowerze. 

Po sprzątaniu wypiłam sobie na spokojnie kawe i zabrałam sie za wieczorne menu bo mam dzis gości na kolacji. 
Zrobilam wiec tort cytrynowo-kokosowy bo bedzie na deser. Na przystawki po aperitifie beda pierogi polskie ha, ha a na danie glowne ryba flétan w liściach kapusty z sosem chrzanowym oraz risotto. 
Takze wiekszosc sobie juz przygotowałam... sosy wszystkie, krojenia, tort caly itd... skonczylam kilka minut po 11...
Wzielam szybki prysznic i wlasnie pisze...

Za chwile obiad z mezem i na 14 ruszam do foniatry na reedukacje glosu. Wroce o 15 pewnie i zabiorę sie za ostra nauke do konkursu - dzisiaj koncept propagandy i informacji w mediach włoskich od 1945 do 1991.  

Kolo 16h15 zjem z Antkiem podwieczorek. 
On na 17 pojedzie na zajecia z pilotażu do 19. W tym czasie poucza sie i kolo 18 zrobie stol i cala reszte z dekoracjami...

Antus wroci okolo 19h30 a goscie sa spodziewani na 20... 
W perspektywie ciekawy wieczor i mily, i smaczny pewnie... 
Ci goscie bo ich znam ha, ha...  posiedzą pewnie do północy albo i do 1 nad ranem... potem poczytam troche Tokarczuk i zasne...

Taki moj dzien dzisiejszy... tak sie zapowiada ale wiadomo, ze plany planami a co bedzie to sie okazje bo nie chwali sie dnia przed zachodem... slonca, ktore pieknie dzis od rana swieci!

Pozdrawiam piątkowo!

środa, 27 listopada 2019

Z cyklu przeczytane... 4 pozycje a najlepsza ta ostatnia!


Przeczytalam albo odczytałam te cztery powiesci w ciagu ostatnich dwoch tygodni. "Imie Rozy" Umberto Eco - zachwycialm sie po raz kolejny!

Dalej byly dwie pozycje troche rozczarowujące pomimo faktu, ze słowami napisane. Amélie Nothamb i jej "Mercure" hm... taka sobie bajeczka bez pięknej narracji ani ujmującego przesłania. Dalej Jean-Denis Bredin "Trop bien élevé" czyli "Zbyt dobrze wychowany"... esej, członka Francuskiej Akademii z pierwszych lat 2 wojny swiatowej... ot taki sobie. Nic szczególnego. 

Zachwycila mnie jednak ta ostatnia, czwarta powiesc choc to pierwsza powiesc tego autora Olivier Dorchamps. "Ceux que je suis" Nie wiem nawet za bardzo jak to przetłumaczyć. Tymi, którymi jestem - to bedzie chyba najlepsza wersja. 
To historia Marwana, Francuza ale marokańskiego pochodzenia, żyjącego w Clichy czyli na gorących przedmieściach Paryza. Marwan jest nauczycielem i to nie byle jakim bo Agrégé z historii... czyli śmietanka śmietanki. Tan na marginesie tez mi sie 
marzy zostac takim Agrégé dlatego wciaz konkurs przygotowuje... Ojciec Marwana nagle umiera w wieku 54 a moze 56 lat? Pomimo faktu, ze zyje od lat we Francji chce byc pochowany w Casablance... i tutaj rozpoczyna sie prawdziwa historia tej rodziny z cala zlozonoscia marokańskiego spoleczenstwa pod francuski protektoratem i wspolczesnie... 
Niesamowita historia, pieknie napisana... To powrot do korzeni, nie zawsze zdrowych i gładkich. 




poniedziałek, 25 listopada 2019

Potrafisz podac 365 wydarzeń historycznych? Jak tam z twoja pamięcią???


Zaraz sie pochwale! Ja potrafie! I to potrafie wiecej! Kazda moja lekcje zaczynam od Daty Dnia... i nie musze juz jej sprawdzać. Jestem w stanie podac po kilka wydarzeń z Historii swiata na kazdy dzien roku. 
Czesto moi uczniowie otwierają szeroko oczy i bardzo sie dziwia... Jak to mozliwe? Jak to mozliwe by znac tyle dat, postaci, nazwisk, szczytów górskich, stolic, miejsc i jeszcze umiec to logicznie powiązać! Jak to mozliwe by mowic  w kilku językach i to płynnie?

A to jest w sumie dosyć proste i kazdy moze. Trzeba tylko chcieć popracować nad swoja PAMIECIA i to niezależnie od wieku bo badania naukowe wyraznie pokazuje, ze wiek nie ma tutaj większego znaczenia. Mozemy nauczyć sie nowego jezyka w kilka miesiecy majac i 80 lat i zdawać konkursy wymagające ogromnej wiedzy majac kilka dziesiątek lat... 

Tyle, ze wiekszosci z nas... sie nie chce, ot po prostu. 
Z drugiej strony trzeba przyznac, ze w naszych szkolach, pisze o francuskich, nie uczy sie dzieci jak rozwijac pamięć. Jedyna metoda jaka sie poleca to : czytanie, odczytywanie, przepisywanie na karteczkach i powtarzania jak uderzaniem mlotkiem czyli "az wejdzie".

Problem w tym, ze to jest absolutnie nieskuteczne! Moi uczniowie jak rozpoczynam z nimi rok szkolny i to niezależnie od poziomu klasy nie wiedza, tak NIE WIEDZA! jaki TYP PAMIECI maja! Z czego ta pamięć sie sklada? Co to oznacza? 
Dla nich to jest biala tablica... 
Czasem maja szczescie trafic na takiego belfra jak ja, ktory poświęci cale 2 tygodnie by z kazdym uczniem dotrzec do jego typu pamięci, do jego profilu poznawania... ale to rzadkość. 

W ostatnich dwoch dniach, znow poglebilam wiedze na ten temat, czytajac kilka rtykulow oraz ksiazke Sebastiana Martinez, ktory jest mistrzem pamięci z 2015 roku, z Francji. Znany inżynier naucza dzis technik mnemotechnicznych wsrod uczniow, studentów i przedsiębiorców. 

Martinez podaje kilka technik zapamiętywania a tym samym zwiększania swojego potencjału. 
Mi przypadły do gustu trzy, z ktorych zreszta pośrednio i pewnie nieświadomie korzystałam. Jest tez kilka, ktore wydaja mi sie jak narazie zbyt skomplikowane. 

Pierwsza z tych technik to technika soli z francuskiego SEL:
S jak sens - nadanie sensu nowej informacji pozwala na jej zapamiętanie.
E jak enfance czyli dzieciństwo - wymyślenie własnej historii czy historyjki wokol nowej informacji
L jak lien - czyli powiązanie

Ta technika pozwala na zapamiętywanie spraw ogólnie dosc prostych jak na przyklad wszystkich planet układu słonecznego. 

By poznać i zapamiętać trzeba wiec najpierw zrozumiec i sklasyfikować, nastepnie powtórzyć i w koncu nadac calosc sens, powiązać dane. 

I druga metoda czyli metoda torebki SAC z francuskiego... Pamiec jest w torbie...
S jak selekcja
A jak asocjacja czyli powiązanie tego co nieznane z jakims znanym juz elementem
 i C jak connexion czyli koneksja, ktorej dokonujemy tworząc kolejna historyjkę czy historie.

Te dwie metody funkcjonuja bardzo dobrze, gdyz odwołują sie do naszej synestezji czyli zdolności powoływania do dzialania 5 zmysłów naraz. Nasza pamięć epizodyczna ta od intymnych wspomnień i nasza pamięć semantyczna czyli ta, ktora mowi, ze cos wiemy ale nie wiemy skad to wiemy pozwala na łatwy dostęp do wszelkiej wiedzy. 
Powołując do dzialania nasze zmysły zapamiętujemy szybko i trwale. o nie oznacza, ze jestem zwolnieni z powtarzania. 

Podoba mi sie tez technika tworzenia swojego "palacu" pamięci, ktora pozwala na zapamiętywanie bardzo złożonych kwestii poruszając sie niejako po znanym domu czy miejscu i przypisując przedmiotom i miejscom to co chcemy zapamiętać. 

Jakie wnioski? Jak sie uczyc by sie nauczyc i z tej wiedzy skorzystać? 

- odrzucić metod monolityczna z cyklu w poniedzialek matema a we wtorek fizyka. 
- wprowadzić kalendarz powtórek: ucze sie czegos nowego dzien 1, powtarzam to nowe w dniu 2 ale nie odczytując a samodzielnie restytuując. Powtarzam dalej te nowość w dniu 7, w dniu 30 czy po 6 miesiącach. Wtedy dopiero posiadam 100% tej wiedzy. 
- Robiąc fiszki czy notatki nie przepisuje ale rysuje schematy, symbole i restytuuje wiedze tylko z ich pomoca.
- koncentracja... bywa pozna od 20 do 50 minut u dorosłego osobnika... uwaga nalezy przerwac nasz proces poznawczy w momencie, gdy jestesmy jeszcze na szczycie koncentracji czy zaraz po tym szczycie, srednio po 25 minutach, nie wiecej. Dlaczego? otoz dlatego, ze w ten sposób zachowujemy cala nasza energie i robimy przerwa w momencie pozytywnym naszej koncentracji. W przeciwnym wypadku, gdy kontynuujemy to 1 godzina naszej pracy jest tak efektywna jak 6 minut... rachunek jest prosty... dla ludzi, ktorzy nie maja czasu. 
- czytajac to co wyzej, Martinez poleca metode Pomodoro i ja sie z tym tez zgadzam. Metode te wynaleziono w latach 1980... 25 minut pracy, totalnej koncentracji, bez smartfona itd... 5 minut przerwy... po 4 sesjach 25 minutowych przerwa 15-20 minutowa.
- i wciaz ten sam cykl... na poczatek motywacja, bez niej ani rusz, dalej zrozumienie, dalej zapamiętywanie i zakodowanie w pamięci długoterminowej... to jak kolo... zamknięte. 

Jest jeden feler! Skad zaczerpnąć motywacji u uczniow, w moim przypadku, ktorzy sa czesto jej pozbawieni! ba NIC ich nie motywuje... NIC ani pieniadze, ani sława, ani wyzwania... po prostu zderzam sie z kraina NICOSCI... co wtedy... Martinez nie daje odpowiedzi i ja tez jej nie znam. 

I ostatnia uwaga... ogólnie znana. Pamiec i proces poznawczy nie moze dobrze funkcjonować, gdy zle śpimy badz zle sie odżywiamy. Niestety wystarczającą ilosc snu i skladnikow odżywczych jest tutaj kluczowa.