środa, 27 września 2017

Południowa Italia : 12 i ostatni odcinek. Park narodowy Gargano.










 

To był nasz ostatni dzień w cudownej Italii. Pod błękitnym niebem i codziennie w temperaturze 34-36°C wakacje mogł być tylko udane. I takie były.

 

W naszym hotelu Ariae w San Giovanni Rotondo śniadanie było iście królewskie. Sery, jogurty od lokalnych producentów, ciasta robione w hotelowej kuchni czyli domowe… Objedliśmy się za wszystkie czasy i nawet następnego dnia gdy musieliśmy opuścić hotel o 6 rano ( śniadanie było od 7) to i tak ten królewski posiłek połtorej godziny wcześniej nam podano. Serwis w tym hotelu był po prostu obłędnie profesjonalny i życzliwy. Aż chciałabym tam powrócić!

 

Posileni ruszyliśmy na obajzd półwyspu Gargano, który jest Parkiem narodowym. Napoczątek zahaczyliśmy o Monte Gragano, gdzie istniej klasztor i kościół z początku Średniowiecza. Doszło tutaj bowiem w VIII wieku to objawień Archanioła Michała.

Miasteczko leży wysoko, z niego rozciąga się piękny widok aż do Morza Środziemnego. Sanktuarium Arachanioła wraz z grotą objawień znajduje się pod ziemią, w wyżłobionej wiekami grocie. Nie można tam robić zdjęć. Schodzi wielkimi, kamiennymi schodami w dół i w dół. Sporo tutaj pielgrzymów. Średniowieczne freski przypominają historię i wiarę poprzednich pokoleń. Mnie porażają swoim pięknem.

 

Antek jest pod wrażeniem od wczorajszego wieczora. I nagle on, zazwyczaj nieśmiały, staje przed rzeźbą Maryjną i śpiewa, sam… tłum wokól słucha a mój 12-sto letni syn sam śpiewa po łacinie Ave Maryja czyli Zdrowaś Maryjo. Z lekka ze Stéphanem zamarliśmy, ale jego wysoki sopran tak zabrzmiał w tych podziemiach, że ciarki po nas przeszły. Ludzie, pielgrzymi ściskali mu ręce, gdy skończył i dziękowali a Antek zmieszany coś szeptał, ale nie wiem do końca co…

Było to dość niesamowite, duchowe i estetyczne przeżycie.

 

Popołudnie za to spędziliśmy rozrywkowo, najpierw przejeżdżając przez Gargano i zatrzymując się co jakiś czas. Następnie wylegując się na plaży kilka godzin, pod białą skałą. Wracaliśmy wbrzeżem, robiąc zdjęcia…















Brak komentarzy:

Prześlij komentarz