Dziecko oczywiście ! Od kilku dni mamy problem… czy 7 i
pół latek może zostać sam w domu czy nie ? Zdania są podzielone. Główny
zainteresowany czyli Antek zabrania nam zatrudniania baby-sitter bo jest duży,
samodzielny, odpowiedzialny… nawet na wieczór. Nie i nie słyszę z każdej
strony.
Ja wciąż zaniepokojona mama zamawiam baby-sitter jak gdzieś
z mężem wychodzimy… jak do tej pory… Mój mąż był mojego zdania ale pod wpływem
nacisków Antka je ostatnio zmienił.
W zeszły poniedziałek byłam z moim synem na kontroli u
pneumologa. Ten lekarz jest też pediatrą i dobrze Antosia zna. Pewna swoich
racji zadałam jej pytanie i ?.... cała moja pewność rozpłynęła się w
powietrzu. Usłyszałam, że jak najbardziej może zostawać sam tym bardziej, że
sam tego chce, sam może zasypiać wieczorami, gdy nas nie ma w domu itd, itd… że
trzeba mu zaufać, zabezpieczyć ale zaufać, że dziecko samo czuje i ... że skąd we
mnie tak mało zaufania do własnego syna ?!
Antek z uśmiechem zwycięzcy słuchał tego monologu lekarza a
mi mina rzedła ! Bo dla mnie on jest wciąż taki malutki buuuuu….
Spytałam o zdanie moją mamę… a mama podziela zdanie lekarza,
zresztą przypomniała mi jak to żyliśmy, gdy ja miałam 7 i pół a mój brat 6 i
pół… sami zostawaliśmy w domu godzinami, przed szkołą, po szkole, z kluczem na
szyi… o 14h ona dzwoniła z pracy – jak ja nie szłam do szkoły na 2 czy 3 zmianę
bo to takie fantastyczne czasy były - i mówiła co mam przygotować do obiadu :
zazwyczaj obrać 10 ziemniaków, zetrzeć 3 marchewki na tarce z jabłkiem albo
selerem… Gotowałam od najmłodszych lat, z chęcią. Mój syn obrać ziemniaków nie
potrafi ! hi, hi ! Muszę go nauczyć w najbliższych dniach. Przypomniała
mi też moje stanie w kolejkach po kawę, papier toaletowy czy inne mięso,
wspomniała też o co sobotnich kolejkach przed piekarnią po chleb. Czy ktoś nad
nami wtedy tak skakał, troszczył się ? Nie… musieliśmy być samodzielni,
zresztą nawet instytucji baby-sitter po prostu… nie było.
